Głównymi bohaterami filmu „Green Book” Petera Farrelly’ego są obcy sobie pod każdym względem: Donald Shirley (grany przez zdobywcę Oscara Mahershalę Alego) i Anthony „Warga” Vallelonga (Viggo Mortensen). Shirley jest samotnym, sławnym czarnoskórym wirtuozem fortepianu, człowiekiem bardziej niż inteligentnym, Vallelonga – prostym włoskim imigrantem, zarabiającym jako wykidajło w knajpach, obdarzonym rodziną, która ledwie wiąże koniec z końcem.
Wokół ich podróży – trasy koncertowej pianisty – po południu Ameryki rozgrywa się fabuła filmu. Na początku lat 60. XX wieku południe USA to nie jest kraj dla czarnych ludzi. Dlatego Vallelongę zatrudniono jako nie tylko kierowcę, ale i ochroniarza. Bardziej niż tytułowa książka („Green Book” – poradnik dla wędrujących po kraju Afroamerykanów, wskazująca, gdzie spać i jeść, by uniknąć nieprzyjemnych sytuacji) w trasie przydadzą się jego pięści, zimna krew i spryt. Przygody i rozmowy w intensywnej trasie dają i Shirleyowi, i Vallelondze dobrą okazję do przewartościowania życia, zrewidowania poglądów, nawiązania ciekawych relacji z innymi. Wracają inni, lepsi, a my mamy okazję do obejrzenia kawałka dobrego kina.
Historia jest oparta na prawdziwych wydarzeniach. Zmarły 6 lat temu Donald Shirley, skądinąd także doktor psychologii, muzyki i religioznawstwa, jest uznawany za jednego z najwybitniejszych amerykańskich pianistów, a przy tym niezłego kompozytora. Anthony Vallelonga to też autentyczna postać. W późniejszym czasie – film już tego nie pokazuje – trafił do show-biznesu i został aktorem, grał m.in. w „Rodzinie Soprano”. Film już został doceniony – trzy Złote Globy i pięć nominacji do Oscara.
W przeszłości, oprócz posypania popiołem na zewnątrz budynku w Waterford w Środę Popielcową, Cullinan niósł krzyż ulicami miasta w Wielki Piątek
Biskup Alphonsus Cullinan z Waterford i Lismore w Irlandii spędził Środę Popielcową na ulicach Waterford, posypując popiołem tamtejszych katolików. Czyniąc to, kontynuował posługę, z której stał się znany.
Myślę, że musimy wynieść Chrystusa na ulicę. On nie chce pozostać tylko w tabernakulum – powiedział bp Cullinan.
23 lutego Kościół wspomina męczeństwo św. Polikarpa. Imię Polikarp pochodzi od greckich słów: polys - liczny, mnogi, karpos - owoc.
Polikarp był biskupem starożytnej Smyrny,ruchliwego portu i miasta pod administracją rzymską (Izmir w dzisiejszej Turcji). Według tradycji Polikarp biskupstwo miał otrzymać z rąk Apostoła Jana. W
167 r. w Smyrnie rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan, w czasie którego zginął Polikarp. Ukrywającego się wydał młody niewolnik, a namiestnik, działając pod naciskiem tłumu, skazał go na śmierć.
Polikarp zginął na stosie w amfiteatrze 23 lutego, mając 86 lat.
Opis jego śmierci jest najstarszym w literaturze chrześcijańskiej pismem poświęconym męczeństwu. Męczeństwo Polikarpa jest niezwykle cennym dokumentem ze względu na jego starożytność i teologiczną
treść. W opisie męczeństwa Polikarp modli się na stosie. Modlitwa ta przypomina modlitwę liturgiczną, a w opisie samej męki są liczne aluzje do Męki Chrystusa. Świadkowie tego wydarzenia widzieli w śmierci
Polikarpa coś więcej. Jego ofiara przypominała im chleb wypiekany na Eucharystię. Napisali: "Rozbłysnął wielki płomień i ujrzeliśmy rzecz przedziwną, my, którym dane było to zobaczyć, i którzy zostaliśmy
zachowani, aby innym ogłaszać to, co się stało. Płomień utworzył coś na kształt sklepienia, coś jak wydęty wichrem żagiel statku, i niby murem otoczył ciało męczennika. I był on w środku nie jak piekące
się ciało, lecz jak chleb wypiekany, lub złoto czy srebro próbowane w ogniu".
Wierni zebrali szczątki Polikarpa, aby w rocznicę jego męczeństwa sprawować przy nich Eucharystię "w weselu wielkim i radości".
O duchowym przygotowaniu do Światowe Dni Młodzieży w Seul mówił podczas niedzielnego spotkania ks. Tomasz Latawiec, koordynator ŚDM w Archidiecezji Wrocławskiej. Wydarzenie zgromadziło około 130 młodych kandydatów do wyjazdu wraz z rodzicami.
Spotkanie rozpoczęło się w kościele pw. św. Apostołów Piotra i Pawła we Wrocławiu. W homilii ks. Tomasz Latawiec nawiązał do Ewangelii o kuszeniu Jezusa: – Czterdzieści dni. Cisza, głód, kuszenie. To nie jest łatwy początek misji. A jednak właśnie tam, na pustyni, objawia się Jego siła. Pustynia to nie kara, ale przygotowanie. Nie miejscem przegranej, lecz miejscem decyzji - podkreślił kapłan, odnosząc te słowa do przygotowań do wyjazdu. - To nie jest wycieczka turystyczna do Korei. To nie egzotyka i nie tylko nowe znajomości. To przede wszystkim pielgrzymka wiary. Jeśli nie przejdziecie swojej pustyni, wyjazd będzie tylko wydarzeniem. Jeśli ją przejdziecie, może stać się przemianą.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.