Reklama

W wolnej chwili

Miasto spod piachu

Pompeje Wschodu, jedno z kilku najchętniej odwiedzanych miejsc w Jordanii – Dżerasz uchodzi za najlepiej zachowane rzymskie miasto na Bliskim Wschodzie

Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 28-29

[ TEMATY ]

Jordania

Jordan

Wojciech Dudkiewicz/Niedziela

To, co możemy dziś podziwiać, stanowi zaledwie niewielką część tego, co jeszcze skrywa ziemia

Dżerasz, starożytna Geraza, to jedna z największych – obok Petry i pustyni Wadi Rum – atrakcji turystycznych Jordanii. Jednak to, co możemy dziś podziwiać, stanowi zaledwie niewielką część tego, co jeszcze skrywa ziemia. Reszta czeka – podobnie jak w Pompejach – na odkrycie, odkopanie spod piachu. Losy Gerazy może nie były aż tak tragiczne jak Pompejów, niemniej potężne trzęsienie ziemi wyznaczyło koniec pewnego etapu w historii miasta.

Międzynarodowe badania z lat 90. XX wieku, z udziałem m.in. polskich archeologów, potwierdziły, że Geraza istniała nieprzerwanie przez ponad tysiąc lat, w okresach: hellenistycznym, rzymskim, bizantyjskim i wczesnoislamskim, od II wieku przed Chr. do IX po Chr. W czasach świetności – na początku naszej ery, za cesarzy Trajana i Hadriana – było to jak na ówczesne czasy wielkie miasto: mogło tu żyć nawet ok. 20 tys. ludzi.

Oaza zieleni

Północna Jordania to skarbiec archeologiczny, ale i miejsce wytchnienia. Jordańczycy uwielbiają te okolice za zieleń, drogi ocienione drzewami. Dzięki opadom i wyższemu położeniu – kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód od Jeziora Galilejskiego i północny wschód od Morza Martwego – w okolicach Dżeraszu klimat jest bardziej przyjazny człowiekowi niż np. w okolicy Petry czy nawet w nieodległej stolicy – Ammanie, między biurowcami. Dzięki klimatowi północna Jordania jest bogatsza od suchego i piaszczystego południa; mogło się tu rozwinąć rolnictwo, uprawy drzew oliwnych.

Reklama

Geraza, współtworząca Dekapolis – związek grecko-rzymskich miast o podobnej kulturze oraz zgodnych interesach handlowych i politycznych, leżących w południowej Syrii i północnej Jordanii – była bogata dzięki przyjaznemu klimatowi i położeniu przy najważniejszych szlakach handlowych starożytności.

Owalne forum

Na sporny teren starożytnego miasta nie wchodzi się przez okazałą Bramę Hadriana – potrójny łuk triumfalny wybudowany dla upamiętnienia przyjazdu tego cesarza rzymskiego w 129 r. Łuk, widoczny z daleka z drogi z Ammanu, miał się stać fragmentem murów miasta, ale do tego nie doszło. Stoi samotnie, obok potężnego hipodromu, na którym dochodziło niegdyś do mrożących krew w żyłach wyścigów rydwanów.

Do miasta wchodzi się przez misternie zdobioną Bramę Południową, a wzrok przyciąga owalne forum otoczone kilkudziesięcioma kolumnami jońskimi z I wieku. Owalny kształt forum jest niezwykły w klasycznym mieście, a wynika z konieczności architektonicznej: połączenia niespójnych osi Cardo Maximus i drogi z Pelli. Forum uznawane jest za jedyny tego typu zabytek na świecie.

Reklama

To jednak nie Rzymianie założyli miasto, lecz Macedończycy. Dżerasz, które można dziś zobaczyć, zostało wzniesione przez legiony Aleksandra Wielkiego w II wieku przed Chr. Ale to pod władzą rzymską, która tu nastała po podboju regionu w 63 r. przed Chr. – wspólnie z innymi miastami z Dekapolis – osiągnęło szczyt rozwoju w II wieku. Właśnie wtedy słynne Pax Romana umożliwiło handel na międzynarodową skalę.

Festiwal w ruinach

Deptak Cardo Maximus – ciągnący się przez 800 m – jest osią starożytnej Gerazy. Stały przy nim kiedyś główne budynki publiczne miasta, świątynie, targowiska, fontanny. Z obu stron, jak drzewa przy wiejskiej szosie, stoją rzędy kolumn. Ponoć było ich aż 500.

Ciekawostką jest Nimfeum – fontanna o półkolistym kształcie, a zarazem świątynia nimf zdobiona posągami i misami, z których niegdyś spływała woda. Obok droga prowadzi do świątyni Artemidy, córki Zeusa, która w czasach greckich i rzymskich była patronką miasta. Do tego, co zostało z ogromnej świątyni – kilkunastu potężnych kolumn – prowadzą imponujące schody.

Teatr Północny, który znajduje się w pobliżu Bramy Północnej, służył jako scena i miejsce obrad, a dziś jest miejscem występów dla turystów. Teatr Południowy, znajdujący się w pobliżu świątyni Zeusa z I wieku, to dziś główne miejsce rozrywki, mogące pomieścić kilka tysięcy osób. Scenę odrestaurowano, a akustyka jest tak dobra, jak w czasach świetności.

Można to sprawdzić co roku w lipcu, gdy odbywa się tu festiwal muzyki, teatru i sztuki. Występują artyści z Jordanii, ale także z zagranicy. Dla gości z Zachodu przyzwyczajonych do upałów to rzadka okazja poznania bliskowschodniej kultury, a choćby tutejszego folkloru.

Uzdrowił opętanego

W połowie Cardo Maximus zdobione wejście prowadzi do rzymskiej świątyni przekształconej w czasach bizantyjskich w kościół, dziś nazywany katedrą. Takie zmiany to nic nadzwyczajnego. Gdy cesarstwo bizantyjskie opanowało ten region w IV wieku, a chrześcijaństwo stało się tu główną religią, pogańskie świątynie nie miały wzięcia, zamieniano je w kościoły.

Wiele nowych kościołów zbudowanych z kamieni i ozdobionych kolumnami wyjętymi z rzymskich budowli zawaliło się wskutek licznych trzęsień ziemi, które nękały okolice. Wiadomo o co najmniej 15 kościołach powstałych w czasach Bizancjum. Reszta czeka na odkrycie.

Geraza jest wymieniona w Ewangelii według św. Marka (5, 1-18) – jej autor opowiada, jak Jezus uzdrowił tam opętanego. Jest to najpewniej jedyny przykład działalności Jezusa poza historycznymi ziemiami Izraela. Możliwe jednak, że doszło do tego nie w samej Gerazie, ale po wschodniej części Jeziora Galilejskiego, na ziemiach należących do Dekapolis i zamieszkanych przez Gerazeńczyków.

Przysypane piachem

W Gerazie w ruinach kościołów zachowały się unikatowe mozaiki podłogowe. W zespole trzech kościołów: św. Jerzego, św. Jana oraz świętych Kosmy i Damiana, w północnozachodniej części miasta, zachowały się mozaiki z VI wieku, przedstawiające motywy geometryczne, zwierzęta, ptaki, wizerunki donatorów i biskupów. Kościół św. Jerzego, zbudowany w VI wieku, jako jedyny przetrwał trzęsienie ziemi w 749 r.

W czasach bizantyjskich Geraza powoli przestawała odgrywać rolę w handlu zagranicznym. Podupadanie miasta przyspieszyły kolejne najazdy wojsk perskich i muzułmańskich. Na początku VII wieku Gerazę zdobyli Persowie, potem Arabowie. Po przeniesieniu stolicy świata muzułmańskiego z Damaszku do Bagdadu Geraza utraciła strategiczne położenie na szlaku z Damaszku w głąb Arabii.

W VIII wieku miasto uległo zniszczeniu wskutek trzęsienia ziemi. Z czasem o przysypywanych piachem ruinach zapomniano. Odkryto je ponownie na początku XIX wieku, potem zaczęto odkopywać. Mimo to, jak oceniają naukowcy – pod ziemią spoczywa jeszcze nieodkryte trzy czwarte domów.

2019-04-16 18:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To w Jordanii Jan ochrzcił Jezusa

[ TEMATY ]

chrzest

Jordan

Grażyna Kołek/Niedziela

Są dowody, że jest to konkretne i prawdziwe miejsce, gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Gdy odwiedzimy miejsce chrztu po stronie jordańskiej, odnajdziemy wiele pozostałości kościołów zbudowanych w miejscu albo okolicy miejsca chrztu Jezusa - wyjaśnia Fadi Abdalla, przewodnik po Jordanii. W rozmowie z KAI wyjaśnia, dlaczego Jordania też jest Ziemia Świętą i pomaga poznać tę biblijna krainę.

Dawid Gospodarek (KAI): Ziemia Święta kojarzy się raczej z Izraelem, tymczasem biblijne wydarzenia rozgrywały się również poza współczesnymi granicami tego państwa. Jordania również nazywana jest Ziemią Świętą. Dlaczego?

Fadi Abdalla: Jordania jest częścią Ziemi Świętej, jest ziemią biblijną ze względu na to, że jest tu wiele takich miejsc, które są wspominane w Starym i Nowym Testamencie. W Jordanii mamy ponad 60 miejsc wzmiankowanych w Biblii. Jordania przechodziła przez różne okresy i etapy historii, więc na tej ziemi powstawały różne cywilizacje i zamieszkiwały różne ludy. Bardzo dobrze zachowane są pozostałości po okresie bizantyjskim, który był początkiem chrześcijaństwa, kiedy chrześcijaństwo pojawiło się na tej ziemi. Ziemia Święta – Jordania, Palestyna, Syria, Liban – to bardzo ważne tereny biblijne, ze względu na to, że początek chrześcijaństwa jest właśnie tu. Tu rozgrywały się wydarzenia z historii zbawienia. W Jordanii do tej pory zostało odnalezionych ponad 260 kościołów z okresu bizantyjskiego. Ta duża liczba świadczy o tym, że było to bardzo ważne miejsce w tym okresie i tereny jordańskie były ważną częścią Bizancjum. Nie da się zaprzeczyć, że Jordania jest częścią Ziemi Świętej.

KAI: Jest to teren atrakcyjny nie tylko dla pasjonatów Ziemi Świętej, Biblii, religii, ale także dla historyków czy archeologów zajmujących się Imperium Rzymskim…

- Tak jak wspominałem, Jordania przechodziła przez różne epoki, rozwijały się tu różne cywilizacje. Przed Bizancjum była to część Imperium Rzymskiego. Tu są pozostałości miast rzymskich takich jak miasto Geraza, które jest jednym z najładniejszych miast rzymskich na świecie. To duże miasto i do tej pory dobrze zachowane. Są pozostałości z okresu rzymskiego, ale też wcześniejszych, pogańskiego, greckiego, są tu jeszcze pozostałości z epoki kamienia, z epoki żelaza, brązu. Mamy duże urozmaicenie historyczne w tym kraju. Najsłynniejszym miejscem jest oczywiście wspaniała i świetnie zachowana Petra.

- Jeśli chodzi o miejsca biblijne, to najważniejszym wydaje się miejsce chrztu Jezusa w rzece Jordan.

- Oczywiście, to jest najważniejsze miejsce biblijne w Jordanii. Ta akcja, która się tam odbyła przez posługę Jana Chrzciciela, to bardzo ważne wydarzenie dla wszystkich chrześcijan – dla katolików, ale i dla innych denominacji. Ciężko wartościować czy powiedzieć, że inne wzmiankowane w Biblii miejsca w Jordanii są mniej ważne, ale to miejsce chrztu jest jedyne w swoim rodzaju.

- Czy są konkretne dowody na to, że stało się to właśnie po tej stronie Jordanu, aktualnie należącej do Jordanii?

- Tak, są dowody, że jest to konkretne i prawdziwe miejsce, gdzie Jezus został ochrzczony przez Jana Chrzciciela. Gdy odwiedzimy miejsce chrztu po stronie jordańskiej, odnajdziemy wiele pozostałości kościołów zbudowanych w miejscu albo okolicy miejsca chrztu Jezusa. Ci starożytni chrześcijanie chcieli, żeby te kościoły były blisko tego miejsca, ze względu na jego wagę duchową.

- Jest też starożytna mapa, na której zaznaczono to miejsce…

- To kolejny dowód. To miejsce jest zaznaczone na mapie, która jest najstarszą mapą Ziemi Świętej. Została wykonana z dwóch milionów kostek mozaikowych w VI wieku, teraz część tej mapy znajduje się na podłodze cerkwi prawosławnej Św. Jerzego i tam jest wyznaczone to miejsce chrztu w rzece po stronie dzisiejszej Jordanii.

- Czy są też przesłanki biblijne?

- Oczywiście, że są też przesłanki biblijne, które opisują to miejsce i opisują konkretne wydarzenia w okolicy tego miejsca, które są w tej geograficznej kwestii dla nas dowodem.

- Znaczenie tej jordańskiej Ziemi Świętej podkreślają też wizyty papieży od Pawła VI…

- Gdyby Jordania nie była ważnym krajem biblijnym, ważnym krajem dla chrześcijan, nie odbyłoby się tu tyle wizyt papieży. Pierwszym papieżem, który złożył wizytę w Jordanii w 1964 roku, był Paweł VI. Za czasów poprzedniego króla Jordanii, króla Husajna, Paweł VI był w Jordanii, Palestynie i w Jerozolimie, która należała jeszcze wtedy do Haszymidzkiego Królestwa Jordanii, to był prawie jeden kraj. Od tego czasu zaczęto skupiać się na tym miejscu, jako ważnym miejscu duchowym i biblijnym. Potem odbyły się kolejne wizyty papieskie - był Jan Paweł II w 2000 r., który złożył wizyty w Jordanii, w miejscu chrztu, oraz na południu w Madabie. Trzecia wizyta była w 2009, kiedy Jordanię odwiedził Benedykt XVI. Ostatnia była wizyta papieża Franciszka w 2014 roku, dokładnie 24 maja. Jak widzimy ziemia jordańska jest bardzo ważna dla Watykanu i katolicyzmu.

- To też jest Ziemia Święta trzech wielkich religii monoteistycznych.

- Ziemia Jordanii nazywana jest też „ziemią proroków”. Te trzy religie monoteistyczne wierzą w tych samych proroków, więc to są podobne wydarzenia i miejsca związane z ich postaciami. W tej ziemi powstał wcześniej judaizm – dzieje Izraelitów z Mojżeszem, wyprawa do Ziemi Obiecanej.

- A czy mógłbyś powiedzieć coś na temat relacji tych trzech religii na przestrzeni wieków? Czy były pokojowe?

- Mogę opowiedzieć o dwóch - chrześcijaństwo i islam. To są dwie religie oficjalne, bo w Jordanii nie ma Żydów - oni tu byli tylko w przejściowo. - Jest tu wielka tolerancja. Od wieków muzułmanie i chrześcijanie żyją razem, bez problemów, nie dyskryminując obywateli Jordanii ze względu na pochodzenie, ze względu na korzenie, ze względu na wiarę. Tutaj nie wolno nawet mówić o tym, nie wolno robić takich różnic między ludźmi. W niektórych miastach może być przewaga liczbowa chrześcijan, ale z sąsiadem muzułmaninem żyją bez konfliktów i się przyjaźnią.

- Widzieliśmy też ruiny po starożytnych miastach, gdzie były pozostałości i meczetu, i kościoła.

- Na przykład w Ammanie na Cytadeli są ruiny z różnych okresów. Tam są ruiny kościoła Św. Heleny z VI wieku, a kilka metrów dalej ruiny meczetu. Ten kościół i meczet nie zostały zburzone przez jakieś najazdy czy wojny, obydwa ucierpiały przez trzęsienie ziemi. Wcześniej stały obok siebie bez problemu. To wskazuje, że chrześcijanie i muzułmanie żyli w przyjaźni ze sobą i to nie przeszkadzało nikomu.
Król Jordanii prowadzi dialog międzynarodowy, zapraszając inne kraje do udziału w Ammanie w Konferencjach Dialogu Między Religiami. Też odbywają się czasami takie konferencje dla wszystkich odłamów chrześcijańskich tutaj, żeby mogli razem usiąść i dyskutować różne kwestie, które dotyczą tolerancji, bo tolerancja od zawsze była charakterystyczna dla tej ziemi.

- Żyłeś jakiś czas w Polsce, studiowałeś tam. Zauważasz może czy coś co nas łączy? Są jakieś wspólne cechy Polaków i Jordańczyków?

- W Polsce żyłem 8 lat, to wystarczający czas, żeby poznać Polaków z bliska. Mam dużo znajomych z Polski. Studia skończyłem na Uniwersytecie Łódzkim. Często jeździłem po Polsce. Jest dużo wspólnych cech. Lubicie się przyjaźnić z innymi, zapoznawać się z innymi kulturami, podobnie jak Jordańczycy. Oczywiście łączy nas gościnność. To są takie główne cechy, które według mnie łączą te dwa narody.

- Jak zachęciłbyś do odwiedzenia Jordanii?

- Jak już wiesz, to jest piękny, urozmaicony kraj i jest tu wszystko, co potrzebne. Każdy znajdzie tu to czego szuka. Jeśli jesteś religijny, chcesz pielgrzymować – tu jest Ziemia Święta, miejsca związane z Jezusem, starożytnym chrześcijaństwem, prorokami... Jeśli chcesz odpocząć, nad Morzem Martwym czy Morzem Czerwonym są piękne ośrodki wypoczynkowe i plaże. Jeśli ktoś lubi przyrodę, to w Jordanii też jest ona urozmaicona – na północy jest zielono, na południu jest pustynia, różne klimaty. Jeśli ktoś lubi przygodę, to tutaj jej nie zabraknie. Organizowane są np. programy z profesjonalnym przewodnikiem np. chodzenie po kanionach. Jest muzyka, tańce. Ten kraj, który powierzchniowo nie jest taki wielki, jest naprawdę urozmaicony. Od lat oprowadzam tu wycieczki z Polski i wiem, że Polacy wyjeżdżają stąd zadowoleni i tęsknią, piszą mi o tym widząc np. zdjęcia, jakie wrzucam w social media. To jest otwarty kraj.

- Warto zaznaczyć, że poza tym, że Jordańczycy są niesamowicie gościnni i życzliwi, jest tu po prostu bezpiecznie.

- Tak, to rzeczywiście jest oaza spokoju. Wiem, że turyści to doceniają. Jordania należy do najbezpieczniejszych krajów świata. Jordańczycy są mili dla turystów, uśmiechają się do nich, pomagają, jeśli ci potrzebują jakieś pomocy. Można tutaj śmiało wyjść wieczorem, pospacerować, można jeździć samochodem samemu.

- Nie można przemilczeć wspaniałej jordańskiej kuchni...

- Kuchnia jordańska to inna historia. Jest urozmaicona, jak cały kraj - baranina, kurczak z warzywami, pełno różnego rodzaju sałatek z moja ulubioną sałatką arabską na czele – są w niej ogórki, pomidory, pietruszka, oliwa, cebula, cytryna. Jest pyszna i orzeźwiająca. Długo można by też wymieniać różne rodzaje deserów i słodyczy. I oczywiście kawa z kardamonem, która zazwyczaj wszystkim smakuje.
*** Fadi Abdalla urodził się w Kuwejcie. Studiował administrację w Łodzi. Interesuje się turystyką, podróżami, chętnie poznaje nowych ludzi. Prowadzi profil na Facebooku "Przewodnik po Jordanii". Pracuje jako przewodnik pielgrzymek i wycieczek.

CZYTAJ DALEJ

Chińska wirusolożka: SARS-2 to tylko wierzchołek góry lodowej

2020-05-26 16:17

[ TEMATY ]

Chiny

epidemia

wirus

koronawirus

PAP/EPA/ALEX PLAVEVSKI

Znane ludzkości koronawirusy typu SARS i SARS-2 to tylko niewielka część wirusów, które krążą wśród zwierząt i zagrażają ludzkości - powiedziała wirusolożka Shi Zhengli z Wuhańskiego Instytutu Wirusologii. Dodała, że konieczne są dalsze badania nad wirusami.

Wywiad z Shi nadała w poniedziałek telewizja CGTN, anglojęzyczny kanał chińskiej telewizji państwowej. Za sprawą pandemii Covid-19 Shi - nazwana przez media "chińską batwoman" z racji swoich długoletnich badań nad wirusami u nietoperzy - stała się jednym z najbardziej znanych naukowców w kraju.

Wuhański Instytut Wirusologii był w centrum podejrzeń - wysuwanych m.in. ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa i sekretarza stanu Mike'a Pompeo - że to właśnie laboratorium było źródłem obecnej pandemii. Shi w przeszłości gorliwie zaprzeczała oskarżeniom. W poniedziałkowym wywiadzie broniła zaś idei dalszych badań nad wirusami występującymi u nietoperzy i innych dzikich zwierząt.

"Nowe wirusy, które odkryliśmy są tak naprawdę tylko wierzchołkiem góry lodowej. Jeśli chcemy chronić ludzkość przed nowymi wirusami i wybuchem drugiej epidemii, musimy prowadzić badania i poznawać te wirusy przenoszone przez dzikie zwierzęta, aby wcześnie o nich ostrzegać" - powiedziała badaczka. Dodała, że spędzone przez nią 15 lat badań nad wirusami powiązanymi z SARS pozwoliły na wykształcenie mechanizmów i narzędzi łatwiejszej identyfikacji nieznanych patogenów.

Shi skrytykowała też "polityzację nauki", która jej zdaniem doprowadziła do obcięcia finansowania współpracy międzynarodowej jej instytutu. Nawiązała w ten sposób do decyzji administracji USA z początku maja o nagłym zaprzestaniu finansowania badań amerykańskich naukowców we współpracy z wirusologami z Wuhan.

Jak stwierdziła w wywiadzie, jej zespół w laboratorium Wuhańskiego Instytutu Wirusologii był pierwszym, który zbadał i zidentyfikował nowego koronawirusa 31 grudnia ub.r. Badaczka oceniła też, że jej zespół wykonał dobrą robotę w szybkim sekwencjonowaniu genomu wirusa i potwierdzeniu, że odpowiada on za nieznany wcześniej rodzaj zapalenia płuc. Jak dodała, jej zespół wysłał zsekwencjonowany genom SARS-CoV-2 12 stycznia.

Pekin jest oskarżany o ukrywanie informacji na temat pandemii przed światem. Jak doniósł m.in. hongkoński dziennik "South China Morning Post", powołując się na poufne dokumenty chińskich władz, pierwszych pacjentów zakażonych nowym wirusem zidentyfikowano już w listopadzie. Według dziennika władze miały też zakazać upubliczniania informacji o nowej chorobie, a biurokratyczne procedury spowolnić proces badania próbek wirusa. W maju Chiny przyznały się również do zniszczenia próbek wirusa w początkowej fazie pandemii, ale zaznaczyły, że było to podyktowane względami bezpieczeństwa. (PAP)

osk/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Rzecznik MŚP dla "Rz": bon turystyczny powinni otrzymać wszyscy Polacy płacący podatki

2020-05-27 07:19

[ TEMATY ]

wakacje

Ks. Paweł Borowski

Tzw. bon turystyczny, nawet jeżeli będzie miał niższą wartość od obecnie deklarowanej, powinni otrzymać wszyscy Polacy płacący podatki - mówi środowej "Rzeczpospolitej" Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Abramowicz ocenia w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że "z drobnymi wyjątkami" nie ma branż, których nie dotyka epidemia koronawirusa. "Najbardziej poszkodowane są te, które zostały zamknięte w połowie marca rozporządzeniem premiera i one najdłużej będą wracać do normalnego funkcjonowania. Dlatego ważne jest, aby jak najszybciej odblokowywać kolejne branże. W tej chwili działamy na rzecz tego, by wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego były do zaakceptowania dla kin i teatrów, siłowni, basenów i saun, solariów, salonów tatuażu czy szeroko pojętej działalności weselnej" - podkreśla rzecznik MŚP. Dodaje, że optymalną datą odmrożenia dla tych branż byłby 1 czerwca.

Zdaniem Abramowicza branżą, która może ten rok całkowicie spisać na straty, jest branża turystyczna - w tej części, która dotyczy podróży zagranicznych. "Wiele biur turystycznych może już powrotu prosperity nie doczekać, zwłaszcza że coraz więcej ludzi unika pośredników w planowaniu wakacji i rezerwuje sobie transport i noclegi na własną rękę" - mówi rzecznik MŚP.

Jak podkreśla, turystyka też prawdopodobnie bardzo poważnie się zmieni. "Jest to zapewne jakaś szansa dla krajowych usługodawców z tej branży. Głównym klientem w polskich górach czy nad Bałtykiem w dalszym ciągu są nasi rodacy, więc przy braku zagranicznej konkurencji istnieje szansa na to, że branża na brak pracy narzekać nie będzie" - uważa Abramowicz.

Przypomina jednocześnie, że rząd chce wesprzeć tę branżę tzw. bonem turystycznym. "Uważamy, że taki bon, nawet jeżeli będzie miał niższą wartość od obecnie deklarowanej, powinni otrzymać wszyscy Polacy płacący podatki" - mówi rzecznik małych i średnich przedsiębiorców.

Według Abramowicza po okresie pandemii trzeba będzie wrócić do propozycji zmian mających ułatwić i odbiurokratyzować działalność gospodarczą w Polsce. "Teraz nie ma już wyjścia – bez takich działań powrót na ścieżkę szybkiego rozwoju będzie utrudniony" - przekonuje rzecznik MŚP. (PAP)

mkr/ mhr/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję