Reklama

34. Światowe Dni Młodzieży w Panamie

Piękni w różnorodności

2019-02-20 11:35

Ks. Tadeusz Biały
Edycja przemyska 8/2019, str. VI

Piotr Kochmański
Panamskie święto młodych to wielki duchowy projekt

W ostatnich tygodniach lewicowe media w Polsce zachwycały się ideologicznym eventem „Wiosna” pana Biedronia i ogłosiły nadejście wiosny w środku zimy. Lewackim „synoptykom” warto jednak przypomnieć mądre polskie przysłowie – „jedna jaskółka wiosny nie czyni” – więc zima ma się dobrze, a prawdziwa wiosna w swoim pięknie i harmonii ze Stwórcą już wkrótce nadejdzie. Choć, pozostając jeszcze w porównawczej konwencji, można jednak powiedzieć, że „jaskółki” faktycznie już przyleciały, ale z Panamy, gdzie w styczniu 2019 roku odbywały się Światowe Dni Młodzieży.

W tym pięknym „lotnym kluczu” znalazło się 3500 młodych z Polski, a wśród nich 27-osobowa grupa dziewcząt i chłopców z archidiecezji przemyskiej. Ich twórcza obecność w Panamie i świadectwa, którymi się dzielą, rzeczywiście zwiastują wiosnę w Kościele i w świecie. Jeśli jedna z uczestniczek (Małgosia) z entuzjazmem mówi, że to światowe wydarzenie wiary „pokazywało, iż możemy nie tylko pięknie przeżywać czas modlitwy i zadumy, ale i to, że możemy się dobrze bawić, zawiązywać nowe, ciekawe znajomości, nie przekraczając przy tym moralności i sumienia”, zaś jej młodsza siostra (Julia) z kolei przywołuje głęboko zapamiętane i poruszające słowa papieża Franciszka „Nie jesteście jutrem, nie jesteście międzyczasem, lecz Bożym TERAZ” – to faktycznie nadchodzi wiosna ducha, której klimat dobrze oddają słowa piosenki śpiewanej w grupach eklezjalnych – „Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody, już teraz we mnie Twe królestwo jest”.

Natomiast wspomniany na początku „wiosenny” projekt środowisk lewackich, kojarzy się najczęściej z tzw. paradami równości, które – jak mówią ich organizatorzy – są barwnymi manifestacjami tolerancji, otwartości i radości. Rzeczywiście, mnóstwo tam kolorowych gadżetów i pomalowanych ludzi, często bardzo ostrymi kolorami. Jeśli jednak dobrze przyjrzeć się temu zjawisku, to gołym okiem widać, że te kolory nie mają blasku, raczej zawierają w sobie mocną dawkę szarości i pretensjonalnego krzyku o braku akceptacji… samych siebie. Spostrzeżenie to potwierdzają także język i mowa ciała uczestników – to bardziej rozpaczliwe niż radosne wołanie nie tyle o tolerancję, co o miłość. Tej tęsknoty serca nie zaspokoją puste hasła ideologiczne negujące Boży ład i porządek. Ideologia zaślepia i potęguje ból istnienia. Ukoić go może tylko uporządkowane i stabilne wnętrze człowieka, zbudowane na podstawowych wartościach, a takimi są niewątpliwie wartości chrześcijańskie. Również i o tym przekonują nas Światowe Dni Młodzieży w Panamie.

Reklama

Dzięki przekazom telewizyjnym, świadectwom uczestników czy osobistym doświadczeniom zobaczyliśmy obraz bardzo kolorowej i radosnej – paschalnej wspólnoty młodych ludzi, zebranych w imię naszego Pana Jezusa Chrystusa. W taki sposób ujawnił się światu młody i żywy Kościół piękny w różnorodności ras, kultur, języków i narodów, czego wyrazem było całe morze znaków tożsamościowych i flag narodowych. Blask tej różnorodności rodzi się z wiary w Jezusa Chrystusa, wszak święta wiara katolicka nie jest tajemniczą ciemnością, ale światłem. W świetle paschalnej wiary w ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana jaśnieją oblicza Jego wyznawców, którzy – przez głęboką relację z Trójjedynym Bogiem – pielęgnują swoje twarze od wewnątrz. Całkiem więc upoważnionym wydaje się porównanie, że Światowe Dni Młodzieży to swego rodzaju „Góra Przemienienia”, na której serca młodych ludzi zajaśniały owocami Ducha Świętego, takimi jak miłość, radość, pokój, cierpliwość, łaskawość, dobroć, uprzejmość, cichość, wierność i skromność.

Panamskie święto młodych to dopiero wielki duchowy projekt wiosna – prowadzi bowiem człowieka do źródła życia wewnętrznego – do Boga, Stworzyciela nieba i ziemi, aby uczynić ziemię gościnną dla wszystkich. Bo wszyscy jesteśmy równi w godności, ale też i piękni w różnorodności, która wyrasta z Bożego zamysłu. W Księdze Rodzaju czytamy: „Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz. 1,27).

Tagi:
ŚDM w Panamie

Moje Światowe Dni Młodzieży

2019-05-08 08:13

Ania Wodyńska z parafii Winna-Poświętna
Edycja podlaska 19/2019, str. 6

Światowe Dni Młodzieży to moja inspiracja, radość i głoszenie Ewangelii. W 2016 r. jako stypendystka Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia pomagałam przy organizacji tego wielkiego wydarzenia

Archiwum autora
Polska grupa w drodze na szczyt wulkanu w Gwatemali

Jako młodzi Polacy i katolicy służyliśmy pomocą biskupom i księżom z całego świata. To niezapomniane wydarzenie mocno utkwiło w moim sercu. Szczególnie zapamiętałam słowa papieża Franciszka, aby zejść z kanapy, założyć parę solidnych butów i podjąć ryzyko pójścia za Jezusem. To właśnie tam zrodził się pomysł, aby jechać na kolejne spotkanie młodych w Panamie.

Kierunek Gwatemala

Prawie na rok przed wydarzeniami razem z koleżanką Kornelią wyrobiłyśmy wizę do USA, kupiłyśmy bilety. Wykupiłyśmy także ubezpieczenie, bo jak mówi przysłowie „strzeżonego Pan Bóg strzeże”. Dodatkowo zaszczepiłam się przeciw żółtej febrze. W końcu nadszedł czas, gdy spakowałam letnie ubrania i wyleciałam w daleką podróż. Na lotnisku w Gwatemali czekała rodzina, u której nocowałam. Przywitała mnie bardzo ciepło, pokazała ważne miejsca w Gwatemali.

Po dwóch dniach opuściłam gościnny dom, ponieważ pielgrzymi zostali podzieleni na grupy. Każda z grup poznawała odmienną kulturę regionu, ale też pomagała miejscowej ludności. Zostałam ulokowana w Gwatemala City, w szkole prowadzonej przez jezuitów. Ze względu na fakt, iż edukacja w Gwatemali jest płatna, najbiedniejszych nie stać na naukę dzieci. Ten problem powoduje, że w Gwatemali występuje największy analfabetyzm w Ameryce Łacińskiej. Mieliśmy też możliwość zobaczenia najbiedniejszej części Gwatemali. Przewodnik, o. Pako oprowadzał nas wręcz bezszelestnie po tych rejonach. Zachwyciło mnie jego porównanie: „z bronią jest tutaj jak z Duchem Świętym, nie widać Go, ale jest wszędzie”. Niezapomniany był też udział w wycieczce na szczyt wulkanu, zwłaszcza że czuliśmy, że „on żyje swoim rytmem”. Ziemia na wulkanie była bardzo ciepła, więc wybuch możliwy był w każdym czasie. Zwieńczeniem wyprawy na szczyt wulkanu była Msza św.

Spotkanie z Papieżem

Po tygodniu doświadczeń wszyscy zjechaliśmy do Panama City. Także tu nocowałam u rodziny, która bardzo się o mnie troszczyła. Przygotowała m.in. powitalny pakiet pielgrzyma, w którym był nawet, bardzo tam przydatny, krem z filtrem.

W porównaniu z Gwatemalą w Panamie było gorąco i wilgotno. Codziennie rano w trzech kościołach odbywały się polskie konferencje. Po nich można było się udać do Parku Omar, gdzie była możliwość spowiedzi oraz adoracji Najświętszego Sakramentu. Bardzo przemawiającą historię przekazał nam kaznodzieja. Uniwersytet, na którym mieliśmy spotkania, odwiedził niespodziewanie papież Franciszek. W trakcie zwiedzania wszedł na chwilę do kaplicy, aby się pomodlić. Z tego powodu została zatrzymana Msza św. Papieżowi było smutno, bo nie on, ale Pan Jezus powinien być w centrum wydarzeń.

Początkowe spotkania z Papieżem odbywały się w centrum Panamy w Parku Cinta Costera. Czuwanie nocne i Msza św. kończąca ŚDM odbyły się w Campo San Juan Pablo II. Najbardziej w pamięci utkwiły mi słowa Ojca Świętego: „Prawdziwym upadkiem jest taki, w którym nie pozwalamy, aby ktoś nam pomógł się podnieść”. Brałam też udział w pieszej pielgrzymce do sanktuarium w Portobelo, gdzie znajduje się figura Czarnego Chrystusa. Jest to ważne sanktuarium w Panamie, można je porównać do naszego skarbu narodowego – Jasnej Góry.

Tylko dziś jest twoje

Światowe Dni Młodzieży były czasem modlitwy, zadumy, a także czasem radości i spotkań z ludźmi. Cieszę się, że spełniło się moje pragnienie i mogłam być na Światowych Dniach Młodzieży. Zadziwiająca jest różnorodność świata, ludzi, ale też ich marzeń. Zakończę słowami osoby mi bardzo bliskiej – Jana Pawła II: „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne... Tylko dziś jest twoje”. Korzystajmy z tego życia, a nie bądźmy biernymi uczestnikami, bo kolejny dzień już na pewno będzie inny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posłowie żądają, aby Trybunał zajął się aborcją eugeniczną

2018-11-26 10:31

Artur Stelmasiak

Artur Stelmasiak/Niedziela
Julia Przyłębska

Bardzo duża grupa aż 79 posłów, głównie z Prawa i Sprawiedliwości, wystosowało do prezes Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej list z żądaniem natychmiastowego wyznaczenia terminu rozprawy ws. aborcji eugenicznej.

"Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. (...) Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia" - napisali.

W liście adresowanym do prezes Julii Przyłębskiej za jej pośrednictwem zwracają się do "wszystkich Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, najważniejszego organu władzy sądowniczej, stojącego na straży porządku ustrojowego i Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej, z apelem o niezwłoczne rozpoznanie złożonego wniosku". Wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności eugenicznej przesłanki aborcyjnej został podpisany 22 czerwca 2017 r. przez 107 posłów, czyli ponad dwa razy większą niż jest to wymagane prawem. Wniosek trafił do Trybunału w październiku 2017 roku.

"Po roku od złożenia wniosku wiadomo, że projekt orzeczenia w tej sprawie jest już gotowy. Brak wyznaczenia do tej pory terminu rozprawy, nie znajduje przekonującego, merytorycznego wytłumaczenia" - czytamy w liście. Posłowie jednoznacznie sugerują, że przeciąganie prac nad aborcją eugeniczną jest motywowane względami politycznymi, co uderza w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

Treść listu:

Szanowna Pani
Julia Przyłębska
Prezes Trybunału Konstytucyjnego

Szanowna Pani Prezes,

zwracamy się do Pani Prezes o niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy dotyczącej wniosku grupy posłów na Sejm RP VIII kadencji z dnia 22 czerwca 2017 r. (sygnatura akt K 13/17), którzy wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów Ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, dopuszczających aborcję eugeniczną dziecka jeszcze nie urodzonego. Jednocześnie zwracamy się, za Pani Prezes pośrednictwem, do wszystkich sędziów Trybunału Konstytucyjnego, najważniejszego organu władzy sądowniczej, stojącego na straży porządku ustrojowego i Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, z apelem o niezwłoczne rozpoznanie złożonego wniosku.

Przeciągające się prace w Trybunale Konstytucyjnym odbieramy z olbrzymim niepokojem. Każdego tygodnia otrzymujemy w związku z tą sprawą dziesiątki, jeśli nie setki zapytań od wyborców, przedstawicieli mediów i zainteresowanych sprawą organizacji pozarządowych. Dotyczy ona bowiem najbardziej podstawowego prawa człowieka, jakim jest prawo do życia, w tym życia rozwijającego się w fazie prenatalnej, którego wartość, jak słusznie wskazał Trybunał Konstytucyjny w orzeczeniu z 28 maja 1997 roku, nie może być różnicowana.

W 1997 roku TK, rozpatrując precedensową sprawę dotyczącą konstytucyjności aborcji ze względów społecznych (sygnatura akt K 26/96), potrzebował niespełna sześciu miesięcy na wydanie orzeczenia, zaś termin rozprawy został wyznaczony już po pięciu miesiącach. Obecnie sytuacja jest bardziej jednoznaczna z uwagi na ustalone orzecznictwo TK oraz ze względu na stanowiska Marszałka Sejmu i Prokuratora Generalnego, w których opowiadają się za stwierdzeniem niekonstytucyjności aborcji eugenicznej, co jest zgodne z tezami zawartymi we wniosku złożonym przez posłów. Uzależnienie ochrony prawa do życia dziecka jeszcze nie urodzonego od jego stanu zdrowia, stanowi bowiem zakazaną, bezpośrednią dyskryminację.

Po roku od złożenia wniosku wiadomo, że projekt orzeczenia w tej sprawie jest już gotowy. Brak wyznaczenia do tej pory terminu rozprawy, nie znajduje przekonującego, merytorycznego wytłumaczenia. Trudno dziwić się zatem spekulacjom medialnym, sugerującym, że rozpoznanie wniosku jest celowo przeciągane z powodów politycznych, tak, by doczekać końca obecnej kadencji Sejmu i- korzystając z zasady dyskontynuacji prac parlamentu - doprowadzić tę sprawę do umorzenia. Ewentualne, celowe stosowanie zabiegu przedłużania prac Trybunału Konstytucyjnego nad rozpoznaniem wniosku, jeśli zabieg ten miałby na celu doprowadzanie do umarzania takich wniosków, byłoby rodzajem niekonstytucyjnego ograniczenia prawa posłów do zwracania się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności przepisów. Zwracamy również uwagę, że taka sytuacja uderza bezpośrednio nie tylko w wiarygodność Trybunału Konstytucyjnego, ale także posłów – wnioskodawców.

Kierując się troską o najpełniejszą realizację podstawowych wolności i praw gwarantowanych Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, w tym zapewnienia prawnej ochrony życia w fazie prenatalnej każdemu człowiekowi, niezależnie od stanu zdrowia, prosimy Panią Prezes o niezwłoczne wyznaczenie terminu rozprawy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kambodża: młodzi zafascynowani rodzicami św. Teresy z Lisieux

2019-09-17 18:37

vaticannews.va / Phnom Penh (KAI)

Pomimo ogromnych różnic kulturowych i wielkiego dystansu czasowego małżeństwo świętych Zelii i Ludwika Martin przemówiło do katolików Kambodży z wielką mocą. Rodzice Teresy z Lisieux ukazują piękno i moc rodziny, która ma czas na Boga i stawia Go w centrum swego życia. Zwraca na to uwagę bp Olivier Schmitthaeusler, zwierzchnik Kościoła katolickiego w tym azjatyckim kraju. To właśnie z jego inicjatywy odbyła się tam peregrynacja relikwii małżeństwa Martin.

Karolina Mysłek

Francuski biskup misyjny podkreślił, że Kambodża potrzebuje dziś jasnych wzorców. Rodzina została tam bowiem dogłębnie rozbita przez krwawe rządy komunistycznej dyktatury.

- Rodziny poszukują dziś wzorców. Pamiętajmy, że społeczeństwo Kambodży jest dość młode, ponad 60 proc. mieszkańców to młodzi poniżej 20 roku życia. I oni szukają wzorców, ale nie mogą ich znaleźć u rodziców, którzy doświadczyli dyktatury, żyli w czasach ludobójstwa lub zaraz po nim, kiedy po prostu trzeba było przeżyć, odtworzyć na nowo rodzinę, powracając do wartości religijnych i kulturalnych. Robili, co się dało, z dnia na dzień. Dziś natomiast rodziny są nastawione na wpływy XXI w., kiedy matki muszą pracować, dzieci wychowują się u dziadków – mówi Radiu Watykańskiemu wikariusz apostolski Phnom Penh. – Rodzina Martin ukazuje nam natomiast inny model. Podczas tej peregrynacji staraliśmy się poznawać jej codzienne życie. Rodzina jak wiele innych, a przy tym niezwykła, bo znalazła swe szczęście i moc w miłości Boga. Postawili Boga w centrum swego życia, potrafili przyjąć każde życie, które dał im Pan, z Bogiem stawiali czoła różnym próbom. Myślę, że dla młodych katolików w Kambodży jest to silna zachęta, by założyć rodzinę katolicką, która żyje z Panem i Go kocha.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem