Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Na krawędzi

U źródeł Jordanu

Niedziela szczecińsko-kamieńska 13/2019, str. VIII

[ TEMATY ]

Ziemia Święta

Jordan

Przemysław Fenrych

Potężna grota na stoku uważana była za jedno z wejść do Hadesu

Podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej zaprowadzono nas do Banjas w okolicach Cezarei Filipowej, do źródeł Jordanu u stóp góry Hermon. Przepiękne miejsce: starożytne ruiny, spieniona woda przebijająca się przez skały, przepiękne wiosenne już kwiaty, a w bonusie plastry miodu utworzone przez dzikie pszczoły na pionowym skalnym urwisku. Przewodnik pielgrzymki Jacek Urbanowicz przywiódł nas w to miejsce nie tylko dla jego wybitnej urody. To miejsce jest znaczące. W czasach Jezusa było to miejsce pogańskiego kultu Pana, bożka pól i lasów przez Rzymian zwanego Faunem lub Satyrem. Dodajmy, że bóstwo to było traktowane jako wyjątkowo niewyżyte seksualnie… Potężna grota na stoku uważana była za jedno z wejść do Hadesu, do piekieł. Król Herod postawił w tym miejscu świątynie z posągami także innym rzymskim bogom, a jego następca Filip na cześć cesarza nazwał miasto Cezareą. Z punktu widzenia praktykującego Żyda trudno w całej Palestynie znaleźć miejsce bardziej obmierzłe, bardziej nieczyste i zarazem choć piękne, to przerażające. I to właśnie tutaj – jak opowiada ewangelista Mateusz – Pan Jezus przyprowadził swoich uczniów, żeby porozmawiać z nimi o bardzo ważnych sprawach. Tutaj, nie w łagodnej Galilei, nie w pobliżu jerozolimskiej świątyni, nie na judzkiej pustyni zapytał swoich uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego”? Żydzi to miejsce starali się omijać szerokim łukiem, więc Mistrz zadał uczniom to pytanie wśród pogan i to w miejscu ich kultu! Tak wybrał, tak chciał! To daje do myślenia…

Gdy porywczy Szymon Piotr nazwał Jezusa Mesjaszem, Synem Boga Żywego, wówczas usłyszał „Ty jesteś Piotr i na tej skale zbuduję Mój Kościół, a potęga śmierci go nie zwycięży. Tobie dam klucze Królestwa Niebios i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,18-19) (Cytaty pochodzą z Ewangelii w tłumaczeniu „Biblii ekumenicznej” rozdanej na XI Zjeździe Gnieźnieńskim w 2018 r.).

Reklama

A chwilę później ten człowiek z kluczami został ostro przez Nauczyciela zbesztany, bo „nie myśli o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Tak, Piotr zwyczajnie, po ludzku, chciał Mistrza i Przyjaciela uchronić od hańbiącego krzyża…

Zobacz zdjęcia: U źródeł Jordanu

Pielgrzymka do Ziemi Świętej to naprawdę czytanie „piątej Ewangelii”. Wielokrotnie słyszane i czytane teksty nabierają nowych znaczeń, gdy widzi się i czuje ich tło. Pan Jezus, Żyd praktykujący z miejsca ustanowienia Kościoła czyni przesłanie. Już tu pokazuje, że jego uczniowie mają iść na cały świat, nie bacząc na największe trudności. Będą głosić prawdę o miłującym Bogu i o zbawieniu w najbardziej niesprzyjających warunkach, nie tylko wśród prześladowań, ale także wśród ludzi zmamionych doczesnym pięknem i wygodami tego świata. W tym miejscu można się zatrzymać na tym, co przepiękne. Ale można też pomyśleć dalej, głębiej, miejsce temu sprzyja. Można myśleć o sposobie bycia Kościołem w świecie przenikniętym różnorodnymi ideami i pożądliwościami. A patrząc na ruiny zamku Nemrod, zbudowanego przez krzyżowców, można się zadumać nad krótkotrwałością działań opartych na sile, zamiast dialogu…

2019-03-27 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To w Jordanii Jan ochrzcił Jezusa

[ TEMATY ]

chrzest

Jordan

Grażyna Kołek/Niedziela

Są dowody, że jest to konkretne i prawdziwe miejsce, gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Gdy odwiedzimy miejsce chrztu po stronie jordańskiej, odnajdziemy wiele pozostałości kościołów zbudowanych w miejscu albo okolicy miejsca chrztu Jezusa - wyjaśnia Fadi Abdalla, przewodnik po Jordanii. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego Jordania też jest Ziemia Świętą i pomaga poznać tę biblijna krainę.

Dawid Gospodarek (KAI): Ziemia Święta kojarzy się raczej z Izraelem, tymczasem biblijne wydarzenia rozgrywały się również poza współczesnymi granicami tego państwa. Jordania również nazywana jest Ziemią Świętą. Dlaczego?

Fadi Abdalla: Jordania jest częścią Ziemi Świętej, jest ziemią biblijną ze względu na to, że jest tu wiele takich miejsc, które są wspominane w Starym i Nowym Testamencie. W Jordanii mamy ponad 60 miejsc wzmiankowanych w Biblii. Jordania przechodziła przez różne okresy i etapy historii, więc na tej ziemi powstawały różne cywilizacje i zamieszkiwały różne ludy. Bardzo dobrze zachowane są pozostałości po okresie bizantyjskim, który był początkiem chrześcijaństwa, kiedy chrześcijaństwo pojawiło się na tej ziemi. Ziemia Święta – Jordania, Palestyna, Syria, Liban – to bardzo ważne tereny biblijne, ze względu na to, że początek chrześcijaństwa jest właśnie tu. Tu rozgrywały się wydarzenia z historii zbawienia. W Jordanii do tej pory zostało odnalezionych ponad 260 kościołów z okresu bizantyjskiego. Ta duża liczba świadczy o tym, że było to bardzo ważne miejsce w tym okresie i tereny jordańskie były ważną częścią Bizancjum. Nie da się zaprzeczyć, że Jordania jest częścią Ziemi Świętej.

KAI: Jest to teren atrakcyjny nie tylko dla pasjonatów Ziemi Świętej, Biblii, religii, ale także dla historyków czy archeologów zajmujących się Imperium Rzymskim…

- Tak jak wspominałem, Jordania przechodziła przez różne epoki, rozwijały się tu różne cywilizacje. Przed Bizancjum była to część Imperium Rzymskiego. Tu są pozostałości miast rzymskich takich jak miasto Geraza, które jest jednym z najładniejszych miast rzymskich na świecie. To duże miasto i do tej pory dobrze zachowane. Są pozostałości z okresu rzymskiego, ale też wcześniejszych, pogańskiego, greckiego, są tu jeszcze pozostałości z epoki kamienia, z epoki żelaza, brązu. Mamy duże urozmaicenie historyczne w tym kraju. Najsłynniejszym miejscem jest oczywiście wspaniała i świetnie zachowana Petra.

- Jeśli chodzi o miejsca biblijne, to najważniejszym wydaje się miejsce chrztu Jezusa w rzece Jordan.

- Oczywiście, to jest najważniejsze miejsce biblijne w Jordanii. Ta akcja, która się tam odbyła przez posługę Jana Chrzciciela, to bardzo ważne wydarzenie dla wszystkich chrześcijan – dla katolików, ale i dla innych denominacji. Ciężko wartościować czy powiedzieć, że inne wzmiankowane w Biblii miejsca w Jordanii są mniej ważne, ale to miejsce chrztu jest jedyne w swoim rodzaju.

- Czy są konkretne dowody na to, że stało się to właśnie po tej stronie Jordanu, aktualnie należącej do Jordanii?

- Tak, są dowody, że jest to konkretne i prawdziwe miejsce, gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Gdy odwiedzimy miejsce chrztu po stronie jordańskiej, odnajdziemy wiele pozostałości kościołów zbudowanych w miejscu albo okolicy miejsca chrztu Jezusa. Ci starożytni chrześcijanie chcieli, żeby te kościoły były blisko tego miejsca, ze względu na jego wagę duchową.

- Jest też starożytna mapa, na której zaznaczono to miejsce…

- To kolejny dowód. To miejsce jest zaznaczone na mapie, która jest najstarszą mapą Ziemi Świętej. Została wykonana z dwóch milionów kostek mozaikowych w VI wieku, teraz część tej mapy znajduje się na podłodze cerkwi prawosławnej Św. Jerzego i tam jest wyznaczone to miejsce chrztu w rzece po stronie dzisiejszej Jordanii.

- Czy są też przesłanki biblijne?

- Oczywiście, że są też przesłanki biblijne, które opisują to miejsce i opisują konkretne wydarzenia w okolicy tego miejsca, które są w tej geograficznej kwestii dla nas dowodem.

- Znaczenie tej jordańskiej Ziemi Świętej podkreślają też wizyty papieży od Pawła VI…

- Gdyby Jordania nie była ważnym krajem biblijnym, ważnym krajem dla chrześcijan, nie odbyłoby się tu tyle wizyt papieży. Pierwszym papieżem, który złożył wizytę w Jordanii w 1964 roku, był Paweł VI. Za czasów poprzedniego króla Jordanii, króla Husajna, Paweł VI był w Jordanii, Palestynie i w Jerozolimie, która należała jeszcze wtedy do Haszymidzkiego Królestwa Jordanii, to był prawie jeden kraj. Od tego czasu zaczęto skupiać się na tym miejscu, jako ważnym miejscu duchowym i biblijnym. Potem odbyły się kolejne wizyty papieskie - był Jan Paweł II w 2000 r., który złożył wizyty w Jordanii, w miejscu chrztu, oraz na południu w Madabie. Trzecia wizyta była w 2009, kiedy Jordanię odwiedził Benedykt XVI. Ostatnia była wizyta papieża Franciszka w 2014 roku, dokładnie 24 maja. Jak widzimy ziemia jordańska jest bardzo ważna dla Watykanu i katolicyzmu.

- To też jest Ziemia Święta trzech wielkich religii monoteistycznych.

- Ziemia Jordanii nazywana jest też „ziemią proroków”. Te trzy religie monoteistyczne wierzą w tych samych proroków, więc to są podobne wydarzenia i miejsca związane z ich postaciami. W tej ziemi powstał wcześniej judaizm – dzieje Izraelitów z Mojżeszem, wyprawa do Ziemi Obiecanej.

- A czy mógłbyś powiedzieć coś na temat relacji tych trzech religii na przestrzeni wieków? Czy były pokojowe?

- Mogę opowiedzieć o dwóch - chrześcijaństwo i islam. To są dwie religie oficjalne, bo w Jordanii nie ma Żydów - oni tu byli tylko w przejściowo. - Jest tu wielka tolerancja. Od wieków muzułmanie i chrześcijanie żyją razem, bez problemów, nie dyskryminując obywateli Jordanii ze względu na pochodzenie, ze względu na korzenie, ze względu na wiarę. Tutaj nie wolno nawet mówić o tym, nie wolno robić takich różnic między ludźmi. W niektórych miastach może być przewaga liczbowa chrześcijan, ale z sąsiadem muzułmaninem żyją bez konfliktów i się przyjaźnią.

- Widzieliśmy też ruiny po starożytnych miastach, gdzie były pozostałości i meczetu, i kościoła.

- Na przykład w Ammanie na Cytadeli są ruiny z różnych okresów. Tam są ruiny kościoła Św. Heleny z VI wieku, a kilka metrów dalej ruiny meczetu. Ten kościół i meczet nie zostały zburzone przez jakieś najazdy czy wojny, obydwa ucierpiały przez trzęsienie ziemi. Wcześniej stały obok siebie bez problemu. To wskazuje, że chrześcijanie i muzułmanie żyli w przyjaźni ze sobą i to nie przeszkadzało nikomu.
Król Jordanii prowadzi dialog międzynarodowy, zapraszając inne kraje do udziału w Ammanie w Konferencjach Dialogu Między Religiami. Też odbywają się czasami takie konferencje dla wszystkich odłamów chrześcijańskich tutaj, żeby mogli razem usiąść i dyskutować różne kwestie, które dotyczą tolerancji, bo tolerancja od zawsze była charakterystyczna dla tej ziemi.

- Żyłeś jakiś czas w Polsce, studiowałeś tam. Zauważasz może czy coś co nas łączy? Są jakieś wspólne cechy Polaków i Jordańczyków?

- W Polsce żyłem 8 lat, to wystarczający czas, żeby poznać Polaków z bliska. Mam dużo znajomych z Polski. Studia skończyłem na Uniwersytecie Łódzkim. Często jeździłem po Polsce. Jest dużo wspólnych cech. Lubicie się przyjaźnić z innymi, zapoznawać się z innymi kulturami, podobnie jak Jordańczycy. Oczywiście łączy nas gościnność. To są takie główne cechy, które według mnie łączą te dwa narody.

- Jak zachęciłbyś do odwiedzenia Jordanii?

- Jak już wiesz, to jest piękny, urozmaicony kraj i jest tu wszystko, co potrzebne. Każdy znajdzie tu to czego szuka. Jeśli jesteś religijny, chcesz pielgrzymować – tu jest Ziemia Święta, miejsca związane z Jezusem, starożytnym chrześcijaństwem, prorokami... Jeśli chcesz odpocząć, nad Morzem Martwym czy Morzem Czerwonym są piękne ośrodki wypoczynkowe i plaże. Jeśli ktoś lubi przyrodę, to w Jordanii też jest ona urozmaicona – na północy jest zielono, na południu jest pustynia, różne klimaty. Jeśli ktoś lubi przygodę, to tutaj jej nie zabraknie. Organizowane są np. programy z profesjonalnym przewodnikiem np. chodzenie po kanionach. Jest muzyka, tańce. Ten kraj, który powierzchniowo nie jest taki wielki, jest naprawdę urozmaicony. Od lat oprowadzam tu wycieczki z Polski i wiem, że Polacy wyjeżdżają stąd zadowoleni i tęsknią, piszą mi o tym widząc np. zdjęcia, jakie wrzucam w social media. To jest otwarty kraj.

- Warto zaznaczyć, że poza tym, że Jordańczycy są niesamowicie gościnni i życzliwi, jest tu po prostu bezpiecznie.

- Tak, to rzeczywiście jest oaza spokoju. Wiem, że turyści to doceniają. Jordania należy do najbezpieczniejszych krajów świata. Jordańczycy są mili dla turystów, uśmiechają się do nich, pomagają, jeśli ci potrzebują jakieś pomocy. Można tutaj śmiało wyjść wieczorem, pospacerować, można jeździć samochodem samemu.

- Nie można przemilczeć wspaniałej jordańskiej kuchni...

- Kuchnia jordańska to inna historia. Jest urozmaicona, jak cały kraj - baranina, kurczak z warzywami, pełno różnego rodzaju sałatek z moja ulubioną sałatką arabską na czele – są w niej ogórki, pomidory, pietruszka, oliwa, cebula, cytryna. Jest pyszna i orzeźwiająca. Długo można by też wymieniać różne rodzaje deserów i słodyczy. I oczywiście kawa z kardamonem, która zazwyczaj wszystkim smakuje.
*** Fadi Abdalla urodził się w Kuwejcie. Studiował administrację w Łodzi. Interesuje się turystyką, podróżami, chętnie poznaje nowych ludzi. Prowadzi profil na Facebooku "Przewodnik po Jordanii". Pracuje jako przewodnik pielgrzymek i wycieczek.

CZYTAJ DALEJ

Kaczyński dla PAP: rekonstrukcja rządu we wrześniu lub na początku października

2020-08-05 07:17

[ TEMATY ]

Kaczyński Jarosław

Fot. wybierzpis.pl

Rekonstrukcja rząd odbędzie się we wrześniu lub najdalej na początku października; plan zakłada zmniejszenie liczby resortów do 12; liczę, że negocjacje umowy koalicyjnej w ramach Zjednoczonej Prawicy w przyszłym miesiącu zakończą się sukcesem - mówił PAP lider PiS Jarosław Kaczyński.

PAP: Coraz mniej dni zostało do września, a więc do zapowiadanej rekonstrukcji rządu. Premier Mateusz Morawiecki w jednym z ostatnich wywiadów mówił, że celem rekonstrukcji jest przyśpieszenie działania, uproszczenie procesu decyzyjnego i zwiększenie skuteczności rządu. Czy już wiadomo kiedy miałoby do niej dokładnie dojść, jak miałaby wyglądać nowa struktura rządu?

Jarosław Kaczyński: Mogę mówić o pewnym planie, który byłby zrealizowany we wrześniu, być może ostatecznie na początku października. To jest plan, który obejmuje daleko idące zmniejszenie liczby ministerstw. Połączenie różnych działów, tak żeby ich nadzorcą był jeden minister.

Chodzi o to, aby nie było tak jak jest dzisiaj, że pewne decyzji odnoszące się np. do spraw ochrony środowiska są w trzech różnych ministerstwach, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.

Takie łączenie przyniesie też pewne oszczędności, ale nie jest to najważniejsze, bo to nie będą jakieś wielkie oszczędności. Najważniejsze jest to, że procesy decyzyjne będą przebiegać szybciej i bardziej sprawnie. Na to właśnie liczymy.

Po zmianie będzie to rząd łatwiejszy do kierowania jako całość. Jednocześnie będzie to rząd, w ramach którego poszczególne ministerstwa mając tak duże możliwości decyzyjne będą mogły zarówno podejmować decyzje odpowiednio szybko, sprawnie i merytorycznie, ale także będą za nie odpowiadać.

Dzisiaj ta odpowiedzialność jest często bardzo rozmyta. Co do szczegółów nie chcę się wypowiadać, bo to są kwestie jeszcze uzgadniane. Jedno jest w tej chwili pewne, że rekonstrukcja nie obejmie stanowiska premiera, którym pozostanie Mateusz Morawiecki.

Mówi pan o daleko idącym zmniejszeniu liczby ministerstw. Plan zakłada, że ile ich będzie?

J.K.: Nie będę się w tej chwili upierał przy jakiejś liczbie, z tym że ona by na pewno oscylowała wokół 12. Ten najbardziej radykalny plan mówi o nawet 11 ministerstwach, ale nie sądzę, że to się uda. Klasyczne ministerstwa takie jak spraw zagranicznych, obrony, spraw wewnętrznych czy sprawiedliwości oczywiście pozostaną.

Media spekulują, że miałby powstać +super resort+ w skład którego miałoby wejść kilka dotychczasowych ministerstw, a kierować miałby nim wicepremier Piotr Gliński.

J.K.: Zobaczymy jak to będzie. Uważam, że to jest wyjście, które byłoby najbardziej obiecujące, ale w żadnym wypadku nie można tego traktować jako jakiejś już podjętej decyzji.

Zmiany w rządzie wiążą się z renegocjacją umowy koalicyjnej w ramach Zjednoczonej Prawicy. Na jakim etapie są obecnie negocjacje?

J.K.: Jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, jest to proces niełatwy. Ale mam nadzieję, że w przyszłym miesiącu skończy się on sukcesem.

Koalicjanci z Solidarnej Polski i Porozumienia otrzymają po jednym resorcie?

J.K.: Przy takiej liczbie ministerstw, to po prostu wynika ze zwykłej arytmetyki, i to tak traktowanej bardzo - można powiedzieć - szczodrze dla naszych koalicjantów.

Czyli okres wakacyjny w pracy.

J.K.: Do tej pory nie byłem na żadnym urlopie, ale mam nadzieję, że jednak jakąś chwilę znajdę. Czy to się jednak uda, zobaczymy.

Podczas kampanii prezydenckiej zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i premier Mateusz Morawiecki akcentowali konieczność dużych inwestycji, które miałyby pobudzić gospodarkę i tworzyć nowe miejsca pracy. Czy w ten plan wpisują się również działania największych spółek Skarbu Państwa, np. Orlenu, który po przejęciu Energi, planowanej fuzji z Lotosem chce też przejąć PGNiG?

J.K.: To jest dzisiaj kwestia o ogromnym, priorytetowym znaczeniu. Jestem bardzo wdzięczny prezesowi Danielowi Obajtkowi za to, że to tak wszystko energicznie prowadzi. Zdecydowanie i jednoznacznie wspieram te działania.

Uważam, że są one bardzo potrzebne. Wpisują się w to wszystko, co ma służyć rozwojowi polskiej gospodarki, a także jej umacnianiu w sferze międzynarodowej. Chodzi o tworzenie podmiotów, a w tym wypadku największego podmiotu, który będzie miał możliwość wejścia w takie dziedziny jak energetyka, a z drugiej strony także zmiany w znacznej mierze profilu produkcyjnego w sferze chemii. Po prostu dlatego, że nasza przyszłość – jak wszystko na to wskazuje – to są samochody elektryczne, być może także napędzane wodorem, przy spadającym w dalszym okresie zapotrzebowaniu na benzynę. Wobec tego trzeba po prostu myśleć o głębszej przeróbce, o petrochemii sensu stricto i w tym kierunku to wszystko będzie szło.

W ostatnich dniach pojawiły się sugestie, że zmianie mógłby ulec sposób realizacji programu 500plus – zamiast przelewu środków na konto, "wypłata" w formie bonu. Czy taki pomysł jest rozważany wewnątrz Zjednoczonej Prawicy?

J.K.: Nie jest brany pod uwagę. To jest chyba po prostu zła interpretacja wypowiedzi pani premier Jadwigi Emilewicz. Skądinąd rozmawiałem z nią nawet dzisiaj i nie ma nawet cienia tego rodzaju planów. To jest jakieś wielkie nieporozumienie lub fake news.

W czwartek podczas Zgromadzenia Narodowego zostanie zaprzysiężony na II kadencję prezydent Andrzej Duda. Według zapowiedzi na uroczystości nie pojawi się m.in. kontrkandydat prezydenta Rafał Trzaskowski i wielu innych polityków związanych z opozycją. Ponadto np. posłanka Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiku-Pihowicz stwierdziła, że po pseudodemokratycznych wyborach uznanych za ważne przez pseudosędziów SN, będziemy mieli pseudoprezydenta. Jak pan to skomentuje?

J.K.: To stara taktyka naszych przeciwników, którzy po prostu nie uznają wyników wyborczych, nie uznają podstawowych mechanizmów demokratycznych, bo ich zdaniem demokracja jest tylko wtedy kiedy oni rządzą. Do tego się to sprowadza.

Jeśli chodzi o pseudo sędziów, to ja każdemu kto o tym mówi radzę lekturę zapisów rozmów Sławomira Neumanna, bo to jest znakomity opis tego, jak to naprawdę w Polsce jest z sądami, kto rzeczywiście jest pseudo sędzią. Bo ci którzy - według zapewnień tego pana – mieli zawsze roztaczać parasol ochronny nad ludźmi Platformy Obywatelskiej, to są rzeczywiście pseudosędziowie. I my niestety widzimy, że takich w polskim wymiarze sprawiedliwości nie brakuje. Ilu ich jest? Trudno nam powiedzieć, ale na pewno nie jest to grupa jakaś niewielka, marginalna.

Natomiast jeśli chodzi o nieobecności na zaprzysiężeniu, to oczywiście takiego obowiązku nie mają. Zdarza się jednak, że próbuje się to usprawiedliwiać moją nieobecnością w 2010 r. na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego. Przypomnę jednak, że w 2010 r. mieliśmy tragedię smoleńską i cały ciąg niebywałych, skandalicznych zachowań wobec tych którzy wtedy zginęli, wobec tych, którzy chcieli czcić ich pamięć. W tym wszystkim pewną, ale bardzo mało chwalebną rolę odegrał także pan Komorowski. W związku z tym moja nieobecność z tego wynikała.

Nigdy jednak nie kwestionowałem wyników tamtych wyborów. Pogratulowałem zwycięstwa Komorowskiemu już w noc wyborczą, kiedy nawet do końca nie były obliczone wyniki wyborów. (PAP)

Autor: Rafał Białkowski

CZYTAJ DALEJ

Groźny wypadek Holendra Fabio Jakobsena na finiszu pierwszego etapu kolarskiego Tour de Pologne

2020-08-05 18:55

[ TEMATY ]

Tour de Pologne

PAP

Do makabrycznej kraksy doszło na finiszu pierwszego etapu 77. Tour de Pologne w Katowicach, w której mocno ucierpiał Holender Fabio Jakobsen (Deceuninck-Quick Step).

Pierwszy linię mety minął inny Holender Dylan Groenewegen (Jumbo-Visma), ale tuż przed „kreską” zepchnął na barierki swojego rodaka. Jakobsen z ogromnym impetem wpadł na płotki i wyłamał je, uderzając w sędziego pomiaru czasu.

Po chwili odezwały się sygnały karetek pogotowia. Na miejsce przyleciał też helikopter, który zabrał poszkodowanych do szpitala.

Wszystko wskazuje na to, że Groenewegen zostanie zdyskwalifikowany, ale sędziowie nie podjęli jeszcze decyzji.

PAP
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję