Reklama

Głos z Torunia

Pochwała skromności

„Nie mam nic, co bym mógł Tobie dać...” – dobrze znamy tę pieśń ze spotkań modlitewnych. Co czujemy, kiedy uświadamiamy sobie znaczenie tych słów? Bezsilność w ofiarowaniu Bogu czegoś wartościowego, usprawiedliwienie czy pokorę wobec Bożej miłości?

Niedziela toruńska 40/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

pokora

Jacek Kwiatkowski

Modlitwa różańcowa uczy zaufania Bogu na wzór Maryi

Jakie refleksje towarzyszyły Maryi, gdy Bóg wybierał ją na Matkę dla swego Syna? Biblia mówi o wielkiej skromności Matki Najświętszej, która jest owocem Jej współpracy z Duchem Świętym. Obyśmy i my zaczerpnęli z tego skarbca Bożej Mądrości w stopniu dostępnym wszystkim dzieciom Bożym.

Skromność a cichość

Ks. Michał Twarkowski zauważa, że owoc Ducha Świętego, jakim jest skromność, wywodzi się z cnoty umiarkowania w posiadaniu dóbr doczesnych. Twierdzi, że Jezus w tym błogosławieństwie, utożsamiając skromność z cichością, składa obietnicę otrzymania darów Bożych w Królestwie niebieskim: „Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię” (Mt 5,5). Ojcowie Kościoła w ślad za Jezusem przestrzegają ludzkość przed zgubą materializmu i konsumpcji ponad miarę. W ostatnich czasach czynił to również św. Jan Paweł II, który podczas pielgrzymek do ojczyzny wielokrotnie zadawał wiernym pytanie: Co jest ważniejsze – być czy mieć? Jego następca Ojciec Święty Franciszek kontynuuje tę myśl w swej adhortacji apostolskiej „Evangelii gaudium”. Poszukiwanie coraz większej ilości dóbr jest przeszkodą w radosnym przeżywaniu codzienności.

Błogosławiona założycielka Zgromadzenia Sióstr Pasterek Maria Karłowska rozwija ten temat o stwierdzenie, że bogactwa materialne zabierają w naszych sercach miejsce Bogu: „Im mniej będę miała, tym bogatszą zostanę, bo tym więcej miejsca zostanie łasce, zasługom, cnotom. Pozbywając się wszystkich rzeczy niepotrzebnych, zasłużę sobie na najpiękniejsze ozdoby i płaszcz chwały, który kupił dla mnie Jezus, umierając nagi na krzyżu. [Trzeba] wyzuć się ze wszystkiego, co się da; być ubogą, prawdziwie ubogą, coraz się czegoś więcej wyrzekając i jeszcze czegoś, aż nie zostanie nic moją własnością – tylko Bóg sam” („Zakonnica Pasterka w samotności”).

Reklama

Pokorna miłość

Ograniczenie rzeczy materialnych nie zawsze jest wyrazem ubóstwa i skromności. Bywa, że czynimy to bez przekonania, z przymusu, gdy chcemy udowodnić komuś lub sobie, że stać nas na taki gest. Tymczasem Jezus w swej pokornej miłości zszedł z wysokości nieba, aby dojść do człowieka. Co więcej, stał się jednym z nas, dzielił nasz los, a nawet chciał zejść niżej niż człowiek: urodził się w stajni i umarł wyrzucony poza miasto.

Rozważanie to kontynuuje Matka Maria: „Gdyby Pan Jezus nauczał ubóstwa sam będąc bogatym – czy Jego słowa przyniosłyby zbawienne owoce? Ale znał On dobrze serca ludzkie; wiedział, że słowa poruszyć mogą, jednak przykład do naśladowania bardziej pociąga. A zatem: z Króla – stał się ubogim. O mój Jezu, biedny dla mnie, błagam Cię, wyrzuć z serca mego chęć posiadania czegokolwiek, bo tylko Ciebie samego chcę posiadać! („Zakonnica Pasterka…”).

Skromność pragnień

Nie sposób mówić o postawie skromności bez przykładów świętych, którym dzięki Duchowi Świętemu udało się ten owoc współpracy z Bogiem osiągnąć. Wzorem pokory i skromności dla Kościoła jest postawa Maryi, Służebnicy Pańskiej, która otwartym sercem na wezwanie do Boskiego macierzyństwa odpowiada: „Niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Maryja w swej skromności nie pragnęła żadnego wyróżnienia za swoją wiarę i ufność względem Boga, jednak właśnie dlatego stała się godna Bożego powołania. Wielu świętych nosiło w sobie stygmaty wewnętrzne i zewnętrzne, jednak na zewnątrz wyróżniali się oni ogromnym męstwem w cierpieniach i trudnościach. Święci obdarzeni niezwykłymi darami zawsze szukali – podobnie jak Maryja – chwały i woli Bożej, dlatego wolni byli od pychy, poczucia wyróżnienia i egoizmu.

Reklama

Do takiej skromności pragnień i codziennych wyrzeczeń zaprasza nas bł. Maria Pasterka: „Nauczmy się mówić: Jezusa chcę, niczego więcej! Nie tylko rzeczy zewnętrznych mam się wyrzec, ale i wewnętrznych, to jest: uznania, pochwał, przyjaźni, znajomych, umiłowania krewnych, upodobania w talentach i zdolnościach swoich – bo o wiele niebezpieczniejsze są wewnętrzne przywiązania, aniżeli zewnętrzne” („Zakonnica Pasterka…”).

Pokora a duma narodowa

Pokora jest nieodłączna od prawdy o nas samych i otaczającym nas świecie. Żyjemy w czasach, gdy w imię przypodobania się ludziom o innym światopoglądzie rezygnuje się z prawdy o swojej narodowej historii. Skromność i pokora to cechy, które wzywają nas do poszanowania innych narodów, ludzi innych ras i poglądów. Jednakże pokora zobowiązuje nas również do miłości i troski o własną rodzinę i ojczyznę. Dlatego z pokorą przyznawać się należy do historii swojej ojczyzny, nawet jeżeli narażamy się na cierpienie i niezrozumienie, co spotykało wcześniej pokolenia naszych ojców.

Stąd Maria Pasterka wzywała swoje siostry: „Matka nasza Kościół święty i Ojczyzna nasza udręczona, upokorzona, prześladowana. Nasi najbliżsi krewni, przyjaciele, znajomi, przełożeni duchowni i świeccy nacierpieli się, tyle cierpią i jeszcze cierpieć będą w więzieniach, na wygnaniu, w ciężkich robotach. Czy nie godzi się nam ubłagać dla nich i dla naszego kraju miłosierdzia Bożego?... Któżby chciał widzieć Matkę swoją w nędzy, a używać dla siebie dostatków?”.

Jako dzieci Kościoła powinniśmy troszczyć się o to, by Polska była królestwem Jezusa i Jego Matki, i modlić się o jej błogosławioną przyszłość. W październiku modlitwa różańcowa jest dla wszystkich Polaków okazją do okazania swej miłości Bogu i ojczyźnie.

2019-10-01 13:55

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: nie ma pokory bez upokorzeń, oto droga Jezusa

[ TEMATY ]

Jezus Chrystus

św. Jan Chrzciciel

pokora

papież Franciszek

Vatican News/ANSA

„Jan Chrzciciel i sam Jezus wybrali drogę upokorzeń. Nie bójmy się upokorzeń, prośmy o nie Pana Boga, abyśmy stali się pokorni i lepiej naśladowali Jezusa” – mówił Papież podczas porannej Eucharystii w swej watykańskiej rezydencji. W homilii odniósł się do dzisiejszej Ewangelii opisującej śmierć Jana Chrzciciela.

Franciszek zauważył, że został on posłany, aby wskazać drogę.

Jan Chrzciciel świadczy o drodze Jezusa - „Zadanie Jana Chrzciciela polegało nie tyle na tym by głosić, że Jezus przychodzi i przygotować na to lud, lecz na daniu świadectwa o Jezusie Chrystusie, na świadczeniu o tym własnym życiem. Dać świadectwo o drodze obranej przez Boga dla naszego zbawienia: drodze upokorzenia. Paweł wyraził to jasno w Liście do Filipian: Jezus uniżył samego siebie aż do śmierci i to śmierci krzyżowej. Śmierć na krzyżu, droga wyniszczenia i upokorzenia jest też naszą drogą, drogą, którą Bóg wskazuje chrześcijanom, by iść naprzód.“

Franciszek przypominał, że zarówno Jezus, jak i Jan doświadczyli pokusy próżności i pychy. Jezus na pustyni, a Jan w obliczu uczonych w Piśmie, którzy pytali, czy to nie on jest Mesjaszem. Obaj cieszyli się u ludzi wielkim autorytetem, ale doświadczyli też chwil uniżenia, swoistej duchowej i ludzkiej depresji. Jezus w Ogrodzie Oliwnym, a Jan w więzieniu, kiedy nachodziły go pokusy zwątpienia, czy to rzeczywiście Jezus jest Mesjaszem. Obaj skończyli też w upokarzający sposób. Jezus na krzyżu, a Jan ścięty w więzieniu z powodu słabości króla, dla kaprysu tancerki i z „nienawiści cudzołożnicy” Herodiady.

Jezus i Jan obrali drogę upokorzenia - „Prorok, wielki prorok, największy spośród tych, którzy narodzili się z niewiasty – tak mówi o nim Jezus – i Syn Boży obrali drogę upokorzenia. Jest to też droga, którą nam wskazują i którą my chrześcijanie musimy przejść. W błogosławieństwach podkreśla się bowiem, że drogą jest właśnie pokora.“

Na zakończenie Franciszek raz jeszcze podkreślił znaczenie doświadczanych przez nas upokorzeń. Bez nich nie ma bowiem prawdziwej pokory.

Pokusa karierowiczostwa - „Kiedy chcemy się wykazać, w Kościele czy we wspólnocie, aby zdobyć jakieś stanowisko czy coś innego, to wchodzimy na drogi tego świata, na drogę światowości. Nie jest to droga Jezusa. Również duszpasterze mogą mieć tę pokusę karierowiczostwa: „to niesprawiedliwe, to mnie upokarza, nie mogę tego tolerować”. Ale jeśli pasterz nie idzie tą drogą, to nie jest uczniem Jezusa, jest karierowiczem w sutannie. Nie ma pokory bez upokorzeń.“

CZYTAJ DALEJ

Mama, która przebaczyła

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 15

[ TEMATY ]

świadectwo

Krzysztof Tadej

Franciszka Strzałkowska – mama o. Zbigniewa Strzałkowskiego, błogosławionego z Pariacoto

Siedzieliśmy przy stole. W rękach pani Franciszka trzymała różaniec. Zobaczyłem w jej oczach ból. Za chwilę miała mówić o synu, który został zamordowany. To, co później usłyszałem, świadczy o jej świętości.

Franciszka Strzałkowska mieszkała w Zawadzie k. Tarnowa. Razem z mężem zajmowała się małym gospodarstwem rolnym. Państwo Strzałkowscy mieli trzech synów: Bogdana, Andrzeja i Zbigniewa. Ostatni z nich chciał zostać kapłanem. Franciszka Strzałkowska wspominała: – Dobrym dzieckiem był. Posłusznym. Chodził do kościoła. Był lektorem, ministrantem. Szanował ludzi starszych, nauczycieli. Dużo się modlił.

Zbigniew Strzałkowski w 1979 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Pragnął naśladować św. Franciszka i Maksymiliana Kolbego. Był niezwykle utalentowany. Po święceniach został wicerektorem Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. W 1988 r. wyjechał na misję do Peru. Pani Franciszka była zaniepokojona: – Mówiłam, że tam może być różnie. Zawsze się modliłam, żeby wytrwał, był dobrym kapłanem i żeby nic się tam nie stało – podkreśliła.

Syn pani Franciszki pojechał do Peru razem z o. Jarosławem Wysoczańskim. Zamieszkali w Pariacoto – małej, biednej miejscowości w peruwiańskich Andach. Rok później dołączył do nich o. Michał Tomaszek. Zbigniew Strzałkowski pisał do rodziny uspokajające listy. Nie chciał, żeby ktoś z bliskich dowiedział się o jego codziennych problemach. A tych nie brakowało. Parafia, którą objęli polscy misjonarze, była ogromna. Jej obszar można porównać z terenem, jaki zajmuje przeciętna polska diecezja. Znajdowały się tam siedemdziesiąt trzy wsie. Niektóre położone prawie 4 tys. m n.p.m. Polscy zakonnicy do wielu miejsc musieli dojeżdżać konno. Podróż do najdalszej wsi zajmowała 24 godziny.

Obok trudnych warunków problemem była działalność lewicowej terrorystycznej organizacji Świetlisty Szlak. Terroryści zamierzali wywołać rewolucję przy pomocy niezadowolonych mieszkańców wsi i miasteczek. Napadali na posterunki policyjne, podkładali ładunki wybuchowe. W Pariacoto większość ludzi nie popierało tych działań. Uczestniczyli w Mszach św., podziwiali Polaków, których życie wypełniały modlitwa, katechezy i organizowanie pomocy dla innych. To nie podobało się terrorystom. 9 sierpnia 1991 r. zostali przez nich zastrzeleni o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski. Ojciec Jarosław Wysoczański przeżył – w tym czasie był w Polsce.

W 2015 r., przed beatyfikacją polskich zakonników, realizowaliśmy film pt. Życia nie można zmarnować. W Zawadzie mama Zbigniewa mówiła, że wiadomość o śmierci syna całkowicie zmieniła jej życie: – Żyje się, bo się żyje, ale już nic nie cieszy. Pozostał ból. Pocieszenie można znaleźć tylko u Pana Boga i Matki Najświętszej. I dodała: – Mordercy za to, co zrobili, odpowiedzą przed Panem Bogiem. Niech to już Pan Bóg osądzi, a ja nie mam pretensji. Ani jednej złej myśli na nich.

Przed śmiercią Franciszka Strzałkowska udzieliła ostatniego wywiadu. Brat Jan Hruszowiec, promotor kultu męczenników, zanotował słowa tej świętej kobiety: „Trzeba się pogodzić z losem i po prostu przebaczyć. Nie życzę nikomu nic złego, nawet tym zabójcom. Nie czuję żadnego żalu w sercu do morderców, tylko przebaczenie. I życzę każdemu, żeby umiał przebaczyć, bo jak się żyje z darem przebaczenia, to się żyje piękną miłością”. Franciszka Strzałkowska zmarła w 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Papież do Centrum Astalli: dziękuję za obronę prawa do azylu

2020-05-29 20:52

[ TEMATY ]

uchodźcy

Włochy

jezuici

papież Franciszek

Vatican News

Papież Franciszek postawił jezuickie Centrum Astalli, jako przykład pracy na rzecz migrantów i uchodźców, który może wzbudzić w naszym społeczeństwie odnowione zaangażowanie w autentyczną kulturę przyjęcia i solidarności. Działające od prawie 40 lat centrum podejmuje wiele działań, które służą obronie praw tych, którzy przybywają do Włoch uciekając od wojny i przemocy.

Centrum Astalli służy uchodźcom w wielu ośrodkach na terenie Włoch w procesie integracji ze społeczeństwem. Ojciec Święty napisał list do dyrektora rzymskiego oddziału, który, w różnych punktach Wiecznego Miasta, tylko w ubiegłym roku objął pomocą 11 tys. uchodźców i osób ubiegających się o azyl. Franciszek doskonale zna realia tego jezuickiego dzieła, które odwiedził zaraz na początku swego pontyfikatu. Apelował wówczas o solidarność z ludźmi potrzebującymi wszelkiej pomocy. Wielokrotnie powtórzył trzy słowa, które według niego powinny być kluczem do postawy wobec najbiedniejszych imigrantów i uchodźców: „bronić, służyć, towarzyszyć”.

W obecnym liście skierowanym do o. Camillo Ripamontiego, przy okazji publikacji dorocznego raportu mówiącego o działaniach podejmowanych przez Centrum Astalii, Franciszek dziękuje za odwagę z jaką stawia ono wyzwaniu migracji, przede wszystkim broniąc prawa do azylu w naszych czasach, gdy tak wielu ludzi musi uchodzić przed wojnami, prześladowaniami i poważnymi kryzysami humanitarnymi. Papież dziękuje jezuitom i wolontariuszom zaangażowanym w prowadzenie centrum za to, że przyjmują potrzebujących z braterską miłością. Zachęca wszystkich, by nie tracili nadziei na świat pełen pokoju, sprawiedliwości i międzyludzkiego braterstwa.

Centrum Astalli wydaje każdego dnia 15 tys. ciepłych posiłków, udziela schronienia uchodźcom oraz zapewnia im opiekę medyczną i pomoc prawną.
Prowadzeni też szkoły języka i kultury włoskiej, aby ułatwić integrację w społeczeństwie. Centrum powstało w 1981 roku w Rzymie, z inicjatywy ówczesnego generała jezuitów o. Pedro Arrupe, głęboko dotkniętego tragedią tysięcy Wietnamczyków uciekających z rozdartego wojną kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję