Reklama

U stóp Matki. U stóp Ojczyzny

2019-08-13 12:55

Adam Szewczyk
Edycja szczecińsko-kamieńska 33/2019, str. 1-3

Jakub Szewczyk
Mauzoleum Matka i Serce Syna w otoczeniu grobów żołnierzy

Tak niewiele dni dzieli dwie ważne we współczesnej historii naszego kraju daty. Jedna i druga w swej symbolice kumuluje ogrom tragedii niszczącej mozolnie odradzającą się państwowość. Jakże młodą w jednym i drugim przypadku, biorąc pod uwagę ponad wiek trwającą niewolę naszego narodu wskutek rozbiorów Polski. Pierwsza z nich to 15 sierpnia – uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i jednocześnie dzień upamiętniający zwycięską Bitwę Warszawską z 1920 r., zwaną Cudem nad Wisłą, przez wielu historyków uważanych także za jedną z najważniejszych w dziejach świata, gdyż zwycięstwo Polaków pozwoliło powstrzymać sowiecką inwazję na całą Europę. Urzędowo dzień ten Sejm RP w lipcu 1992 r. ustanowił Świętem Wojska Polskiego, przywracając nie tylko datę, ale także jego przedwojenny charakter oraz symbolikę, nawiązującą do wielkiej kontrofensywy wojsk polskich, wskutek której rozbito wojska rosyjskie Frontu Zachodniego pod dowództwem Michaiła Tuchaczewskiego w czasie wojny 1920 r.

15 sierpnia

Ciekawostka: Święto Żołnierza (bo tak je wówczas nazwano) usankcjonowano rozkazem Ministra Spraw Wojskowych gen. broni Stanisława Szeptyckiego nr 126 z 4 sierpnia 1923 r., zawierającym m.in. ten piękny fragment: „W dniu tym wojsko czci chwałę oręża polskiego, której uosobieniem i wyrazem jest żołnierz. W rocznicę wiekopomnego rozgromienia nawały bolszewickiej pod Warszawą święci się pamięć poległych w walkach z wiekowym wrogiem o całość i niepodległość Polski”. Święto Żołnierza nie zostało nigdy odwołane równorzędnym lub wyższym aktem. Obchodzono je uroczyście w okresie II wojny światowej w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie i w Wojsku Polskim do 1947 r. W następnych latach zaniechano jego obchodów i ustanowiono Dzień Wojska Polskiego (12 października), upamiętniając w ten sposób chrzest bojowy 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki pod Lenino. W okresie zwieńczającym dynamiczne przemiany ustrojowe w latach 1990-92 święto obchodzono 3 maja, w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, a od lipca 1992 r. przywrócono obchody Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia w formule znanej nam współcześnie.

1 września

Drugą z przytoczonych dat jest 1 września – oczywiście owego września 1939 r., czyli moment rozpoczęcia II wojny światowej niemiecką agresją na Polskę. W przededniu przypadającej w tym roku 80. rocznicy tego wydarzenia, skłaniającej zapewne do niejednej refleksji, pochylę się jednak nad wymową wydarzenia opisanego wcześniej, tj. wojny bolszewicko-polskiej roku 1920, a szczególnie głębokiego umiłowania Ojczyzny przez głównego architekta nie tylko wiktorii warszawskiej, ale w znacznej mierze procesu odzyskania przez Polskę niepodległości – marszałka Józefa Piłsudskiego. Symboliczną paralelę tych dwóch dla Polaków niezwykle ważnych i uświęconych krwią setek tysięcy ofiar wydarzeń wskażę, wprzódy odnosząc się do wspomnianej powyżej cnoty Naczelnika Państwa.

Reklama

Gdy stanąłem tego roku na wileńskiej Rossie przed mauzoleum Matki i Serca Syna, uderzyła mnie symboliczna głębia przekazu wypływająca po pierwsze – bezpośrednio za sprawą inskrypcji wyrytej w monolitycznej bryle czarnego granitu, po drugie – z jego otoczenia jednolitymi mogiłami żołnierskimi, rozłożonego równo, niczym pododdział wojska na apelu. Dowódca pośród swoich żołnierzy. Wielki wódz, który nie wstydzi się swych uczuć zarówno do swojej matki, jak i do Ojczyzny. Podkreśla to dobitnie w odręcznie spisanej notatce, przekazanej tuż po jego śmierci przez żonę jednemu z adiutantów: „A zaklinam wszystkich, co mnie kochali, sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint Wiłkomirskiego powiatu do Wilna i pochować matkę największego rycerza Polski nade mną. Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami ciało na lawecie i niech wszystkie armaty zagrzmią salwą pożegnalną i powitalną tak, aby szyby w Wilnie się trzęsły. Matka do tej roli, jaka mnie wypadła, chowała. Na kamieniu czy nagrobku wyryć wiersz z «Wacława» Słowackiego, zaczynający się od słów: «Dumni nieszczęściem nie mogą...». Przed śmiercią Mama mi kazała to po kilka razy dla niej czytać”. Nie zapomina o swoich żołnierzach: „Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 r. mnie jako wodzowi Wilno jako prezent pod nogi rzucili”. Tak owóż się stało. W rok po śmierci Marszałka jego serce spoczęło u stóp tej, która go zrodziła. Pośród tych, którymi dowodził, z którymi Polsce służył, ale i których miłował jak ojciec. Uwzględniono także tę jego prośbę: „Na kamieniu czy nagrobku wyryć motto wybrane przeze mnie dla życia:

Gdy mogąc wybrać, wybrał zamiast domu/

Gniazdo na skałach orła, niechaj umie/

Spać, gdy źrenice czerwone od gromu/

I słychać jęk szatanów w sosen szumie/

Tak żyłem”.

Monument przetrwał do dziś, choć pamięć o Marszałku, jego matce, dzielnych żołnierzach, z którymi walczył o niepodległość umiłowanej Ojczyzny, usiłowano metodycznie i z zaciętością – szczególnie w czasach socrealizmu – rugować z przestrzeni życia społecznego, marginalizując to tak ważne dla Polaków miejsce, także deprecjonując jego walory architektoniczne, a szczególnie patriotyczne. Dziś głównie dzięki staraniom Polaków z Litwy to miejsce wciąż emanuje polskością i powstrzymywany jest proces jego niszczenia. Przed grobem Matki i Serca Syna ciągle widać wiązanki kwiatów, biało-czerwone wieńce, płoną znicze. Odwiedzają to miejsce turyści nie tylko z Polski. Choć – dodać tutaj należy – dość rozległy obszar nekropolii na wileńskiej Rossie przedstawia raczej smutny widok pochłanianych przez ziemię setek wiekowych i coraz starszych już grobów...

Dwadzieścia lat

Wróćmy jednak do początku artykułu. Wskazałem, jak niewiele dni dzieli daty rocznic Cudu nad Wisłą oraz początku II wojny światowej. Ten krótki okres można porównać z dwudziestoleciem międzywojennym. Dwa tygodnie – dwie dekady. Przeniesienie iście symboliczne, jednak zwróćmy uwagę, jak raczkująca i słaba była wówczas nasza państwowość. Ledwie proklamowano odzyskanie przez Polskę niepodległości, a już pojawiło się katastroficzne zagrożenie, wymuszające na wydawałoby się niezorganizowanym jeszcze społeczeństwie radykalnego opowiedzenia się za swoją teraźniejszością i przyszłością. Skutkowało to dodatkowo potrzebą zbrojnego stawienia odporu niszczącej nawale i złożeniu na jakże niepewnym ołtarzu wolności ofiary tysięcy ludzkich istnień. Zwycięstwo z pewnością napawało otuchą w tych trudnych czasach. Potrzeba było czasu, by poczęły zabliźniać się głębokie rany po wojennych, krwawych spustoszeniach we wciąż odradzającym się społeczeństwie. Czas okazał się jednak w ówczesnych realiach dla Polski towarem deficytowym. Dwadzieścia lat i nowa, jeszcze potworniejsza totalitarna nawałnica przetoczyła się ze swą niszczycielską mocą nie tylko przez Polskę. Przez niemalże całą Europę i inne regiony świata. Kolejne rzesze ofiar...

Jest jeszcze coś, co w pewnym sensie łączy te dwie daty z uwagi na charakter reakcji polskiego społeczeństwa. To zdeterminowana i niezłomna postawa gotowości do obrony Ojczyzny. Jej wolności i niepodległości. Mauzoleum Matki i Serca Syna to niezwykły symbol. Taki grób w metaforycznym ujęciu ma każdy, kto bronił niepodległości kraju bez względu kiedy i gdzie – na Westerplatte, podczas obrony Lwowa, w trakcie Bitwy o Anglię, pod Monte Cassino czy w Powstaniu Warszawskim. Szczególnie wymowne jest to nad mogiłą NN. Tam nie ma inskrypcji, a to przecież nic innego, jak grób syna u stóp swej Matki – Ojczyzny.

Tagi:
wspomnienie

Reklama

„Wstańcie, chodźmy” (1)

2019-10-16 12:31

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 42/2019, str. VI

Przed tygodniem obchodziliśmy 19. Dzień Papieski. Pragnę dziś przybliżyć związki Jana Pawła II z metropolitą lwowskim abp Eugeniuszem Baziakiem w świetle książki „Wstańcie, chodźmy”

Archiwum autora
Abp Eugeniusz Baziak

We wspominanej książce czytamy: „Ks. arcybiskup Baziak, metropolita lwowski obrządku łacińskiego, podzielił los wszystkich tzw. przesiedleńców, musiał opuścić Lwów. Zamieszkał w Lubaczowie, w tym skrawku archidiecezji lwowskiej, który został w granicach PRL po ustaleniach w Jałcie”. Dodajmy kilka faktów. To władze komunistyczne zmusiły metropolitę lwowskiego do opuszczenia miasta. Na Wielkanoc 1946 r. odprawił ostatnią Mszę św. w katedrze, a 26 kwietnia opuścił Lwów. Pociągiem dojechał do Przemyśla i czasowo zamieszkał w domu biskupa Franciszka Bardy. Telegramem zawiadomił ks. Stanisława Sobczyńskiego, proboszcza lubaczowskiego, że ma zamiar zamieszkać w Lubaczowie. Ten fakt przyjęto z radością. Powołany komitet zajął się przygotowaniem odpowiedniego mieszkania dla metropolity. Wybrano kamienicę przy ul. Mickiewicza 77. Dom wyremontowano, przystosowano do potrzeb kurii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Uboga wdowa i sędzia

2019-10-16 12:28

O. Krzysztof Osuch SJ
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 25

stock.adobe.com

W dzisiejszej Ewangelii Jezus kreśli dwie postacie. Jedną z nich jest uboga wdowa. W czasach Jezusa wdowa była skrajnym przykładem osoby uciśnionej. Często nie posiadała środków do zaspokojenia elementarnych potrzeb życiowych. Taka właśnie wdowa jest ofiarą podwójnego bezprawia: aroganckiej siły przeciwnika, który jest bogaty i może opłacić i przekupić sądy, oraz niewzruszonej obojętności sędziego.

Sędzia to druga postać przypowieści. Jest obojętny i cyniczny wobec cierpienia kobiety. Jest praktycznym ateistą, nie liczy się z Bogiem ani przykazaniami. W konsekwencji nie liczy się z ludźmi. Jest zamknięty w skorupie własnego egoizmu, nie interesują go sprawiedliwość ani cierpienie człowieka niesłusznie skrzywdzonego.

Jezusowi w tej przypowieści zapewne nie chodzi o napiętnowanie korupcji i niesprawiedliwości sędziów. Nie chodzi Mu też zapewne jedynie o wzbudzenie empatii i solidarności z ubogimi. Pragnie On nam raczej uświadomić ogromną moc cierpliwej modlitwy i zaufania Bogu.

Kobieta, chociaż wydaje się na przegranej pozycji, nie poddaje się. Odkrywa słaby punkt sędziego – egoizm, snobizm. I wykorzystuje go, nieustannie nachodząc sędziego, naprzykrzając się mu. Arogancki sędzia wysłuchuje jej, aby go więcej nie zadręczała.

Postawa kobiety wskazuje na podwójną „broń”, którą możemy stosować wobec Pana Boga. Pierwszą jest ludzka słabość. Kobieta nie ma nic do stracenia, może więc z całą determinacją walczyć. Jej słabość ostatecznie zwycięża z siłą niesprawiedliwego sędziego. Pan Bóg ceni słabość, ubóstwo, pokorę. One sprawiają, że nie pozostaje obojętny wobec ludzkich próśb.

Drugą bronią tej kobiety są upór i cierpliwość. Kto potrafi czekać i nalegać jak ona, zostanie wysłuchany, choćby z tego względu, by się już nie naprzykrzał i nie zawracał głowy. Przypowieść Jezusa ukazuje tajemniczą siłę modlitwy. Nawet jeśli wyczerpiemy wszystkie możliwości, pozostaje cierpliwość modlitwy. Tajemnica zmian jest ukryta w nieskończonej cierpliwości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kongres rodzin

2019-10-20 15:09

Ewa Melerska

19 października odbył się w Grudziądzu II Kongres Rodzin Rejonu Grudziądzkiego pt. Kościół w służbie rodziny.

Ewa Melerska

Kongres skierowany był przede wszystkim do rodziców, małżonków, wychowawców oraz kapłanów i osób, które na co dzień towarzyszą małżeństwom i dzieciom. Spotkanie rozpoczęło się Mszą św. w kościele, a następnie miały miejsce prelekcje m. in. o szczęściu w małżeństwie i rodzinie, Koncepcji Poradnictwa Rodzinnego, wychowania nastolatków oraz metod, które pomagają w przekazywaniu dzieciom dobrych, chrześcijańskich wartości.

Zobacz zdjęcia: Kongres rodzin

II Kongres Rodzin odbył się w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w Grudziądzu na Strzemięcinie oraz w Zespole Szkół Ogólnokształcących w Grudziądzu. Organizatorem było Stowarzyszenie Rodzin Katolickich Rejonu Grudziądzkiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem