Reklama

Ukraińskie wybory

2019-03-27 10:20

Witold Dudziński
Niedziela Ogólnopolska 13/2019, str. 24

Wybory prezydenckie na Ukrainie od dawna mają trzech faworytów. Największe szanse ma – mimo wszystko – dotychczasowy prezydent

Choć w wyborach, których pierwsza tura odbędzie się 31 marca br., zarejestrowano 39 kandydatów, najpewniej rozstrzygną je między sobą komik i producent telewizyjny Wołodymyr Zełenski, była premier Julia Tymoszenko i urzędujący prezydent Petro Poroszenko.

Od dawna tylko oni liczą się w rankingach. I choć dotychczas nieodmiennie, ze sporą przewagą, prowadził komik Zełenski, na tydzień przed wyborami, gdy kampania wyborcza wkroczyła w ostatnią, decydującą fazę zbliżył się do niego Poroszenko. Nie ma w tym przypadku.

Wcześniej 40 proc. Ukraińców twierdziło, że nie wie jeszcze, czy pójdzie na wybory i wciąż nie miało swojego kandydata. Najwyraźniej kandydat się pojawił.

Reklama

Dokąd ucieknie

Kampania wyborcza na Ukrainie nie była tak ospała, jak wynikałoby to z polskich mediów, mało zainteresowanych wydarzeniami za miedzą. Na początku marca np. świta Poroszenki uciekła z wiecu w Czerkasach, zaatakowana przez aktywistów Korpusu Narodowego, należących kiedyś do batalionu Azow.

W lutym grupa nacjonalistów zakłócała wiec Wołodymyra Zełenskiego we Lwowie, a w końcu ubiegłego roku w Odessie przed spotkaniem z kandydatem Anatolijem Hrycenką grupa zamaskowanych mężczyzn napadła na jego zwolenników.

Raz po raz media ukraińskie odnotowywały ataki słowne, oskarżenia o korupcję, nepotyzm itp. Atakującym okazał się szef MSW i polityk Frontu Narodowego Arsen Awakow, prowadzący swoją grę przeciw Poroszence. Prezydent nie mógł go zdymisjonować, bo zatopiłoby to, tuż przed wyborami, rządzącą koalicję.

Trzy grosze do kampanii dołożyła rosyjska propaganda: dywagowano, czy Poroszenko nie osłabł już na tyle, by planować ucieczkę, aby uniknąć rozliczeń, spekulowano, dokąd ucieknie.

Sługa narodu

Już sam udział i prowadzenie w sondażach Wołodymyra Zełenskiego, który nigdy nie był politykiem, a tylko grał polityków, rozgrzewało wyborców. To właśnie on w popularnym serialu „Sługa narodu” wcielił się w rolę prezydenta. Zełenski uzyskiwał największe poparcie w sondażach, ale gdy pytano ludzi, kto będzie następnym prezydentem, najwięcej wskazywało na Poroszenkę.

Tak wysokie poparcie aktora musi być skutkiem rozczarowania Ukraińców politykami, zapotrzebowania na nowe twarze, odpowiedzią na zmęczenie ostatnimi pięcioma latami, które minęły od rewolucji godności, i trzydziestoma latami nieefektywnej transformacji. Ale to za mało – ważne czynniki podczas wyborów to tląca się od lat wojna w Donbasie i strach przed Rosją. W czasie wojny – w której zginęło już 13 tys. Ukraińców – wymiana prezydenta, za którą idą zmiany w aparacie państwowym, grozi chaosem i katastrofą.

Najsłabsze punkty

Ukraińcy są gotowi przymknąć oczy na przewinienia władz, byle ich krajowi bezpośrednio nie zagrozili Rosjanie. Zagłosują na Poroszenkę ze strachu. Inni zrobią to, bo wypada: głowa państwa, cieszy się wsparciem najpotężniejszych ukraińskich oligarchów i kontrolowanych przez nich mediów, które są pierwszym źródłem informacji dla ogromnej większości społeczeństwa.

Wybory prezydenckie mają wysoką stawkę. Ich rezultat wpłynie bowiem na wyniki partii w jesiennych wyborach parlamentarnych. Większość kandydatów weźmie udział w wyścigu prezydenckim, by poprawić, a przede wszystkim nie pogorszyć notowań przed jesienią. Obie elekcje ukształtują kadrowo ukraińską politykę na kolejne lata, mogą też – choć nie muszą – zadecydować o kierunku rozwoju kraju.

Jak napisał w podsumowaniu kończącej się kampanii wyborczej brytyjski „Financial Times”, kandydaci są najsłabszym punktem wyborów na Ukrainie.

Żaden z trzech najsilniejszych kandydatów nie gwarantuje dalszych reform, w tym odejścia od rządów oligarchicznych, zwalczenia korupcji, transparentności życia publicznego.

Do Europy daleko

Ukraińcy mają powody, by czuć rozczarowanie rządami po rewolucji z 2014 r. W dającym się przewidzieć czasie nie ma szans na uregulowanie sytuacji wschodniej Ukrainy, nie mówiąc o odzyskaniu zaanektowanego przez Rosję Krymu. Mimo ciągłych proeuropejskich deklaracji – Poroszenko zapowiedział, że Ukraina wystąpi o członkostwo w UE w 2024 r. – do Europy wciąż jest daleko.

Sytuację materialną kraju obrazuje ukraiński PKB, który w 2017 r. wynosił 112 mld dol. Trudno nawet wyobrazić sobie, za ile lat Ukraina osiągnie poziom PKB z 2013 r. – ponad 183 mld dol. Czy może dziwić prognoza, że do 2050 r. liczba mieszkańców Ukrainy może spaść aż o 18 proc. – do około 35 mln?

Wybory prezydenckie odbędą się w zreformowanym – jak pisze „FT” – tylko w połowie, okrojonym terytorialnie państwie, prowadzącym wyniszczającą finansowo wojnę z potężnym sąsiadem, podważającym prawo Ukrainy do niepodległości i tożsamości narodowej. Same wybory nic lub niewiele załatwią.

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uroczystości 35. rocznicy śmierci ks. Popiełuszki

2019-10-19 21:35

Łukasz Krzysztofka/KAI

Rodzina i przyjaciele bł. ks. Popiełuszki, marszałek Senatu Stanisław Karczewski, minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, parlamentarzyści, kilkadziesiąt pocztów sztandarowych NSZZ „Solidarność” z całego kraju i tłumy wiernych uczestniczyły we Mszy św. w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu w 35. rocznicę męczeńskiej śmierci kapelana „Solidarności”.

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Uroczystej, koncelebrowanej Eucharystii przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, który przed Mszą św. poświęcił kaplicę z wystawionymi relikwiami sutanny, którą miał na sobie w momencie śmierci męczennik.

Kard. Nycz zaznaczył, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Zobacz zdjęcia: 35. rocznica śmierci ks. Popiełuszki

Metropolita warszawski przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie wskazywał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że dziesięć lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Kazanie wygłosił bp Józef Guzdek, Biskup Polowy Wojska Polskiego. Zwrócił uwagę, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił i dodał, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, a nie siły.

Ordynariusz wojskowy podkreślił, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego, co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Bp Guzdek wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość stwarza okazję do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

Po Mszy św. odmówiono litanię do bł. ks. Jerzego, a następnie złożono wieńce na grobie męczennika.

19 października obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Kapłanów Niezłomnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem