Reklama

Edytorial

Edytorial

Wszystko będzie dobrze

Jestem przekonany, że na liście materiałów niezbędnych do przetrwania epidemii potrzeba nam czegoś więcej niż tylko środków dezynfekujących.

2020-03-18 10:59

Niedziela Ogólnopolska 12/2020, str. 3

[ TEMATY ]

edytorial

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Wstrząsnął mną ten film – znajomy włoski ksiądz stoi przed kościołem z Najświętszym Sakramentem i błogosławi Nim sporadycznie przechodzących ulicą ludzi. A oni klękają i się żegnają. Pojawia się uspokojenie – panika, strach i obawy jakby ustępują. W tym zatrzymaniu się i przyklęknięciu są ufność i nadzieja, które biorą górę nad niepokojem i strachem.

Potrzebujemy nadziei bardziej niż kiedykolwiek przedtem. Nadziei, która obroni nas przed lękiem o przyszłość. Włosi, na których patrzy dziś cały świat, mawiają: Andra tutto bene (wszystko będzie dobrze). Powtarzamy to zdanie razem z nimi, jakby było ono lekarstwem na kordony sanitarne, kwarantanny, niepokój o wynik testu na koronawirusa, o zdrowie najbliższych. Będzie dobrze...

Piszę ten tekst w niedzielę, w której po raz pierwszy w historii spora część Polaków nie poszła do kościołów, o co poprosili sami księża biskupi. I tak oto nastał czas tęsknoty za Eucharystią, nieznany większości z nas. Co zrobimy z niedzielą bez wizyty w kościele? A może paradoksalnie taka niedziela to szansa na spotkanie z Bogiem w innej formie?

Reklama

W czasach pandemii istotne, moim zdaniem, staje się pytanie o zawierzenie Bogu swojego życia. Łatwo trwać w przekonaniu, że zawierzyliśmy nasz los Bogu, gdy niczego nam nie brakuje. Trudniej, gdy świat staje na głowie. W takich chwilach zdaje się, że Bóg mówi: „sprawdzam!” – bo jeśli Mu ufamy, jeśli zawierzamy swoje życie, to czego się boimy? Kto jest twoją opoką w czasach zarazy? Dziś każdy z nas na nowo, w ciszy własnego serca, powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie. Oczywiście, namawiam nie do lekceważenia zaleceń władz czy służb medycznych, ale do nadziei. Do pokoju serca, który rodzi się z przekonania, że Pan Bóg nieustannie nad nami czuwa. Jak ten pokój osiągnąć? To proste – modlitwą.

Zamiast przez wiele godzin śledzić informacje o liczbie zarażonych czy kolejnych decyzjach sztabu kryzysowego warto zrobić sobie kwarantannę od świata na rzecz przebywania z Bogiem. Jestem bowiem przekonany, że na liście materiałów niezbędnych do przetrwania epidemii potrzeba nam czegoś więcej niż tylko środków dezynfekujących.

Francuzi i Włosi rzucili się np. do czytania Dżumy Alberta Camusa. Książka znika z półek równie szybko jak makaron, mydło i środki odkażające. Zastanawiam się, co czytają w tej chwili Polacy. Może zamknięci w domu sięgną po wyjątkową książkę, którą – jak mówią statystyki – ma na półce większość z nas. Myślę, oczywiście, o Biblii. Przy okazji – zachęcam do sięgnięcia po prasę katolicką, np. naszą Niedzielę, by rozwijać się duchowo...

Reklama

Doświadczona pandemią słoneczna Italia nie traci nadziei. Włosi wysyłają sobie przez internet wizerunek Matki Bożej wpisany we włoską zielono-biało-czerwoną flagę z napisem: Abbiate fede! (Miejcie wiarę!). Jakże tej wiary potrzeba dziś nam, Polakom. Człowiek wierzący wie przecież, że nic się nie może zdarzyć bez woli Bożej. Może czas najwyższy się zastanowić, co chce nam Bóg powiedzieć, dopuszczając do zaistnienia sytuacji pandemii? Może czas przestać uciekać od takiego pytania?

Na zakończenie apel: troszczmy się o siebie wzajemnie. W parafii, w najbliższym sąsiedztwie wiemy, kto jest samotny, komu jest teraz trudniej niż zwykle. Konieczna jest wrażliwość pojedynczych ludzi. Zrobienie zakupów, pomoc w zdobyciu recepty i wykupieniu leków to dla zdrowych tak niewiele, a dla samotnych, starszych – coś bezcennego.

Ocena: +15 -4

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Eucharystia w domu

2020-03-31 14:49

Niedziela Ogólnopolska 14/2020, str. 3

[ TEMATY ]

Msza św.

edytorial

Ks. Jarosław Grabowski

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Zróbmy wszystko, by w tych trudnych okolicznościach jak najlepiej przeżyć Mszę św.

Jeszcze tak niedawno to, co się dzieje teraz, wydawało się niemożliwe. Wszędzie pełno kościołów, a w nich Eucharystia i żywy Bóg, zawsze „na wyciągnięcie ręki”. Ile razy, zabiegani, zajęci sprawami codziennymi, nie weszliśmy do kaplicy na adorację Najświętszego Sakramentu, myśląc po cichu: może będzie więcej czasu... Ileż razy odkładaliśmy spowiedź – przekładaliśmy ją na za tydzień albo zbyt łatwo usprawiedliwialiśmy się słabym do niej przygotowaniem. Ile razy wpadaliśmy do kościoła na Eucharystię w ostatniej chwili albo nawet spóźnieni, bo tyle było ważniejszych spraw na głowie... Nie mieliśmy czasu na to, żeby wcześniej przeczytać Liturgię Słowa, choć łatwo można ją znaleźć na tak wielu stronach internetowych, w książkach czy gazetach. Obciążeni nadmiernie obowiązkami, setką pilnych spraw do załatwienia, czasem złym samopoczuciem, liczymy, że dobry Bóg wszystko to widzi i usprawiedliwi nasze braki...

Uważny czytelnik od razu zauważy, że CZAS jest w tym moim wstępie słowem kluczem. Kardynał Stefan Wyszyński mawiał: „Czas to miłość”. I tak jak miłość jest on nam jednocześnie dany i zadany. Dziś wielu mówi, że z powodu epidemii czas się zatrzymał. Nie. Zatrzymał się świat, a czas biegnie swoim torem. To Bóg dał nam tę niecodzienną codzienność, byśmy mogli się nad sobą zastanowić, byśmy mogli za Nim zatęsknić... Zwłaszcza gdy oglądamy transmisje Mszy św. na ekranach swoich telewizorów, tabletów, a niektórzy pewnie i telefonów. Zachęcam gorąco – zróbmy wszystko, by w tych niewątpliwie trudnych okolicznościach jak najlepiej przeżyć Mszę św. Może, paradoksalnie, teraz nasz udział będzie bardziej świadomy? Tylko – jak to osiągnąć...?

Zaplanujmy wcześniej, kiedy będziemy oglądać Eucharystię, i zorganizujmy dzień tak, by mieć wtedy czas tylko na nią, tak jakbyśmy wychodzili do kościoła. Przemyślmy Liturgię Słowa, co pomoże lepiej ją zrozumieć podczas transmisji. Zadbajmy o odpowiedni strój, o biały obrus na stole, zapalmy też świecę – w ten sposób podkreślimy niezwykłość chwili, damy też do zrozumienia domownikom, jak ważne jest to domowe spotkanie z naszym Panem; stwórzmy namiastkę wspólnoty Kościoła, oglądając razem – w gronie domowników – transmisję Mszy św. To, oczywiście, są jedynie czynniki zewnętrzne, które nie stanowią o jakości naszego uczestnictwa, jednak bardzo w nim pomagają, o czym więcej piszemy na str. 14-15.

Staramy się wyjaśnić wątpliwości czytelników dotyczące Komunii św. duchowej. Wszystkim, którym dokucza niemożność przystępowania do Komunii św., polecam piękną modlitwę:

„Pragnę Cię przyjąć, Panie, z tą samą czystością, pokorą i pobożnością, z jaką przyjęła Cię Twoja Najświętsza Matka, z duchem i żarliwością świętych...”.
Wypowiedzmy te słowa z głębi serca i wzbudźmy to szczere pragnienie, a strumienie łask popłyną na nas i naszych domowników. Pan Bóg przecież zna i przenika nasze serca, wie, że dziś nie możemy Go przyjąć inaczej, i nie ogranicza z tego powodu swojej miłości ani dobroci względem nas.

Czas, który został nam dany, nie należy do najłatwiejszych z wielu względów. Dla ludzi wierzących jest z pewnością bolesnym czasem próby. Proponujemy więc, by wykorzystać go na dogłębne, krok po kroku, poznanie liturgii Mszy św. Można przecież całe życie chodzić do kościoła i nie wiedzieć, co znaczą poszczególne gesty czy wypowiadane przez kapłana i wiernych słowa. Nasz „przewodnik” po Liturgii może się przydać podczas oglądania transmisji Mszy św., na ekranie telewizorów bowiem znacznie lepiej widać przebieg misterium.

CZYTAJ DALEJ

Święcenie pokarmów

Kościół ustanowił sakramentalia, czyli „święte znaki, które z pewnym podobieństwem do sakramentów oznaczają skutki, przede wszystkim duchowe. Sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentalny, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią. Wśród sakramentaliów znajdują się najpierw błogosławieństwa (osób, posiłków, przedmiotów, miejsc). Każde błogosławieństwo jest uwielbieniem Boga i modlitwą o Jego dary” (KKK 1667-1671). Modlitwa i błogosławienie pokarmów znane jest już w Starym Testamencie, czyni to także Jezus: „On tymczasem wziął pięć chlebów i dwie ryby, podniósł wzrok ku niebu, pobłogosławił je, połamał i dawał uczniom, aby rozdawali ludziom” (Łk 9, 16).

W ciągu roku liturgicznego Kościół poświęca różne przedmioty: zioła, pierwociny zbóż, kwiaty i pokarmy. Natomiast w Wielką Sobotę poświęca się tylko pokarmy, które wierni nazywają Paschą. Dlaczego w Wielką Sobotę? Był to dzień, kiedy Ciało Jezusowe spoczywało w grobie oczekując na zmartwychwstanie. Wydarzenia, jakie dokonały się od Wielkiego Czwartku do Niedzieli Wielkanocnej zostały przez Boga zapowiedziane w Starym Testamencie. Ojciec Niebieski przez Mojżesza polecił Izraelitom zabicie baranka, którego powinna spożyć cała rodzina. Jest on archetypem Jezusa Chrystusa. Krew tego baranka ocaliła Izraelitów przed śmiercią i przyczyniła się do wyjścia z niewoli egipskiej do wolności. W Wielki Piątek na krzyżu umiera Baranek Boży, którego krew wyzwala ludzkość z niewoli szatana. Wyjście z niewoli dla narodu wybranego to właśnie Pascha. Śmierć i zmartwychwstanie Jezusa to nasza Pascha. Jej symbolem jest baranek, w niektórych krajach wschodu chrześcijanie na Wielkanoc zabijali baranki, aby w ten sposób upamiętnić i głębiej przeżyć te najważniejsze wydarzenia zbawcze. Dziś pozostał już tylko baranek z cukru lub z ciasta, oraz pokarmy: mięso, chleb, jajko, ser, sól, chrzan i in.

W liturgii świętowanie Paschy - Wielkanocy rozpoczyna się już w Wielką Sobotę, a święcenie pokarmów to jeden z gestów, który przypomina o najważniejszym dla ludzkości wydarzeniu, o zmartwychwstaniu Jezusa. Pierwsza modlitwa poświęcenia pokarmów prowadzi nas do Wieczernika, a także do spotkania ze Zmartwychwstałym: „Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed męką i śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku, w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy mogli się radować z udziału w Twoim życiu i zmartwychwstaniu”.

Następna modlitwa, to poświęcenie chleba, który w tradycji chrześcijańskiej jest najważniejszym z symboli, ponieważ przedstawia Ciało Chrystusa, ale jest on także pamiątką nakarmienia ludu na pustyni. Potem święci się mięso i różne wędliny, które są jakby echem dawnego baranka i w pewien sposób go zastępują. „Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy”.

Trudno sobie dziś wyobrazić święta Wielkanocy bez święconego jajka, którym po Rezurekcji dzielimy się w gronie rodziny i najbliższych. Dla chrześcijan jajko to także symbol Paschy. Jajko to twarda skorupa okrywająca powstające życie, które musi przebić się przez tę skorupę. Widać w tym podobieństwo do zmartwychwstania Jezusa, który musi przebić skorupę - grobową skałę, aby żywy, wspaniały, przemieniony wyjść na świat. Jest ono dlatego symbolem odradzającego się życia i zwycięstwa nad śmiercią. „Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej, tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków” (Agenda Liturgiczna).

Do świątecznego koszyczka wkłada się jeszcze ser, sól, chrzan, ciasto, czasem słodycze. Te produkty są jakby uzupełnieniem właściwej święconki. Ser pochodzi od zwierząt i w tym poświęceniu jest prośba ludu, aby Chrystus zmartwychwstały chronił od chorób ludzi i zwierzęta. Sól to życiodajny minerał, od którego zależy smak potraw i ich konserwacja. Pokarmy, które spożywamy są w smaku różnorakie: słodkie, gorzkie, pikantne i słone. Życie ludzkie jest także różnorakie i nie składa się tylko z chwil przyjemnych. Jak sól dla pokarmu, tak cierpienie nadaje ludziom smak życia. Jest jeszcze ciasto, to też chleb, a więc nie ma specjalnej symboliki, ale jest ono ważnym elementem w liturgii Kościołów wschodnich. Artos („kwaśny chleb” - grek.) - chleb, poświęcany podczas nocy Paschalnej. Przez cały tydzień paschalny artos - symbol Zmartwychwstania Chrystusa - przebywa na pulpicie naprzeciwko Carskich Wrót ołtarza i codziennie wynoszony jest na wielkanocne procesje. W Wielkanocną Sobotę ze szczególną modlitwą jest on dzielony i rozdawany wiernym. Narodowa pobożność przyswoiła dla artosu i krieszczeńskiej świętej wody znaczenie jako zamienników Świętych Darów dla ludzi umierających, nie mogących przyjąć Komunii św. W Kościołach wschodnich podobnie jak u nas w Wielką Sobotę poświęca się pokarmy, pisze pisanki czy raczej malowane na czerwono jajka zwane kraszankami (za: „Święty chleb - Prawosławny elementarz”).

CZYTAJ DALEJ

Dobra współpraca Szpitala Wojewódzkiego i Akademii im. Jakuba z Paradyża w Gorzowie

2020-04-07 21:56

[ TEMATY ]

gorzów

AJP

Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki

szpital.gorzow.pl

40 litrów płynu do dezynfekcji powierzchni – wyprodukowanego przez naukowców z Akademii im. Jakuba z Paradyża - otrzymał Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wlkp. Płyn wytworzony przy użyciu nanocząsteczek srebra ma właściwości odkażające i bakteriobójcze i będzie wykorzystany w Jednoimiennym Szpitalu Zakaźnym przy ul. Walczaka w Gorzowie Wlkp.

- Przekazana ilość wystarczy nam na około 2 tygodni – mówi Dorota Mądrawska, kierownik Działu Higieny Szpitalnej w lecznicy. - Tylko do dezynfekcji namiotów przy ul. Walczaka dziennie zużywamy około 5 litrów płynu.

Metodę wytwarzania płynu na bazie nanocząsteczek srebra naukowcy z Gorzowa opracowali już trzy lata temu. Teraz ją zmodyfikowali.

- Metody łukowe wytwarzania takich płynów są znane od lat 60. ubiegłego wieku - mówi Krzysztof Jankowski z laboratorium nanotechnologii i nanobiologii AJP w Gorzowie Wlkp. - My zmodyfikowaliśmy tę najbardziej powszechną. Zamiast prądu stałego wykorzystaliśmy prąd zmienny. Zamiast wysokiego amperażu i niskiego napięcia – niski amperaż i wysokie napięcie. To pozwoliło nam otrzymać odpowiednią dla naszych potrzeb charakterystykę napięciowo-prądową. Tym sposobem opracowaliśmy metodę na efektywne wytwarzanie płynu z właściwościami dezynfekującymi.

- Przekazując szpitalowi płyn zalecamy, aby był wykorzystywany do fumigacji (czyli zamgławiania) powierzchni przy użyciu areozolu - tłumaczy Joanna Jabłońska, doktorantka na Politechnice Poznańskiej. - Po jego użyciu należy odczekać około godziny, by pozwolić nanoczastkom dokładnie osiąść i działać. Dopóki nie zostaną one starte z powierzchni, z którą mają kontakt – skutecznie ją chronią. Przeprowadzone badania potwierdzają trwałość takiego zabezpieczenia na ok. 3 dni.

Wytworzenie 40 litrów gotowego do użycia płynu zajmuje naukowcom ok. 10 godzin.

Informacja i zdjęcie ze strony: szpital.gorzow.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję