Reklama

Nie jesteście zagrożeniem, a symfonią

2019-05-08 08:13

Ks. Paweł Kłys
Edycja łódzka 19/2019, str. 1

Ks. Paweł Kłys

W diecezjalnym ośrodku rekolekcyjnym w Porszewicach k. Łodzi 17 kandydatów na diakonów stałych z naszej archidiecezji zainaugurowało w minioną sobotę okres aspirantury. Czas ten będzie trwał do września.

– Rozpoczynamy dziś etap taki jeszcze bardzo wstępny. Nazwaliśmy go czasem propedeutycznym, po którym będzie miał miejsce obrzęd ad missio lub – jak go nazywamy – obrzęd kandydatury, który rozpoczyna bezpośrednie przygotowanie do święceń i otworzy 3-letni okres formacji bezpośredniej do przyjęcia diakonatu – podkreślał abp Grzegorz Ryś, który spotkał się z mężczyznami, ich proboszczami i celebrował dla nich Mszę św. w kaplicy ośrodka.

– Diakon stały w Kościele nie jest żadnym zagrożeniem dla prezbitera. On jest symfonią w Kościele – mówił w homilii arcybiskup łódzki. – Wasza posługa Słowu będzie przechodziła przez takie obszary, przez które księża nie chodzą. Może nie dlatego, żeby nie chcieli, tylko ich absolutnym obowiązkiem jest – jeśli chcą posłużyć Słowu – osobista modlitwa. Wasza obecność w Kościele będzie nas korygować, będzie nas trochę stawiać do pionu. To znaczy: księża – daj Boże – będziemy rozumieć, że nie aktywność, aktywność, aktywność, ale medytacja i przepowiadanie! – tłumaczył.

Reklama

Kandydaci do diakonatu stałego, którzy rozpoczęli okres propedeutyczny, nie kryją radości, ale i obaw związanych z tym ponadtrzyletnim przygotowaniem oraz samą posługą diakonatu. – Uważam, że diakonat stały to ogromna szansa, żeby uświęcić siebie, swoją małżonkę, a także rodzinę – mówił Sebastian Piątkowski – polonista z Łodzi. – Dziś nie potrafię powiedzieć, czy sprostam tym wymaganiom, ale ufam, że Bóg i Kościół pomogą mi rozeznać, czy jest to ta droga dla mnie i dla mojego małżeństwa – dodał.

4 maja wszedł w życie dekret abp. Grzegorza Rysia o ustanowieniu Ośrodka Formacji Diakonów Stałych. Jego dyrektorem jest ks. dr Zbigniew Tracz – kanclerz łódzkiej kurii.

Tagi:
diakonat

Reklama

Diakonat kobiet na forum synodu

2019-10-08 16:36

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Kościół w Amazonii musi bardziej docenić posługę ludzi świeckich. Ich rola powinna być bardziej zauważona i doceniona. Ojcowie synodalni mówili o tym na trzeciej kongregacji generalnej Synodu Biskupów poświęconego nowym drogom dla Kościoła w Amazonii i ekologii integralnej. Pojawiła się propozycja święceń kapłańskich dla żonatych mężczyzn oraz diakonatu kobiet.

Agnieszka Kutyła

Uczestnicy synodu mówili o aktualnych wyzwaniach, przed jakimi staje region Amazonii. Wymienili m.in. postępującą sekularyzację, obojętność religijną oraz szybkie i dynamiczne rozprzestrzenianie wspólnot zielonoświątkowych. W tym kontekście podkreślono, że Kościół musi bardziej postawić na świeckich. konsultować się z nimi i słuchać ich głosu. O znaczeniu laikatu mówiono także w perspektywie trudności w docieraniu kapłanów z sakramentami do wiernych. Podkreślono, że trzeba przejść od „Kościoła, który jedynie odwiedza” do „Kościoła, który jest obecny”. Chodzi więc o zmianę praktyki duszpasterskiej, ale, jak mówiono, by mogło się to dokonać, trzeba większego zaangażowania świeckich.

Ojcowie synodalni podkreślili, że celibat jest wielkim darem dla Kościoła, jednak poproszono zarazem o podjęcie refleksji nad możliwością udzielania święceń kapłańskich zaangażowanym we wspólnoty żonatym mężczyznom, tzw. viri probati, ustalając czas trwania i obszar działania ich posługi. W obliczu pilnych wyzwań ewangelizacyjnych stojących przed Amazonią podkreślono konieczność docenienia życia konsekrowanego oraz większej promocji lokalnych powołań. Pojawiła się propozycja tworzenia wędrownych grup ewangelizacyjnych, działających na jakimś określonym terenie, w skład których wchodziłby zawsze kapłan lub stały diakon. Ojcowie synodalni wysunęli też propozycję możliwości udzielania diakonatu kobietom, by w ten sposób docenić ich powołanie i rolę w Kościele.

Mówiono ponadto o konieczności aktywnego włączania się Kościoła w obronę praw ludności tubylczej i ofierze krwi złożonej w Amazonii zarówno przez misjonarzy, jak i osoby walczące o ochronę swojego terytorium. Przypomniano, że w latach 2003-2017 aż 1119 osób zostało zabitych w tym regionie w obronie swej ziemi. Ojcowie synodalni podkreślili, że obowiązkiem Kościoła jest stawanie się głosem prześladowanych i wykorzystywanych ludów Amazonii, a także wspieranie ich w wypracowywaniu praw broniących wspólnego domu i walce z wyzyskiem wielkich koncernów oraz niesprawiedliwością, których padają ofiarą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Agata Puścikowska: siostry zakonne to kobiety o licznych zdolnościach i pasjach

2019-10-15 15:38

maj / Warszawa (KAI)

Elita, kobiety bardzo wykształcone, o licznych zdolnościach, wierne sobie, idące za swoją pasją – takich jest wiele sióstr zakonnych, które znam – mówiła Agata Puścikowska, autorka książki „Wojenne siostry” podczas prezentacji, która odbyła się dziś w Centrum Medialnym KAI. Dziennikarka podkreśliła, że ukazane w książce fascynujące postaci sióstr zakonnych czasów wojennych i powojennych to poruszająca historia stanowiąca tło również fascynującej pracy współczesnych zgromadzeń.

Bożena Sztajner/Niedziela

-Piszę o kobietach - bohaterskich, często wyprzedzających swoją epokę i jednocześnie bardzo zwyczajnych – powiedziała Agata Puścikowska podczas prezentacji książki „Wojenne siostry”, przedstawiającej 19 sylwetek sióstr zakonnych, bohaterek czasów wojennych i powojennych. Podkreśliła, że wybrane przez nią 19 postaci, to zaledwie wycinek ogromnej liczby historii sióstr zakonnych, które zasługują na upamiętnienie i które watro byłoby ocalić od zapomnienia. Wyraziła też radość, że napisana przez nią książka stała się dla kilku zgromadzeń inspiracją do podjęcia poszukiwań związanych z własną przeszłością.

Dziennikarka zaznaczyła przy tym, że wiele zgromadzeń dobrze zna historię bohaterstwa własnych członkiń i że jest ona tłem współczesnych, często równie fascynujących działań. – Siostry zakonne mnie interesują. Znam wiele z nich, są dla mnie często autorytetem, inspiracją – podkreśliła Agata Puścikowska. – Moim zdaniem to jest elita, kobiety energiczne, często świetnie wykształcone, wierne sobie, które poszły za swoją pasją i realizują się w niej – dodała.

Odpowiadając na pytanie, czy jej książka może pomóc przezwyciężyć negatywny stereotyp związany z postrzeganiem sióstr zakonnych podkreśliła, że nie było to jej celem i że siostry przede wszystkim same mówią o sobie. Wyraziła natomiast nadzieję, że jej książka dotrze do młodych, zwłaszcza do młodych kobiet.

Red. Marek Zając, prowadzący spotkanie, podkreślił wartość pracy Agaty Puścikowskiej, która od lat konsekwentnie pokazuje życie sióstr zakonnych w Polsce. Zwrócił też uwagę na znaczenie jej najnowszej książki, która ocala od zapomnienia to, co bez niej bezpowrotnie odeszłoby w przeszłość.

Zastanawiając się nad pytaniem, skąd bohaterki książki czerpały siłę do swojej często nadludzkiej pracy, skąd brała się ich odwaga, dlaczego potrafiły znieść tortury a wreszcie – oddać życie – uczestnicy spotkania mówili o tym, jak trudno jest pisać o duchowości i że ostatecznie otoczona jest ona tajemnicą.

Kolejne spotkanie z Agatą Puścikowską, autorką książki „Wojenne siostry”, odbędzie się 22 października o godz. 18 w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Piotr Legutko.

„Wojenne Siostry”, Agata Puścikowska, Wydawnictwo ZNAK 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kiciński: Św. Jadwiga postępowała jak Maryja

2019-10-17 00:12

Agata Pieszko

Kościół 16 października wspomina św. Jadwigę, patronkę Polski, Śląska i archidiecezji wrocławskiej. Wspomina także dobrą żonę, kochającą matkę i mądrą władczynię, która pojawiła się we Wrocławiu w 1190 r.

Agnieszka Bugała
Zdjęcie wizerunku św. Jadwigi z Bazyliki pw. Św. Jadwigi w Trzebnicy

Uszanowała polskość

Gdy Jadwiga trafiła na dwór księcia Bolesława Wysokiego, ojca jej przyszłego męża, Henryka I Brodatego, zaraz nauczyła się języka polskiego i biegle się nim posługiwała. To bardzo cenne, że dziewczyna urodzona w Andechs w Niemczech przyjęła nasze zwyczaje oraz język!

Dobra żona i kochająca matka

Jadwiga i Henryk byli przeciwieństwem małżeństwa zawartego z rozsądku, czy dla skrzyżowania się wielkich rodów królewskich. Naprawdę się kochali, a owocem ich miłości było siedmioro dzieci. Niestety jednak czworo z nich zmarło. Mimo ogromnej miłości, małżonkowie byli związani ślubem czystości zawartym w 1209 r. roku przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem (źródła historyczne podają, że księżna mogła mieć wtedy około 33 lat, a Henryk Brodaty około 43 lat).

Uczy, jak znosić krzyż

Jadwiga doświadczyła w swoim życiu wiele cierpienia – utrata dzieci, śmierć męża, śmierć siostry Gertrudy za sprawą morderstwa, czy hańba ściągnięta na rodzinę przez siostrę Agnieszkę, która była matką dzieci z nieprawego łoża. Mimo tych dopustów Bożych, Jadwiga nadal z pokorą modliła się i czyniła dobro.

Mądra władczyni

Trzeba nam pamiętać, że na dworze świętej nie brakło ciepła oraz dobrych zwyczajów. Księżna dbała o służbę i czuwała nad tym, by chronić uciśnionych oraz najuboższych. Budowała szpitale, domy opieki, kościoły, klasztory, miejsca, w których ludzie jednali się ze sobą. Popierała szkołę katedralną we Wrocławiu, słała więźniom żywność i ubrania. Mówi się także o tym, jakoby zamieniała więźniom karę śmierci czy długich lat więzienia na prace przy budowie kościołów lub klasztorów. Sama Jadwiga wraz ze swoim mężem ufundowała klasztor cysterski. Bazylikę św. Jadwigi w Trzebnicy możemy odwiedzać do dzisiaj, szczególnie w trakcie sierpniowej i październikowej pielgrzymki.

Jak Maryja

– Św. Jadwiga straciła wszystko. Została z niczym. Umierała w wielkim opuszczeniu, ale tak naprawdę umierała z Jezusem i z Maryją w ręku, której tak bardzo się trzymała. Zobaczcie, że Jadwiga na każdym etapie swojego życia postępowała tak, jak Maryja. Kiedy miała rodzinę, kochała męża i swoje dzieci, kiedy straciła dzieci, stała się matką dla wszystkich ludzi. Była najszczęśliwsza na świecie, dając siebie innym – mówił we wspomnienie św. Jadwigi o. bp Jacek Kiciński na mszy wspólnotowej młodych małżeństw. Jadwiga była tak posłuszna mężowi, że mimo swoich racji, zawsze pozostawiała mu ostatnie zdanie. Henryk Brodaty chętnie przystawał jednak na jej mądre, sprawiedliwe i dobre decyzje. Czy to nie przypomina relacji Jezusa z Maryją?

Biskup Jacek poskreślał także, że szczęśliwa kobieta to taka, która pokocha samą siebie tak, jak kocha innych. Św. Jadwiga była tym bardziej szczęśliwa, im bardziej cierpiała.

– To była chodząca dobroć, ona zapominała o sobie. Skąd czerpała siły? Odpowiedź jest prosta: Jadwiga czerpała swoje siły z modlitwy. Sam się zastanawiam, co robię, gdy nie mam sił? Co wy robicie, kiedy nie macie już siły – pytał o. Jacek.

Jadwiga u swojego kresu zamieszkała w klasztorze cysterek w Trzebnicy, gdzie prowadziła bardzo ascetyczne życie, pełne pokuty, postu i wyrzeczeń. Dobrze jest uciekać się do niej w trudnych sprawach, szczególnie prosząc o łaskę pokoju i pojednania. Polecajmy jej Wrocław, który także powinien cechować się właściwymi obyczajami i walką o sprawiedliwość oraz dobro, ponieważ taki był dwór św. Jadwigi Śląskiej, mądrej patronki naszej archidiecezji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem