Reklama

Niedziela Częstochowska

Ojciec św. Maksymiliana w Częstochowie

Ulica Krakowska. Pawilony handlowe nieopodal katedry Świętej Rodziny. W tym miejscu przed I wojną światową prowadził niewielki sklepik Juliusz Kolbe – ojciec męczennika z Auschwitz

2019-07-10 09:41

Niedziela częstochowska 28/2019, str. VII

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Kolbe

Sławomir Błaut/Niedziela

Zbigniew Biernacki z uratowaną chorągwią (strona „prawa”)

Nieprzypadkowo Maksymilian (Rajmund) poszedł drogą świętości. Bóg dał mu wspaniałego ojca, który był wzorem cnót, patriotą. Juliusz umieścił w zakonie franciszkańskim we Lwowie trzech swoich synów (miał ich pięciu; dwóch zmarło w dzieciństwie). On sam był tercjarzem, członkiem zakonu świeckiego. Nieraz brał do domu drukowaną w ukryciu prasę patriotyczną, by ją kolportować. Pisywał nawet do gazetki „Pracownik Polski”. Był członkiem Stowarzyszenia Robotników Chrześcijańskich. Rodzinę utrzymywał pracując najpierw w folwarkach franciszkańskich, m.in. jako majster tkacki, potem zajął się drobnym handlem.

Jako człowiek wielkiej wiary i pobożności pielgrzymował do Częstochowy. Wreszcie osiedlił się w pobliżu Jasnej Góry. Mieszkanie i miejsce na własny interes zapewnił mu znajomy, ks. Włodzimierz Jakowski. Sklep Kolbego przy ul. Krakowskiej 24 oferował klientom m.in. materiały piśmiennicze i księgi buchalteryjne. Taka informacja znajduje się w wykazie firm chrześcijańskich zamieszczonym w „Gońcu Częstochowskim” z 8 czerwca 1914 r. Inne źródła mówią, że sprzedawał również książki i dewocjonalia. W sklepiku był nawet telefon (nr 24). Obecnie adres „Krakowska 24” nie istnieje; w tym miejscu stoją pawilony, które przyjęły inną numerację. Książka adresowa z 1914 r. pod numerem 24 wymienia jako właściciela posesji Towarzystwo Robotnicze Katolickie. Juliusz Kolbe mógł tu mieć sklep najwyżej kilka, kilkanaście miesięcy, bo w książce adresowej na 1913 r. jeszcze go nie ma.

Reklama

W sierpniu 1914 r. wybuchła wojna. Kiedy tylko powstały pierwsze polskie formacje wojskowe, Juliusz Kolbe poszedł za głosem serca, bo wolna Polska była jego marzeniem. Zaciągnął się do Legionów Polskich. Podobnie uczynił jego syn Walerian Franciszek. Opuścił zakon i ruszył z Piłsudskim. Maksymilian także chciał wstąpić w szeregi Związku Strzeleckiego we Lwowie, ale powołanie zakonne było silniejsze. Juliusz Kolbe wyruszył z oddziałem Legionów Polskich z Krakowa w kierunku Olkusza. W drodze legioniści zostali okrążeni przez wojska carskie. Rosjanie wzięli do niewoli całą kompanię, w której służył Juliusz Kolbe. Jego losy nie są znane w szczegółach, ale wiadomo, że został przez Rosjan powieszony, jako Królewiak, carski poddany. Jak można przypuszczać, stało się to pod koniec września lub na początku października 1914 r.

Juliusz Kolbe, a także jego żona Marianna oraz bracia św. Maksymiliana – Walerian Franciszek i Alfons Józef są kandydatami na ołtarze.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Startup na Maxa

2020-01-14 10:46

Niedziela lubelska 3/2020, str. VII

[ TEMATY ]

Lublin

biznesmen

św. Maksymilian Kolbe

biznes

Andrzej Demczuk

Towarzystwo Biznesowe

Archiwum Andrzeja Demczuka

Andrzej Demczuk, prezes Towarzystwa Biznesowego w Lublinie

Tytułowy startup to nowoczesne przedsiębiorstwo, a Max to św. Maksymilian Kolbe. Ogłoszenie polskiego męczennika patronem przedsiębiorców i ludzi biznesu to jedna z inicjatyw Towarzystwa Biznesowego, które świętuje 10-lecie działalności.

Lubelski oddział jest o 5 lat młodszy, ale także może pochwalić się świetnymi pomysłami. Członkowie towarzystwa są przedsiębiorcami, prowadzą firmy produkcyjne i usługowe, często o dużym poziomie innowacyjnym. Działają w branżach: budowlanej, spożywczej i metalowej. Są prezesami, menedżerami i dyrektorami.

CZYTAJ DALEJ

Dosyć obrażania papieża Franciszka przez katolików

2020-01-22 07:41

[ TEMATY ]

apel

Franciszek

Grzegorz Gałązka

„Dosyć obrażania papieża Franciszka ze strony katolików” – zaapelował w swoim wpisie internetowym ks. dr Przemysław Sawa, ewangelizator i przełożony Szkoły Ewangelizacji Cyryl i Metody w Bielsku-Białej. Misjonarz miłosierdzia wezwał jednocześnie krytyków Ojca Świętego, „aby się nawrócili i przestali czynić zamęt”.

Jak zaznaczył w swoim facebookowym tekście wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego, papież Franciszek jest człowiekiem Jezusa, modlitwy, Bożego Słowa i rozeznawania.

„Nie boi się stawiać trudnych spraw. Widzę w nim ewangelizatora, który szuka sposobu, aby zanieść Ewangelię współczesnemu człowiekowi. Widzę pasterza, który chce, aby wielu ludzi wróciło do sakramentów, do Pana, do Kościoła. Ojciec Święty Franciszek - skromny, naturalny, odważny” – zauważył duszpasterz i wskazał, że papież ten jest dla niego „wzorem człowieka kochającego Jezusa, bliźniego i Kościół”.

Wykładowca akademicki podkreślił, że nauczanie Franciszka wyrasta z niezgody na „ziemską wielkość Kościoła, butę wierzących, konserwowanie przestarzałych form, które już dziś życia nie dają”. „Jest natomiast zgoda na Jezusa, Ewangelię i prawdziwą miłość. Nie ma to nic wspólnego z liberalizmem, ale jest naśladowaniem gestu Chrystusa.

Nie rozumieją tego w Kościele ci, którzy widzą Ewangelię tylko przez pryzmat Tradycji i przeszłości. Oczywiście, Tradycja Kościoła jest ważna, ale tradycje, dotychczasowe rozwiązania, a nawet poglądy, niejednokrotnie także w zakresie teologii, mogą się zmieniać, a często muszą się zmieniać” – stwierdził kapłan diecezji bielsko-żywieckiej.

W opinii rekolekcjonisty, papież denerwuje tych, którzy marzą o wielkości Kościoła, żyją resentymentem przeszłości i iluzją. „Oni nie czytali Biblii, wiarę znali tylko z kazań, a mszy słuchali, choć nie rozumieli, zamiast uczestniczyć aktywnie, jak to było w starożytności i do czego na szczęście wrócił Sobór Watykański II oraz reforma liturgiczna za św. Pawła VI” – dodał i zwrócił uwagę, że drogą do odrodzenia wiary nie jest powrót do „starego Kościoła”, ale „przyjęcie Jezusa jako Pana, codzienne karmienie się Słowem Bożym, radość z celebracji Eucharystii, która nie tylko jest ofiarą, ale także ucztą, radość z ewangelizowania, doświadczenie żywej wspólnoty chrześcijan oraz wychodzenie na peryferie”.

„To jest Ewangelia. I tylko taki Kościół, widzący Piotra w biskupie Rzymu i apostoła w biskupie diecezjalnym może dać świadectwo tego, że Jezus żyje i warto z Nim być. Przy jednoczesnym otwarciu na współpracę z chrześcijanami niekatolikami, którzy też żyją z Jezusem” – wezwał, podając przykłady osób dopatrujących się zamętu w Kościele, oskarżających papieża o herezję.Ks. Sawa zachęcił do podjęcia modlitwy do Ducha Świętego za papieża oraz ofiarowania za Franciszka jednego wyrzeczenia w tygodniu.

„Dosyć obrażania papieża ze strony katolików. Wzywam tych wszystkich występujących przeciwko papieżowi, aby się nawrócili i przestali czynić zamęt” – powtórzył. Zarazem zaprosił, także chrześcijan z innych denominacji, do dania „wspólnego świadectwa miłości do Jezusa i Kościoła”.„A czytając różne teksty i oglądając nagrania, w których znieważa się Ojca Świętego oraz dokonuje się apoteozy przeszłości, dawajmy jasne świadectwo naszego przywiązania do Ewangelii, Kościoła i Franciszka. Tego Kościół potrzebuje” – zakończył ewangelizator.

CZYTAJ DALEJ

"Poznańskie Słowiki" z koncertem w Wambierzycach

2020-01-25 22:09

[ TEMATY ]

Wambierzyce

Poznańskie Słowiki

źródło: Sanktuarium w Wambierzycach

Koncert chóru "Poznańskie Słowiki"

Najsłynniejszy chór w Polsce po raz kolejny zaśpiewał w Sanktuarium Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej. Tym razem był to koncert świąteczny zatytułowany "Słowicze kolędowanie".

- Koncert wspaniały, miło spędzony jeszcze czas w świątecznym nastroju - komentuje Jolanta Kowal, uczestniczka koncertu. Chór Chłopięcy i Męski Filharmonii Poznańskiej - Poznańskie Słowiki to jeden z najbardziej znanych chórów w Polsce i poza jej granicami. Chór o ponad 75 – letniej tradycji, założony i prowadzony przez dziesiątki lat przez prof. Stefana Stuligrosza.

W wykonaniu około siedemdziesięciu chórzystów, przy akompaniamencie Mirosława Gałęskiego, pod kierunkiem Macieja Wielocha, w wambierzyckiej bazylice zabrzmiały najpiękniejsze polskie kolędy. W finałowym brzmieniu kolędę "Bóg się rodzi" wykonano wspólnie z publicznością.

Obecnie w chórze śpiewa około 100 chłopców i panów. Przez 80 lat Chór Stuligrosza tworzyło prawie 1500 śpiewaków.

To druga wizyta "Poznańskich Słowików" w dolnośląskiej Jerozolimie. Po raz pierwszy goście z Poznania koncertowali w lipcu 2017, podczas Wambierzyckich Spotkań Muzycznych im. Ignaza Reimanna.

Zapraszamy do obejrzenia nagrań z koncertu.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję