Reklama

Kościół

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie mój Syn

Niedziela Ogólnopolska 9/2020, str. 17

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Jasna Góra

nowenna

Maryja

Jasnogórskie Śluby Narodu

Wielka Nowenna

beatyfikacja kard. Wyszyńskiego

Maryjne drogi kard. Wyszyńskiego

Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kardynała Wyszyńskiego

Inauguracja Wielkiej Nowenny na Jasnej Górze, 3 maja 1957 r.

Istotą kultu chrześcijańskiego jest pełnienie woli Bożej. Potwierdził to Pan Jezus, mówiąc: „Nie każdy, który Mi mówi: «Panie, Panie!», wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Podobnie jest z kultem maryjnym. Jego istotą jest pełnienie woli Bożej, czyli życie zgodne z Bożymi przykazaniami. Wszelkie formy modlitwy i inne akty pobożności mają nas prowadzić do tego, co najważniejsze: do świętości życia, do oddawania Panu Bogu chwały przez nasze dobre działania, zgodnie ze słowami Zbawiciela: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5, 16).

Kardynał Wyszyński wiedział, jak ważne są modlitewne formy kultu maryjnego, ale miał też świadomość, że przyniosą one swój właściwy skutek dopiero wtedy, gdy przełożą się na praktyczne życie w stanie łaski uświęcającej, zarówno poszczególnych ludzi, jak i całego narodu. Dlatego w całej swej posłudze pasterskiej nieustannie przypominał, że najlepiej uczcimy Matkę Bożę, gdy będziemy czynić to, czego uczy nas Jej Syn (por. J 2, 5). Stąd Jasnogórskie Śluby Narodu z 1956 r. stały się zobowiązaniem złożonym Panu Bogu przez pośrednictwo Królowej Polski do wierności Ewangelii, Krzyżowi i Kościołowi, czyli do życia zgodnego z Bożymi przykazaniami.

Reklama

By zrealizować te śluby i dobrze się przygotować do dziękczynienia za 1000 lat wiary katolickiej w Polsce, Prymas Tysiąclecia ułożył konkretny program duszpasterski w formie 9-letniej nowenny, nazwanej Wielką Nowenną przed Milenium Chrztu Polski. Poszczególne lata nowenny były w praktyce poświęcone zgłębianiu kolejnych zobowiązań zawartych w Ślubach Jasnogórskich i wcielaniu ich w życie, a wśród nich były: troska o życie w łasce uświęcającej, obrona życia nienarodzonych, troska o rodzinę i młodzież, troska o sprawiedliwość społeczną, walka z narodowymi wadami i szerzenie kultu Matki Bożej Królowej Polski.

Program Wielkiej Nowenny stał się więc w praktyce programem moralnej odnowy narodu. Sprawił, że kult maryjny został ukazany w najpiękniejszej i jednocześnie najbardziej wymagającej perspektywie: jako życie zgodne z Ewangelią i naśladowanie cnót Najświętszej Maryi Panny. Ten nowennowy wysiłek pasterzy Kościoła i całego narodu został wysłuchany przez Bożą Opatrzność i przyniósł błogosławione owoce, głównie w postaci zachowania skarbu świętej wiary w trudnym czasie walki z Kościołem.

2020-02-25 11:59

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Życie oddała Maryi

2020-05-06 17:12

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Maria Okońska

Jasnogórskie Śluby Narodu

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Na jej argument uwięziony kard. Stefan Wyszyński napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego. Jako jedyna była też świadkiem składanych przez niego 26 sierpnia 1956 r. w Komańczy Ślubów Jasnogórskich. 7 lat temu zmarła Maria Okońska, współzałożycielka Instytutu Prymasa Wyszyńskiego.

„Byłam więc w Komańczy uczestnikiem prymasowskiej Mszy świętej, a potem w pokoju, przed wielkim obrazem Matki Bożej Częstochowskiej jako lud Boży odpowiadałam, gdy Ojciec czytał tekst : „Królowo Polski – przyrzekamy”. W warunkach więziennych nie mógł tego Ojciec uczynić w kaplicy, w obecności sióstr i ludzi. Wobec tego – wierzę, że z woli Maryi – ja sama byłam Jej „ambasadorem” z Jasnej Góry” – wspominała przed laty Maria Okońska.

Od 1942 roku współpracowała z ks. Stefanem Wyszyńskim. W roku 1948 została aresztowana przez UB za działalność duszpasterską i organizowanie obozów wakacyjnych dla dziewcząt z całej Polski. Wypuszczono ją po ponad 4 miesiącach, po interwencji biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego.

Maria Okońska urodziła się w Warszawie 16 grudnia w 1920 r. W jej rodzinie silne były tradycje religijne i patriotyczne. Ojciec Ludwik zginął jako ochotnik w wojnie polsko-bolszewickiej przed jej narodzinami. Ukończyła Liceum Królowej Jadwigi. W czasie okupacji studiowała polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim oraz psychologię i pedagogikę na Uniwersytecie Ziem Zachodnich. Naukę łączyła z działalnością apostolską wśród dziewcząt. Była przekonana, że Polska odzyska wolność, kiedy wzmocni się moralnie, co w ogromnej mierze zależy od poziomu polskiej kobiety. Jej wielkim pragnieniem było stworzenie ośrodka wychowawczego dla młodzieży żeńskiej - Miasta Dziewcząt. Spośród okupacyjnych grup wybrała kilka osób, które zdecydowały się poświęcić życie tej sprawie. Tak wyglądały początki tak zwanej „Ósemki”, zalążka przyszłego instytutu świeckiego, który istnieje do dzisiaj jako Instytut Prymasa Wyszyńskiego.

W czasie wojny Maria Okońska z Marią Wantowską i Janiną Michalską uczestniczyły w Powstaniu Warszawskim, organizowały modlitwy i podtrzymywały ducha mieszkańców stolicy. Za tę działalność Maria Okońska została odznaczona w 2009 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Gdy w 1953 r. kard. Wyszyński został aresztowany, Maria Okońska organizowała czuwania modlitewne na Jasnej Górze. Od 1954 r. nie opuszczała duchowej stolicy Polski, modląc się o wolność Prymasa i zwycięstwo Matki Bożej w Polsce. W 1956 r. po złagodzeniu warunków więzienia kard. Wyszyńskiego i przeniesieniu go do Komańczy, przedostawała się do uwięzionego Prymasa. Była łącznikiem między nim a Jasną Górą.

To właśnie pani Okońska przekonała kard. Wyszyńskiego do napisania Ślubów Jasnogórskich. Było to 15 maja 1956 r. Prymas uważał, że skoro jest uwieziony, oznacza to, że wolą Matki Bożej jest, iż nie powinien pisać ślubów. Na te słowa Kardynała Maria Okońska odpowiedziała, że przecież św. Paweł najpiękniejsze listy pisał z więzienia. Ten argument zdecydował i Śluby Jasnogórskie powstały.

Na drugi dzień – w święto św. Andrzeja Boboli – Prymas rano wszedł do kaplicy i położył na klęczniku Marii Okońskiej kilka stron maszynopisu z tekstem Ślubów Jasnogórskich. „Osłupiałam i zaczęłam szlochać ze szczęścia. Wiedziałam już na pewno, że Matka Boża, z prostej nawet wdzięczności, otworzy niedługo drzwi Ojca więzienia, wracając mu wolność” – pisała Maria Okońska.

Przyczyniła się do ocalenia od zapomnienia kazań Prymasa Tysiąclecia. Sama zrobiła też około dziesięciu tysięcy jego zdjęć. Do końca życia kard. Wyszyńskiego pracowała w Sekretariacie Prymasa Polski, była członkinią Komisji Maryjnej Episkopatu Polski do końca jej istnienia.

Była osobą rozmodloną, oddaną całkowicie Maryi i żyjącą Bogiem. Kochała Polskę całym sercem. Miałem szczęście poznać panią Marię osobiście. Podczas jednego ze spotkań powiedziała do mnie: „Jak to dobrze, że jesteś w Polsce, że nie wyjechałeś”.

Zmarła 6 maja 2013 r. w Częstochowie. W testamencie do swoich duchowych córek z Instytutu Prymasa Wyszyńskiego napisała: „To Maryja sprawiła, że kocham Chrystusa, jak tylko serce może, że kocham Go bez granic…”.

CZYTAJ DALEJ

Premier Morawiecki i prezydent Duda z wizytą na Mierzei Wiślanej

2020-05-30 13:41

[ TEMATY ]

premier

inwestycja

Mateusz Morawiecki

koronawirus

Mierzeja Wiślana

PAP

Skowronki, 30.05.2020. Prezydent Andrzej Duda (P) i premier Mateusz Morawiecki (L) podczas wizyty na terenie budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej w miejscowości Skowronki.

- Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą powiedział dziś Mateusz Morawiecki. Premier i prezydent odwiedzili Mierzeję Wiślaną, gdzie trwa budowa nowej drogi wodnej, która połączy Zalew Wiślany z Morzem Bałtyckim.

Podczas wizyty premier powiedział:.

- Tutaj budujemy nową drogę morską, ale jest to też symbol przełamania tego, że tak wiele rzeczy w Polsce nie mogło być zrealizowanych. To też test współpracy władz państwowych dla dobra regionu. To wielka szansa dla rozwoju Elblągu i Warmii, ale również dla Polski. Dzięki nowym mocom portowym uzyskanym w wyniku tej inwestycji, skorzysta cała Polska, handel i cała gospodarka. Tak właśnie napędza się wzrost gospodarczy – przez eksport i przez import, przez handel.

- Świat szuka ścieżek odbudowy wzrostu gospodarczego po pandemii koronawirusa. USA, Chiny i Europa stawiają na inwestycje. Przez wielkie plany inwestycyjne wychodzono z kryzysu. Dzisiaj wielkim planem inwestycyjnym Polski jest fundusz inwestycji publicznych o wartości 30 mld zł.- zaznaczył premier. I dodał:- Dzisiaj do wielkiego planu inwestycyjnego Polski, składającego się z bardzo wielu naszych projektów, którego trzonem będzie fundusz inwestycji publicznych o wartości min. 30 mld zł, dokładamy nasze tarcze. Codziennie 2 mld zł trafiają do firm na ratowanie miejsc pracy. To także nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców. Zdecydowaliśmy się z prezydentem Andrzejem Dudą działać bardzo szybko, bo wiemy że raz utracone miejsca pracy ciężko wracają. Dziękuję prezydentowi, że dba o każde miejsce pracy.

- Wiele miejsc pracy powstaje przy budowie Mierzei, ale to da też setki tysięcy miejsc pracy po zakończeniu budowy. Wkrótce cała Polska będzie wielkim placem budowy. To nowe możliwości handlowe dla wielu przedsiębiorców.

Nie byłoby naszych sukcesów dostrzeganych dzisiaj przez Europę w walce z koronawirusem, gdyby nie ścisła współpraca rządu z prezydentem Andrzejem Dudą - podsumował Mateusz Morawiecki.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: Duch Święty fundamentem jedności Kościoła (dokumentacja)

2020-05-31 11:38

[ TEMATY ]

papież Franciszek

Zesłanie Ducha św.

PAP

„Naszą zasadą jedności jest Duch Święty” – stwierdził papież podczas Eucharystii w uroczystość Zasłania Ducha Świętego sprawowanej przy "Ołtarzu katedry" w bazylice watykańskiej. Ojciec Święty wezwał też do walki z egoizmem, czynieniem z siebie ofiary oraz z pesymizmem.

Oto tekst papieskiej homilii w tłumaczeniu na język polski:

„Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch” (1 Kor 12, 4), pisze Apostoł Paweł do Koryntian. I kontynuuje: „Różne też są rodzaje posługiwania, ale jeden Pan; różne są wreszcie działania, lecz ten sam Bóg” (ww. 5-6). Różne - jeden: św. Paweł nalega na połączenie dwóch słów, które zdają się być przeciwstawne. Chce nam powiedzieć, że Duch Święty jest ten jeden, który łączy to, co jest różne, i że Kościół narodził się w ten sposób: my, różni, zjednoczeni przez Ducha Świętego.

Przejdźmy więc do początków Kościoła, do dnia Pięćdziesiątnicy. Spójrzmy na apostołów: są wśród nich ludzie prości, nawykli do życia z pracy rąk własnych, jak rybacy, i jest Mateusz, który był wykształconym poborcą podatkowym. Są wśród nich ludzie różnego pochodzenia i wywodzący się z różnych sytuacji społecznych, o imionach żydowskich i greckich, o charakterach łagodnych oraz wybuchowych, o różnych wizjach i wrażliwościach – wszyscy byli różni. Jezus nie zmieniał ich, nie ujednolicił czyniąc ich seryjnymi modelami. Pozostawił ich różnice a teraz łączy namaszczając ich Duchem Świętym. Jedność tych różnych przychodzi wraz z namaszczeniem. W dniu Pięćdziesiątnicy Apostołowie rozumieją jednoczącą moc Ducha Świętego. Widzą to na własne oczy, gdy wszyscy, choć mówią różnymi językami, tworzą jeden lud: lud Boży, ukształtowany przez Ducha, który splata jedność z naszych różnic, który daje harmonię, bo Duch jest harmonią.

Przejdźmy do nas, do dzisiejszego Kościoła. Możemy zadać sobie pytanie: „Co nas łączy, na czym opiera się nasza jedność?”. Także wśród nas istnieją różnice, na przykład opinii, wyborów, wrażliwości. Zawsze istnieje pokusa zawziętej obrony swoich idei, sądząc, że są one dobre dla wszystkich i dogadując się tylko z tymi, którzy myślą tak, jak my. To okropna pokusa, która dzieli. Ale to jest wiara na nasz obraz, to nie to, czego chce Duch. Można by wówczas pomyśleć, że tym co nas jednoczy są te samy rzeczy, w które wierzymy i te same zachowania, jakie stosujemy. Ale jest znacznie więcej: naszą zasadą jedności jest Duch Święty. Przypomina On nam, że przede wszystkim jesteśmy umiłowanymi dziećmi Bożymi, wszyscy równi pod tym względem,a jednocześnie wszyscy różni. Duch przychodzi do nas, ze wszystkimi naszymi różnicami i nędzami, aby nam powiedzieć, że mamy jednego Pana, Jezusa, i jednego Ojca, i że dlatego jesteśmy braćmi i siostrami! Zacznijmy od tego, spójrzmy na Kościół tak, jak czyni to Duch, a nie jak czyni to świat. Świat widzi nas jako prawicowców albo lewicowców; Duch widzi nas jako należących do Ojca i Jezusa. Świat widzi konserwatystów i postępowców, ludzi o takiej czy innej ideologii; Duch widzi dzieci Boże. Spojrzenie światowe widzi struktury, które trzeba uczynić bardziej wydajnymi; spojrzenie duchowe widzi braci i siostry żebrzących o miłosierdzie. Duch nas miłuje i zna miejsce każdego w całości: dla Niego nie jesteśmy konfetti niesionymi przez wiatr, ale niezastąpionymi fragmentami Jego mozaiki.

Wróćmy do dnia Pięćdziesiątnicy i odkryjmy pierwsze dzieło Kościoła: głoszenie. Widzimy jednak, że apostołowie nie przygotowują strategii, gdy byli w wieczerniku nie opracowywali strategii, nie mają planu duszpasterskiego. Mogli podzielić ludzi na grupy według różnych narodów, mówić najpierw do bliskimi, a następnie do dalekich, wszystko we właściwym porządku... Mogli też poczekać chwilę z głoszeniem, a w międzyczasie pogłębić nauki Jezusa, by uniknąć ryzyka... Nie. Duch nie chce, aby pamięć o Mistrzu była kultywowana w zamkniętych grupach, w wieczernikach, w których przyzwyczajamy się do „zagnieżdżenia”, to okropna choroba, która może przydarzyć się Kościołowi – Kościół który nie jest wspólnotą, nie jest rodziną, nie jest matką, lecz gniazdkiem. Otwiera, wypycha poza to, co już zostało powiedziane i uczynione, poza opłotki nieśmiałej i skrupulatnej wiary. W świecie, bez solidnego uporządkowania i skalkulowanej strategii zmierzamy ku upadkowi. W Kościele natomiast Duch Święty gwarantuje jedność tym, którzy głoszą. A apostołowie idą: nieprzygotowani, podejmują zaangażowanie, wychodzą. Ożywia ich tylko jedno pragnienie: obdarzać tym, co otrzymali. Piękny jest ten początek 1 Listu św. Jana: „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce”.

W końcu udaje się nam zrozumieć, co jest tajemnicą jedności, tajemnicą jedności Kościoła, tajemnicą Ducha. Jest to dar. Ponieważ On jest darem, żyje dając siebie i w ten sposób utrzymuje nas razem, czyniąc nas uczestnikami tego samego daru. Ważne jest, byśmy wierzyli, że Bóg jest darem, że nie działa biorąc, lecz dając. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ od tego jak pojmujemy Boga, zależy nasz sposób bycia ludźmi wierzącymi. Jeśli mamy na myśli Boga, który bierze i się narzuca, to my także chcielibyśmy brać i się narzucać: zajmować przestrzenie, przypominać o swoim znaczeniu, zabiegać o władzę. Ale jeśli mamy w naszych sercach Boga, który jest darem, wszystko się zmienia. Jeśli uświadomimy sobie, że to, czym jesteśmy jest Jego darem, darem bezinteresownym i niezasłużonym, to wówczas także i my będziemy chcieli uczynić z naszego życia dar. A miłując pokornie, służąc bezinteresownie i z radością, będziemy przedstawiali światu prawdziwy obraz Boga. Duch Święty, żywa pamięć Kościoła, przypomina nam, że rodzimy się z daru i że wzrastamy dając siebie; nie zachowując siebie, ale dając siebie.

Drodzy bracia i siostry, spójrzmy w nasze wnętrze i zadajmy sobie pytanie, co nam przeszkadza w dawaniu siebie. Są trzej nieprzyjaciele daru, stale czyhający u bram serca: narcyzm, robienie z siebie ofiary i pesymizm. Narcyzm sprawia, że człowiek czyni siebie bożkiem, sprawia, że zadowala nas jedynie to, co nam się opłaca. Narcyz myśli: „Życie jest piękne, jeśli ja zyskuję”. I nawet tak mówi: „Dlaczego miałbym dawać siebie innym?”. W tej pandemii, jakże wiele zła wyrządza narcyzm, koncentrowanie się na własnych potrzebach, będąc obojętnymi na potrzeby innych, nie przyznając się do własnych słabości i błędów. Ale groźny jest także drugi nieprzyjaciel - robienie z siebie ofiary. Ktoś robiący z siebie ofiarę codziennie narzeka na bliźniego: „Nikt mnie nie rozumie, nikt mi nie pomaga, nikt mnie nie kocha, wszyscy mnie nienawidzą!”. Ileż razy słyszymy takie narzekania. I jego serce się zamyka, gdy się zastanawia: „Dlaczego inni nie dają mi siebie?". W dramacie, który przeżywamy, jakże okropne jest robienie z siebie ofiary! Myślenie, że nikt nas nie rozumie i nie czuje tego, co my odczuwamy. Jest też wreszcie pesymizm. Tutaj codzienna litania brzmi: „W każdej dziedzinie nie jest dobrze, w społeczeństwie, polityce, Kościele...”. Pesymista narzeka na świat, ale pozostaje obojętny i myśli: „Jaki sens ma dawanie? Jest nieprzydatne”. Teraz, w wielkim wysiłku, by zacząć od nowa, jakże szkodliwy jest pesymizm, widzenie wszystkiego w czarnych barwach, powtarzanie, że nic już nigdy nie będzie takie samo, jak dawniej! Jeśli myślimy w ten sposób, to na pewno nie powróci nadzieja. W tych trzech: bożku narcyzmu zwierciadła, bożku narzekania - czuję się kimś ważnym narzekając, bożku negatywności - wszystko jest czarne, mroczne znajdujemy się w stanie katastrofalnego głodu nadziei i musimy docenić dar życia, dar, którym jest każdy z nas. Dlatego potrzebujemy Ducha Świętego, daru Boga, który uzdrawia nas z narcyzmu, z robienia z siebie ofiary i z pesymizmu, uzdrawia nas z zwierciadła, narzekania i mroku.

Bracia i siostry, módlmy się do Niego: Duchu Święty, pamięci Boga, ożyw w nas pamięć o otrzymanym darze. Uwolnij nas od paraliżu egoizmu i rozpal w nas pragnienie służenia, czynienia dobra. Bo gorszy niż ten kryzys, jest tylko dramat zmarnowania go, zamykając się w sobie. Przyjdź, Duchu Święty: Ty, który jesteś harmonią, uczyń nas budowniczymi jedności; Ty, który zawsze dajesz siebie, daj nam odwagę, by wyjść z siebie, aby się miłować i pomagać, by stać się jedną rodziną. Amen.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję