Reklama

Caritas apostolat w mocy Bożego Ducha

2019-08-06 09:22

Ks. Paweł Konieczny, Wioletta Machowska, Agata Małecka
Edycja przemyska 32/2019, str. 6

Archiwum Caritas

Już od kilku tygodni szkolne sale i korytarze wypełnia pustka i cisza. Jednocześnie gwar i dziecięca radość roznosi się w świetlicach prowadzonych przez Caritas. Dlatego w dzisiejszym numerze „Niedzieli Przemyskiej” zapraszamy do poznania szczegółów dotyczących funkcjonowania świetlicy socjoterapeutycznej „Radość” w Ustrzykach Dolnych. Placówka mieści się przy ul. W. Pola 66, funkcjonuje od 2017 r. i służy pomocą od poniedziałku do piątku w godz. od 11.00 do 19.00.

Jak działamy

Świetlica „Radość” jest placówką opiekuńczo-wychowawczą wsparcia dziennego. Wspiera lokalne rodziny przez objęcie dziecka działaniami wychowawczymi, opiekuńczymi i edukacyjnymi. Swoją działalnością pomaga dzieciom, młodzieży (tym samym rodzicom) w zapewnieniu opieki wychowawczej, w pokonywaniu trudności szkolnych, rozwijaniu zainteresowań i uzdolnień wychowanków oraz organizowaniu wolnego czasu w ciągu całego roku (także na wakacjach). Działalność wychowawcza w świetlicy opiera się na wartościach chrześcijańskich i ma na celu przygotowanie wychowanków, ich rodziców do właściwego i pełnego udziału w życiu społecznym. Zadania wychowawcze realizowane są w oparciu o rodzinę, opiekunów prawnych wychowanków, szkołę, społeczność lokalną, w tym także parafię. Aktywność świetlicy Caritas dotyczy zwłaszcza socjoterapii i profilaktyki uzależnień przez odkrywanie wśród podopiecznych własnej wartości i godności. Ta kompleksowa pomoc jest możliwa dzięki zatrudnionej w placówce wykwalifikowanej kadrze, do której należy: kierownik, dwóch wychowawców, psycholog, terapeuta, pedagog, dwóch informatyków (w tym jeden prowadzi zajęcia dotyczące programowania i robotyki), instruktor muzyczny, nauczyciel języka angielskiego, matematyki oraz trener prowadzący zajęcia taneczne, ruchowe i sportowe.

Dla kogo?

Z placówki mogą korzystać dzieci od 10. do 18. roku życia, a szczególnie uczniowie potrzebujący wsparcia w nauce, wychowankowie, których ocena z zachowania nie była wyższa niż poprawna, dzieci wychowywane przez jednego rodzica oraz podopieczni doświadczeni trudną sytuacją materialną. Obecnie do świetlicy uczęszcza 30 podopiecznych, którzy otrzymują w trakcie zajęć także ciepły, darmowy posiłek. Podejmowane przez pracowników świetlicy działania mają na celu: eliminowanie zachowań niestosownych, wyrównywanie zaległości w nauce, kształtowanie prawidłowych nawyków i umiejętności, przeciwdziałanie zagrożeniom niedostosowania społecznego, stymulowanie rozwoju zainteresowań i uzdolnień uczniów, łagodzenie niedostatku wychowawczego w rodzinie, wskazywanie prawidłowych wzorców zachowań, kształtowanie poczucia odpowiedzialności i ponoszenia konsekwencji za własne czyny, nauka zachowań asertywnych, korekta postawy moralnej, ukazanie prawidłowych relacji w rodzinie, itp.

Reklama

W zgodzie z kalendarzem

W realizacji wyżej wymienionych zadań służą organizowane w placówce różnego rodzaju wydarzenia cykliczne i bieżące, m.in.: święto babci i dziadka, dzień karnawałowy, walentynki, Dzień Kobiet, spotkanie wielkanocne, Dzień Matki, Dzień Ojca, Dzień Dziecka, Wszystkich Świętych, dzień patriotyczny, mikołajki, spotkanie bożonarodzeniowe, a także festyn parafialny. Uczniowie wraz z opiekunami biorą też udział w różnych warsztatach, jarmarkach, festiwalach muzycznych, wycieczkach turystycznych, projekcjach filmowych, zajęciach teatralnych, akcjach charytatywnych, itp. Placówka współpracuje także z lokalnymi instytucjami m.in.: Urzędem Miejskim, Poradnią Psychologiczno-Pedagogiczną, Komendą Powiatową Policji, szkołami, Domem Dziennego Pobytu dla Seniorów, parafią św. Józefa Robotnika, Gminnym Ośrodkiem Kultury w Lutowiskach oraz Bieszczadzkim Parkiem Narodowym.

Wszystkich zainteresowanych wsparciem działalności, jak również potrzebujących pomocy, zapraszamy do kontaktu.

Tagi:
Caritas

Reklama

Caritas Polska pomaga syryjskim uchodźcom w Jordanii

2019-08-20 17:53

Caritas Polska / Warszawa (KAI)

Caritas Polska kontynuuje pomoc finansową dla uchodźców syryjskich w Jordanii. Od 2016 r. programy pomocowe objęły ponad 1200 rodzin, a budżet projektów sięgnął 6 mln zł. Jordania gości drugą po Libanie największą społeczność uchodźców w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Caritas Polska

Jesienią br. nastąpi kontynuacja działań Caritas Polska w Jordanii. 82 rodziny uchodźców syryjskich i 36 najuboższych rodzin jordańskich otrzyma pomoc finansową. Objęcie pomocą również najbardziej potrzebujących rodzin jordańskich zapobiega napięciom między uchodźcami a społeczeństwem goszczącym, które na skutek kryzysu na rynku nieruchomości oraz ograniczonej liczby miejsc pracy musi konkurować z uchodźcami gotowymi zaakceptować niższe płace i gorsze warunki mieszkalne. Ponadto uwzględnienie jordańskich beneficjentów na poziomie 30% jest uwarunkowane przez prawodawstwo jordańskie.

Projekty, w ramach których beneficjenci otrzymują pomoc finansową (tzw. „cash assistance”) są uznawane za najbardziej potrzebną formę pomocy i wprowadza je coraz więcej uznanych międzynarodowych organizacji, między innymi Światowy Program Żywnościowy. Potrzebujący zyskują swobodę w decydowaniu o przeznaczeniu środków, co wiąże się z odzyskaniem poczucia godności. Jeżeli opłacany czynsz jest niższy niż przyznana pomoc, beneficjenci mogą przeznaczyć środki na inne pilne potrzeby, takie jak koszty leczenia czy żywności lub spłatę długów.

Caritas Polska i Caritas Jordania od 2016 r. prowadzą projekty pomocowe w zakresie schronienia współfinansowane ze środków programu polskiej współpracy rozwojowej polskiego MSZ. Beneficjenci kilkumiesięcznych projektów są wybrani na podstawie obiektywnych kryteriów zgodnie z ich sytuacją życiową, ze szczególnym uwzględnieniem przypadków wyjątkowych: samotni rodzice, osoby z niepełnosprawnościami, niepełnoletni. Otrzymują karty bankomatowe, za pomocą których mogą wypłacić środki na opłatę czynszu przez czas trwania projektu.

W latach 2016-2018 Caritas Polska zrealizowała dwa dwumodułowe projekty w Jordanii za łączną kwotę 6 mln zł, a pomoc trafiła do ponad 1200 rodzin.

Według najnowszych doniesień UNHCR w Jordanii przebywa ponad 650 tysięcy zarejestrowanych uchodźców z Syrii. Wbrew powszechnemu przeświadczeniu tylko co piąty z nich mieszka w obozowym namiocie. Pozostali zamieszkują ośrodki miejskie takie jak Amman, Irbid, Al-Mafrak lub Az-Zarka na północy kraju. Mimo otwarcia granicy jordańsko-syryjskiej w październiku 2018 na powrót do zniszczonej ojczyzny decyduje się niewiele osób. Obawiają się negatywnych reperkusji, nie mają do czego wracać, ich domy i miejsca pracy są zniszczone.

Aż 85% syryjskich uchodźców przebywających w Jordanii żyje w ubóstwie, co uniemożliwia im prowadzenie godnego życia oraz stworzenie odpowiednich warunków do wychowywania dzieci. W czerwcu br. tylko co druga osoba w wieku produkcyjnym posiadała pozwolenie na pracę. Syryjscy uchodźcy, zgodnie z jordańskim prawem pracy, mogą podjąć pracę tylko w określonych zawodach, z wyłączeniem m.in. sektora zdrowia i edukacji. Ze względu na trudne warunki finansowe uchodźcy są skłonni pracować za dużo niższe stawki niż obywatele.

W szczególnie trudniej sytuacji znajdują się te osoby, które ze względu na wiek lub stan zdrowia nie mogą podjąć legalnej lub nielegalnej pracy, przez co nie mają stałego przychodu i nie mogą opłacić lokalu, w którym przebywają. Zwłaszcza, że ceny wynajmu mieszkań w Jordanii znacznie wzrosły od wybuchu wojny domowej w Syrii w związku ze zwiększonym zapotrzebowaniem na nie. Stałe i bezpieczne miejsce zamieszkania jest jedną z podstawowych potrzeb uchodźców.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Rada pedagogiczna” szkół katolickich obradowała na Jasnej Górze

2019-08-21 17:13

mir/Radio Jasna Góra / Jasna Góra (KAI)

Na Jasnej Górze spotkali się dyrektorzy szkół katolickich. Rozmawiali m.in. o tym, co znaczy wypełnić swoje zadania wobec uczniów szkoły katolickiej, o apostolskim wymiarze szkoły i o zmianach w prawie oświatowym. Spotkanie z udziałem ponad 260 osób stanowiło w przededniu nowego roku szkolnego także okazję omówienia spraw organizacyjnych oraz programu IX Tygodnia Wychowania (15 – 21 września br.).

Ks. Daniel Marcinkiewicz

Mimo wielu wyzwań wynikających ze zmian w prawie oświatowym, w tym finansowania szkół niesamorządowych, zwłaszcza niepublicznych s. Patrycja Garbacka z Rady Szkół Katolickich podkreśliła, że to nie one są najważniejsze. Jej zdaniem najistotniejsze są kwestie tożsamości i wartości moralnych.

Zagadnienie - po co szkoła katolicka w Kościele i w świecie, szanse i pułapki podjął o. prof. dr hab. Dariusz Kowalczyk SJ. Dziekan Wydziału Teologii na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie zwrócił uwagę, że szkoła katolicka ma być taka nie tylko z szyldu, ale przez wierność katolickiemu nauczaniu i misji Kościoła, zwłaszcza wobec „przetaczającej się nad światem, szczególnie po 1968r., ideologii neomarksistowskiej lewicy”. Ideologia ta ma charakter totalitarny i minimalizuje władzę rodzicielską – uwrażliwiał prelegent. Wskazał na trzy postawy wobec ideologii gender i LGBTQ; postawę „chrzczenia” tego ideologicznego języka, czyli tłumaczenie jej zasad, pojęć, opinii językiem ewangelicznym, co jest bardzo groźne, postawę lekceważenia problemu oraz postawę przeciwstawiania się – spokojnego i merytorycznego – i tę ostatnią postawę – zdaniem o. Kowalczyka – powinny przyjąć szkoły katolickie. Podkreślił, że jednym z ważnych elementów obrony katolickości jest obrona biblijnej antropologii. Prelegent przypomniał też niedawny dokument Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej pt. ‘Stworzył ich jako mężczyznę i kobietę`.

Z kolei prof. dr hab. Katarzyna Olbrycht mówiła o podstawach budujących wspólnotę wychowawczą w oparciu o założenia filozofii personalistycznej Karola Wojtyły. - O tej wspólnocie nigdy za wiele, trzeba ciągle o tym przypominać, że szkoła nie stoi tylko jedną osobą – dyrektorem, ale całą wspólnotą, którą tworzy tę szkołę – podkreślił ks. Zenon Latawiec, przewodniczący RSK.

Spotkanie na Jasnej Górze jest też przygotowaniem do obchodzonego w tym roku po raz 9-ty Tygodnia Wychowania, którego mottem są słowa skierowane do Jezusa przez Jego przyszłych uczniów: „Nauczycielu, gdzie mieszkasz?” (J 1, 38).

Program przygotowany na tegoroczny Tydzień Wychowania wskazuje m.in. na rodzinę jako pierwszą przestrzeń w towarzyszeniu młodemu człowiekowi w jego dojrzewaniu, kształtowanie umiejętności rozeznawania i odpowiedzialnego podejmowania decyzji dotyczących przyszłego życia.

Spotkanie formacyjne Dyrektorów Szkół Katolickich zakończyła Msza św. celebrowana o godz. 14.00 Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk, Asystent Rady Szkół Katolickich z ramienia Konferencji Episkopatu Polski.

Sierpniowa konferencja dyrektorów szkół katolickich jest jednym z trzech spotkań tego typu odbywających się na Jasnej Górze. W listopadzie lub na początku grudnia odbywa się Forum Szkół Katolickich. W tym roku jego gościem specjalnym będzie kard. Robert Sarah prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Natomiast w marcu ma miejsce także konferencja dyrektorów. Oprócz tego we wrześniu gromadzi się też Forum Szkół Katolickich, które obejmuje dzieci i młodzież. Spotkania mają na celu realizację zadań statutowych Rady Szkół Katolickich tzn. wspieranie szkolnictwa katolickiego w wypełnianiu jego misji, jaką jest nauczanie, kształcenie, ale przede wszystkim wychowywanie.

Rada Szkół Katolickich obchodzi w tym roku jubileusz 25-lecia.

Rada Szkół Katolickich (RSK) została powołana w 1994 r. przez Konferencję Episkopatu Polski. Zrzesza szkoły katolickie prowadzone przez kościelne osoby prawne oraz szkoły, które zostały uznane za katolickie dekretem biskupa diecezjalnego i są prowadzone przez inne osoby prawne lub fizyczne. Wszystkie szkoły katolickie w Polsce są zrzeszone w Radzie Szkół Katolickich i pozostają pod opieką Konferencji Episkopatu Polski. RSK posiada osobowość prawną kościelną i cywilną. Działa w oparciu o Statut. Pracami Rady kieruje Zarząd, na czele którego stoi Przewodniczący. Kandydatura przewodniczącego jest każdorazowo zatwierdzana przez Konferencję Episkopatu Polski. Rada Szkół Katolickich wspiera szkoły oraz ich organa założycielskie w zachowaniu katolickiej tożsamości i rozwijaniu działalności.

Patronką szkolnictwa katolickiego w Polsce jest Matka Boża Jasnogórska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem