Reklama

Spacer z Ateną

2019-08-06 09:21

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 48-50

Margita Kotas
Ewzoni – jedna z atrakcji Aten – tym razem w strojach galowych

Tłumy ludzi, hałas, smog i chaos architektoniczny, w którym zagubione są zabytki. Ateny albo pokochasz mimo wszystko, albo znienawidzisz. Jedno jest pewne – to miasto nie pozostawi cię obojętnym

Mitycznym założycielem Aten był Kekrops, pół-człowiek, pół-wąż, syn Kronosa i Gai. Pod jego rządami miasto stawało się coraz bogatsze i silniejsze, nic dziwnego zatem, że zwróciło uwagę dwojga bogów – Posejdona i Ateny. Mądry Kekrops postanowił wówczas, że odda miasto temu z bogów, który da cenniejszy dar jego mieszkańcom. Posejdon, jak na władcę mórz przystało, uderzył trójzębem w skałę, z której popłynęła morska woda. Kekrops tylko wzruszył obojętnie ramionami, wokół Attyki bowiem morza nie brakowało. Wtedy włócznią w ziemię uderzyła Atena i natychmiast wyrosło drzewo oliwne. Na taki dar czekali mieszkańcy miasta; oliwki do dziś doceniają wszyscy Grecy i nie tylko oni. Legenda mówi natomiast, że drzewo, które zrodziła Atena, wciąż rośnie przy Erechtejonie na Akropolu.

Potęga Aten

Jak wskazują ślady, Akropol zamieszkiwano już 6 tys. lat temu. Rozkwit miasta nastąpił jednak dopiero (!) w VI wieku przed Chr., wraz z wprowadzeniem demokracji. Złoty wiek Aten przypadł na V wiek przed Chr., gdy te pokonały Persów pod Maratonem i Salaminą i stały się tym samym potęgą w całym rejonie Morza Śródziemnego. Do rozbudowy miasta i zmniejszenia różnic społecznych przyczynił się ateński polityk, retor i reformator ateńskiej demokracji Perykles, przez przeciwników nazywany Schinokefalos – Cebulogłowym. Wówczas to powstał Akropol jako miejsce kultu greckich bogów. Ateny rozkwitały nauką, myślą i sztuką, wystarczy przypomnieć, że w tym samym czasie obok Peryklesa żyli tu i tworzyli: tragicy – Ajschylos, Sofokles i Eurypides, historyk Herodot, filozof Sokrates i rzeźbiarz Fidiasz.

Pierwszy upadek

Ogromny rozkwit Aten nie umknął uwadze Sparty, która traktowała je jako swego największego rywala. W wyniku tego zainteresowania w 431 r. przed Chr. rozpoczęła się niemal 30-letnia wojna peloponeska, która zakończyła się porażką Ateńczyków i pozostawiła po sobie ogromne zniszczenia. Miasto nie odzyskało już dawnej potęgi, ciągle było jednak stolicą kultury i nauki; działały tu szkoły filozoficzne założone przez Platona, Arystotelesa i Epikura.

Reklama

W 86 r. przed Chr. Ateny zostały splądrowane przez Lucjusza Korneliusza Sullę, który zburzył i spalił wiele zabytków, a wielką liczbę dzieł sztuki wywiózł do Rzymu. Dopiero Publiusz Eliusz Hadrian, zainteresowany kulturą grecką, przysłużył się miastu, rozbudowując Ateny. Pamiątką po nim są zachowane do dziś w Atenach m.in. Wieża Wiatrów, biblioteka i Łuk Hadriana. Czy mieszkańcy Aten uczczą pod nim 1902. rocznicę objęcia przez Hadriana władzy cesarskiej, która przypada dokładnie 11 sierpnia br. – raczej wątpliwe, ale nie zaszkodzi o niej przypomnieć.

Początki chrześcijaństwa

W I wieku, za sprawą św. Pawła z Tarsu, do Aten dotarło chrześcijaństwo. Apostoł Narodów nauczał na Wzgórzu Aresa, nazywanym też Areopagiem, w 51 r. Na tym niewielkim wzgórzu pod Akropolem spotykał się z filozofami, ale i ze zwykłymi mieszkańcami miasta, którzy w zdecydowanej większości wyśmiewali jego nauczanie. Św. Paweł burzył się natomiast na widok miasta pełnego bożków. W końcu ziarno wiary, choć z wielkim trudem, zostało w Atenach zasiane. Wielkie przywiązanie Greków do dawnych bogów sprawiło jednak, że musiało minąć kilka stuleci, by zaczęły powstawać w mieście kościoły chrześcijańskie. Kiedy do tego doszło, w V wieku w kościół przekształcono nawet główną świątynię Akropolu, dom Ateny – Partenon. Podobnie postąpiono z innymi miejscami kultu starożytnych bogów. Wiele zabytków zostało również rozebranych, by pozyskany w ten sposób materiał użyć do budowy świątyń chrześcijańskich.

Trudna historia

Najazd germańskiego plemienia Herulów na Ateny zapoczątkował w 267 r. pechową dla tego miasta serię wydarzeń. Do upadku jego roli przyczynił się w znacznym stopniu rozkwit Bizancjum i jego centrum kultury – Konstantynopola, dokąd wywieziono z Aten wiele dzieł sztuki. Śmiertelnym ciosem dla Aten był w 529 r. dekret cesarza Justyniana, zakazujący studiowania w nich filozofii. W 1204 r. podczas IV krucjaty Ateny przeszły pod rządy władców katolickich. Ponad dwa wieki później, w 1456 r., miasto zdobyli Osmanowie, którzy panowali w nim do XIX wieku. Ci z kolei niszczyli wszystko, co chrześcijańskie. Po raz kolejny swe przeznaczenie zmienił Partenon, który teraz został zamieniony w meczet. Do prawdziwej tragedii doszło jednak w 1687 r., gdy miasto zaatakowali Wenecjanie. Podczas ostrzału Aten jeden z pocisków trafił właśnie w Partenon, w którym, jak się okazało, obok meczetu Turcy urządzili skład prochu. Potężna eksplozja, do której wówczas doszło, w znacznym stopniu uszkodziła budowlę.

Koniec niewoli

W końcu, po prawie 400 latach niewoli, Grecy powiedzieli: „arketá” – dość. W 1829 r. wybuchło powstanie, w którym wystąpili przeciw tureckiemu panowaniu. Gdy Turcy opuścili miasto, było tak naprawdę już tylko miasteczkiem z zaledwie 5 tys. mieszkańców i 160 domami. Jednak to tu w 1896 r. na Stadionie Panatenajskim zorganizowano pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie. Nowy król Grecji – Otton I Bawarski – postanowił przywrócić świetność Atenom i właśnie do nich przeniósł w 1934 r. z Nafplionu stolicę Grecji. Rozpoczął się nowy, choć nie zawsze usłany różami, okres w historii miasta pod Akropolem.

Górne miasto

Być w Atenach i nie zobaczyć Akropolu to jak pojechać do Rzymu i nie zobaczyć papieża, dlatego turyści przybywający do miasta swoje pierwsze kroki kierują właśnie na Akropol, a przekładając na polski – na górne miasto. Są wśród nich miłośnicy starożytności oraz ci, którzy po wejściu na wzgórze, niczym Kekrops na widok nietrafionego daru Posejdona, wzruszą jedynie z rozczarowaniem ramionami i stwierdzą: kupa kamieni, jak przywykli nazywać ruiny. Na tych, którzy się tu wdrapali z przekonania oraz własnej i nieprzymuszonej woli, największe wrażenie zrobi zapewne położony centralnie Partenon, w którym znajdował się 11-metrowy posąg Ateny, wykonany z kości słoniowej i złota. A może, tak jak na mnie – Erechtejon ze słynnymi Kariatydami, poświęcony Posejdonowi i Atenie... Ze wzgórza Akropolu doskonale widać m.in. Odeon Heroda Attyka i Teatr Dionizosa, znajdujące się na południowym zboczu, oraz dwa inne wzgórza Aten – Likavitos i Filopapposa z pomnikiem upamiętniającym syryjskiego księcia.

Miejska mozaika

Kiedy już napatrzymy się do woli z wyżyn Akropolu, nie mniej wspaniałości znajdziemy u jego podnóża. Ateńska Agora ze Stoą Attalosa, Areopagiem i cerkwią Świętych Apostołów – Solaki oraz rzymskie forum na obszarze Monastiraki z Wieżą Wiatrów (w której w okresie panowania Osmanów urządzono siedzibę zgromadzenia derwiszów), pozostałościami biblioteki Hadriana i Meczetem Zdobywców przyciągną wielbicieli starożytności.

Miłą dla turystów pamiątką po tureckim panowaniu w Atenach jest znajdująca się u stóp Akropolu urokliwa Plaka – drugi po nim największy symbol stolicy Grecji. Na uliczkach Plaki, które prowadzą raz w dół, raz w górę, znajdziemy wiele klimatycznych maleńkich lokali, starych domów, kościółków... i nieco młodszych od nich Greków grających jak gdyby nigdy nic w tryktraka. Na całej długości tzw. Schodów Plaki przy Mnisikleous ciągną się jedna za drugą tawerny ze stolikami stojącymi po obu stronach wąskiej uliczki. Warto przysiąść na chwilę i skosztować jakiegoś lokalnego specjału w towarzystwie ateńskiego kota – jest ich w tej okolicy pełno. A potem trzeba odnaleźć dzielnicę w dzielnicy – ukrytą na terenie Plaki Anafiotikę, a w niej 45 domów wzorowanych na architekturze pochodzącej z wysp cykladzkich.

Randka z ewzoni

Centralnym placem Aten jest Plac Syntagma, czyli Plac Konstytucji, ze starym pałacem królewskim, który od 1934 r. jest siedzibą greckiego parlamentu. Obok prowadzących do niego schodów znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym wartę przez całą dobę pełnią wartownicy z elitarnych oddziałów gwardii prezydenckiej – ewzoni. Pierwsze, co zwraca uwagę, to ubiór gwardzistów. Mają na sobie historyczne stroje – plisowane krótkie spódniczki, tzw. fustanelle, zaprasowane w 400 fałd, upamiętniających 400 lat niewoli tureckiej, i czerwone czapki z frędzlami na wzór turecki. Na nogach – białe getry z doczepionymi za kolanami pomponami. Pompony zdobią również podkute czerwone trzewiki, tzw. caruchi. Ważnym elementem ubioru ewzoni są szerokie skórzane pasy. Według tradycji, fustanelle z wszytymi w nie blachami pełniły niegdyś rolę elastycznego pancerza. Ubiór ewzoni to jedno. Wrażenia, jakie robią na turystach, dopełnia swoisty balet, który towarzyszy ich zmianie warty o każdej pełnej godzinie. Ceremonia ta to niezwykłe widowisko, które trzeba zobaczyć. Zwłaszcza jeśli jesteśmy w Atenach w niedzielę, kiedy ewzoni ubrani są w stroje galowe. Wtedy naprawdę trudno oprzeć się ich urokowi. Jeśli więc randka w Atenach – to tylko z ewzoni :-).

Tagi:
Ateny

Grecja: w Atenach zbudowano pierwszy meczet

2019-06-10 10:22

kg (KAI/B-I) / Ateny

W Atenach dobiegła końca budowa meczetu – pierwszego w tym mieście od czasu ogłoszenia w 1832 niepodległości Grecji. Radość tego powodu wyraził grecki minister oświaty i ds. religii Kostas Gawroglu. „Jest to niezwykle ważny dzień dla naszego kraju, gdy po wielu przeciwnościach i trudnościach udało się nam zbudować meczet i przylegającą przestrzeń dla naszych obywateli-muzułmanów, dla tych, którzy znaleźli się w kraju jako imigranci, uchodźcy czy turyści” – oświadczył polityk.

pixabay.com / sharonang

Pytany o to, kiedy odbędą się pierwsze modły w nowej świątyni, odparł, że prawdopodobnie nastąpi to we wrześniu. Przypomniał, że organizację, która będzie zarządzać meczetem, zarejestrowano zaledwie kilka dni temu; zaznaczył też, że ukazał się już dekret prezydencki o urzędzie imama.

Według ministra w Grecji mieszka 150-200 tys. wyznawców islamu, wliczając w to „naszych obywateli, migrantów, uchodźców oraz tych, którzy odwiedzają ten kraj w celach turystycznych lub służbowych”.

Członek rady zarządzającej meczetem Aser Hayder powiedział rosyjskiej agencji RIA Nowosti, że jednocześnie w budynku zmieści się 369 wiernych. „Dzisiaj spełniło się nasz marzenie. Grecka społeczność muzułmańska czeka na meczet od wielu lat. Cieszymy się, że wreszcie pojawi się u nas godne miejsce dla modlitwy i jest tyko sprawą czasu, kiedy to się rozpocznie” – dodał działacz islamski. Wykluczył przy tym obawy o bezpieczeństwo tego miejsca, gdyż – jak zaznaczył – „społeczeństwo greckie jest bardzo tolerancyjne wobec religii i niesłusznie byłoby myśleć o jakiejś niechętnej reakcji czy strachu przed czymś”.

Nowa świątynia muzułmańska w stolicy Grecji w niczym nie przypomina meczetów z czasów osmańskiego panowania w Grecji, nie ma bowiem minaretu, gdyż nie pasował on do otaczającego środowiska. Nad wejściem do obiektu umieszczono duży napis po grecku i angielsku: „Państwo Greckie. Ministerstwo Oświaty i ds. Religii. Islamski meczet Aten”.

Ateny były dotychczas prawdopodobnie ostatnią stolicą europejską, pozbawioną świątyni muzułmańskiej. Gdy w 1832 Grecja wyzwoliła się z niewoli tureckiej, żaden tamtejszy rząd nie zezwalał na budowę takiego obiektu w stolicy. Dopiero w 2013 władze zgodziły się przeznaczyć 946 tys. euro na wzniesienie meczetu w dzielnicy Wotanikos i wkrótce rozpoczęła się jego budowa, mimo protestów miejscowych mieszkańców.

Warto przypomnieć, że zezwolenie władz greckich na budowę meczetu właśnie w Atenach było jednym z głównych warunków, jakie wielokrotnie wysuwał prezydent Turcji Recep Erdoğan, uzależniając od tego zgodę na ponowne otwarcie zamkniętej w 1961 greckiej prawosławnej akademii teologicznej na wyspie Chalki koło Stambułu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Guzdek: ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła

2019-10-19 21:12

ar / Warszawa (KAI)

Ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - powiedział biskup Józef Guzdek w 35. rocznicę śmierci bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Eucharystia w intencji kanonizacji kapelana Solidarności, odbyła się w parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu.

Łukasz Krzysztofka

Rozpoczynając uroczystą Mszę św. kard. Kazimierz Nycz, dokonał poświęcenia kaplicy, w której wystawiono relikwie sutanny jaką miał na sobie męczennik w momencie śmierci.

Metropolita warszawski podkreślił, że wierni upamiętniają dziś dzień narodzin ks. Popiełuszki dla nieba - To jednoczenie dzień jego męczeńskiej śmierci w obronie godności człowieka, obronie naszej Ojczyzny i ewangelicznej zasady “zło dobrem zwyciężaj” - powiedział.

Duchowny przypomniał, że kapelan Solidarności wielokrotnie zaznaczał, że jego mistrzami, od których uczył się głoszenia Ewangelii, są Jan Paweł II i kard. Wyszyński. Kard. Nycz zauważył, że ks. Popiełuszko wyprzedził swoich mistrzów w drodze na ołtarze. – Wiemy jednak, że 10 lat po beatyfikacji ks. Jerzego będziemy mieć beatyfikację kard. Wyszyńskiego. Przez wstawiennictwo tych trzech wielkich postaci módlmy się za Kościół polski, za naszą Ojczyznę, z prośbą o siłę dla tych, którzy nią kierują – zaapelował.

Homilię wygłosił bp Józef Guzdek. Ordynariusz wojskowy zauważył, że w momencie kiedy większość narodów po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczało pokoju, w Polsce nadal “panoszyło się zło”, a “brat wydawał brata na śmierć”. - W takich czasach zajaśniał blask ks. Jerzego Popiełuszki, który jako kapłan był gorliwym obrońcą wiary i godności człowieka. Zawsze stosował się do słów Jezusa “zło dobrem zwyciężaj” - podkreślił, dodając, że kapelan Solidarności był uosobieniem dobroci oraz cierpliwości, i zawsze powtarzał, że przemoc jest oznaką słabości, nie siły.

- Dziś kiedy wspominamy rocznicę śmierci ks. Jerzego, możemy stwierdzić, że walka ze złem nie należy do przeszłości – stwierdził biskup polowy. - W wielu rejonach świata deptane są podstawowe prawa człowieka, o które walczył nasz błogosławiony męczennik – dodał.

Duchowny zauważył, że wciąż trzeba walczyć w obronie najsłabszych np. o prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Zdaniem bp. Guzdka żyjemy w świecie, w którym polityczna poprawność nie pozwala nazywać zła po imieniu, z obawy, że ktoś poczuje się dotknięty. Nie można czegoś nazwać grzechem, mimo, że katolicy niejednokrotnie spotykają się z pogardą i profanacją tego co dla nich święte.

- Niezwykle potrzebne jest dziś spotkanie z ks. Jerzym, który uczy nas, że złu nie można ulegać i wyrażać na nie zgody. Mamy wypowiadać słowa prawdy, gdy inni milczą – podkreślił duchowny.

Biskup wspomniał, że ks. Popiełuszko niejednokrotnie powtarzał “oni mnie zabiją”, dodając, że rolą księdza jest głosić prawdę, a jeśli trzeba, cierpieć za nią, a nawet oddać życie. ”Jestem gotów na wszystko” – deklarował wówczas. Podkreślał, że aby zachować godność człowieka nie można odnosić się do przemocy, która jest przejawem słabości.

Ordynariusz polowy wspomniał również, że ks. Popiełuszko przestrzegał przed niechrześcijańskim radykalizmem i wykluczeniem kogokolwiek - Nie dążył do budowania ekskluzywnej wspólnoty. Podkreślał, że jego kazania nie są przeciw komuś, że walczy z systemem zła, a nie z człowiekiem. Mówił: “To co robię to nie polityka, moja bronią jest prawda. Prawda i miłość” - zaznaczył.

- Świadkowie jego życia mówili, że potrafił wyjść z kawą do śledzących go funkcjonariuszy SB, mówiąc, że to nie ich wina, że tu stoją. Niektórzy chcieli żeby piętnował po nazwisku swoich prześladowców, ale ks. Popiełuszko podkreślał, że walczył ze złem, nie z ofiarami zła. W jego życiu nie było nienawiści - wspominał biskup Guzdek.

Zdaniem duchownego dzisiejsza uroczystość jest okazją do “zawstydzenia” niektórych wiernych i przemyślenia, czy Kościół stara się dotrzeć do wszystkich ludzi nikogo nie wykluczając.

- W pluralistycznym społeczeństwie zawsze znajdą się nurty przeciwne Kościołowi i trzeba reagować, ale nie każda reakcja jest zgodna z duchem Ewangelii – zauważył duchowny. Dodał, że jeśli “oburzenie stanie się sposobem duszpasterstwa” to wierni i księża przestaną być apostołami, a staną się inkwizytorami.

- Ks. Popiełuszko nigdy nie zdradził prawdy, nawet za cenę męczeńskiej śmierci. Był orędownikiem przebaczenia i pogodzenia zwaśnionych stron – zaznaczył biskup, pytając wiernych czy przed przystąpieniem do Komunii będą mogli z czystym sercem wypowiedzieć słowa: “I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. - Te słowa są dziś weryfikacją prawdy o naszym chrześcijaństwie – stwierdził.

- Błogosławiony księże Jerzy męczenniku! Uczyń wyznawców Chrystusa apostołami prawdy, przebaczenia i pojednania. Błogosław nam i naszej umiłowanej Ojczyźnie – zakończył biskup Guzdek.

Po Eucharystii nastąpiło uroczyste złożenie wieńców przy grobie bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

***

Ks. Jerzy Popiełuszko urodził się w 1947 r. w wiosce Okopy na Białostocczyźnie, był kapelanem związanym z “Solidarnością” i robotnikami. Podczas Mszy za Ojczyznę sprawowanych w kościele św. Stanisława Kostki na stołecznym Żoliborzu publicznie krytykował nadużycia władzy komunistycznej. Równocześnie – zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą “zło dobrem zwyciężaj” – przestrzegał przed nienawiścią do funkcjonariuszy systemu.

19 października 1984 r. został porwany przez oficerów Służby Bezpieczeństwa z IV Departamentu MSW. Po brutalnym pobiciu, oprawcy wrzucili księdza do Wisły na tamie koło Włocławka. Został pochowany na placu przed kościołem św. Stanisława Kostki, gdzie był duszpasterzem. W pogrzebie ks. Popiełuszki uczestniczyły setki tysięcy ludzi.

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany 6 czerwca 2010 r. podczas Mszy św. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Obecnie trwa jego proces kanonizacyjny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Synod dla Amazonii - drugi tydzień obrad

2019-10-20 16:46

tom, vaticannews, pb, st (KAI) / Watykan

Inkulturacja Ewangelii i dialog międzykulturowy w perspektywie misji, brak powołań kapłańskich, konieczności prowadzenia dzieł edukacyjnych oraz formacji, rola świeckich we wspólnocie, posługa kobiet nie związanych ze święceniami, znaczenie duszpasterstwa powołaniowego, ekologia integralna i gospodarka - to główne tematy drugiego tygodnia obrad Specjalnego Zgromadzenia Synodu Biskupów dla Amazonii, które odbywa się w dniach 6-27 października br. w Watykanie. Jego hasło brzmi: „Amazonia: nowe drogi dla Kościoła i ekologii integralnej”. Dyskusje prowadzono podczas kongregacji generalnych i w grupach językowych.

sinodoamazonico.va

Inkulturacja Ewangelii

W czasie dziewiątej kongregacji generalnej, która odbyła się 14 października przed południem, mówiono wiele o konieczności prowadzenia formacji stałej i katechumenatu z położeniem nacisku na inkulturację Ewangelii. Podkreślono zarazem, że Kościół musi pozostać głosem i obrońcą wyzyskiwanych ludów Amazonii i pomóc im odpowiedzialnie wziąć przyszłość w swoje ręce. Nie można jednak ulec pokusie opierania ewangelizacji jedynie na programach pomocowych i walce o prawa człowieka. Zastanawiano się, jak dać odpór coraz większemu rozprzestrzenianiu się sekt pentakostalnych, a zarazem kulturze relatywizmu eksportowanej do Amazonii z krajów uprzemysłowionych.

Abp Rino Fisichella zauważył, że w Kościele powszechnym każdy naród, każda kultura i każda tradycja ma coś do powiedzenia i do wniesienia we wspólne dziedzictwo. Stąd też, jak podkreślił przewodniczący Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji, włoska grupa robocza zaproponowała wprowadzenie specjalnego obrządku amazońskiego. Podkreślił przy tym, że Amazonia już jest otwarta na wiarę, istnieją tam wspólnoty kościelne i chodzi o to, by dać im większą możliwość życia zgodnie z własnymi tradycjami. „Postuluje się, by synod przyjął propozycję zgodnie, z którą ludy Amazonii mogą podjąć nową drogę własnego rytu amazońskiego, wyrażającego dziedzictwo liturgiczne, teologiczne, dyscyplinarne i duchowe, które do nich należy" – powiedział abp Fisichella.

Dialog międzykulturowy

Ewangelia sprawia, że kultura tubylcza zachowuje całe dobro, które posiada, a jednocześnie spotyka nowość, która sprawia, że może ona wzrastać. Aby nieść skutecznie Jezusa, musimy być blisko ludzi, do których wychodzimy. Wskazał na to misyjny biskup José Ángel Divassón Cilveti. Od ponad pół wieku pracuje on w Amazonii z ludami tubylczymi mieszkającymi na pograniczu wenezuelsko-brazylijskim. Po raz pierwszy przybył tam jako 16-latek na salezjańską formację. Wtedy działalność misyjna polegała głównie na sakramentalizacji. „Chrzciło się kolejne wioski, a księża przez wiele lat tam nie wracali. Potrzeba było wiele czasu byśmy zrozumieli, że mieszkańcom Amazonii trzeba przede wszystkim towarzyszyć” – wskazał hiszpański salezjanin. Podkreślił, że ta świadomość zrewolucjonizowała pracę misyjną. Zaczęły powstawać wędrowne grupy ewangelizacyjne złożone z kapłana i katechistów, a także tłumaczy i ludzi znających lokalną kulturę. Postawiono na stały katechumenat. Misjonarze coraz częściej zaczęli dzielić życie z powierzonymi im ludźmi. „Poznanie ich życia, wierzeń, codziennej kultury i wartości otworzyło nas wzajemnie na siebie. Ta bliskość potrzebna jest także dzisiaj” – mówił bp Divassón Cilveti. Wskazał, że na synodzie przypominano, iż także dziś Kościół wciąż musi oczyszczać się z postawy kolonizatorów eksportujących jedynie zachodnią kulturę i ją narzucających, zapominając zupełnie o inkulturacji.

Powołania kapłańskie

Wychodząc od stwierdzenia, że brak powołań kapłańskich jest problemem nie tylko amazońskim, w czasie 10 kongregacji generalnej pytano, dlaczego kwestię „viri probati” rozważa się właśnie teraz. Wskazano, że zanim zacznie się wytyczać nowe drogi dostępu do święceń kapłańskich, należy z uwagą podjąć refleksję nad wartością i znaczeniem celibatu. Padła sugestia zwołania w tej sprawie osobnego synodu.

Jak zauważył amerykański kardynał Sean P. O'Malley, który należy do Rady Kardynałów pomagającej Franciszkowi w reformie Kurii Rzymskiej, Synod Biskupów dla Amazonii nie jest „referendum” w sprawie kapłańskiego celibatu. Jest czasem szukania sposobów większej troski duszpasterskiej o mieszkańców tego regionu, a także możliwości zapewnienia im regularnego życia sakramentalnego. Kard. O'Malley wskazał, że troska o zapewnienie kapłanów mieszkańcom Amazonii będzie wymagała poświęcenia ze strony całego Kościoła. Wskazał, że warto się m.in. zastanowić nad redystrybucją księży na świecie. Podkreślił też, że istnieje konieczność rozpalenia na nowo ducha misyjnego i wzięcia większej odpowiedzialności, także finansowej, za Kościół w Amazonii. Hierarcha wskazał zarazem na konieczność promowania miejscowych powołań i zatroszczenia się, by mogły odbywać formację w swoim środowisku, we własnym języku i kontekście kulturowym.

Z kolei brazylijski biskup Wellington Tadeu de Queiroz Vieira podkreślił, że nie ma przeszkód doktrynalnych, by święcić żonatych mężczyzn, wskazał jednak, że to nie celibat jest głównym problemem, by mieć więcej księży, także w Europie. Problemem jest brak wiarygodnego świadectwa.

Diakonat stały

Zanim zdecydujemy o udzieleniu święceń kapłańskich żonatym mężczyznom postawmy na rozwój diakonatu stałego. To może być konkretna odpowiedź na wyzwania duszpasterskie z jakimi na co dzień boryka się Kościół w Amazonii. To jedna z propozycji, która padła na 10 kongregacji generalnej synodu. Temat święcenia żonatych mężczyzn, co rusz, wraca w wypowiedziach ojców synodalnych, którzy dzielą się swym duszpasterskim doświadczeniem. Stąd właśnie wskazanie niedocenionej wciąż w Amazonii drogi wykorzystania stałych diakonów w codziennej pracy ewangelizacyjnej. Jeden z biskupów wskazał, że zanim Kościół wejdzie na drogę święcenia „viri probati” kapłanów, powinien przejść przez doświadczenie „viri probati” diakonów. Hierarcha zauważył, że diakonat stały może stanowić wspaniałe laboratorium wprowadzenia żonatych mężczyzn w sakrament święceń.

Rola kobiet

Wiele mówiono też o konieczności docenienia zaangażowania kobiet w codzienności duszpasterskiej. Podkreślano, że ich misja wcale nie musi być związana z sakramentem święceń. Mogą odgrywać zasadniczą rolę w głoszeniu Słowa Bożego, prowadzeniu celebracji liturgicznych, towarzyszeniu chorym oraz dziełach społeczno-charytatywnych. Wskazano zarazem na konieczność lepszej formacji młodzieży i objęcia jej większą troską Kościoła, co jest pierwszym krokiem ożywiania duszpasterstwa powołaniowego w Amazonii.

Edukacja i fundusz wsparcia

Kościół w Amazonii potrzebuje wsparcia w swej pracy formacyjnej i ewangelizacyjnej, także pod względem finansowym. Stąd pojawił się postulat stworzenia międzynarodowego funduszu kościelnego, który finansowałby takie działania. Mówiono o tym 15 października na 11 kongregacji generalnej. Ojcowie synodalni wiele mówili o konieczności pogłębionej formacji zarówno kapłanów, jak i świeckich. Tu pojawiła się propozycja stworzenia wręcz integralnej sieci edukacyjnej dla Amazonii. Zauważono, że ubogi w środki i struktury Kościół pod względem kadry profesorskiej mógłby zostać wsparty np. przez katolickie uniwersytety z całego świata, które organizowałyby kursy akademickie w różnych miejscach tego regionu. Wskazano na konieczność prowadzenia takiej edukacji, która chroniłaby i promowała tożsamość kulturową ludów tubylczych, tak by przekazać ją przyszłym pokoleniom. Jedną z propozycji, jaka się pojawiła jest promowanie dwujęzycznych projektów edukacyjnych, które doceniałyby miejscowe języki i przekazywały w nich wartości. Byłaby to ewangelizacja przez edukację.

Przywołując świadectwa wielu misjonarzy, którzy oddali swe życie głosząc w tym regionie Ewangelię przypomniano, że dalsza praca misyjna i ewangelizacyjna wymaga również poważnych nakładów materialnych, którymi amazońskie wspólnoty nie dysponują. Stąd postulat wsparcia ich funduszem finansowanym przez wszystkie episkopaty świata. Pojawiła się również propozycja utworzenia stałego forum biskupów Amazonii, współpracującego ściśle z Kościelną Siecią Panamazońską, które koordynowałoby posługę duszpasterską i misyjną w dziewięciu krajach, na terenie których leży Amazonia.

Kreatywne duszpasterstwo

Amazonia nie potrzebuje duszpasterstwa zachowawczego, ale kreatywnego. Nie można kurczowo trzymać się przestarzałych metod, tylko z misyjną odwagą należy stawiać czoło nowym wyzwaniom. Mówiono o tym 16 października na 12. kongregacji Synodu Biskupów. Wskazano zarazem, że wychodząc od przesłania Ewangelii, Kościół musi zatroszczyć się o swe miłosierne i misyjne oblicze, będąc głosem wyzyskiwanych i prześladowanych ludów Amazonii, nawet za cenę męczeństwa.

Poruszając na synodzie kwestie duszpasterskie, zauważono, że nie można pozostać obojętnym na głos wspólnot, które chronicznie pozbawione są kapłanów. Przypomniano, że ta rzeczywistość dotyczy 70 proc. Amazonii, a katolicy nie mogą korzystać z sakramentów nie tylko w niedziele, ale nawet na Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Ojcowie synodalni zauważyli, że brak księży powoduje odchodzenie wiernych do sekt, w których pastorzy są bardziej bliscy i pozostają na miejscu. Odnotowano też znaczące osłabnięcie zapału misyjnego szczególnie w najbardziej oddalonych wspólnotach, w których panują trudne warunki życia. „Amazonia potrzebuje misjonarzy, tylko im ludność tubylcza wciąż w pełni ufa” – mówiono na forum synodu. Kolejny raz pojawiała się propozycja tworzenia wędrownych grup misyjnych, co odzwierciedla styl życia i głoszenia Jezusa. W tym kontekście podkreślono, że bez zbędnej nostalgii trzeba zrezygnować z przestarzałych i niesprawdzających się już metod duszpasterskich, by z kreatywnością wypracować nowe, bardziej skuteczne na dzisiejsze czasy. Zwrócono tu uwagę na znaczenie ściślejszej współpracy ze świeckimi i docenienie ich zaangażowania. Ojcowie synodalni przypomnieli zarazem, że wielkim wyzwaniem dla Kościoła w regionie Amazonii wciąż pozostaje duszpasterstwo w dużych metropoliach i dotarcie w nich m.in. do tubylców, którzy zostali wykorzenieni ze swej ziemi i zmuszeni do jej opuszczenia, co generuje nowe formy wykluczenia.

Ekologia integralna i gospodarka

Podczas kongregacji przypomniano, że wspierając ludność tubylczą, należy prowadzić takie działania, które będą motywować ją do współodpowiedzialności za przyszłość Amazonii i wzmacniać przekonanie, iż tubylcy nie są jedynie ofiarami systemu, ale prawdziwymi protagonistami swej przyszłości. Wskazano zarazem, że zachowanie tego regionu przed zniszczeniem jest obowiązkiem całej ludzkości. Zaproponowano m.in. zacieśnienie współpracy między naukowcami z całego świata zajmującymi się ochroną stworzenia i skutkami zmian klimatycznych oraz włączenie do tych działań Papieskiej Akademii Nauk.

Zgłoszono także propozycję utworzenia Międzynarodowego Obserwatorium Kościelnego ds. Przestrzegania Praw Człowieka w tym regionie. Wskazano, że papieskie przedstawicielstwa obecne w Amazonii mogłyby odgrywać większą rolę wobec lokalnych władz i międzynarodowych koncernów, gdy chodzi o ochronę ziemi, wody i puszczy. Przypomniano też zasadę suwerenności żywnościowej, mówiącą o tym, że każdy lud ma prawo wyboru tego, co chce uprawiać i jeść, i decydowania o tym, jak zapewnić wszystkim wystarczający dostęp do wyżywienia przy poszanowaniu miejscowego ekosystemu.

"Podejmujemy tematy bardzo konkretne w czasie prac w małych grupach. W kontekście ekologii integralnej mówiliśmy o dramatycznych skutkach, jakie ma dla Amazonii nielegalna wycinka drzew i coraz większe pustynnienie tego obszaru, a także o szkodach, jakie powoduje powstawanie ogromnych elektrowni wodnych i kolejnych kopalni odkrywkowych. Nie myślę tu tylko o szkodach środowiskowych, ale także społecznych, o ludziach zmuszonych do migracji w poszukiwaniu źródła utrzymania, bo zaczyna np. brakować ryb. Tymi, którzy płacą najwyższą cenę, jak zwykle są najbardziej bezbronni i najubożsi" – mówił brazylijski biskup Neri Josè Tondello.

Handel ludźmi i narkomania

Na synodzie pojawił się też postulat zacieśnienia współpracy wszystkich episkopatów obejmujących Amazonię w walce z procederem handlu ludźmi, a także konieczności większego zaangażowania Kościoła w wypracowanie polityki społecznej chroniącej kobiety i dążącej do uszczelnienia granic. O tym, aby młodzież przyjeżdżająca do wielkich miast choć trochę przygotowana na to, co tam zastanie mówił bp Stanisław Dowlaszewicz, franciszkanin od 33 lat pracujący w Boliwii. Zwrócił uwagę, że w pogoni za łatwiejszym życiem, tysiące młodych ludzi ucieka z wnętrza Amazonii do wielkich miast na jej obrzeżach. Żeby przeżyć często angażują się w transport narkotyków, a kiedy przestają być potrzebni, giną z rąk sicarios, płatnych morderców. Jego zdaniem młodymi powinni zająć ci, którzy mieszkają z nimi w ich wioskach, czyli rodzice, wspólnoty kościelne, wszyscy muszą mówić im o konkretnych niebezpieczeństwach, które na nich czyhają.

Komisja przygotowująca dokument

Na półmetku synodalnych obrad, 15 października, podano nazwiska 12 członków komisji, której powierzono przygotowanie dokumentu Zgromadzenia Specjalnego Synodu Biskupów dla Regionu Amazonii. Przewodniczącym został kard. Cláudio Hummes, OFM, emerytowany arcybiskup São Paulo, przewodniczący Episkopalnej Komisji ds. Amazonii Narodowej Konferencji Biskupów Brazylii (C.N.B.B.) i prezydent Panamazońskiej Sieci Kościelnej (REPAM) (Brazylia).

Spotkanie i Droga Krzyżowa

W ramach wydarzeń towarzyszących synodowi 17 października papież spotkał się z grupą około 40 Indian amazońskich. Część z nich jest uczestnikami zgromadzenia synodu, a pozostali biorą udział w innych inicjatywach, jakie odbywają się w Rzymie. Z kolei 19 października rano odprawiono Panamazońską Drogę Krzyżową, która przeszła spod Zamku św. Anioła na plac św. Piotra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem