Reklama

GPS na życie

Świat taki nie jest!

2019-04-10 10:24

Andrzej Siwiecki
Niedziela Ogólnopolska 15/2019, str. 50-53

nuvolanevicata/fotolia.com

Pewnie potrafisz zobaczyć się w cierpiącym Jezusie. W pełnym zapału Piotrze też, choć o jego zaparciu się wolelibyśmy zapomnieć. Może nawet w Piłacie... ale czy widzisz siebie w faryzeuszach, w tłumie krzyczącym: „Ukrzyżuj!”?

Kiedy spotyka nas jakaś przykrość albo mówiąc wprost – zło ze strony innych ludzi, kiedy zderzamy się z nieuczciwością, możemy czasem usłyszeć od naszych bliskich i znajomych lakoniczne stwierdzenie: „Trudno, stało się. Taki jest świat”. To rozmywanie odpowiedzialności i przerzucanie jej na „świat” sprawia, że przyzwyczajamy się do zła w świecie, z którym „świat”, tak naprawdę, nie ma nic wspólnego.

Jaki jest świat?

Pamiętam z dzieciństwa, jak w radiu podawana była rybacka prognoza pogody oraz informacje o stanie głównych rzek Polski. A kiedy zaczynało się Eko Radio, musieliśmy siedzieć cicho. Andrzej Zalewski był dla moich dziadków wyrocznią.

Od wieków uczymy się „rozpoznawać wygląd ziemi i nieba”, aby wiedzieć, jaki jest świat, a nawet wszechświat. I trzeba przyznać, że idzie nam to całkiem dobrze. Rozwój nauk przyrodniczych pozwala nam na coraz lepsze korzystanie z zasobów naturalnych i przewidywanie zachodzących w przyrodzie zjawisk i reakcji.

Reklama

Taki jest świat. Ma swój rytm, zmieniają się pory roku. W zimie marzniemy, a w lecie szukamy ochłody. Ten rytm jest zupełnie od nas niezależny. Jednak to, jak siebie nawzajem traktujemy, zależy już tylko od nas. Owszem, mówimy czasem, że „świat jest zły” i nie ma nic niewłaściwego w tym skrócie myślowym. Ale tak naprawdę „świat” taki nie jest, tacy jesteśmy my, ludzie.

To my

Pomyśl o doznanych krzywdach. Ktoś cię obraził, oczernił, źle ci życzył. A może zrobił coś gorszego. To są konkretni ludzie. Czasem ich znamy, a czasem nie. Warto też, patrząc w lustro, przyznać się do krzywd, jakie wyrządziliśmy innym. Bo to nie jest tak, że wszyscy są źli, a my jesteśmy w porządku. I nie chodzi o to, żeby kogoś gnębić lub siebie zdołować tylko za to, ale aby każdy z nas brał odpowiedzialność za swoje czyny, zamiast wykręcać się stwierdzeniem: „taki jest świat”.

Świat taki nie jest. To my tacy jesteśmy. Potrafimy czynić dobro i odkąd „grzech wszedł na świat”, czynimy też zło.

Dobro ze złem

Wchodząc w tajemnice Wielkiego Tygodnia, już na początku możemy zobaczyć, jacy jesteśmy zmienni. Jak toczy się w naszych sercach walka dobra ze złem. W Niedzielę Palmową najpierw celebrujemy uroczysty wjazd Jezusa do Jerozolimy. Jest radość, ludzie wołają: „Hosanna Synowi Dawidowemu!”, rzucają płaszcze i gałązki na drogę, którą podąża na osiołku Chrystus. Na pamiątkę tamtych wydarzeń przynosimy do kościoła palmy i idziemy w barwnej procesji. Ale po procesji, już w trakcie Eucharystii, rozważamy Mękę Pańską. W większości kościołów jest ona czytana lub śpiewana z podziałem na role, co sprawia, że bardziej widać występujące w niej postaci, konkretnych ludzi i ich postawy.

Nie ma w tym fragmencie Ewangelii niczego, co byłoby nam obce. Myślę, że najłatwiej jest nam zobaczyć się w cierpiącym Jezusie. Bez większych problemów odnajdziemy się w pełnym zapału i gotowym oddać życie Piotrze. Odnajdziemy siebie w Piłacie, który nie chce skazywać Jezusa na śmierć... ale też nie chce utracić swojej pozycji.

Nie chcielibyśmy odnaleźć siebie w faryzeuszach, w tłumie krzyczącym: „Ukrzyżuj Go!”, w żołnierzach, którzy Jezusa skatowali i ukrzyżowali. Ale, niestety, te fragmenty też są o nas. Św. Franciszek z Asyżu w „Napomnieniach” nie pozostawia nam złudzeń: „I nawet złe duchy nie ukrzyżowały Go, lecz to ty wraz z nimi ukrzyżowałeś Go”.

***

Jezus „dla nas, i dla naszego zbawienia” wziął na siebie odpowiedzialność, jaką ponosimy za grzechy, i przeszedł przez śmierć, aby dać nam nowe życie. Już nie musimy sami walczyć o lepszy świat, przepraszam, o lepszych siebie.

Andrzej Siwiecki
Pedagog, poeta, chętnie towarzyszący innym na drogach życia, odkrywający w swym ojcostwie synostwo Boże, szczęśliwy mąż i ojciec trójki dzieci

Tagi:
Niedziela Młodych

Opole uwielbia

2019-08-21 11:24

Beata Włoga
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 40-41

Na początku była myśl, dlaczego by nie zorganizować koncertu uwielbienia będącego uwieńczeniem uroczystości Bożego Ciała, podobnie jak robi to Rzeszów. Było też pragnienie serca, by modlić się za ludzi młodych...

Michał Banaś
Od 10 lat śpiewają na chwałę Pana

Ksiądz Eugeniusz Ploch, wówczas ojciec duchowny w Wyższym Seminarium Duchownym w Opolu, pragnienie i pytania przekuł w działanie. I tak po raz pierwszy w diecezji opolskiej w 2010 r. z jego inicjatywy i z pomocą raciborskiego zespołu Przecinek odbył się I Koncert Uwielbienia. Była to też doskonała okazja, by oficjalnie rozpocząć w diecezji zorganizowaną modlitwę za młode pokolenie.

Z błogosławieństwem pasterza

Biskupowi opolskiemu Andrzejowi Czai zależało, by parafie stały się Ogniskami Modlitwy za Młode Pokolenie. – W naszej diecezji w wielu parafiach przed codzienną Mszą św. jest odmawiany Różaniec – tłumaczy ks. Marcin Cytrycki, który dołączył do organizatorów koncertów rok później. – W jeden wyznaczony przez proboszcza dzień parafianie modlą się w intencji młodych ludzi. Ta modlitwa w wielu parafiach trwa do dziś – zapewnia ks. Marcin. Podobnie jest z modlitwą uwielbienia. Owocem opolskiego koncertu są m.in. wieczory uwielbienia, które odbywają się regularnie w kilkunastu parafiach diecezji opolskiej. Ci sami ludzie, którzy w wieczór uroczystości Bożego Ciała gromadzą się w Opolu, wracają do swoich domów i chcą dalej modlić się śpiewami uwielbienia.

Z pasją i miłością

Od początku organizatorom zależało, aby zespołowi towarzyszył chór. Przez pierwsze trzy lata zespół wspierały chóry młodzieżowe: Capricolium z Głuchołaz i Silesia Cantat z Głubczyc. – Później pojawiła się idea, aby więcej osób włączyło się w śpiew, dlatego zaprosiliśmy wolontariuszy. To było dobre posunięcie, dziś spora część chóru, ok. 40 osób, to stały skład, na nich zawsze można liczyć. Ci, którzy chcą z nami śpiewać, mogą zgłaszać się przez stronę: koncertuwielbienia.pl – wyjaśnia ks. Cytrycki. Wszyscy, którzy choć raz byli na koncercie uwielbienia, wiedzą, że to nie jest zwykłe śpiewanie. Tu ważny jest Ten, o którym się śpiewa i dla którego się śpiewa. – W naszych działaniach chcemy, by Pan Jezus był na pierwszym miejscu. Zawsze podkreślamy i pamiętamy, że to śpiew dla Niego, stąd #OpoleUwielbia, a słowo „koncert” bardzo świadomie od tego roku pojawia się dopiero w podtytule – tłumaczy ks. Marcin.

Wraz z nową grupą chórzystów wolontariuszy zrodził się pomysł warsztatów uwielbienia. To dwa (początkowo trzy) weekendy, kiedy śpiewający spotykają się i spędzają wspólnie czas nie tylko na nauce emisji głosu, artykulacji, próbach. To w pewnym sensie także duchowa formacja z modlitwą, konferencjami i Eucharystią, z uczeniem się, czym jest uwielbienie.

Za warsztatami i całym muzycznym przedsięwzięciem stoją profesjonaliści. Tak się złożyło, że za przygotowanie chóru przez lata odpowiedzialni byli absolwenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Dziś chór prowadzi i przygotowuje Anna Sikora, doskonała dyrygentka młodego pokolenia, na co dzień współpracująca z Diecezjalnym Instytutem Muzyki Kościelnej w Opolu. W tym trudnym zadaniu pomaga jej Krzysztof Pytko, od lat zaangażowany muzycznie w wielu miejscach diecezji. Zespół muzyczny to grupa muzyków Opolskich Wieczorów Uwielbienia wspierana przez grupę filharmoników opolskich. Na co dzień profesjonalni muzycy współtworzący różne muzyczne projekty. Udowadniają, że katolicy mogą robić dobrą muzykę, ładnie zaaranżowaną, zagraną i zaśpiewaną. Oczywiście, zespół nie składa się z samych profesjonalistów, ale i z wolontariuszy śpiewających w chórze, którzy wkładają mnóstwo pracy, prywatnego czasu i serca, by robić to dobrze. Mało tego, zaproszeni do tworzenia koncertu są wszyscy przez wspólne uwielbianie Pana Jezusa, w czym pomaga tekst pieśni wyświetlany na telebimie. – Jedynym na widowni jest Pan Jezus! On jest tym, dla którego jest cały ten koncert. To właśnie dla Niego kilkumiesięczne przygotowania, dla Niego cały wysiłek tylu młodych ludzi, dla Niego tak wielkie przedsięwzięcie – mówią inicjatorzy wydarzenia.

Ludzie i idea

Za każdą ideą stoją konkretni ludzie. Opole Uwielbia to przede wszystkim jego pomysłodawca i organizator – ks. Eugeniusz Ploch, obecnie proboszcz parafii Ducha Świętego w Winowie i członek Zespołu ds. Nowej Ewangelizacji przy KEP; to również ks. Marcin Cytrycki, proboszcz parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gosławicach, były duszpasterz akademicki w DA Resurrexit. W tym roku do zespołu dołączył obecny duszpasterz akademicki ks. Łukasz Knosala. Ważna postać w ekipie to Piotr Kotas, kompozytor i aranżer, pieśni znane i śpiewane od wieków w jego aranżacjach są w nowy sposób odczytywane i odbierane.

Wielu, którzy tworzą Chór Corpus Christi i zaczynali jako młodzi ludzie, dziś dalej przyjeżdża i śpiewa dla Boga, choć ich życie prywatne mocno się zmieniło od pierwszego koncertu zagranego w parku AK w Opolu 10 lat temu. Często mają mężów, żony, dzieci – i w Boże Ciało przyjeżdżają do Opola, by wielbić Boga.

Owoce

Sara Nestorowicz, która przez wiele lat dyrygowała chórem, od trzech lat współtworzy koncert uwielbieniowy we Wrocławiu – wNieboGłosy. Swojego męża Michała poznała właśnie podczas warsztatów w Opolu. Arkadiusz Wiertelak też zaczynał w Opolu, dziś jest kierownikiem artystycznym, aranżerem i głównym organizatorem Zielonogórskiego Koncertu Uwielbienia. Marek Kudra, który pomagał przy kilku edycjach opolskiego koncertu, dziś jest prężnie działającym dyrygentem muzyki klasycznej.

– Opolskie doświadczenie przenoszone jest na dalszy grunt. To bardzo cieszy – przyznają zgodnie księża Marcin i Eugeniusz. W Polsce coraz więcej miast organizuje koncert na kształt Jednego Serca Jednego Ducha z Rzeszowa. Zwłaszcza młodzi ludzie chcą manifestować swoją wiarę w Żywego Boga przez udział w wieczornych koncertach uwielbienia. Są one niczym zwieńczenie uroczystej procesji ulicami miast i wsi, gdzie publicznie wyznaje się wiarę w Boga ukrytego w Najświętszym Sakramencie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Z potrzeby serca – kult ks. Jerzego Popiełuszki w liczbach

2019-10-18 11:50

ar, aw / Warszawa (KAI)

Od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób, natomiast muzeum Męczennika, znajdujące się przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu zwiedziło ok. 65 tysięcy osób. Relikwie w ponad tysiącu miejsc na świecie, dziesiątki ulic i pomników... W sobotę 19 października przypada 35. rocznica męczeńskiej śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki, duchownego, który przyciąga ludzi z całego świata – wierzących i niewierzących

Rycerze Kolumba

Ośrodek Dokumentacji Życia i Kultu bł. ks. Jerzego Popiełuszki, powołany przez kard. Kazimierza Nycza na wiosnę 2011 r., rok po beatyfikacji, pieczołowicie odnotowuje wszelkie przejawy czci skromnego duszpasterza ludzi pracy, zamordowanego przez funkcjonariuszy SB 19 października 1984 r. Na pytanie, dlaczego ludzie tu wciąż przychodzą, odpowiadają: Z potrzeby serca.

Wystarczy choć krótko być przy grobie ks. Jerzego w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu żeby zauważyć nieustający potok wiernych, którzy tu przychodzą. W grupach, całymi rodzinami lub indywidualnie, nieraz na kilka minut, żeby pomodlić się w godzinach porannych, by pobiec później do swych codziennych zajęć. Jak podaje Paweł Kęska, specjalista ds. projektów rozwoju Muzeum, Ośrodka Dokumentacji Życia i Kultu oraz Sanktuarium, Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki, od 1984 roku grób księdza Jerzego Popiełuszki odwiedziło blisko 23 mln. osób. Nie sposób policzyć nawiedzeń indywidualnych, więc z pewnością liczba ta jest znacznie wyższa.

Łatwiej natomiast ustalić liczbę osób, które w tym roku obejrzały ekspozycję w muzeum, poświęconą ks. Popiełuszce – jest ich ok. 65 tysięcy. Zwiedzający wpisują się do Księgi Pamiątkowej, w której dzielą się wrażeniami i prośbami. Jest wśród nich wiele wpisów, dotyczących spraw społecznych i narodowych. To naturalne – kapłan, który nawoływał do stosowania zasad sprawiedliwości społecznej, upominał się o pokrzywdzonych przez władze komunistycznego reżimu, zwłaszcza robotników z Huty Warszawa, ale przestrzegał też przed pokusą nienawiści i apelował, by zło zwyciężać dobrem, w naturalny sposób stał się orędownikiem trudnych spraw narodu i ojczyzny. Wielu zwiedzających nie kryje wzruszenia i emocji, związanych z obejrzeniem ekspozycji.

Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych abp Angelo Amato, który był legatem papieskim na uroczystości beatyfikacyjne, wyznał w homilii 6 czerwca 2010 r.: “Kilkakrotnie miałem okazję odwiedzić w Warszawie muzeum poświęcone naszemu Błogosławionemu męczennikowi księdzu Jerzemu Popiełuszce. Za każdym razem wzruszenie było tak wielkie, że prowadziło do łez. Potwornie zeszpecona twarz tego łagodnego kapłana była podobna do ubiczowanego i upokorzonego oblicza ukrzyżowanego Chrystusa, które utraciło piękność i godność”.

Wiadomo też, że relikwie błogosławionego trafiły do około 1050 miejsc na całej kuli ziemskiej. Stało się to możliwe po ekshumacji ciała ks. Jerzego, która została przeprowadzona w ramach procesu beatyfikacyjnego. Ponad 700 relikwii trafiło wówczas do kościołów w Polsce, około 300 nie tylko do Europy, Ukrainy, Austrii, Włoch, ale w najbardziej oddalone od Polski zakątki świata – na Filipiny, do Australii, Beninu. Ksiądz Jerzy przemawia więc językiem uniwersalnym.

Każdego 19. dnia miesiąca przy relikwiach błogosławionego w kościele św. Stanisława Kostki odprawiana jest Msza św. z prośbami za wstawiennictwem ks. Jerzego i podziękowaniami za otrzymane łaski. Księga wpisów odnotowuje część podziękowań za otrzymane łaski za wstawiennictwem ks. Jerzego. Większość podziękowań dotyczy zwyczajnych spraw, np. otrzymania pracy, wiele jest świadectw o wyjściu z uzależnień czy porzuceniu planów o rozwodzie. Jednak są tu opisane wydarzenia nadzwyczajne, na przykład niewyjaśnione z punktu widzenia medycyny uzdrowienia. Nie zostały one szczegółowo zbadane, jednak osoby dające świadectwo nie mają wątpliwości, że zawdzięczają uzdrowienie swoje lub bliskich ks. Popiełuszce.

Do kościoła św. Stanisława Kostki i grobu ks. Jerzego nieprzerwanie przychodzą także jego przyjaciele i współpracownicy – gromadził ich za życia, gromadzi i po śmierci.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bracia 24h

2019-10-18 15:05

Marian Florek

Na pierwszy rzut oka trudno ich odróżnić od ojców zakonnych. Noszą takie same, przypisane dla danego zakonu, szaty. Na powitanie serwują szczery, serdeczny uśmiech; otwierają na oścież serca i ramiona. Chociaż nie są obiektem szczególnych zainteresowań mediów, to jednak na widok telewizyjnej kamery się nie peszą. Chętnie dzielą się myślami na temat swojego powołania.

Marian Florek

Przedstawiają proste, wiarygodne, czasami żarliwe świadectwo życia. Nic nie ujmując ojcom, zakonnym kapłanom, należy oddać braciom zakonnym to, co braterskie w ich powołaniu i posłudze i to, co ich odróżnia od innych profesji. Pytany o tę zauważalną przez postronnego obserwatora różnicę bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji ds. Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego KEP, sięga do historii zakonów i przypomina, że pierwsi krzewiciele życia monastycznego byli tylko braćmi. Dalej zgodził się z opinią, że powołanie brackie ma swą specyfikę, obecną również w jakiś sposób w ojcowsko-kapłańskiej posłudze. „Tam gdzie nie dociera miłość Boga Ojca przez posługę kapłanów, tam my wchodzimy z darem pociechy, służby i dobrego słowa” powiedział br. Hieronim, duchacz. I rzeczywiście bracia chociaż nie mają przywileju przeistaczania w imieniu Chrystusa chleba i wina w Ciało i Krew Pańską to jednak swoją posługą i miłością potrafią przemieniać ludzkie cierpienia i łzy w sens, który nas wszystkich umacnia w cierpliwym znoszeniu przeciwności dnia codziennego.

Sami bracia, pytani o swoje powołanie, wskazują na tajemnicę. Trudno im tak po ludzku wytłumaczyć, dlaczego podjęli taki trud służenia Bogu i ludziom. I zgodnie, jak br. Serafin (bonifrater) i br. Dawid (redemptorysta), potwierdzają opinię, że nie ma kryzysu brackich powołań. Bóg stale powołuje, ale brak odwagi u młodych mężczyzn aby porzucić „oswojone życie”, i poddać się woli Pana Boga i zostać Jego bratem.

I właśnie pod hasłem „Być bratem Boga” w dniach od 17 do 18 października br. odbyła się 37. Pielgrzymka Braci Zakonnych na Jasną Górę. Rozpoczęła się od spotkania w Auli Jana Pawła II, w której grupa ok. 200 braci pod przewodnictwem braci redemptorystów odmówiła Jutrznię i wysłuchała słów umocnienia bp. Jacka Kicińskiego. Potem hierarcha w Kaplicy Matki Bożej odprawił dla brackich pielgrzymów Mszę św., na której wstępie wszystkich zebranych w imieniu Jasnej Góry powitał podprzeor o. Jan Poteralski.

Po obiedzie bracia zebrali się w bazylice jasnogórskiej i pod kierunkiem braci salwatorianów odmówili Koronkę do Miłosierdzia Bożego, a potem udali się na wały aby odprawić Drogę Krzyżową. Bracia z poszczególnych zgromadzeń nieśli krzyż w rytm rozważań przygotowanych przez braci chrystusowców.

Po zakończonej Drodze Krzyżowej w Domu Pielgrzyma odbyło się spotkanie przy kawie i ciastku.

W drugim i ostatnim dniu pielgrzymki harmonogram zajęć był podobny. Jutrzni przewodniczyli bracia michalici, a konferencyjny wykład zaprezentował ks. Dariusz Wilk, generał Zakonu Michalitów, który podczas odprawionej tradycyjnie w Kaplicy Matki Bożej Mszy św. - wygłosił również homilię

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem