Reklama

Niedziela Wrocławska

Dzień Matki

Kapłaństwo, czyli pytanie o miłość

– Dopóki się uczyli, modliłam się za nich dużo, ale gdy zostali księżmi, muszę się modlić jeszcze więcej, by wytrwali – powtarzała często Helena Buryła, matka trzech synów kapłanów.

Niedziela wrocławska 22/2020, str. II

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Dzień Matki

archiwum rodzinne

Helena buryła z synami kapłanami

Kapłani niedawno świętowali 30- 40- i 41-lecie kapłaństwa. We wrocławskiej katedrze święceń udzielał im przed laty kard. Henryk Gulbinowicz. Ks. Bogdan Buryła, ks. Wacław Buryła i ks. Andrzej Buryła pochodzą z rodziny pełnej miłości i otwartości na Boga i człowieka. Rodzice znali smak wojny, nędzy i cierpienia. Byli ludźmi szlachetnymi i religijnymi. – Tata pracował jako spustowy w hucie, a oprócz tego rozładowywał wagony z węglem, by zapracować na swoją rodzinę. Oprócz tej ciężkiej pracy budował kościół św. Jana w Tychach, plebanię, klasztor i salki katechetyczne. Spełniał się na różnych odcinkach pracy dla Boga – mówi ks. Bogdan.

Byli we wszystkim piękni

Najpierw na świat w 1954 r. przyszli bliźniacy – Wacław i Andrzej. Byli chorowici, więc zostali od razu ochrzczeni. Jak mówi żartobliwie ks. Wacław – Pan Bóg popatrzył jednak wtedy na nas i powiedział: za wcześnie do nieba. I tak brzmi zakończenie wiersza, który później napisałem. 10 lat po bliźniakach urodził się Bogdan.

By zarobić na rodzinę Tadeusz Buryła wyjechał do pracy w Hucie Łaziska na Górnym Śląsku. Andrzej i Wacław mieli po 3,5 roku, kiedy w ślad za mężem ruszyła i pani Helena z dziećmi. Razem z mężem wpajali synom wiarę i wartości religijne. – Nigdy się nie zdarzyło, żeby rodzice byli przedmiotem zgorszenia dla nas. W niedzielę szli do kościoła, w maju na nabożeństwa. Tato przez 12 lat miał obcięte nogi, jeździł na wózku, ale codziennie był na Eucharystii i odmawiał wszystkie części Różańca. Mnie osobiście bardzo to zawstydzało, bo nie byłem w stanie robić tego tak, jak on – mówi ks. Bogdan.

Reklama

Asfalt i beton

Gdy chłopcy chodzili do podstawówki, ludzie mówili, że Wacław będzie księdzem. Spokojny, uduchowiony.

– A ja wybrałem technikum drogowe, kierunek: budowa dróg i mostów, bo było najbliżej. Asfalt i beton – nie interesowało mnie to, ale dziś widzę, że to kawałek Bożego planu – mówi ks. Wacław. – Przed maturą miałem dwa marzenia: pedagogika specjalna – bo byłem zakochany w Korczaku – i filologia polska, bo chciałem pisać książki. Myślałem też o dziennikarstwie. No i finał jest taki, że Pan Bóg spełnił wszystkie marzenia. Miałem budować drogi i mosty – buduję, tylko nie z asfaltu, a drogi do nieba; pedagogika specjalna to katechizacja, duszpasterstwo; filologia – marzyłem, żeby jedną książkę wydać, a mam ich 56. Pan Bóg spełnił wszystkie marzenia i dał jeszcze bonus: kapłaństwo.

Pierwszy kontakt z kapłaństwem zaczął się w bloku, w którym mieszkali. Do sąsiadki przyjeżdżał brat kleryk, z którym Buryłowie mocno się zaprzyjaźnili. Inni księża też byli częstymi gośćmi w ich domu. Nic dziwnego, że najstarszy Andrzej zdecydował się pójść do seminarium. Powiedział, że jego kapłaństwo będzie w części wyrazem wdzięczności za ocalone po narodzinach życie. Rodzice cieszyli się z tej decyzji, choć bardziej spodziewali się, że to Wacław zostanie księdzem. Nikt nie przypuszczał, że za rok i on przekroczy bramę seminarium.

Reklama

– Gdy byłem w klasie maturalnej, bardzo mocno przeżyłem dwa sakramenty – spowiedź i Eucharystię. Odczułem je bardzo mocno na własnej skórze. Stałem pod konfesjonałem, czekałem godzinę, półtorej i żaden ksiądz nie przyszedł spowiadać. I człowiek musiał z tym grzechem wrócić do domu. Trudno było się na czymkolwiek skupić. Na drugi dzień poleciałem, żeby się wyspowiadać. I wtedy w konfesjonale poczułem, jak ktoś mi tych kilka ton z ramion zdejmuje. To tak dusiło od środka, a Pan Bóg to wszystko zabrał. I wtedy powiedziałem: Panie Boże, jeżeli potrzebujesz mych rąk i ust, to je weź. Podobnie było z Eucharystią. Mieszkaliśmy w 50-tysięcznej parafii. Patrzyłem, jak ludzie szli do Komunii – wokół ołtarza było kilka rzędów ludzi głodnych Boga. I to był taki moment, że zacząłem się przymierzać do kapłaństwa.

Brata święcili, a mnie życzenia składali

Rodzice cieszyli się z powołania pierwszego syna, ale drugie powołanie było już zaskoczeniem. Gdy Wacław przyjechał po Andrzeja do seminarium, miał już plan. – Nie było żadnego przełożonego, lało jak z cebra, ze trzy godziny czekałem i w końcu pojawił się wicerektor ks. Tadeusz Rybak. Po rozmowie dał mi kartkę i długopis – miałem napisać, dlaczego chcę zostać księdzem. A on w tym czasie poszedł do brata z wiadomością o drugim powołaniu z Tych. Brat, zgadując, wymienił wszystkich kolegów i gdy już zupełnie nie wiedział kto, rektor mu oznajmił: to twój brat – opowiada ks. Wacław. – W seminarium nikt nas z Andrzejem nie odróżniał. W czasie święceń brata święcili, a mnie życzenia składali. Z kolei, gdy mnie święcili, to bratu gratulowali – uśmiecha się ks. Wacław.

Rodzicom został jeszcze trzeci syn. Bogdan miał książeczkę mieszkaniową, chodził na randki, grał w karty. Był spontaniczny, otwarty na świat. Była więc perspektywa przedłużenia gałęzi rodowej. Nikt się nie spodziewał, że Pan Bóg i jego powoła.

– Żyłem własnym życiem, chodziłem do 5-letniego technikum. Miałem dziewczynę, uczestniczyłem codziennie w Eucharystii. Po maturze dostałem światło, że trzeba iść w kierunku kapłaństwa. Pojechałem do seminarium, złożyłem papiery, zdałem egzamin. Dopiero kiedy przyszedł list informujący, że zostałem przyjęty, powiedziałem rodzicom – opowiada ks. Bogdan. – Rodzice jako ludzie głęboko wierzący nie chcieli stawać na przekór Panu Bogu. Ale wewnętrznie czuło się, że chcieli, żeby przynajmniej jeden z trzech synów założył rodzinę. Żal im było – tak po ludzku, od serca. Choć nigdy tego nie powiedzieli – mówi.

To nie suma odpustowa w złotym ornacie

– Rodzice nie znali kapłaństwa, tak jak my nie znamy małżeństwa. Myślę, że z biegiem czasu otwierały im się oczy i widzieli, że kapłaństwo to nie suma odpustowa w złotym ornacie. Za kapłaństwem idą różne wyzwania, trudności, krzyże i samotność. To wszystko składa się na kapłaństwo. Na pewno było im żal, bo u mnie wszystko szło w kierunku małżeństwa. Ale byli na tyle mądrymi ludźmi, że powiedzieli: Podjąłeś taką decyzję, nie stajemy Ci na drodze – opowiada ks. Bogdan.

Kapłaństwo to z jednej strony posługa duchowa, a z drugiej taka posługa, gdzie jest się przyjacielem, ojcem i bratem drugiego człowieka.

Czym zatem jest kapłaństwo? – Przede wszystkim służbą. Służbą Bogu i człowiekowi. Ogromnie się cieszę, bo przez te lata kapłaństwa Pan Bóg stawiał mnie w różnych rolach, poczynając od kapelana więziennego, poprzez katechizację, kapelana szpitala, kapelana Straży Pożarnej. Przechodziłem przez wszystkie płaszczyzny pracy kapłańskiej i cieszę się, że mogę pomagać ludziom. Jestem dla ludzi kimś, kim nie mógłbym być, mając rodzinę. Dlatego kapłaństwo jest czymś pięknym. Bo kapłaństwo to z jednej strony posługa duchowa, a z drugiej taka posługa, gdzie jest się przyjacielem, ojcem i bratem drugiego człowieka – mówi ks. Bogdan.

Miłość Jezusa jest stuprocentowa

– Dwa sakramenty, małżeństwo i kapłaństwo, rodzą pytanie o miłość. Spotykamy osobę, w której się zakochujemy, ona staje się ważna – tak jest w małżeństwie. Podobnie jest z młodym człowiekiem idącym w kapłaństwo. Jeśli zabraknie momentu zakochania, to się nie odważy, żeby pójść do seminarium. Bo to jest długa i niełatwa droga. I tak jak miłość małżeńską, także kapłaństwo, trzeba pielęgnować – mówi ks. Wacław.

– W kapłaństwie człowiek wybiera Jezusa, który nigdy nie zdradzi. Człowiek jest zawodny – żona, mąż – mogą oszukać, zdradzić. A kapłaństwo opiera się na stałej miłości, która nigdy nie zawiedzie. Jezus nie daje obietnic jak politycy – dzisiaj taka, jutro inna. Wszystkie obietnice, które daje, realizuje. Miłość z Jezusem jest stuprocentowa – podsumowuje ks. Bogdan.

2020-05-26 18:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prymas Polski do kapłanów o namaszczeniu współodpowiedzialności

2020-06-25 12:10

[ TEMATY ]

kapłaństwo

Msza Krzyżma

KEP

„Nie otrzymaliśmy kapłańskiego namaszczenia dla samych siebie. Nie otrzymaliśmy go z powodu samych siebie, aby zatrzymać je w sobie. Mamy nim służyć innym” – mówił abp Wojciech Polak podczas Mszy św. krzyżma, której przewodniczył w czwartek 25 czerwca w katedrze gnieźnieńskiej.

Liturgia z poświęceniem olejów przełożona została z Wielkiego Czwartku, kiedy nie odbyła się z powodu rygorystycznych obostrzeń w związku z pandemią koronawirusa. Nawiązując do tego trudnego czasu abp Wojciech Polak najpierw podziękował kapłanom za ich pamięć, modlitwę i kapłańskie świadectwo.

„Jestem naprawdę Panu Bogu wdzięczny za Was, Drodzy Bracia, za to że pomimo różnych trudności jesteście wiernymi pasterzami owczarni, z którą cierpicie, którą pocieszacie i której naprawdę służycie” – podkreślił.

„Wiem, że nam wszystkim udzielała się i wciąż udziela atmosfera tych trudnych dni. Wiem, że musimy odbudować w sobie ufność i nadzieję. Wiem też, że jesteśmy dziś razem, tutaj, w naszym Wieczerniku, nie tylko po to, aby poświęcić nowe oleje, ale nade wszystko po to, aby jeszcze raz zawierzyć Jezusowi, aby w Nim znaleźć umocnienie i siłę, aby od Niego zaczerpnąć ducha na dalszą drogę” – mówił Prymas.

Przypominając dalej o istocie kapłańskiej posługi metropolita gnieźnieński podkreślił, że kapłańskiego namaszczenia nie otrzymuje się dla siebie i z powodu samych siebie, aby je w sobie zatrzymać. Otrzymuje się je, aby służyć i dawać innym, bo – jak powtórzył za papieżem Franciszkiem – „właściwością Ducha Świętego jest odwodzenie nas od skupienia się na naszym JA, aby nas otworzyć na MY”.

„Nie my jesteśmy w centrum, lecz jesteśmy narzędziem łaski dla innych” – dopowiedział za papieżem abp Polak przywołując dalej słowa kard. Stefana Wyszyńskiego, jakie w tym samym duchu, przeszło 70 lat temu, na początku swojej prymasowskiej posługi, Prymas Tysiąclecia skierował w swoim pierwszym liście do kapłanów. Słowa te – jak stwierdził abp Polak – nic nie straciły na aktualności.

„Całe nasze życie, w intencjach, czynach i celach, ma tchnąć nadprzyrodzonością” – cytował abp Polak powtarzając za poprzednikiem, że choć nie jest łatwo wznieść się ponad doczesne ludzkie sprawy, to jednak kapłańskim zadaniem jest uczyć, jak te doczesne sprawy po Bożemu prowadzić.

„Nie wolno wam – powtórzył za kard. Wyszyńskim Prymas – opuścić ludzi w ich walce o chleb, o sprawiedliwość, ale w ten ludzki wysiłek wprowadzać Bożą myśl, Bożą sprawiedliwość i wskazywać ostateczny Boży cel skłóconemu światu (…)”.

„Za jedną cenę tego dokonamy – stwierdził we wspomnianym liście kard. Wyszyński – gdy rozjaśnieje w nas moc życia nadprzyrodzonego, gdy przestaniemy być martwymi pozycjami, ludźmi ujętymi w kleszcze bezduszności, bez zapału i ognia Bożego. Żyjmy łaską Bożą, a odnowimy oblicze ziemi. To ona bowiem, to Chrystus wlewa w nas nowy zapał apostolski. Znikną wtedy spośród nas ci ludzie bez wyrazu, bez zapału, dziwnie obojętni na każdy poryw gorliwości i dobrego przykładu, zlaicyzowani w swym anemicznym życiu wewnętrznym, niemalże niemrawi w świątyni, choć tak sprytni i ruchliwi na ulicy i w towarzystwie” – powtórzył za Prymasem Tysiąclecia abp Polak.

Przywołał też wskazania i zachęty, jakie we wspomnianym liście kard. Wyszyński dał kapłanom. Jest wśród nich także wezwanie, aby nie narzekać na ciężkie czasy, ale dziękować Bogu za wielkie zaufanie nam okazywane.

„Jest też zachęta – mówił abp Polak – aby nikogo nie odpychać, ale wychodzić ludziom na spotkanie. Jest prośba, jakże wciąż aktualna i prawdziwie ponadczasowa, abyśmy, kochani Bracia, modlili się często za siebie. Nie żałujcie sobie modlitwy!” – prosił słowami kard. Wyszyńskiego abp Polak prosząc także o modlitwę za siebie i zachęcając kapłanów, by list Prymas Tysiąclecia jeszcze raz przemedytowali jako kapłańskie przygotowanie do jego beatyfikacji.

W czasie Mszy św. kapłani odnowili przyrzeczenia kapłańskie, a Prymas Polski konsekrował krzyżmo i pobłogosławił oleje chorych i katechumentów.

Razem z metropolitą gnieźnieńskim Mszę św. celebrowali: biskup pomocniczy gnieźnieński Krzysztof Wętkowski, abp senior Henryk Muszyński, kanonicy Kapituły Prymasowskiej oraz przybyli do Gniezna kapłani. Obecna była także wspólnota seminaryjna.

Na zakończenie Mszy św. Prymas Polski złożył życzenia kapłanom obchodzącym jubileusze, a tym, którzy rozpoczynają posługę w nowej placówce podziękował za przyjęcie posłania. Prosił też o modlitwę w intencji nowych, tak potrzebnych, powołań kapłańskich.

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący KEP: Reguła św. Benedykta lekarstwem dla europejskiej kultury

2020-07-11 12:38

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

benedyktyn

benedyktyni

BP KEP

Abp Stansław Gądecki

Niech Reguła św. Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu - mówił abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Msza św. w święto św. Benedykta, patrona Europy, rozpoczęła Jubileusz 950-lecia Opactwa Benedyktynów w Lubiniu.

„Gdy upadało rzymskie imperium, wspólnota Kościoła przetrwała i rozkwitła dzięki Regule świętego Benedykta, która uratowała łacińską kulturę w klasztornych enklawach, które swoją siecią oplotły Europę. Klasztory zastąpiły biblioteki, szkoły, wyręczając po części dawne rzymskie państwo w jego obowiązkach. Niech także w naszych czasach Reguła świętego Benedykta stanie się lekarstwem dla zagrożonej europejskiej kultury. Niech uczy nas życia w szlachetnym rytmie wyznaczonym przez naprzemienną modlitwę i pracę" - mówił przewodniczący KEP w Lubiniu.

Abp Gądecki w swojej homilii odniósł się do trwałości lubińskiego opactwa benedyktynów, które przetrwało przez setki lat wiele wojen i katastrof. Nawiązując do tej historii, podjął refleksję nad tym, w jaki sposób możemy osiągnąć trwałość naszego życia i dzieł. Starając się odpowiedzieć na to pytanie - w świetle dzisiejszych czytań - zwrócił uwagę na cztery kwestie: mądrość Prawa Mojżesza, mądrość Chrystusa, mądrość św. Benedykta i mądrość lubińskich benedyktynów.

Nawiązując do Księgi Przysłów, mówił, że „człowiek „mądry” - wyposażony w wolną wolę - czyni to, co się Bogu podoba a unika tego, co się Bogu nie podoba”. (Prz 1,33; 2,11-12,20). Jako źródło odpowiedzi na pytanie: jak żyć mądrze i zapewnić trwałość naszym dziełom, abo Gądecki wskazywał też Ewangelię wg św. Mateusza. „Idzie o budowania na „skale”, jaką jest Chrystus. Tylko budowanie na Chrystusie i z Chrystusem daje pewność, że „dom”, jakim jest nasze życie, nie runie pod naporem przeciwności dziejowych” - mówił. Podkreślał, że „być mądrym, to zdawać sobie sprawę z tego, że trwałość domu zależy od jakości fundamentu”.

„Trzecia kwestia to mądrość św. Benedykta, który wzniósł swoje życie na skale Mądrości Chrystusa” - mówił dalej abp Gądecki. Przewodniczący Episkopatu nawiązał do historii życia św. Benedykta, który opuścił studia w Rzymie, aby przez trzy lata żyć w samotności jako eremita i dojrzewać duchowo. „Dzieło tego świętego, a w szczególności jego Reguła, zrodziły prawdziwy i ożywczy ferment duchowy, który sięgając poza granice jego ojczyzny i jego czasów odmienił oblicze Europy i - po zburzeniu jedności politycznej stworzonej przez cesarstwo rzymskie - doprowadził do powstania nowej jedności duchowej kontynentu" - mówił abp Gądecki. Podkreślił, że św. Benedykt, patron Europy, dzięki swej mądrości, „stworzył program, jakim Europa żyła ponad tysiąc lat, a którego brak zaczynamy dzisiaj bardzo dotkliwie odczuwać".

„Niewątpliwie dla stworzenia nowej i trwałej jedności Europy potrzebne są dzisiaj narzędzia polityczne, ekonomiczne i prawne, ale potrzebna jest przede wszystkim odnowa duchowa i etyczna, sięgająca chrześcijańskich korzeni europejskiego kontynentu. W przeciwnym razie odbudowanie Europy będzie budowaniem „na piasku”. Bez życiodajnych soków mądrości Chrystusa człowiekowi wciąż grozi niebezpieczeństwo, że ulegnie starej pokusie zbawienia się własnymi siłami. Między innymi dlatego - zabiegając o prawdziwy postęp - potrzebujemy także dzisiaj szanować Regułę św. Benedykta, upatrując w niej światła na drogach naszego życia. Niech ten wielki Święty pozostanie dla nas prawdziwym mistrzem, w którego szkole możemy się nauczyć prawdziwego humanizmu" - powiedział abp Gądecki, nawiązując do słów Benedykta XVI z kwietnia 2008 roku.

Przewodniczący KEP przypomniał, że uczniowie św. Benedykta dotarli do Polski już w X wieku, wraz z czeską księżniczką Dobrawą - aby tworzyć podstawy państwa i Kościoła. Opactwo lubińskie zaczęło powstawać w XI wieku, jednak jego budowa nie została ukończona a opactwo spłonęło. Odnowił je Bolesław Krzywousty w pierwszej połowie XII wieku. Jak mówił Przewodniczący Episkopatu, wielokrotnie w historii opactwo było łupione i niszczone. Po II rozbiorze Polski w 1793 roku - gdy Lubiń znalazł się w granicach Prus - władze pruskie stopniowo ograniczały samodzielność klasztoru. Ostateczna kasata nastąpiła w roku 1836. Benedyktyni wrócili do Lubinia dopiero w 1923 roku. W czasie II wojny światowej w zabudowaniach klasztornych umieszczono obóz przejściowy dla księży zakonnych i diecezjalnych z Wielkopolski. Stu pięćdziesięciu z nich wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie duża część z nich zginęła. Benedyktyni powrócili do Lubinia po wyzwoleniu 24 stycznia 1945 roku.

CZYTAJ DALEJ

Rektor Seminarium pallotynów Mistrzem Polski Duchowieństwa w szachach

2020-07-12 08:48

[ TEMATY ]

szachy

księża

facebook.com/wsdsac

W dniach 6-11 lipca 2020 odbywały się w Kałkowie-Godowie, w Sanktuarium Bolesnej Królowej Polski Pani Ziemi Świętokrzyskiej, XIX Międzynarodowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w szachach klasycznych.

Rozegrano 9 rund tzw. systemem szwajcarskim. Startowało 25 zawodników: 23 księży, 1 kleryk i 1 siostra zakonna. Choć pandemia koronawirusa ograniczyła uczestnictwo duchownych spoza Polski, to jednak nie przeszkodziła w tym absolutnie: w zawodach wystąpił ks. Stanisław Gibziński z Portsmouth w Wielkiej Brytanii.

Szachowym mistrzem Polski duchowieństwa został ks. Mirosław Mejzner SAC, rektor pallotyńskiego Wyższego Seminarium Duchownego w Ołtarzewie (8 pkt.). Jemu też przypadła w udziale nagroda za najpiękniejszą partię. Drugie miejsce zajął ks. Karol Jakubiak z diecezji siedleckiej (7 pkt.), a trzecie ks. Sławomir Pawłowski SAC (7 pkt.).

Najlepszym debiutantem mistrzostw był ks. Błażej Bryk z archidiecezji katowickiej, który zajął 6 miejsce (5,5 pkt.) i zdobył II kategorię szachową. Najlepszym seniorem został ks. Franciszek Grela, emerytowany proboszcz Parafii Św. Józefa w Nisku, który zajął 10 miejsce (5 pkt). Nagrodę fair play otrzymał ks. Bogusław Burgat, wikariusz generalny Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej za trud pogodzenia zawodów z podjętymi wcześniej obowiązkami.

W klasyfikacji drużynowej (łącznie z wynikami zawodów w szachach szybkich i błyskawicznych, rozegranymi 24-25 lutego 2020 w Konstancinie-Jeziornej) 1 miejsce zajęła diecezja sandomierska, 2 miejsce archidiecezja przemyska, a 3 miejsce ojcowie franciszkanie.

Patronat honorowy nad rozgrywkami objęli m. in. bp Henryk Tomasik, biskup radomski; pani Elżbieta Witek, Marszałek Sejmu; pani Danuta Dmowska-Andrzejuk, Minister Sportu, pan Zbigniew Koniusz, Wojewoda Świętokrzyski. Jednym z fundatorów nagród był pan Mateusz Morawiecki, Prezes Rady Ministrów. Patronat medialny sprawowała Telewizja Kielce (TVP3).

Oprócz zmagań sportowych mistrzostwa były także okazją do modlitwy i spotkań. Wszyscy chwalili klimat ciszy kałkowskiego sanktuarium wraz z jego walorami przyrodniczymi, a przede wszystkim gościnność jego kustosza, ks. Zbigniewa Staniosa.

Szachowe Mistrzostwa Polski Duchowieństwa odbywają się od 2002 r. Są one zaliczane oficjalnie przez Polski Związek Szachowy do grupy branżowych mistrzostw Polski. Ich pomysłodawcą jest ks. Stanisław Dębowski (Godów-Kałków, diecezja radomska). Obecnie dyrektorem mistrzostw jest ks. Krzysztof Domaraczeńko (Czeremcha, diecezja drohiczyńska).

Najbliższe mistrzostwa w szachach szybkich i błyskawicznych odbędą się w Konstancinie-Jeziornej, w pallotyńskim Centrum Animacji Misyjnej w dniach 15-16 lutego 2021, a w szachach klasycznych w dniach 5-10 lipca 2021 w Metropolitalnym Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Zapisy oraz inne informacje na oficjalnej stronie mistrzostw: http://www.smpd.pl/ .

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję