Reklama

Kraków-Nowa Huta

Pomysł na wychowanie

2019-07-10 09:42

Agata Grzybek
Edycja małopolska 28/2019, str. VI

Daniel Czajkowski
Chór Pueri Cantores Sancti Joseph

W listopadzie br. obchodzić będą pięć lat działalności. Prezentem z tej okazji będzie nagrana przez nich płyta, podsumowująca lata pracy. Mowa o Pueri Cantores Sancti Joseph, pierwszym w Krakowie chórze chłopięcym

Chór powstał w 2014 r. i działa przy parafii św. Józefa Oblubieńca NMP na os. Kalinowym. Do grupy mogą dołączyć chłopcy od drugiej klasy szkoły podstawowej. Idea jest taka, żeby byli w nim do osiemnastego roku życia. Chórowi Pueri Cantores przyświeca także bardzo istotny cel: „być środowiskiem kształtowania stylu życia dzieci w oparciu o ewangeliczne wartości”.

Tworzą więzi

Na pomysł założenia chóru chłopięcego wpadł podczas jednego z kongresów Pueri Cantores ks. Piotr Radzikowski, który wtedy przebywał w Krakowie na studiach doktoranckich i mieszkał na terenie parafii w Nowej Hucie. Proboszczowi ks. Adamowi Podbierze ten pomysł również się spodobał i od razu zorganizował środki na funkcjonowanie chóru: zatrudnienie nauczycieli i ekspertów, którzy będą kształcić głosy chłopców i będą za chór odpowiedzialni.

– Przez chór przewinęło się wielu chłopców. Niektórzy robili sobie przerwy, a potem wracali z tęsknotą. Zawiązują więzi tak silne, że bez obaw po kilku miesiącach mogą wrócić do tej samej, sprzyjającej atmosfery – mówi ks. Grzegorz Lenart, obecny opiekun i duszpasterz chóru. Chłopcy potwierdzają jego słowa. Mówiąc ich językiem, wszystko, co dzieje się i jest proponowane przez chór, jest fajne. Dodają, że bardzo lubią śpiewać. Zaraz po tym wymieniają także sport oraz dobrych, nowych kolegów. A takich można znaleźć w chórze. Jedenastoletni Kacper stwierdza: – Jest nas bardzo dużo! Jego mama, Jadwiga dodaje, że około 40, a o nim samym mówi: – Kacper od małego śpiewał w szkole, w domu. Panie w przedszkolu rozpoznały talent i namawiały, żeby posłać go w tym kierunku. Zdecydowaliśmy się na szkołą muzyczną, ale nie było tam nauki śpiewu, więc szukałam czegoś dodatkowego. Filip (lat osiem) śpiewa razem z bratem. Przyznaje, że lubi dostawać nagrody, ale nie dla siebie, tylko dla całego chóru.

Reklama

Potrafią się zjednoczyć

Większość chłopców śpiewających w chórze to zazwyczaj dzieci bardzo aktywne. Na przykład dziesięcioletni Tymon, który w chórze jest od półtora roku, a oprócz tego gra na gitarze, pływa, uprawia sport. Mama Tymona, pani Agnieszka opowiada z zadowoleniem: – Pewnego dnia Tymek między jedną a drugą łyżką zupy oświadczył, że dostał się do chóru, bo był nabór w szkole. Zauważa, że chłopcy są bardzo różni, ale spotykają się trzy razy w tygodniu i tym samym tworzą wspólnotę. I stwierdza: – Widać, że jeśli chcą, potrafią się zjednoczyć, stanąć na wysokości zadania. Atmosfera tutaj jest świetna, chłopcy bardzo się ze sobą zżyli. Pani Agnieszka zwraca uwagę jeszcze na inny atut chóru:– Tymon chodził do logopedy. A śpiew w chórze, nawet jeśli syn nie zostanie wybitnym śpiewakiem, to dla niego świetne ćwiczenie logopedyczne.

Nie ma rutyny

W chórze od początku jest czternastoletni Jerzy, który podobnie jak Tymon, godzi swoje aktywności z nauką. W domu struga w drewnie, robi animacje. Zdaje sobie sprawę, że za rok ma egzaminy, ale zapewnia: – Jest organizowanych wiele dodatkowych wydarzeń. Dzięki koncertom i kongresom mogę lepiej poznać Kraków i inne miasta w Polsce. Chór daje wiele możliwości – zapewnia i dodaje: – Podoba mi się luz, który tutaj jest, i rzeczy, które przerabiamy z humorem.

Pani Agnieszka, mama dziewięcioletniego Kacpra, zapewnia, że syn dzięki uczestnictwu w zajęciach chóru uwierzył we własne siły. Dzieci nie nudzą się, mają zadania do realizacji, ponadto muszą być obowiązkowe; uczą się w praktyce umiejętności życiowych. – Ważne jest, że chłopcy trudny wiek dojrzewania przeżywają w chórze. Energię, która w tym czasie wzrasta, mogą pozytywnie i w dobrym celu wykorzystać – zauważa ks. Grzegorz. Z kolei dyrygent chóru, Agata Nawrot dopowiada: – Prowadzenie chóru chłopięcego to niesamowita przygoda, co rok inaczej brzmiąca, zmienna. U nas nie ma miejsca na rutynę.

Utworów w wykonaniu chóru można posłuchać na stronie internetowej: puericantores.eu/.

Tagi:
chór

Reklama

10-lecie gorajskiego chóru Noster

2019-09-10 13:23

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 37/2019, str. 2

Chór Noster z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Goraju obchodzi w tym roku 10-lecie istnienia. Uroczystości odbyły się 31 sierpnia w gorajskim kościele

Joanna Ferens
Jubileuszowy występ chóru Noster

Jubileuszowe obchody rozpoczęły się od Mszy św. w intencji chórzystów, którą sprawowali kanclerz Kurii diecezjalnej ks. Michał Maciołek i proboszcz parafii w Goraju, ks. Tadeusz Bastrzyk. Na początku Eucharystii proboszcz wzywał zebranych do wspólnej modlitwy za byłych i obecnych członków chóru oraz jego założycieli i dobroczyńców.

W homilii ks. Michał Maciołek zwrócił szczególną uwagę na postać św. Cecylii, a także podkreślał, aby swoje życie oddać Panu Bogu i powiększać dane przez Niego talenty. Po Mszy chór Noster wystąpił z ponad godzinnym koncertem, w którym zaprezentował utwory klasycznej i współczesnej muzyki chóralnej, m.in. J. S. Bacha, W. A. Mozarta, C. Francka, O. Giello i J. Krutula. Gościem specjalnym koncertu był Kwartet Smyczkowy „Inny Kwartet” z Zamościa.

Wspominając początki

Dyrygent chóru Diana Adamska wspominała początki jego powstania. – Nasz chór powstał we wrześniu 2009 r. z inicjatywy ówczesnego proboszcza naszej parafii, ks. Adama Marka. Jego marzeniem było, aby w parafii działał chór, dlatego poprosił mnie o pomoc. Spróbowaliśmy, założyliśmy i chór śpiewa do dziś. Jest to przede wszystkim chór parafialny. Staramy się zapewniać oprawę muzyczną uroczystości, a nasz główny repertuar stanowią pieśni liturgiczne. Mamy osiągnięcia na szczeblu wojewódzkim, ogólnopolskim, a nawet międzynarodowym. Uczestniczymy w różnorodnych festiwalach, przeglądach i konkursach, szczycimy się także tym, że od niedawna wykonujemy wielkie utwory, takie jak m.in. „Requiem” W.A. Mozarta – powiedziała Diana Adamska.

Swoimi wspomnieniami dzieliła się również jedna z chórzystek, Małgorzata Duma. – Na samym początku w skład chóru weszli członkowie zespołu piosenki religijnej Genezaret. Wtedy zrodził się pomysł na stworzenie chóru i zmianę repertuaru oraz formy śpiewu z gitarowym akompaniamentem na śpiew a cappella. I zaczęliśmy śpiewać, próby początkowo odbywały się nawet trzy razy w tygodniu, bądź sekcyjnie z podziałem na głosy – podkreśliła Małgorzata Duma.

Słowa uznania

Podczas jubileuszowych uroczystości nie zabrakło podziękowań, życzeń i gratulacji dla członków chóru i wszystkich zaangażowanych w jego tworzenie i codzienną działalność. Specjalny list okolicznościowy wystosował do chórzystów pasterz naszej diecezji, bp Marian Rojek. 10 lat pracy chórzystów podsumował starosta biłgorajski. Zwracając się do chórzystów zaznaczył, że rozsławiają Goraj i cały powiat. – 10 lat temu miałem to szczęście, że pracowałem w Gminnym Ośrodku Kultury w Goraju i byłem świadkiem powstawania naszego chóru. Widziałem wasze zaangażowanie, ciężką pracę i pasję. Po 10 latach realizacji założonych celów, podnoszenia poziomu artystycznego i szukania środków twórczego wyrazu, widzimy wspaniałe owoce. Za waszą ciężką pracę i poświęcenie serdecznie dziękuję i życzę kolejnych, równie wspaniałych jubileuszy – mówił Andrzej Szarlip. Gratulacje składali chórzystom również m.in.: wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, wójt gminy Goraj Antoni Łukasik i dyrektor GOK w Goraju, Marta Miszczak-Najda. Ponadto dyrygent chóru Diana Adamska otrzymała z rąk starosty biłgorajskiego odznakę honorową Zasłużony dla kultury polskiej. Jest to odznaczenie ministra kultury i dziedzictwa narodowego przyznawane osobom wyróżniającym się w tworzeniu, upowszechnianiu i ochronie kultury.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Małżeństwo szkołą miłości i miłosierdzia

2019-10-21 08:25

Anna Majowicz

20 października w parafii pw. św. Wawrzyńca w Wilkszynie, 25 małżeństw, w tym 6 z 50-letnim stażem, odnowiło ślubne przyrzeczenia!

Anna Majowicz
Ślubne przyrzeczenia odnowiło 25 małżeństw

Eucharystii przewodniczył o bp. Jacek Kiciński, który w homilii pięknie mówił o istocie małżeństwa:

Dziękując Panu Bogu za małżeństwo, dziękujemy przede wszystkim za dar wiary. Bo przecież gdyby nie wiara wiele małżeństw nie wytrwałoby w wierności. Zresztą podczas przysięgi małżeńskiej, gdy stajemy na ślubnym kobiercu, ślubujemy sobie na pierwszym miejscu miłość, potem wierność, uczciwość małżeńską oraz że nie opuścimy małżonka aż do śmierci. Na końcu prosimy: ,,tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Jedyny i wszyscy święci”. Zobaczcie, całe niebo jest zaangażowane w to, żeby małżonkowie wytrwali ze sobą. Dlatego dziękujemy Panu Bogu za dar wiary.

Chciałbym dzisiaj zwrócić waszą uwagę na modlitwę. Ona pomaga nam w realizacji naszego powołania. Modlitwa kształtuje nasze życie, nasz sposób patrzenia i myślenia. Często jest tak, że problemy w małżeństwie pojawiają się wtedy, gdy człowiek odchodzi od Boga. Bo jeśli odchodzi od Boga, to i od drugiego człowieka. Tak było w raju. Pierwsi rodzice sięgając po zakazany owoc, odwrócili się od Boga. Gdy trzeba było przyznać się do winy Adam powiedział: ,,to nie ja Panie”, a Ewa: ,,wąż mnie zwiódł”. Gdy człowiek odejdzie od Pana Boga, przestaje szukać winy w sobie, a widzi ją w drugim człowieku. Dlatego pierwszą przestrzenią naszego życia jest budowanie więzi z Bogiem, który posyła nas do drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą miłości i miłosierdzia. Święta Faustyna Kowalska w jednym ze swoich objawień usłyszała od Pana Jezusa takie słowa: ,,są trzy sposoby czynienia miłosierdzia: czyn, słowo i modlitwa”. I tak samo jest w życiu małżeńskim. Czynienie miłosierdzia, postawa miłości, najpierw objawia się w czynie.

Co znaczy w małżeństwie konkretny czyn? Ojciec Święty Franciszek powiedział, że dzisiaj szczytem miłosierdzia Bożego wobec drugiego człowieka jest obecność. Poświęcenie swojego czasu. Zobaczmy, że my bardzo często jesteśmy zabiegani i brakuje nam czasu na rozmowę. Miłosierdzie Boże w czynie, to jest obecność w codzienności. Wtedy, gdy człowiek jest obecny, zaczyna dostrzegać potrzeby drugiego człowieka, małżonka, rodziny. Zaczyna więcej widzieć i więcej słyszeć. Dzisiaj moi drodzy miłosierdzie w czynie polega nie tylko na wzajemnej pomocy, ale wydobywaniu dobra z drugiego człowieka. Małżeństwo jest szkołą przemiany swojego życia i codziennego wydobywania dobra z serca drugiego człowieka.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz małżeństw w Wilkszynie

Na drugim miejscu jest miłosierdzie Boże w słowie. Wiemy doskonale, że słowo może zbudować, ale słowem można także zniszczyć. Prawda, która nie jest ogrzana sercem może zabić. Dlatego, jak weźmiemy księgę Pisma Świętego do ręki, przeczytamy tam piękne słowa. ,,Na słowo Boże wszystko się stało, a co się stało było dobre”. Małżeństwo jest szkołą kontynuacji słowa Bożego. Pan Bóg dał nam dar mowy, żeby błogosławić, a nie przeklinać. Żeby dobrze życzyć, a nie złorzeczyć. Dlatego w małżeństwie bardzo ważne jest to, by czuć się odpowiedzialnym za wypowiadanie słów. Jeśli słowo jest wypowiedziane z miłością, służy dobru. Jeśli jest wypowiedziane ze złością, to nigdy nie buduje, ale rujnuje. Nawet najtrudniejsza prawda musi być ogrzana sercem. To jest właśnie wartość słowa.

I jeszcze miłosierdzie Boże w modlitwie. W ruchu oazowym, w Domowym Kościele jest taki piękny zwyczaj modlitwy małżeńskiej. Jest wiele małżeństw, które wspólnie klękają do modlitwy. I dziś chciałbym was wszystkich do tego zachęcić. Na czym ma polegać modlitwa małżeńska? Proponuję taki schemat: najpierw dziękczynienie, potem przeproszenie i na końcu prośba. Jakby to miało wyglądać w praktyce? Otóż modlitwę zaczynamy podziękowaniem. Mąż powie ,,Panie Jezu pragnę Ci podziękować za dzisiejszy dzień, ale w sposób szczególny dziękuję za moją żonę, za to dobro, które dokonało się dzisiaj za jej przyczyną. Dziękuję Ci, za jej obecność, uśmiech i dobroć”. Potem żona podziękuje za męża. A po dziękczynieniu, przepraszajmy: ,,Panie Jezu pragnę przeprosić moją żonę/męża za to, że byłem niedobry/a..”. Na końcu jest prośba: ,,Proszę Panie Jezu daj siłę mojej żonie, aby nadal była tak wspaniałą kobietą, jak jest dzisiaj/ Panie Jezu daj moc mojemu mężowi, aby wciąż był tak wspaniałym człowiekiem, jakim jest teraz”. To jest modlitwa małżeńska. Zobaczcie, ona może trwać kilka minut, ale to oczyszczenie naszego małżeństwa i umocnienie wiary. To jest właśnie miłosierdzie Boże w modlitwie. Modlę się, widzę dobro, przepraszam za to, co było złe i proszę, aby Pan Bóg umocnił nas na drodze powołania. Istotą małżeństwa, jest okazywanie sobie miłosierdzia Bożego w czynie, słowie i modlitwie. Jeśli będziemy mieli ręce wzniesione do Pana Boga, to Pan Bóg nigdy nie pozwoli, żebyśmy przegrali nasze małżeństwo, naszą rodzinę. Dlatego potrzeba nam nieustannie wracać do źródła, do sakramentu. A żeby do niego wrócić, trzeba popłynąć pod prąd, przeciwstawiać się presji społecznej. Wrócić do źródła, to wrócić do pierwszej miłości. Dlatego życzę Wam, aby wasze małżeństwa były szkołami miłości i miłosierdzia. Żeby miłość i miłosierdzie objawiały się w czynie, słowie i modlitwie. Niech dobry Bóg Was błogosławi, a Maryja Matka nasza otacza blaskiem swej opieki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Z głębi duszy. Kalendarzyk łaski”

2019-10-22 11:55

O. Mariusz Tabulski Jasnogórski Instytut Maryjny

Stefan kard. Wyszyński, najpierw „Z głębi duszy” wypowiedział w czasie więzienia w Stoczku Warmińskim, 8 grudnia, swoje oddanie w niewole miłości Matce Bożej. Potem, to co stało się w głębi Jego duszy, było mocą dla świadectwa i wielu zwycięstw w czasie posługi dla Kościoła i Ojczyzny. Mówił o tym często w czasie swej pasterskiej posługi – szczególnie podkreślał to na „Jasnej Górze Zwycięstwa”.

Wiadomość o zakończeniu procesu beatyfikacyjnego sługi Bożego Prymasa Wyszyńskiego, odczytujemy jako znak zwycięstwa Maryi, Królowej Polski! Czyż nie tego chciał przyszły święty...? Wszytko postawił na Maryję, aby Jej chwała mogła w pełni zakrólować w głębi duszy wszystkich dzieci Bożych oddanego Jej Narodu.

Zapraszamy na kolejne spotkanie z cyklu „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, aby znaleźć w zapiskach Kardynała Wyszyńskiego z czasów więzienia (w latach 1953-1956), „klucz” do duchowych zwycięstw.

We wstępie do książki „Z głębi duszy”, kard. Kazimierz Nycz pisze: „Chcąc poznać głębię duszy Prymasa Tysiąclecia i jego duchową drogę, trzeba koniecznie zapoznać się z tą książką. Każdy w niej znajdzie coś dla siebie”. „Kalendarzyk łaski…” dotyka spraw bardzo osobistych, zresztą tytuł powstał z inspiracji samego Kardynała Wyszyńskiego. Stanowi dziennik emocji, a jego autor, nawet w odosobnieniu, na wszystko patrzył przez pryzmat łaski. Wybrane fragmenty znane są już niektórym czytelnikom z wydanych wiele lat temu „Zapisków więziennych”. Obecna publikacja stanowi ich nowy wybór i opracowanie w starannie wydanej książce.

W „Kalendarzyku łaski” Prymas Wyszyński zapisał m.in.: „Największa nieznana człowieka: serce. Tak wspaniałe, że Bóg o nie zabiega. Tak potężne, że może oprzeć się miłości Wszechmocnego. Tak mdłe, że chwyta je w sieci niejedna słabość. Tak szalone, że może zburzyć wszystko szczęście i wszelki ład. Tak wierne, że nie zdoła go zrazić nawet przewrotna niewierność. Tak naiwne, że idzie na lep każdej słodyczy. Tak pojemne, że pomieści w sobie wszystkie sprzeczności. I to – niemal – w każdym człowieku, i to – niemal w jednym drgnieniu oka… Ale człowiek stokroć wspanialszy, bo zdoła nim rządzić. A Bóg? On jeden zna drogi do najbardziej tajemniczego serca. I dlatego na krzyżu człowiek otworzył Serce Boga, aby poznać Jego „zamysły” – cogitationes”.

„[Ojcze], wymagasz, bym się oddał za Kościół święty, bym ofiarował swoje życie i pragnienie pracy za dochowanie wierności Tobie przez mój Naród. Oczekujesz, że będę się modlił o wszystko «straszne» dla siebie , aby wszystko «straszne ominęło Twój Kościół w Polsce i wierny Naród katolicki”. Komańcza, 9 marca 1956 r.

„Dzień Ślubów Narodu (…). Ufam, że Królowa Niebios i Polski dozna dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze. Jestem już w pełni spokojny. Spadł kamień z serca. Oby stał się chlebem dla Narodu”. Komańcza, 26 sierpnia 1956 r.

Zapraszamy na spotkanie z cyklu: „Prymas Jasnogórski w drodze na ołtarze”, pt. „Wszytko to Twoje zwycięstwo!”. W spotkaniu udział wezmą: Iwona Czarcińska – redaktor dzieł Prymasa Wyszyńskiego oraz ks. Andrzej Gałka – historyk, rektor kościoła pw. św. Marcina w Warszawie. Spotkanie odbędzie się 27 października 2019 r. o godz. 18.30 w Jasnogórskim Instytucie Maryjnym (wejście od ul. o. Kordeckiego, obok wejścia na jasnogórskie Hale).

Spotkanie poprzedzone będzie Mszą św. w intencji beatyfikacji Prymasa Wyszyńskiego w Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze o godz. 17.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem