Reklama

Jakby Boga nie było

2019-05-15 08:05

Z dr. hab. Michałem Gieryczem rozmawiał ks. Jarosław Grabowski
Niedziela Ogólnopolska 20/2019, str. 9-11

Oprac. graf. Paulina Nita

Na ile wybory polityczne mają wpływ na obecność chrześcijaństwa w Unii Europejskiej? Przed wyborami do europarlamentu z politologiem dr. hab. Michałem Gieryczem rozmawia ks. Jarosław Grabowski

KS. JAROSŁAW GRABOWSKI: – Czy Unia Europejska jest wroga chrześcijaństwu? Dominująca kultura i działanie UE wydają się napędzane bardziej przez tradycję świecką niż przez chrześcijańskie dziedzictwo. Chrześcijanom odmawia się prawa uczestniczenia w debatach publicznych na temat prymatu rodziny opartej na małżeństwie, kultury życia...

DR HAB. MICHAŁ GIERYCZ: – Sytuacja jest dość paradoksalna. Powstające w latach 50. XX wieku wspólnoty europejskie, pomimo swego ekonomicznego charakteru, były bardzo mocno oparte na wartościach chrześcijańskich. Kluczowymi terminami w Deklaracji Schumana były: pokój, pojednanie i solidarność. Przywoływało to wówczas jednoznacznie chrześcijańskie wyobrażenia. Gdy jednak u progu XXI wieku pracowano nad konstytucją europejską, odrzucono postulaty odwołania się do Boga, a nawet do chrześcijaństwa. Obrazuje to zmianę w pojmowaniu integracji europejskiej.

– Na czym polegała specyfika idei integracji Roberta Schumana?

– Robert Schuman, gdy postulował powołanie Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, nie mówił o pakcie, sojuszu czy unii. Odwoływał się do pojęcia „wspólnoty” związanego ze swej istoty z kategorią solidarności, którą uważał za centralną zasadę integracji. Wspólnota jest miejscem, w którym dobro każdego jest związane z dobrem innych; w którym patrzymy na siebie jak na równie istotnych partnerów, nawet jeśli nasze potencjały polityczne się różnią. Jest ona zatem przeciwieństwem logiki egoizmu: zarówno samowystarczalności, jak i podporządkowania słabszych państw mocniejszym. Właśnie w idei „wspólnoty równych” miały źródło takie zasady unijne, jak jednomyślność w toku podejmowania decyzji czy instytucja tzw. urzędników ponadnarodowych.

– Jaki jest związek tej wizji integracji i chrześcijaństwa?

– „Wspólnoty równych” nie można zrozumieć i „unieść” bez chrześcijaństwa. Choć Schuman wskazywał różne argumenty, które miały przekonać państwa europejskie, by zaczęły działać solidarnie (m.in. historyczne, ekonomiczne, w duchu tzw. Realpolitik), to wiedział, że wszystkie one są ostatecznie niewystarczające. Proces integracji potrzebował głębszego motywu. Fakt, że wyciągamy rękę do naszych niedawnych wrogów – pisał – „ostatecznie byłby paradoksem, który zdumiewałby nas, gdybyśmy nie byli chrześcijanami – być może nieświadomymi – nie tylko aby przebaczać, lecz aby budować wspólnie Europę jutra”.

– Jak zatem ma się dzisiejsza Unia do wizji integracji w pierwszej wspólnocie? Mamy brexit i coraz częstsze propozycje rozwiązania UE lub jej przeorganizowania...

– Uznani politolodzy, jak Ulrich Beck czy Jan Zielonka, dowodzą, że dzisiejsza Unia zrywa z ideą „wspólnoty równych”. Staje się raczej nową formą imperium, w którym właśnie potęga państwa rozstrzyga o jego pozycji: pewne państwa pozostają suwerenne, inne półsuwerenne, niektóre zaś są wręcz zwasalizowane. Równocześnie Unia ma poważny problem z deficytem solidarności. Państwa naszego regionu skarżą się nań np. w przypadku strategicznych decyzji odnośnie do polityki energetycznej, państwa zachodnie – w przypadku polityki migracyjnej. Oczywiście, na ten kryzys składa się wiele przyczyn, ale nie ignorowałbym czynnika duchowego. Schuman miał rację: proces integracji europejskiej potrzebuje – co najmniej – chrześcijańskiego środowiska kulturowego, by zachować swój specyficzny charakter i wartość.

– Słyszymy, że Europa opiera się na wartościach europejskich. W pierwszym odruchu myślimy, że wartości te wyrastają z wartości chrześcijańskich i do nich nawiązują. Tymczasem w żadnym z fundamentalnych dokumentów UE nie ma odwołań do Boga, do chrześcijaństwa...

– Rzeczywiście, podstawowe akty prawa unijnego wydają się oparte na oświeceniowej zasadzie „etsi Deus non daretur” – tak, jakby Boga nie było – czego konsekwencje dostrzegamy w ujęciu unijnych wartości. Ich katalog nawiązuje do tradycji etycznej Europy: godności, wolności, równości, sprawiedliwości, solidarności... Tym niemniej jeśli zagłębimy się w sposób ich pojmowania, odkryjemy, że w istotnych miejscach odchodzi on od tej tradycji. Wartości, rzec można, „chodzą stadami”. Przykładowo – za wewnętrznie sprzeczne należałoby uznać zdanie: „Walczę o wolność słowa i dlatego żądam wprowadzenia cenzury”. Tymczasem w prawie UE rozrywa się w kluczowych sprawach relację między powiązanymi ze sobą w sposób konieczny wartościami. Unia proklamuje np. godność człowieka za swoją wartość przewodnią, a jednocześnie za zgodne z nią uznaje finansowanie badań, których elementem jest pozbawianie życia człowieka w pierwszych, embrionalnych fazach jego rozwoju. Podobnie – choć prawo unijne explicite uznaje wartość małżeństwa i rodziny, to jednocześnie zawiera sprzeczne ze sobą definicje małżeństwa: jedną – charakterystyczną dla tradycji moralnej i prawnej Europy oraz drugą – zgodną z aktualnymi postulatami ruchów LGBTQ. W konsekwencji Unia staje się miejscem, w którym wartości podstawowe stanowią coraz bardziej przedmiot sporu niż fundament jedności.

– Chrześcijaństwo powinno Europejczyków łączyć, jest przecież spoiwem Starego Kontynentu. O wspólnej Europie marzono od wieków. Co poszło nie tak, że teraz musimy się niemal bić o zachowanie w niej chrześcijaństwa?

– To wielki temat na oddzielną rozmowę. Myślę jednak, że – w krótkim planie czasowym – nie da się przeszacować znaczenia rewolucji kulturowej, genetycznie związanej z marksizmem, która dokonała się pod koniec lat 60. na Zachodzie. Jej istotą było odrzucenie dotychczasowych autorytetów, norm, hierarchii, co wyrażono w haśle „zakazuje się zakazywać”. Odsłaniało ono pragnienie całkowitej emancypacji: człowiek miał już nie myśleć o tym, co powinien robić. Implicite zakładano, że rzeczywistych powinności nie ma. Prawdę i obiektywne dobro uznano za zniewalające człowieka relikty przeszłości. W konsekwencji chrześcijaństwo, które głosi m.in. istnienie obiektywnego prawa moralnego, zaczęto postrzegać jako zagrożenie dla wolności. Stawało się ono wręcz powodem do wstydu.

– Często się nam zarzuca, że jako chrześcijanie jesteśmy bierni. Za słabo bronimy swoich przekonań religijnych, ważnych dla nas wartości. Czy w tym tkwi przyczyna marginalizowania chrześcijaństwa w UE?

– Gdybyśmy zapytali, jaka to frakcja polityczna dominuje w Unii, że zarysowane wyżej tendencje są w ogóle możliwe, odpowiedź brzmiałaby: chrześcijańska demokracja. Generalnie rzecz biorąc, europejska „prawica” (chadecja i konserwatyści) unika jednoznacznych stanowisk w sprawach „etycznie wrażliwych”. To jest część odpowiedzi. Z drugiej strony, szeroko rozumiana europejska „lewica” (komuniści, socjaliści, liberałowie) właśnie postulaty redefiniujące wartości (np. promowanie aborcji jako praw człowieka czy postulatów LGBTQ jako wymogów niedyskryminacji etc.) stawia w centrum swojej politycznej agendy. Paradoksalnie zatem „letniości” prawicy w sprawach wartości towarzyszy „gorące” zaangażowanie lewicy. Ma to istotne przełożenie na politykę europejską.

– Tuż przed wyborami do europarlamentu aktualne staje się pytanie: czy i jak realnie możemy zmienić Europę na bardziej chrześcijańską?

– Niewątpliwie wybór posłów będzie mieć znaczenie dla ideowego oblicza Unii w nadchodzących latach. Polscy posłowie nierzadko wyróżniali się klarownością w głosowaniach i debatach dotyczących podstawowych wartości. Tym niemniej zmiana Europy na bardziej chrześcijańską to sprawa szersza i głębsza. W kluczowym punkcie zasadniczo nieuchwytna dla nauk społecznych: jak bowiem np. zmierzyć znaczenie modlitwy? Jeśli chodzi o wymiar polityczny tego procesu, to ważna wydaje mi się zmiana dominującej wizji świeckości. Jak wspomniałem, budujemy dziś wspólną Europę „tak, jakby Boga nie było”. W konsekwencji człowiek zaczyna funkcjonować jako „homo deus”, porywa się na arbitralne decyzje odnośnie do pojmowania wartości. Próbuje nawet, np. w ramach ideologii gender, stwarzać siebie samego, definiując swoją „tożsamość płciową”. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że człowiek nie jest Stworzycielem. Jest stworzeniem: mężczyzną albo kobietą. Ma swoją naturę, do której przynależą rozum i sumienie. Pozwalają mu one rozpoznać obiektywną, niezależną od niego, prawdę o dobru i złu. Minimalnym wymogiem, również w społeczeństwach, w których duża część obywateli nie podziela wiary chrześcijańskiej, jest dostrzeżenie tego faktu i – jak podkreślał Benedykt XVI – budowanie świeckości „tak, jakby Bóg był”. Wtedy wartości mają szansę stać się znowu obiektywną miarą polityki europejskiej.

Tagi:
Unia Europejska wybory

Portugalia: biskupi wzywają do głosowania zgodnie z wartościami chrześcijańskimi

2019-09-13 12:32

mz (KAI/RR/AE) / Lizbona

Biskupi portugalscy wezwali katolików do głosowania w zaplanowanych na 6 października wyborach parlamentarnych na polityków ugrupowań opowiadających się za wartościami chrześcijańskimi. "Wzywamy do aktywnego udziału w głosowaniu, kierując się tym, o co prosimy zawsze, czyli aby pójść na wybory, poznawszy wcześniej dobrze proponowane postulaty kandydatów" – czytamy w ogłoszonym 13 września komunikacie Portugalskiej Konferencji Biskupiej, zachęcającym rodaków do uczestnictwa w tym wydarzeniu.

Sashkin/pl.fotolia.com

Rzecznik prasowy episkopatu ks. Manuel Barbosa przypomniał, że już w kwietniu br. podobny apel hierarchowie wystosowali na kilka tygodni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Zaznaczył, że biskupi wskazali wówczas, że choć Portugalia w ostatnich latach wyszła z kryzysu, to jednak nadal widoczne jest tu znaczne niedoinwestowanie państwa w służbę zdrowia i w szkolnictwo.

Oddając swój głos w wyborach warto kierować się czterema podstawowymi wartościami nauki społecznej Kościoła: godnością człowieka, dobrem wspólnym, solidarnością i zasadą pomocniczości – zaznaczył ksiądz Barbosa, wskazując, że każdy obywatel „powinien podejmować decyzję wyborczą zgodnie z własnym sumieniem”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prof. Nalaskowski wraca do pracy akademickiej

2019-09-18 18:53

UMK, maj / Toruń (KAI)

Rektor UMK w Toruniu, prof. dr hab. Andrzej Tretyn, spotkał się dziś z zawieszonym w swych obowiązkach prof. dr. hab. Aleksandrem Nalaskowskim. Rektor przywrócił prof. Nalaskowskiego do pracy akademickiej, polecając mu jednocześnie większą roztropność w formułowaniu tekstów publicystycznych.

Praca własna / Wikipedia
prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski

Rektor prof. dr hab. Andrzej Tretyn spotkał się w środę 18 września 2019 roku z prof. dr. hab. Aleksandrem Nalaskowskim - czytamy w komunikacie na stronie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Rozmowa koncentrowała się na kwestiach dotyczących dobra Uniwersytetu i jego pracowników. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski wyraził poparcie dla odwołania, złożonego przez swojego pełnomocnika, od decyzji z dnia 11 września 2019 roku o zawieszeniu w obowiązkach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące.

Rektor podjął decyzję o uwzględnieniu odwołania, jednocześnie polecając prof. Nalaskowskiemu większą roztropność w formułowaniu swoich tekstów publicystycznych.

Postępowanie wyjaśniające w sprawie będzie kontynuowane.

Przypomnijmy, że 11 września br. prof. Aleksander Nalaskowski został przez rektora zawieszony na 3 miesiące w obowiązkach nauczycela akademickiego za felieton zatytułowany „Wędrowni gwałciciele”, który ukazał się w tygodniku „Sieci” 26 sierpnia br. Tekst wyraża ostre, krytyczne opinie o działaniach środowisk LGBT+.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brazylia: katedra Indian współfinansowana przez Watykan

2019-09-19 17:29

ks. ak (KAI/vaticannews) / Rio de Janeiro

Budowa pierwszej "katedry" Indian Amazonii powstanie na ziemiach należących do szczepu Yanomami i będzie finansowana przez Watykan. Koszt jej budowy jest szacowany na ok. 800 tys. realów (ok. 770 tys. złotych). Połowa sumy na budowę już została przekazana przez Stolicę Apostolską.

ARCHIWUM PROF. ZDZISŁAWA J. RYNA
Indiańska aptek w Chivay, Peru

Twórcami świątyni pod wezwaniem Matki Bożej z Lourdes, która cieszy się nadzwyczajnym kultem wśród Indian, są architekci z Kurytyby: Teresa Cristina Cavaco Gomes i Tobias Bonk Machado. Katedra ma mieć formę "shabonos" - typowego wielorodzinnego domu z drewna i słomy. Konstrukcja w formie ośmioboku o średnicy 32 metrów ma ilustrować "równość i jedność indiańskiej rodziny z Jezusem w centrum", którego figura ma sięgać 25 metrów wysokości.

Projekt świątyni został przedstawiony na krajowym spotkaniu zespołu ds. architektury kościelnej, które odbywa się w dniach od 17 do 21 września w Castanhal w stanie Para.

Idea budowy "katedry" wyszyła od samych członków szczepu Yanomami, którzy zwrócili się do miejscowego ordynariusza Edsona Damiana. Uzasadnili swą prośbę tym, że pragnęliby posiadać własną świątynię, która będzie widzialnym znakiem obecności Boga w ich wspólnocie. Świątynia ma powstać do 2022 r.

Ziemie należące do szczepu Yanomami to największe obszarowo terytorium Indian w Brazylii (9,6 mln hektarów) i są położone są w północno-wschodnim regionie tego kraju. Świątynia powstanie u stóp szczytu Pico de Neblina (Mglisty Szczyt), który ma symboliczne i religijne znaczenie dla tamtejszych Indian.

„Staraliśmy się, aby projekt świątyni oddawał oblicze wspólnoty. Zależało nam również na zrównoważonym koszcie budowy i tym, by świątynia nie wymagała w przyszłości wysokich nakładów w utrzymaniu” – zauważa ks. Thiago Faccini z komisji duszpasterstwa liturgii brazylijskiego episkopatu.

Świątynia powstanie w pobliżu misji salezjańskiej, prowadzącej posługę wśród tubylców już ponad 50 lat.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem