Reklama

Niedziela Podlaska

Serce polskości na Białorusi

Kościół na Białorusi, po długim okresie komunizmu, w latach 90. ubiegłego wieku przeżywał okres prawdziwej odnowy, można by rzec wiosny niepodległości

Niedziela podlaska 49/2019, str. IV

[ TEMATY ]

Kościół

Caritas

Białoruś

Grodno

Archiwum Caritas Diecezji Grodzieńskiej

Wypoczynek dzieci w „Niecieczy” – ośrodku Caritas Diecezji Grodzieńskiej

Obecnie Caritas Diecezji Grodzieńskiej dokłada wszelkich starań, aby przez różne działania duch Polski nie zaginął, a potrzebujący Polacy i osoby polskiego pochodzenia otrzymali należną pomoc. Przykładem jest powstający Dom Seniora w Sopoćkiniach.

Inwestycja w człowieka

Kościoły, zamknięte przez ówczesne władze komunistyczne, były licznie przekazywane wiernym i na nowo otwierane. Wreszcie ludzie mogli swobodnie chodzić do kościołów. Nie było żadnych restrykcji z powodu wyznawania wiary. Nasz odrodzony Kościół mógł liczyć na pomoc i wsparcie ze strony Episkopatu Polski, Zespołu Pomocy Kościołowi na Wschodzie. Dzięki temu wsparciu mogliśmy się rozwijać. Inwestycja w drugiego człowieka pomagała w codziennym funkcjonowaniu, a także w kształtowaniu ducha. Pomoc finansowa udzielana przez Zespół Pomocy Kościołowi na Wschodzie była przeznaczana na wsparcie wyjazdów i spotkań formacyjnych dzieci i młodzieży. Pieniądze przekazywane są także na pomoc liturgiczną, pomoc katechetyczną, zapewnienie dostępu do mediów katolickich, dofinansowanie remontowo-budowlane, wyposażenie i funkcjonowanie ośrodków duszpasterskich, klasztorów, świetlic środowiskowych, przedszkoli i domów opieki.

Grodzieńska Caritas niesie pomoc

Od 1994 r. Caritas Diecezji Grodzieńskiej prowadzi pracę na rzecz osób potrzebujących. Od 25 lat co roku Caritas realizuje ponad 30 charytatywnych projektów skierowanych na zaspokojenie pilnych potrzeb osób potrzebujących na terenie całej diecezji grodzieńskiej. To prawie 200 parafii. Prowadzimy punkt socjalno-charytatywny, aptekę charytatywną, Centrum Miłosierdzia, kuchnię dla biednych, letni wypoczynkowy ośrodek dla dzieci „Nieciecz”, a także świetlice środowiskowe dla dzieci w takich miejscowościach jak: Grodno, Lida, Ostrowiec, Oszmiany, Brzostowica Wielka, Smorgonie, Szczuczyn, Roś, Brzozówka. W 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości rozpoczęliśmy budowę Domu Pogodnej Starości. Staramy się zauważyć i przyjść z pomocą do każdego człowieka, który boryka się z problemami, bez względu na wiek czy wyznanie wiary.

Reklama

Polska enklawa

Warto podkreślić, iż w Sopoćkiniach prężnie działa Diecezjalny Dom Rekolekcyjno-Szkoleniowy, pełniący wyjątkowo ważne znaczenie. Jest on obecnie jedynym centrum do prowadzenia imprez szkoleniowych i religijnych, konferencji, spotkań integracyjnych oraz spotkań dla grup pielgrzymów. Co roku odbywają się tu szkolenia dla pracowników i wolontariuszy Caritas, rekolekcje dla księży i sióstr zakonnych z całej diecezji grodzieńskiej, wymiany młodzieżowe, spotkania formacyjne i integracyjne. Odwiedzają nas liczne grupy pielgrzymów z Polski i z całej Białorusi.

Okolice Sopoćkiń, gdzie powstaje pierwszy charytatywny katolicki Dom Seniora, zamieszkuje ludność polska. Miejscowość jest wyjątkowa pod wieloma względami. Jej historia sięga drugiej połowy XVI wieku (było to prywatne miasto szlacheckie nadane przez króla Zygmunta I Starego Szymkowi Sopoćko). Jest oddalona od Grodna o 28 km, położona w niezwykle malowniczym otoczeniu przylegającym bezpośrednio do Kanału Augustowskiego i Puszczy Grodzieńskiej. Bogactwo i piękno przyrody oraz fakt oddalenia od centrów przemysłowych sprzyja założeniu w nim obiektów użyteczności społecznej. Polacy tworzą na tych terenach świadomą, patriotyczną enklawę polską na Białorusi.

Seniorzy w potrzebie

W naszym regionie obserwujemy ogromne zapotrzebowanie na opiekę nad seniorami. Jest ono z roku na rok coraz większe. Potwierdzają to dane statystyczne mówiące, że co czwarty mieszkaniec obwodu grodzieńskiego przekroczył 65. rok życia. Grodzieńszczyznę zamieszkuje ponad 286 tys. osób w podeszłym wieku, co stanowi 16,3 proc. ogółu ludności. Należy podkreślić, że Grodzieńszczyzna to serce polskości na Białorusi, w dużej części zamieszkiwana przez Polaków i osoby polskiego pochodzenia.

Reklama

Zakup budynku pod Dom Pogodnej Starości był możliwy dzięki współfinansowaniu ze strony Episkopatu Polski. Niniejszy projekt jest realizowany we współpracy z Fundacją „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Projekt rekonstrukcji obiektu uzyskał fundusze ze strony Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. W budynku przeznaczonym na Dom Seniora przed II wojną światową funkcjonowała polska szkoła. Obecnie w jego otoczeniu funkcjonuje placówka opieki paliatywnej prowadzona przez siostry zakonne we współpracy z ks. Romanem Raczko.

Budowa Domu Pogodnej Starości

Od 2018 r. prowadzimy remont budynku w Sopoćkiniach, który ma służyć Polakom w rejonie grodzieńskim, jako Dom Seniora prowadzony przez Caritas Diecezji Grodzieńskiej. Udało się nam poszerzyć powierzchnię zabudowy, nadbudować drugie piętro, położyć stropy między kondygnacjami i zadaszyć budynek. Na obecnym etapie prowadzone są prace związane z instalacją inżynieryjną, wstawiane są okna i drzwi zewnętrzne. Pozostają jeszcze prace wykończeniowe budynku. Z racji na charakter non profit Caritas, stowarzyszenie nie posiada dochodu i nie jest wspierana przez państwo białoruskie. Poszukujemy wsparcia ze strony innych organizacji i osób prywatnych zarówno z kraju, jak i z zagranicy. Wierzymy, że wspólnie uda nam się zrealizować ten szczytny cel, jakim jest zapewnienie godnych warunków życia osobom starszym. Kolejnym etapem, w roku 2020, będzie dalszy remont budynku i wygospodarowanie oraz urządzenie pokoi z łazienkami dla pensjonariuszy oraz renowacja zabytkowych elementów budynku, który ma duże znaczenie dla polskiego dziedzictwa kulturowego na Białorusi.

Polska noszona w sercu

Celem projektu jest zatem poszerzenie działalności opiekuńczej i stworzenie warunków odpowiadających zapotrzebowaniu zgłaszanemu przez Polaków z całego regionu. Projekt ma znaczenie strategiczne i symboliczne z punktu widzenia priorytetów polskiej polityki polonijnej. Utworzenie Domu Seniora w Sopoćkiniach będzie miało wymiar nie tylko dobroczynny, ale również wizerunkowy i promocyjny, ponieważ przyczyni się do propagowania polskiego modelu opieki nad osobami starszymi na terenie całej Białorusi, podobnie jak placówka wileńska, prowadzona przez S. Michaelę Rak (Hospicjum im. bł. ks. Michała Sopoćki), która jest polskim wzorem docenianym na całej Litwie. Ośrodek będzie służył społeczności lokalnej, która jest zasłużona w krzewieniu kultury, tradycji polskich, przekazywanych z dziada pradziada następnym pokoleniom. Chcemy zaakcentować znamienny fakt, iż od zawsze, niezależnie od losów historii, tu była i jest kształtowana nadal trwała polska świadomość narodowa.

Przewidujemy, że pierwszy charytatywny katolicki Dom Seniora Caritas Diecezji Grodzieńskiej będzie placówką przeznaczoną dla mieszkającej na Grodzieńszczyźnie społeczności Polaków. Zaoferuje 45 miejsc pobytowych w pokojach jedno- i dwuosobowych. Każdy z pokoi będzie połączony z łazienką. Dom Seniora będzie posiadał bibliotekę i odpowiednie miejsca odpoczynku. Zaoferuje również niezbędną opiekę medyczną. Ponadto, cały budynek zostanie dostosowany do swobodnego poruszania się osób na wózkach inwalidzkich. Będzie to placówka przestronna, komfortowa, spełniająca wszystkie wymogi sanitarne i przeciwpożarowe, zapewniająca godne warunki życia osobom polskiego pochodzenia w podeszłym wieku i osobom niepełnosprawnym.

Pragniemy z całego serca podziękować wszystkim dotychczasowym i przyszłym darczyńcom za okazane wsparcie i pomoc finansową. Zapewniamy o pamięci w modlitwie. Zapraszamy również do odwiedzenia naszego przepięknego i gościnnego Grodna i jego okolic.

2019-12-04 07:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Caritas Polska rusza na pomoc szpitalom i uruchamia akcję #WdzieczniMedykom

2020-03-27 13:50

[ TEMATY ]

Caritas

stock.adobe.com

Respiratory, termometry bezdotykowe oraz środki ochrony osobistej – tego najbardziej brakuje dziś medykom walczącym z epidemią koronawirusa. Caritas Polska - wychodzi naprzeciw tym potrzebom i ogłasza akcję #WdzieczniMedykom - poinformowała KAI największa organizacja pomocowa w Polsce. Budżet projektu wstępnie oszacowano na 12 mln zł.

Środki pochodzić będą głównie od firm. Jako pierwsza akcję wsparła Fundacja Carrefour przekazując ponad 1,3 mln zł na zakup respiratorów i środków ochrony osobistej dla personelu medycznego.

To druga duża inicjatywa uruchomiona w związku z obecną sytuacją epidemiologiczną w Polsce przez Caritas. Kilka dni temu ruszyła kampania #PomocDlaSeniora. – Lekarze, pielęgniarki i cały personel medyczny oraz seniorzy, to dwie grupy, które potrzebują nas teraz najbardziej. Dlatego w ostatnich dniach Caritas uruchomiła dwie ogromne akcje pomocowe – #WdzieczniMedykom i #PomocDlaSeniora – mówi ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska.

Mechanizm akcji skierowanej do szpitali jest prosty: Caritas, w oparciu o własne doświadczenia w organizowaniu akcji pomocowych na skalę ogólnopolską, rozpoznaje potrzeby wybranych szpitali, które leczą pacjentów z koronawirusem lub przygotowują się do tego zadania. Wstępnie wytypowano 12 takich placówek w całym kraju, ale ich spis może się wydłużyć. Na podstawie zgłaszanego przez nie zapotrzebowania powstaje lista najpilniej potrzebnych zakupów.

Już wiadomo, że znajdą się na niej m.in. respiratory, pojemniki do transportu próbek, kombinezony ochronne czy przyłbice oraz inne środki ochrony osobistej. Cena respiratora wynosi ponad 100 tys. zł, a jednorazowy, tzw. barierowy fartuch ochronny, stosowany na bloku operacyjnym, kosztuje 100 zł. Przy obecnym zapotrzebowaniu szpitali dokonanie najpotrzebniejszych zakupów oznacza ogromne koszty - zwraca uwagę Caritas Polska.

Jako pierwsza swoje wsparcie przekazała Fundacja Carrefour, która na akcję #WdzieczniMedykom przeznaczy ponad 1,3 mln zł. – Przekazując za pośrednictwem Caritas środki na walkę z epidemią koronawirusa w Polsce pragniemy zapewnić, że bezpieczeństwo naszych klientów i pracowników jest dla nas najważniejsze – mówi Christophe Rabatel, prezes Carrefour Polska. - Dziś liczą się konkretne działania, stąd udział Fundacji Carrefour w akcji #WdzieczniMedykom. Prowadząc ponad 900 sklepów w całej Polsce czujemy się niezwykle silnie związani z każdym z miejsc, w których działamy. Idzie za tym odpowiedzialność i solidarność, które chcemy okazać medykom dbającym o zdrowie naszych klientów i pracowników w czasie epidemii - dodaje Rabatel.

Kilka innych firm już zapowiedziało udział w kampanii i ustalane są ostatnie szczegóły, a z kolejnymi trwają rozmowy. Są to zarówno firmy, z którymi Caritas Polska współpracuje przy organizacji rozmaitych akcji pomocowych, m.in. pomocy żywnościowej, jak i zupełnie nowi partnerzy, którzy chcą wesprzeć najbardziej dotkniętych epidemią koronawirusa i szukają podmiotu doświadczonego w organizacji pomocy na skalę ogólnopolską.

– Na Caritas spoczywa teraz szczególny obowiązek. W tym trudnym czasie to my jesteśmy twarzą Kościoła i jako największa organizacja dobroczynna musimy stanąć na wysokości zadania. Kiedy bowiem, jak nie teraz, Caritas powinien uruchomić wszystkie siły i cały swój potencjał, żeby nieść pomoc i otuchę – podsumowuje ks. Marcin Iżycki.

Caritas Polska apeluje do przedsiębiorców o przyłączanie się do akcji. Kampanię mogą też wspierać osoby fizyczne.

Pomóc można przekazując darowiznę na stronie caritas.pl/medycy; wysyłając SMS o treści MEDYK na numer 72052 (koszt 2,46 zł) lub wpłacając dowolną kwotę na konto 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526 (tytuł wpłaty MEDYK)

***

Caritas to największa organizacja dobroczynna w Polsce. Pomaga setkom tysięcy potrzebujących w kraju i za granicą. Struktura Caritas w Polsce składa się̨ z Caritas Polska, która pełni funkcję koordynatora projektów ogólnopolskich i zagranicznych oraz z 44 Caritas diecezjalnych, które niosą̨ bezpośrednią̨ pomoc potrzebującym.

Caritas Polska od trzech lat dynamicznie zwiększa skalę działania. W 2019 roku jej wydatki na działalność́ dobroczynną przekroczyły rekordowy pułap 100 milionów złotych. W tym roku obchodzimy 30-lecie działalności Caritas w Polsce. Organizacja jest częścią̨ sieci Caritas Internationalis i Caritas Europa.

CZYTAJ DALEJ

Idę po śmierć, idę po życie

Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 18-20

[ TEMATY ]

rekolekcje

youtube

Ks. Piotr Pawlukiewicz to jeden z najbardziej znanych polskich rekolekcjonistów.
Na spotkania z nim przychodzą wielkie rzesze wiernych. Znany jest również z niedzielnych kazań podczas Mszy św. transmitowanej przez Polskie Radio. W wyjątkowym wywiadzie dla „Niedzieli” opowiada o swojej chorobie, o tym, jak przygotować się na śmierć, i dlaczego warto dążyć do świętości

KRZYSZTOF TADEJ: – „Wstań. Albo będziesz święty, albo będziesz nikim” – to tytuł najnowszej Księdza książki. Dlaczego tak wysoko stawia Ksiądz poprzeczkę? Nie lepiej powiedzieć: „Czyń więcej dobra” lub po prostu: „Bądź lepszy”?

KS. PIOTR PAWLUKIEWICZ: – Wysoko to nie znaczy ponad ludzkie możliwości. Co to znaczy być świętym? Jeśli ktoś myśli, że święty to ten, kto nie popełnia błędów, że to chodzący ideał, to rzeczywiście za wysoko stawiam poprzeczkę. Ona będzie nieosiągalna nawet dla papieża. Ale dla mnie święty to ten, kto dąży do świętości. Małymi krokami – dwa centymetry na godzinę, milimetr na rok. Idzie do świętości, a jak się cofnie, upadnie, zgrzeszy, to z pokorą podejmuje decyzję, żeby nadrobić stracony dystans. Wraca na poprzednią drogę, mozoli się, żeby osiągnąć łączność z Chrystusem.

– Czym zatem jest świętość?

– Świętość to wybór. Nieraz młodzież pyta: „Po co się spowiadać?”. „Po co się spowiadać, skoro i tak zgrzeszę, upadnę, zawiodę w różnych sytuacjach? Po co się spowiadać, skoro ciągle wracam do grzesznego życia?”. Zawsze odpowiadam: nasze decyzje dotyczą tego, na co mamy wpływ; tego, co możemy wybrać.

– Co dokładnie ma Ksiądz na myśli?

– Każdy z nas ma zaplanowany dzisiejszy wieczór i jutrzejszy dzień. Mniej więcej wiemy, co będziemy robili w tym dniu, czy coś dobrego, czy złego. Nikt nie wie, czy popełni zło np. w 2054 r. Nie wiemy, co będzie się działo w dalszej przyszłości. Odpowiadamy za to, nad czym mamy władzę. Jeśli ktoś pyta: „Po co się spowiadać, skoro znów zgrzeszę?”, to ja pytam, czy planuje grzech. Jeśli planuje, to rzeczywiście jest kiepsko. Jeśli natomiast w dniach, nad którymi mamy władzę, nie planujemy grzechu, to w tym momencie stajemy się święci. W pełnym znaczeniu tego słowa.

– Kiedyś, mówiąc o świętości, opowiadał Ksiądz o filmie, którego bohaterem był Gandhi...

– Jest w tym filmie scena, jak Hindusi idą do fabryki. Angielska policja wali ich pałkami po głowie. Potem stojące kobiety obmywają im rany, a oni na nowo ustawiają się w kolejkę i idą do fabryki. I znowu dostają w głowę, i znowu kobiety obmywają im rany, i tak w kółko. To jest symbol naszej drogi do nieba. Szatan daje nam po głowie, a Kościół robi opatrunek. Opatruje sakramentem, Eucharystią, miłością bliźniego. Potem szatan znowu daje nam po głowie i Kościół znowu nas leczy. Świętym nie jest ten, kto siedzi obok i krytykuje: „I co ci to da?”. Świętym jest ten, kto uporczywie zmierza do Pana Boga. Spójrzmy na Piotra. Dlaczego był święty? Przecież nic nie umiał, nic mu nie wyszło oprócz jednego. Oprócz wracania do Pana Boga. Wielu ludzi jest pysznych. Wstydzą się spowiedzi. Wychodzą na ring tylko wtedy, gdy wiedzą, że wygrają. A jeśli mają cień podejrzenia, że mogą przegrać, to nie podejmują w ogóle walki. Ja zachęcam do walki.

– Nieraz słyszymy, że człowiek, który grzeszy, nie będzie szczęśliwy. To dlaczego ludzie grzeszą?

– Bo to jest na początku bardzo atrakcyjne. Dlaczego jeszcze? Ludzie są pyszni, pokazują płytką dumę, nieraz pokazują, „kim to ja nie jestem”. I wadzą się z samym Bogiem. Kiedyś zapytano żebraka przed katedrą w Warszawie, ile dziennie zarabia. Odpowiedział, że w niedzielę do dwustu złotych. Pytający był zdumiony: „Jak to?! Pan tak sobie tylko siedzi i zarabia aż dwieście złotych? To przecież niesamowite!”. Żebrak odpowiedział krótko: „Bo ludzie są głupie!”. No i my grzeszymy dlatego, że też jesteśmy „głupie”. Wydaje nam się, że obietnica diabła to jakaś superoferta, coś nadzwyczajnego. A kończy się jak zwykle: płaczem, łzami, wyrzutami sumienia i uświadomieniem sobie własnej głupoty.

– W najnowszej książce pisze Ksiądz, że wiele osób jest niezadowolonych. I dzieje się tak bez względu na to, co mają i czym się zajmują. Ciągle coś nam przeszkadza. To jak znaleźć szczęście? Zaakceptować życie takie, jakie jest? Jeśli np. widzimy coś złego w Kościele, to mamy się nie odzywać, tylko kochać Kościół bez względu na to, co się w nim dzieje?

– Kiedy podczas rejsu ktoś nagle krzyknie, że w okręcie jest dziura, to raczej wszyscy rzucą się do roboty pod kierunkiem kapitana, żeby mieć szansę wyjść z tego cało. Mamy kochać Kościół takim, jaki jest. Nigdy nie był doskonały. Zawsze byli w nim grzesznicy, bo Kościół jest szpitalem. Człowiek, który grzeszy, jest w szpitalu. Jest chory i znajduje pomoc. Nieraz słyszę: „Tamten facet chodzi do kościoła, a przecież grzeszy. Wieczorami kłóci się z żoną”. Odpowiadam: „Ale jakby nie chodził do kościoła, to może by ją zabił?”. Ja, gdybym codziennie nie chodził do kościoła, na pewno byłbym gorszy, niż jestem, na pewno trochę bym rozrabiał. Kościół nas leczy. Pan Jezus jest ordynatorem, Matka Boża – pielęgniarką.

– Wróćmy do tych osób niezadowolonych z życia. Czy można znaleźć szczęście już teraz? W miejscu, w którym żyjemy, i w warunkach, w których się znajdujemy?

– Oczywiście. Kiedyś czytałem wspomnienia jednej z więźniarek z Ravensbrück. Napisała, że nigdzie nie spotkała tak wspaniałych ludzi jak tam – życzliwych, pomocnych, z otwartym sercem. Mówiła o swoich towarzyszkach, że to aniołowie chodzący po ziemi. Tam więźniarki pomagały sobie nawzajem. Gotowe były oddać za siebie życie. I chwaliły Boga za dobro, które przekazywał przez ich serca.

– Nie zawsze łatwo odnaleźć szczęście. Ktoś np. dowiaduje się, że jest chory na nowotwór, ma przerzuty i zostało mu kilka miesięcy życia. Jak ma odnaleźć szczęście?

– Wszystko zależy od tego, czy ta osoba jest przygotowana na śmierć. Każdy z nas ma się przygotowywać do tej chwili. Godzina śmierci jest najważniejsza, bo w niej dokonamy ostatecznego wyboru. Wybierzemy szczęście albo, nie daj Boże, piekło. Niektórzy pójdą do piekła z własnej chęci, z własnej woli na złość Panu Bogu. Tak Go nienawidzą. Nienawiść zatruwa człowieka. Człowiek nieraz z nienawiści potrafi cierpieć tylko po to, żeby innemu zadać ból.

– Wróćmy do człowieka, który się dowiedział, że ma nowotwór.

– Człowiek powinien być przygotowany, że może stać się inaczej, niż sobie tego życzymy. Gdy składamy życzenia, często słyszymy: „wszystkiego najlepszego”, „niech ci się wiedzie”, „powodzenia”, zdrówka, zdrówka, a przede wszystkim zdrówka”. Trzeba być przygotowanym, że może być inaczej, i życzyć ufności Chrystusowej. Kiedyś mój kolega ksiądz opowiadał, że w dzieciństwie, kiedy jechał rowerem, ciężarówka przycisnęła go do krawężnika. Przewrócił się z wielkim hukiem, rozbił kolano i zapłakany wrócił do domu. Mama spytała, o czym myślał, gdy ta ciężarówka na niego jechała. Była przekonana, że usłyszy o mamusi i tatusiu. Ale tak nie odpowiedział. To są chwile, kiedy trzeba myśleć o Bogu. Gdy spotyka nas takie nieszczęście jak nowotwór, myślmy o Bogu.

– Pojawiają się pytania: „Dlaczego ja? Skoro Bóg jest wszechmogący, może mi przecież pomóc; dlaczego nie pomaga?”. Czy są dobre odpowiedzi na takie pytania?

– Oczywiście, można znaleźć odpowiedź. Zależy to od konkretnej sytuacji. W niejednym domu nastąpiły zgoda, pojednanie, otwarcie oczu na coś, czego się wcześniej nie dostrzegało, tylko dlatego, że ktoś z pokorą przyjął śmierć. Takie osoby mogą zrobić dużo dobrego. Dostały oręż do czynienia dobra. A śmierć przecież i tak kiedyś nastąpi.

– Śmierć, która niczego nie kończy. Można powiedzieć: Idę po śmierć, czyli idę po życie?

– Życie się nie kończy, ale się zmienia. Idę po śmierć, idę po życie. Tak, to dobre określenie. Na pogrzebie mówi się o człowieku, który umarł. Ale przecież to my umieramy, a on żyje. Ilu rodziców, ojców, matek bierze dzisiaj Biblię do ręki i rozmawia z dzieckiem o zmartwychwstaniu? Posłużę się przykładem. Na dworcu kolejowym możemy zobaczyć tunel. Na peronie ptak dziobie okruszki. Mógłby wlecieć w ten tunel i znaleźć dużo jedzenia. Ale się boi. My też tak żyjemy. Nasze okruszki to samochód, DVD, komputer. Dziobiemy, a ciasny tunel prowadzi do życia wiecznego. Tylko że młodzi ludzie wiedzą jedno: liczy się kasa. Jedyną powszechną ideologią w Polsce jest materializm praktyczny. My tu sobie rozmawiamy, a tymczasem w Polsce odbywa się, powiedzmy, kilka tysięcy rozmów o pieniądzach. Jak mało mam kasy, jak bardzo potrzebuję kasy, gdzie można więcej zarobić...

– Co Ksiądz mówi tym, którzy tylko o tym myślą?

– Puknijcie się w głowę! Wjechaliście w ślepą uliczkę. Ona jest bajecznie kolorowa, śliczna, ale na końcu okaże się, że jest ślepa. Nie zaprowadzi nikogo do szczęścia. Godzinami mogę opowiadać o ludziach, którzy teoretycznie powinni być nieszczęśliwi, a jednak jest inaczej. Ostatnio np. fotografowano siostrę zakonną, która ma sto lat. Szukano oblicza starego człowieka na okładkę książki. Siostra zapytała, o czym jest ta książka. Usłyszała, że o ludziach starych, smutnych, chorych. Podziękowała. „To nie dla mnie i nie o mnie”. Miała pokój w sercu. Była szczęśliwa.

– Był Ksiądz kiedyś kapelanem w szpitalu. Widział, jak ludzie odchodzą z tego świata. I przyszła ta chwila, kiedy to Księdza dotknęła choroba. Jak to Ksiądz przeżywa?

– Na razie raczej z humorem. Nie załamuję się. Lubię rozmawiać z Panem Bogiem po wojskowemu, chociaż nigdy w wojsku nie byłem. Wyobrażam sobie, że Pan Jezus mówi o chorobie: „Pawlukiewicz, masz nowego przyjaciela”. Odpowiadam: „Tak jest!”. I żyję dalej.

– Boli?

– Bólu nie czuję. To ograniczenie ruchowe, brak koordynacji. Przewróciłem się już może z 30, 40 razy.

– Czyli żartów nie ma?

– Bywa niebezpiecznie. Jak upadam, np. ze schodów, to myślę, żeby jakoś ręce pochować i przyjąć ciałem ciężar uderzenia.

– To choroba Parkinsona?

– Tak.

– Można ją zatrzymać?

– Można ją spowolnić i to się w dużym stopniu udaje. Ale po jakimś czasie zawsze sunie do przodu. Pół milimetra, centymetr, ciągle dalej.

– Kiedy Ksiądz się zorientował, że jest poważnie chory?

– W 2007 r. Przy goleniu zadrżała mi ręka. Nie mogłem precyzyjnie dotykać maszynką twarzy. Potem był problem z wyciągnięciem chusteczki do nosa albo portfela z kieszeni. Z trudem myłem zęby. Ale jeszcze wtedy były to drobne dolegliwości. Teraz jest inaczej. Szukam jednak pozytywnych stron. Jestem wzruszony opiekuńczością sióstr zakonnych, kapłanów, ludzi świeckich. Przychodzą, pytają, czy w czymś mi pomóc, czy dokądś podwieźć, coś kupić. Te codzienne doświadczenia kontrastują z obrazem polskiego kleru, który ostatnio przedstawił jeden z reżyserów. Ja widzę codziennie inny świat i jestem nim pozytywnie zaskoczony.

– Czy boi się Ksiądz śmierci?

– Teraz nie (uśmiech). Siedzimy sobie w miły jesienny wieczór. Miło się rozmawia, jest przyjemnie. Ale jak przyjdzie lekarz i powie, że to już koniec, to pewnie będę zazdrościł tym, którzy będą mogli oglądać następne mistrzostwa świata w piłce nożnej. Pewnie też tym, którzy dostaną nowy sprzęt muzyczny, taki idealny, bezszumowy... Wiem jednak, że Pan Bóg pokaże mi w niebie wiele fantastycznych rzeczy, o których na ziemi nie mamy pojęcia. Oczywiście, jeśli znajdę się w niebie, o co Boga pokornie proszę.

– Mówi Ksiądz, że każdy powinien przygotować się do śmierci. A Ksiądz jak to robi?

– Dużo myślę o śmierci, o przemijaniu. Dwa miesiące temu umarła moja mama. Widziałem ją przez całe moje życie, czyli prawie przez 60 lat. Przyglądałem się, jak żyła, byłem blisko w chorobie, kiedy umierała. I bardzo realnie spojrzałem na siebie. Mam prawie 60 lat, jestem chory. Oczywiście, można jeszcze pracować, funkcjonować, ale trzeba realnie oceniać sytuację i przygotować się na ten moment. Przygotować – to znaczy wypełnić swoją misję na maksa. Zrobić to, co zostało do zrobienia i co można zrobić przy wszystkich ograniczeniach. Tak, aby potem stanąć jak szeregowiec przed Generałem i usłyszeć od Niego słowa: „Dobrze, synu. Wiele uczyniłeś dobrego i wielką dostaniesz nagrodę w niebie”.

– Liczy Ksiądz na cud? Przecież wiele osób doświadczyło cudu.

– Kiedy o tym myślę, mówię sobie: „To byłby numer!”. Podchodzę do wszystkiego z humorem. Na początku, gdy lekarze stwierdzili, że to choroba Parkinsona, pojechałem do sióstr zakonnych na rekolekcje. Laseczką się podpierałem, żeby się nie przewrócić. Na spotkaniu po skończonych rekolekcjach słuchaczki wymieniały poglądy: które nauki się podobały, które mniej. Ze zdumieniem usłyszałem od 90 proc. zakonnic, co zrobiło na nich największe wrażenie: to, że ks. Pawlukiewicz o lasce zmagał się przy ołtarzu, żeby czegoś nie wylać, bo ręka mu drżała. Potem pojechałem na zamknięte rekolekcje do studentów i usłyszałem to samo. Wtedy dopiero można się było załamać! Trochę się buntowałem, no bo jak to, nie podziwiają moich słów, wygłaszanych mądrości, tylko podziwiają laskę, którą się podpieram, żeby nie wylądować na ziemi? Skandal! (śmiech).

– Bywają chwile depresji?

– Kiedyś miałem złe dni. Pomyliłem tabletki i zajrzała mi w twarz perspektywa domu starców. Marzyłem wcześniej, że jak będę ociężały, to kupię sobie jakiś fajny, duży telewizor. Tak na koniec. A potem przepiszę go jakimś biednym dzieciom. A tu po lekach nastąpiło jakieś nagłe załamanie zdrowia i perspektywa, że już nie zdążę zrobić nawet tego i wyląduję w domu księży emerytów. A tam łóżko i pampersy.

– Czy w takiej sytuacji inaczej przeżywa się życie? Czy jest się bliżej Boga?

– Cieszę się, że Bóg uchronił mnie od postawy buntu. Od stawiania pytań, dlaczego, i mówienia: „przecież dobrze żyłem”.

– Powróćmy na koniec do najnowszej książki. Jakie jest jej najważniejsze przesłanie?

– Chcę przekazać wszystkim: gryź, kop, szalej, ale wracaj. Wracaj do Pana Boga. Na różne sposoby. Możesz żebrać, płakać, prosić o spowiedź, ale jednego nie zaniechaj. Wróć do Kościoła, wróć do Pana Boga. Konfesjonały są otwarte codziennie, za darmo. Nie czekaj na koniec życia, bo nie wiesz, kiedy nastąpi. Zacznij wracać. Już teraz.

– Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Z. Wójcik: każdego dnia słowo Boże odnosi się do naszej sytuacji

2020-03-29 21:22

[ TEMATY ]

kwarantanna

TV Niedziela

ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie

– Każdego dnia w sytuacji skrajnej słowo Boże przemawia z wielką mocą. Każdego dnia odnosi się ono do naszej sytuacji. Lepszej rady, diagnozy i pomysłu nie ma na te nasze chwile i dni – mówi w rozmowie z Niedzielą TV ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie.

– Trzeba mieć dobrą wolę, żeby zrozumieć drugiego człowieka w słowie, które on do mnie wypowiada. Podobnie dzieje się ze słowem Bożym – podkreśla ks. Wójcik.

Jego zdaniem „ten czas, który przeżywamy to jest taka próba, żeby wykazać się człowieczeństwem”. – To jest także czas na modlitwę. Może nawet na te zaległe modlitwy – dodaje ks. Wójcik.

Kapłan radzi również, aby w okresie kwarantanny spokojnie porozmawiać w rodzinach – Może się zdarzyć, że jak to wszystko się skończy ktoś powie, miałem tak dużo czasu, a nawet nie porozmawiałem z moim ojcem i po raz kolejny nie zdałem egzaminu z życia i człowieczeństwa. To by było najsmutniejsze – zauważa ks. Wójcik.

– Dla nas wierzących najważniejsza kwarantanna to ta, która dotyczy naszej duszy. Trzeba pokładać ufność w Panu – dodaje kapłan i za filozofem i teologiem Paulem Tillichem z jego książki „Męstwo bycia” podkreśla, że „gdy człowiek dojdzie do ściany, której nie może przebić głową, gdy dojdzie do sytuacji, w której już nic nie ma sensu, to odpowiedź jest jedna – wiara w Pana Boga i zaufanie”.

Ks. dr Zdzisław Wójcik, psycholog, proboszcz parafii pw. Matki Bożej Zwycięskiej w Częstochowie. Wykładowca psychologii ogólnej, psychologii religii i psychologii rozwojowej w Wyższym Seminarium Duchowny i w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję