Reklama

Odpust w wałbrzyskiej parafii Św. Anny

2019-08-06 09:22

Krystyna Smerd
Edycja świdnicka 32/2019, str. 3

Ryszard Wyszyński
Msza św. odpustowa

Wierni od bardzo dawna widzą w Świętej Annie opiekunkę: rodzin, mężatek, matek. I patrzą na nią poprzez jej córkę – Maryję

W dniu Świętej Anny – 26 lipca – wspólnota parafialna kościoła pod jej wezwaniem – w wałbrzyskiej dzielnicy Szczawienko, jak co roku, uczciła swoją patronkę. Z tej okazji w kościele odprawiona została odpustowa Msza św., której przewodniczył i homilię wygłosił ks. Zbigniew Korab z parafii w Porajowie. W celebrze uczestniczyli też kapłani z sąsiednich parafii: ks. inf. Józef Strugarek, senior w parafii Wniebowzięcia NMP w Szczawnie-Zdroju, ks. Stanisław Wójcik, proboszcz parafii św. Wojciecha Biskupa i Męczennika na Piaskowej Górze, ks. dziekan Jan Gargasewicz, prob. parafii pw. Drzewa Krzyża Świętego, ks. Ryszard Szkoła prob. par. św. App. Piotra i Pawła oraz parafialny wikariusz ks. Grzegorz Kucharski.

Witając wiernych oraz gości, a wśród nich Członków Zakonu Rycerskiego Świętego Grobu w Jerozolimie – m.in. w osobach posła na Sejm RP Macieja Badory oraz Iwony Stach-Janyst – proboszcz parafii ksiądz kanonik Jerzy Osoliński przypomniał, że parafia św.j Anny pięknie się przygotowywała do swojego odpustowego święta, uczestnicząc w modlitewnej nowennie przez 9 dni, a dziś ją zwieńcza – licznym udziałem wiernych w odpustowej Eucharystii. W ołtarzu głównym kościoła znajduje się przepiękna zabytkowa figura Świętej Anny z – Matką Bożą, co w sposób symboliczny przypomina o tym, że Bóg zrodził się z niewiasty, która była postacią historyczną i miała na ziemi przodków matkę i ojca. Nierzadko opisując tę figurę poeci posługiwali się pięknym porównaniem – „ Matka i matka Matki”.

– Odpustowe kazanie – ks. Zbigniew Korab – rozpoczął od przypomnienia, że Matka Boża uczyła się być matką od swojej matki – Świętej Anny. – W waszym kościele uwydatnione jest przede wszystkim macierzyństwo, będące podstawą kultu tej świętej, która jest waszą patronką – podkreślił. – O św. Annie wiemy bardzo niewiele. Jedyne informacje, które jej dotyczą pojawiają się w apokryfach z początków chrześcijaństwa, które nie należą do ksiąg natchnionych. Jednakże apokryfy, jak się uważa – złożone z legend – zawierają również pewne informacje prawdziwe. „Wiemy z całą pewnością, że św. Anna wychowała swoja córkę – Maryję w sposób niezwykły, skoro Bóg wybrał jej córkę i zachował od grzechu pierworodnego, aby przez nią mogło się dokonać wielkie dzieło bożego wcielenia. Święta Anna za sprawą córki Marii stała się przez to babcią Jezusa”. Wierni od bardzo dawna widzą w Świętej Annie opiekunkę: rodzin, mężatek, matek. I patrzą na nią poprzez jej córkę.

Reklama

Święta Anna jawi się nam, jako przykład doskonałej więzi pokoleniowej – godnej naśladowania. Jako wzór wychowawczyni i opiekunki, która przypomina nam dzisiaj, że to rodzina jest naturalnym środowiskiem wzrastania człowieka. Anna bowiem troszczyła się nie tylko o potrzeby materialne swoich bliskich, ale także o ich potrzeby duchowe. – „To św. Anna przypomina nam swoją życiową postawą ważną prawdę, że rodzina jest podstawą społeczeństw. Że zbiór rodzin tworzy tkankę społeczną i tkankę narodową, a my wierni mamy obowiązek troczyć się o to, by ta tkanka rodzin była zdrowa – pod każdym względem! – akcentował kapłan. „Człowiek może posiadać ogromną wiedzę, może piastować wysokie urzędy, stanowiska, ale życiową postawę człowieka, kształtuje najsilniej – ta, która wydała go na świat! – Niech św. Anna – swoim przykładem życia – uczy nas wiary w Boze Miłosierdzie, niech będzie nam wzorem wychowawczyni i patronką życia rodzinnego dla wszystkich polskich rodzin – podkreślił w podsumowaniu kazania kaznodzieja!

Kościół Świętej Anny na Szczawienku, jest najstarszym obiektem sakralnym w Wałbrzychu. Jego początki sięgają pierwszych lat XIV wieku. Obecnie w kościele prowadzone są prace remontowe polegające na wymianie zewnętrznych tynków i jest to okazja zobaczenia, z czego zbudowane są stare mury kościoła. Z zapisków historycznych wiadomo, że kościół św Anny pełnił funkcję kościoła zamkowego dla księcia i rycerstwa Zamku Książ i ludności przyległych osad. Od 1605 roku należał do rodziny Hochbergów.

Tagi:
odpust

Reklama

W parafii św. Barbary modlono się w intencji wielunian i mieszkańców ziemi wieluńskiej

2019-08-16 17:53

Zofia Białas

Jak mówi dawna wieluńska tradycja, tradycja z czasów, kiedy Wieluń stanowił jedną parafię p.w. Nawiedzenia NMP, wcześniej Michała Archanioła i kiedy szesnastowieczny kościół św. Barbary stanowił jej integralną część, w dniu 15 sierpnia przychodziły do tego miejsca pielgrzymki z wszystkich zakątków parafii by oddać cześć Matce Bożej i pokłonić się świętemu Rochowi w wigilię jego patronalnego święta, wszak ten święty wraz ze świętą Barbarą patronował kościołowi od początków XVI wieku. Od dziewiętnastu lat, odkąd istnieje parafia, św. Barbary, odpustem czcimy w tym dniu tylko Maryję Wniebowziętą, ale jak każe tradycja, zawierzamy Jej mieszkańców Wielunia i całej ziemi wieluńskiej.

Zofia Białas

Tegoroczną Sumę odpustową w intencji mieszkańców ziemi wieluńskiej, w obecności licznych wiernych czcicieli Matki Bożej Wniebowziętej, sióstr Bernardynek i Antoninek, kapłanów z dekanatu Matki Bożej Pocieszenia, św. Wojciecha BM, także kapłanów seniorów, sprawował o. dr Julian (Mieczysław) Śmierciak OFM - dyrektor Studia Nagrań i Wydawnictwa Fonograficznego Fanfara z Lublina w koncelebrze z ks. Krzysztofem Białowąsem – postulatorem rzymskim, pracującym w Kongregacji ds. Świętych.

Ks. Krzysztof wygłosił okolicznościową homilię. Zwrócił w niej uwagę na coraz liczniejsze zagrożenia płynące ze strony Szatana, zagrożenia uderzające w człowieka wierzącego, w Kościół, w rodzinę, w kapłanów.

Ratunkiem wobec tych zagrożeń, mówił, jest Różaniec – przepiękna modlitwa do Matki Bożej. Dzięki niej, przez pośrednictwo Matki Bożej Wniebowziętej, jesteśmy w stanie utrzymać nasze dobre relacje z Bogiem i drugim człowiekiem i kroczyć po właściwych ścieżkach do życia wiecznego.

Na potwierdzenie tego ks. Krzysztof wręczył różaniec – dar Ojca Świętego Franciszka - księdzu proboszczowi Jarosławowi Boralowi, by modlił się na nim wspólnie z powierzonym sobie członkami „Wspólnoty św. Barbary”. Eucharystię zakończyło uroczyste poświęcenie bukietów z kwiatów i ziół.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak reżyseruje się „marsze równości”

2019-08-13 12:55

Rozmawia Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 33/2019, str. 38-39

W Polsce marsze środowisk LGBT nazywane są „marszami równości”. Na całym świecie te same parady znane są jako „Gay Prides”, co wskazuje na ich zasadniczy cel – ukazanie dumy z bycia homoseksualistami.
W Polsce próbuje się przedstawić „marsze równości” jako spontaniczne inicjatywy ludzi, którzy twierdzą, że są dyskryminowani i walczą o należne im prawa. Ale, oczywiście, tak nie jest. Na całym świecie wszystkie „Gay Prides” mają podobną scenografię i tę samą „reżyserię”, co wskazuje na to, że służą one tym samym celom wyznaczonym przez ideologów LGBT.
O próbę przeanalizowania tego zjawiska poprosiłem prof. Tommasa Scandroglia – dawnego wykładowcę Uniwersytetu Europejskiego w Rzymie.

vitaumanainternazionale.org
Prof. Tommaso Scandroglio

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Badał Pan Profesor zjawisko parad homoseksualnych, zwanych „Gay Pride”. Co je charakteryzuje?

PROF. TOMMASO SCANDROGLIO: – Wszystkie „Gay Prides”, parady dumy gejowskiej, mają pewne wspólne cechy, które starałem się przeanalizować. Przede wszystkim cechuje je duch protestu. Parady te mają w sobie coś z ducha demonstracji 1968 r. (rewolucja studencka), które w roszczeniach dla pewnych grup społecznych (robotników, studentów, kobiet) nie proponowały postaw obronnych, ochrony danej kategorii, ale uciekały się do atakowania tych, których przedstawiano jako wrogów: pracodawców/kapitalistów przeciwstawiano robotnikom, nauczycieli/rodziców – uczniom, mężczyzn/rodziny/dzieci – kobietom. W analogiczny sposób w „Gay Prides” maszeruje się nie na rzecz osób homoseksualnych, ale zawsze przeciwko komuś. Przede wszystkim przeciwko Kościołowi, przeciwko tym, którzy twierdzą, że akty homoseksuale są nieuporządkowane, przeciwko partiom prawicowym, przeciwko ludziom o tradycyjnych poglądach itd. Krótko mówiąc – charakterystyczną cechą tych parad jest duch antagonistyczny, który zaprzecza hasłom o niedyskryminacji, integracji, otwartości na to, co różne, wykrzykiwanym podczas tych samych manifestacji. Innymi słowy – środowiska homoseksualne domagają się dialogu, otwarcia, bycia przyjaznymi, ale same przyjmują całkowicie odwrotną postawę: postawę wrogości, wojowniczości, niezdolność do dialogu.

– Dlaczego znaczna część uczestników tych parad manifestuje półnaga?

– To prawda, że „Gay Prides” to parada półnagich ciał (kostium kąpielowy jest najbardziej popularny), a to z kilku ważnych powodów. Pierwszy – to prowokacja. Zgodnie z agresywnym, wojowniczym duchem, o którym wspomniałem, konieczne jest sprowokowanie „wroga”, zmuszenie go do niekontrolowanej reakcji, by następnie oskarżać go o bigoterię, niewrażliwość i homofobię. Drugi powód – to krytyka. Nagość jest wykorzystywana jako obraza stereotypów, normalności, naturalności relacji. Kryje się za tym rewolucyjne przesłanie: obalić porządek ustanowiony przez Boga, który chciał, by mężczyzna czuł pociąg do kobiety i vice versa, a w szczególności obalić znaczenie czystości i wstydliwości, postrzeganych już nie jako cnoty, ale tabu, które trzeba przełamać, wrogie indywidualnej wolności i pełnemu wyrażaniu siebie. Trzeci powód to transgresja. Półnagie ciało osoby homoseksualnej jest wyrazem pragnienia przekroczenia wszystkich ograniczeń w sferze seksualnej. Pierwszym takim ograniczeniem jest, oczywiście, heteroseksualizm – rozpusta jest rozumiana jako wyzwalająca siła własnych popędów. Czwarty powód to przeciwstawienie „fizyczności” „wewnętrzności” – nagość świadczy o tym, że związek homoseksualny często koncentruje się na erosie, a wymiar afektywny (który jest również chaotyczny, ponieważ pochodzi z orientacji homoseksualnej, która jest nieuporządkowana, jak naucza katechizm), to aspekt drugorzędny. To właśnie fizyczność jest często źródłem stosunków homoseksualnych. Innym powodem jest narcyzm ich uczestników, dla których parada może być sceną do popisu w nadziei, że zostaną zauważeni i docenieni.

– Parady te organizowane są wszędzie i na szeroką skalę, nawet w krajach i miejscach, w których osób o skłonnościach homoseksualnych jest bardzo mało – tak jakby ktoś chciał „narzucić” społeczeństwu temat homoseksualizmu, aby przyzwyczajać ludzi do tego zjawiska...

– To prawda, ponieważ jednym z celów tych parad jest przyczynienie się do uznania zjawiska homoseksualizmu i transseksualizmu za normalne w świadomości zbiorowej, do pozbawienia zwykłych ludzi wrodzonego impulsu krytycznego. Rozpowszechnienie parad na całym świecie sprawiło, że stały się one zjawiskiem obyczajowym, już nawet nie tak nieprzyzwoitym, co w oczywisty sposób pomogło w podejmowaniu wielu innych działań mających na celu „normalizację” homoseksualizmu. Historycznie „Gay Prides” były pierwszą publiczną inicjatywą, która miała na celu akceptację homoseksualizmu w społeczeństwie.

– W Polsce, podobnie jak w innych krajach, „marszom równości” towarzyszą bluźniercze gesty. Dlaczego tak się dzieje?

– Jednym z ich wyróżników jest bluźnierczy charakter i bezczeszczenie Kościoła oraz ducha religijnego. Wspomniałem wcześniej o antagonistycznym wymiarze parad, a pierwszym wrogiem, którego należy zniszczyć, jest Kościół. Dlatego jest w nich tak wiele wulgarności, obelg i bluźnierczych przedstawień przeciwko Bogu, Matce Bożej i świętym. W tych gestach pełnych przemocy nie chodzi tylko o zamiar bezczeszczenia, modny od 1968 r. aż do chwili obecnej, ale jest to przejaw prawdziwej nienawiści do „sacrum”, tak jakby Kościół i święci byli wyrzutem sumienia dla sumienia tych ludzi.

– W większości krajów istnieją prawa uznające bluźnierstwo i oczernianie religii za przestępstwa, które podlegają karze. Dlaczego nikt nie karze homoseksualistów, którzy dopuszczają się takich przestępstw, podczas gdy ludzie przeciwni „marszom równości” są piętnowani lub wprost prześladowani?

– Z jednej strony – ludzie, którzy ośmielają się krytykować bluźniercze gesty i słowa uczestników „Gay Prides”, uważani są za homofobicznych, nieliberalnych, dyskryminujących, średniowiecznych, ponieważ rzekomo cenzurują wolność wypowiedzi. A z drugiej – ludzie, którzy obrażają uczucia religijne całego ludu, korzystają tylko z prawa do wolności słowa! Tak więc są dwie miary oceny: jeśli gej obraża Madonnę, to ta obraza jest wyrazem wolności słowa, a jeśli wierzący krytykuje homoseksualistę, który obraża Maryję, to zasługuje na pójście do więzienia za zniesławienie. Jest to skutek masowej kampanii kulturowej, która zmieniła zbiorowe postrzeganie zjawiska homoseksualizmu i sprawiła, że zwykli ludzie wierzą – z jednej strony – że działacze gejowscy są zawsze ofiarami, które należy bronić, a z drugiej – że katolik jest zawsze „katem” i dlatego zasługuje na pozbawienie wolności słowa, by nie mógł dyskryminować. Ta nierówność traktowania, a raczej otwarta dyskryminacja ludzi wierzących, wywiera w konsekwencji wpływ również na sędziów, którzy w tych sprawach przychylają się do dominujących, mainstreamowych opinii.

– Na stronie homoseksualistów „Gayly Planet” można przeczytać: „Nawet jeśli parady są przezabawne, a ty tańczysz aż do wyczerpania, pozostają demonstracjami politycznymi, by walczyć o równość i prawa społeczności LGBTQ”. Czy „Gay Prides” są formą walki politycznej?

– Według ideologów „tęczowych parad”, prawdziwy gej musi być aktywny politycznie. Homoseksualizm nie może pozostać w sferze prywatnej, ale musi stać się instancją polityczną, musi mieć wymiar publiczny, a zatem musi zostać przekształcony w walkę o swobody obywatelskie, prawa, finansowanie publiczne itp.

– Jeśli za paradami LGBT kryje się konkretna ideologia, to każdy ma prawo je krytykować, tak jak istnieje prawo do krytyki każdej partii czy ideologii...

– Krytyka, kontestacja, dezaprobata zawsze były bronią ruchu LGBT.

– Światowe lobby LGBT od dawna chce zmusić Kościół do zmiany nauki o zachowaniach homoseksualnych. Jakich metod używa, aby to osiągnąć?

– Wśród wielu strategii możemy wskazać trzy. Pierwsza to szantaż. W Kościele, jak przyznał sam Papież, działają lobby homoseksualne i są one bardzo wpływowe. Szantaż jest narzędziem do załatwiania wielu spraw. Jeśli jakiś biskup, rektor seminarium, przewodniczący jakiegoś papieskiego organizmu ma „plamy na życiorysie”, to stają się one walutą wymiany: gejowskie lobby obiecuje, że nie ujawni nic z tego, co wie o życiu biskupa, rektora czy księdza, w zamian za bycie przyjaznym gejom – „gay friendly”. Druga strategia: to przekonanie ludzi, że większość księży jest homoseksualistami. Jest to strategia promowana również przez socjologa i działacza gejowskiego Frédérica Martela w książce „Sodoma”. Twierdzi on, że skoro homoseksualizm jest tak rozpowszechniony w Kościele, to należy go „znormalizować”, uznać za naturalny wariant orientacji seksualnej. I trzecia strategia, również obecna w tekście Martela: ukazywanie homofobów (to neologizm zrodzony z teorii płci, który ma oznaczać ludzi źle nastawionych do homoseksualizmu) jako utajonych homoseksualistów. Tak więc ci, którzy krytykują homoseksualizm, są homoseksualistami, nawet jeśli o tym nie wiedzą. To sztuczka polegająca na tym, że z jednej strony zmusza się kogoś do milczenia, aby uniknąć podejrzeń o homoseksualizm, a z drugiej, na poziomie medialnym, ukazuje się środowsko konserwatywne jako garstkę bigoteryjnych hipokrytów.

* * *

Polska jest na półmetku zaplanowanej na ten rok kampanii środowisk LGBT+.

Od kwietnia do października br. w 23 polskich miastach organizowane są parady i tzw. marsze równości. Pierwsze miały już miejsce, a w sierpniu „marsze równości” przejdą ulicami: Płocka, Gorzowa Wielkopolskiego, Katowic, Szczecina, Torunia, Kalisza, Wrocławia i Lublina.

W ubiegłym roku odbyło się w Polsce 14 tęczowych parad, a w bieżącym jest ich o 40 proc. więcej. Charakterystyczne jest, że organizowane są one nie tylko w dużych aglomeracjach, ale coraz częściej w małych, odległych od centrum, ośrodkach, gdzie społeczność LGBT jest znikoma i nigdy przedtem publicznie się nie prezentowała.

(KAI)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Diecezja zielonogórsko-gorzowska: trwa nabór do Programu Skrzydła

2019-08-21 17:08

Katarzyna Krawcewicz

Tylko do 7 września można składać wnioski do nowej edycji Programu Skrzydła. Formularze dostępne są na stronie caritaszg.pl. Taki wniosek złożyć muszą również stypendyści objęci programem w minionym roku szkolnym. Wnioski złożone po terminie rozpatrywane będą w drugiej kolejności. Wnioskodawcy proszeni są o dostarczenie kompletu dokumentów ze wymaganymi załącznikami i podpisami księży proboszczów.

materiały Caritas

Program Skrzydła prowadzony jest przez Caritas i niesie pomoc dzieciom i młodzieży z ubogich rodzin. Dzięki ofiarności darczyńców stypendyści otrzymują dofinansowanie w ramach dwóch pakietów: „Pakiet na co dzień” - dożywianie w szkole, wyprawka szkolna (książki, zeszyty, strój gimnastyczny, obuwie), odzież letnia i zimowa oraz „Pakiet na przyszłość” - wyjścia szkolne (zorganizowane wyjścia kino, teatr, wycieczki szkolne), korepetycje, dojazdy do szkoły, wypoczynek letni lub zimowy - kolonie, obozy.

Podopiecznymi programu mogą zostać uczniowie zgłoszeni przez pedagogów szkolnych, Parafialne Zespoły Caritas, Szkolne Koła Caritas oraz pracowników placówek Caritas.

Osoby, które chcą dołączyć do grona darczyńców, mogą to zrobić wypełniając deklarację dostępną na stronie caritaszg.pl i wybierając formę pomocy (rodzaj pakietu, ilość semestrów). Bliższych informacji udziela Dominika Danielak, tel. 600 986 494, mail: wolontariat.zg@caritas.pl.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem