Reklama

Dookoła świata

2019-02-20 11:32


Niedziela Ogólnopolska 8/2019, str. 5

Chcą izolować Pakistan

Aż skóra cierpnie, gdy dwa mocarstwa atomowe nie wykluczają otwartego starcia. Tak jest w relacjach Indii z Pakistanem. Po ataku terrorystów na oddział indyjskiej policji paramilitarnej (Central Reserve Police Force) w Kaszmirze, w wyniku którego zginęło ok. 50 osób, Indie zapowiadają całkowitą izolację międzynarodową Pakistanu. Atak z udziałem samochodu-pułapki był najbardziej krwawym od dziesięcioleci ciosem w indyjskie siły bezpieczeństwa w Kaszmirze, który jest regionem roszczeń terytorialnych obu państw. Do ataku przyznała się organizacja Jaish-e-Mohammed z siedzibą w Bahawalpur w Pakistanie. Wcześniej, 10 lutego, doszło do ataku w pobliżu Dżammu, w stanie Dżammu i Kaszmir, w którym sześciu żołnierzy hinduskich zginęło, a dziesięciu zostało rannych.

Indie oskarżają Pakistan o tolerowanie terrorystów, a Pakistan odrzuca oskarżenia i zapewnia, że oferuje jedynie wsparcie moralne i dyplomatyczne mieszkańcom Kaszmiru, którzy dążą do samostanowienia. Kaszmir był przyczyną już dwóch wojen Indii i Pakistanu oraz ograniczonego konfliktu w 1999 r. – pierwszego po tym, jak oba kraje uzyskały broń nuklearną. Kontakty indyjsko-pakistańskie są zamrożone, a od 2016 r. coraz częściej dochodzi do wymiany ognia na granicy, gdzie po obu stronach giną rocznie dziesiątki żołnierzy i cywilów. Ewentualne starcie między tymi państwami nie musi pozostać wyłącznie ich sprawą. Indie od dawna są sojusznikiem USA, a Pakistan – Chin i Iranu.

Wojciech Dudkiewicz

Rosyjska koncepcja

Minister Obrony Rosji Siergiej Szojgu podczas spotkania z dowódcami sił lądowych, morskich i lotnictwa poinformował o przygotowaniach armii do nowej koncepcji prowadzenia wojny. Znaczącą rolę będzie miała teraz precyzyjna broń rakietowa, zautomatyzowane zarządzanie polem walki oraz elektroniczne środki wywiadowcze i zagłuszające. Zdaniem komentatorów, takie wypowiedzi mają zastraszyć wrogów.

Reklama

wd

Dożywocie za zamach

Siedmiu dżihadystów powiązanych z tzw. Państwem Islamskim usłyszało wyroki dożywocia za ataki terrorystyczne w 2015 r. w Tunezji. Najpierw zamachowcy zabili 21 turystów – wśród nich było 3 Polaków – zwiedzających muzeum Bardo w Tunisie. Potem uzbrojony w kałasznikow terrorysta, zanim sam został zastrzelony, zabił na plaży w Susie 39 osób. Do obu ataków przyznało się tzw. Państwa Islamskie. Podejrzanych były dziesiątki osób, część dostała wyroki od 6 do 16 lat pozbawienia wolności, część uniewinniono. Uważany za głównego organizatora obu zamachów Szamseddin Sandi najpewniej zginął 3 lata temu podczas amerykańskiego nalotu na bazę ISIS w Libii.

jk

Nie chce pomocy

Rząd prezydenta Nicolasa Maduro nie wpuszcza do Wenezueli pomocy humanitarnej. Rozkazał armii obstawić drogowe przejście graniczne z sąsiednią Kolumbią, gdzie od kilku dni gromadzone są dziesiątki ton żywności i lekarstw, które USA i inne kraje wysłały na pomoc Wenezuelczykom. Reżim utrzymuje, że pomocy nie potrzebuje i nie wpuści konwojów, bo uważa je za zasłonę dymną dla inwazji zbrojnej USA w celu obalenia rządu. Maduro ignoruje wezwania do wpuszczenia konwojów z żywnością i lekarstwami własnego społeczeństwa, które wskutek krachu gospodarki przeżywa kryzys humanitarny.

wd

Wyjątkowo w USA

Ogłoszenie przez prezydenta Donalda Trumpa stanu wyjątkowego na terenie USA ma mu pomóc w zdobyciu funduszy na budowę muru na granicy z Meksykiem. Trump zamierza wykorzystać m.in. środki zabezpieczone na cele wojskowe w przypadku ogłoszenia stanu wyjątkowego. Demokraci ocenili decyzję prezydenta jako bezprawną. – To nadużycie władzy – oceniła spikerka Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi. Demokraci zapowiedzieli próbę obalenia stanu wyjątkowego na drodze sądowej.

jk

Strachy na Lachy

Każdy ma swoje strachy. W badaniu tego, co ludzie uważają za największe zagrożenie dla świata, przeprowadzonym przez Pew Research Center w 26 krajach, aż w 13 krajach wskazano zmiany klimatyczne. W ośmiu krajach za najpoważniejsze zagrożenie uznano działalność dżihadystów, a w czterech – cyberataki. W Polsce jako największe zagrożenie wskazano działania Rosji (65 proc.). Na drugim miejscu znalazły się działania dżihadystów, na trzecim – zmiany klimatyczne. W żadnym innym kraju, w którym przeprowadzono badanie, obawa przed Rosją nie była tak powszechna jak w Polsce.

wd

Kolejne czystki

Czystki w Turcji nie mają końca. Turcja nakazała aresztowanie ponad 1100 osób podejrzanych o powiązania z siecią muzułmańskiego duchownego Fethullaha Gülena, który jest oskarżony o zorganizowanie zamachu stanu w 2016 r. Operacja jest jedną z największych, które rozpoczęto przeciwko domniemanym zwolennikom duchownego od czasu nieudanego puczu, w którym zginęło 250 osób.

wd

Jezus naszym odniesieniem

2019-09-17 14:31

Ks. Jan Koclęga
Niedziela Ogólnopolska 38/2019, str. 23

Św. Jan, mozaika (XXI wiek)/fot. Graziako

Człowiek współczesny ulega iluzji, że to „pieniądz rządzi światem”, a gospodarka jest najważniejsza. Taki stereotyp jest już dawno znanym schematem myślenia, o czym poucza nas prorok Amos: „Słuchajcie tego wy, którzy gnębicie ubogiego, a bezrolnego pozostawiacie bez pracy...”. Problem braku uczciwości w dzieleniu się dobrami i prawdziwej solidarności między biednymi a bogatymi jest rzeczywistością stale obecną w świecie. Zawsze kiedy człowiek – zarówno w wymiarze indywidualnym, jak i zbiorowym – odchodzi od Bożych przykazań, kiedy zapomina o miłości Boga i bliźniego – wkrada się grzech nieuczciwości w relacjach między bogatym a biednym. Ten problem był obecny również w czasach proroka Amosa, który zdecydowanie wypomina nieuczciwym ludziom oszustwa wobec biednych: „...będziemy zmniejszać efę, powiększać sykl i wagę podstępnie fałszować. Będziemy kupować biednego za srebro, a ubogiego za parę sandałów i plewy pszeniczne będziemy sprzedawać”. Pan Bóg upomni się o krzywdę biednego, On jest łaskawy i miłosierny i wzywa nas, abyśmy w relacji z drugim człowiekiem kierowali się miłością.

Największym dobrem i szczęściem jest zbawienie, dlatego św. Paweł wzywa nas do wielkiej modlitwy za wszystkich ludzi: „Polecam przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi. (...) Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy”. Owa prawda to fakt, że jeden jest Bóg i jedyny Pośrednik między Bogiem a ludźmi – Jezus Chrystus, który wydał samego siebie za nas w ofierze odkupieńczej. Zatem – Syn Boży jest punktem odniesienia dla człowieka, dla jego pracy, modlitwy i relacji do Boga i do każdego człowieka.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus uczy nas właściwego wykorzystania dóbr, które posiadamy. Bogactwo tego świata nie jest celem, ale środkiem do osiągnięcia celu do zbawienia. Człowiek jest stworzony do szczęścia z Bogiem – nie może więc na tym świecie przed perspektywą Bożej miłości umieścić jakąś marność: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!” – mówi Pan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem