Reklama

Kościół

Kapucyn, który został kardynałem

– Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, wciąż będę je głosił. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem – powiedział nowy kardynał o. Raniero Cantalamessa.

Niedziela Ogólnopolska 48/2020, str. 20-21

[ TEMATY ]

wywiad

kapucyni

Cantalamessa

L’Osservatore Romano

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

O. RanieroCcantalamessa, 86-letni włoski kapucyn, słynny kaznodzieja domu Papieskiego, znalazł się w gronie 13 nowych kardynałów. na zdjęciu: spotkanie z Janem Pawłem II

Włodzimierz Rędzioch: Kiedyś Ojciec wyznał: „W wieku 12 lat poczułem wezwanie Pana, i to tak wyraziste, że przez resztę życia nigdy nie miałem wątpliwości. To jest niezwykła łaska”. Czy zastanawiał się Ojciec nad swoim tak wczesnym, a jednocześnie tak ugruntowanym powołaniem?

Kard. Raniero Cantalamessa: Zawsze uważałem to za szczególny i niezasłużony dar od Chrystusa, za który mogłem tylko dziękować. Zdarzało mi się czasem mówić o tym przy okazji rekolekcji dla młodych ludzi, aby pomóc im odkryć znaki powołania, albo dla osób konsekrowanych, aby je zachęcić do ponownego odkrycia – mimo różnych wydarzeń w życiu – ziarna, z którego wszystko wyrosło, ?i znaleźć w nim siłę do nowego początku.

Rozpoczął Ojciec swą posługę kapłańską w Loreto, w maryjnym sanktuarium Świętego Domku, u boku Matki Bożej…

W 1958 r., czyli 62 lata temu, przyjąłem święcenia kapłańskie w Loreto, w sanktuarium Świętego Domku, gdzie odbyłem studia teologiczne. Loreto zawsze było celem pielgrzymek chorych, tak jak Lourdes. Z górnych pięter Pałacu Apostolskiego, gdzie pochylałem się nad księgami teologicznymi, słuchałem wezwań chorych, którzy na noszach czekali na przyniesienie Najświętszego Sakramentu. Dla mnie było to coś zbawiennego – przejście od idei teologicznych do żywej wiary ludu Bożego. Wciąż pamiętam słowa pieśni, która zawsze mnie wzruszała: „Matko, słodka nadziejo, niech wzrasta nasza wiara: o to prosi Cię chory, który pokłada w Tobie nadzieję”. Pierwszą rzeczą, o którą prosili chorzy, nie było uzdrowienie, ale wiara!

Reklama

Po pobycie w Loreto studiował Ojciec w szwajcarskim Fryburgu i w Mediolanie…

Z Loreto zostałem wysłany do Fryburga, gdzie ukończyłem teologię ze specjalizacją z Ojców Kościoła, a następnie do Mediolanu na Uniwersytet Katolicki, gdzie ukończyłem literaturę klasyczną. Celem studiów nie było zdobywanie kolejnych tytułów naukowych, lecz pogłębianie znajomości języków klasycznych, aby poświęcić się studiom Ojców Kościoła. Kiedy ukończyłem naukę, poproszono mnie, abym został i objął katedrę Historii starożytnego chrześcijaństwa. Idealny przedmiot do kultywowania studiów biblijnych i patrystycznych.

Na początku 1980 r. został Ojciec kaznodzieją Domu Papieskiego. To było dla Ojca „drugie wyzwanie”. Jakie jest zadanie kaznodziei w Watykanie?

Zadaniem kaznodziei Domu Papieskiego jest głoszenie medytacji w obecności papieża, kardynałów i prałatów Kurii Rzymskiej oraz niektórych osób świeckich w każdy piątek okresu Adwentu i Wielkiego Postu. Raz w roku natomiast, w Wielki Piątek, w Bazylice św. Piotra kaznodzieja głosi kazanie w czasie liturgii upamiętniającej Mękę Pańską – papież przewodniczy liturgii, ale nie wygłasza homilii. Święty Jan Paweł II wybrał mnie na ten urząd na początku 1980 r., Benedykt XVI zatwierdził ten wybór w 2005 r., a papież Franciszek – w 2013 r. Uważam, że ten fakt jest znakiem pokory i świętości ostatnich papieży. W tym przypadku role są odwrócone – to papież znajduje czas (św. Jan Paweł II przez 25 lat), aby pójść i posłuchać prostego kapłana. Kiedyś Jan Paweł II opuścił moją piątkową medytację, ponieważ był w podróży apostolskiej w Ameryce Środkowej. Gdy spotkaliśmy się następnym razem, przeprosił mnie, że nie był na moim kazaniu. Czasami opowiadam ludziom ten fakt i dodaję: Czy zdarzyło ci się, że poszedłeś do swojego proboszcza, aby przeprosić go za nieobecność podczas homilii w poprzednią niedzielę?.

Jest Ojciec znanym autorem, także w Polsce, gdzie ukazało się już kilkadziesiąt książek Ojca. Jakie jest ich główne przesłanie?

Moje książki – obok tych o charakterze czysto naukowym – są w dużej mierze owocem mojego nauczania w Domu Papieskim. Nie mówię, że jest to gwarancja prawdy lub że papieże zatwierdzili wszystko, co powiedziałem, ale myślę, że gdyby to były herezje, nie pozwoliliby mi działać tak długo. Jakie przesłanie chcę przekazać? Żadnego osobistego, tylko niewyczerpane przesłanie Ewangelii, ożywione i wzbogacone przez rozważania doktorów i świętych Kościoła, czyli Tradycję. We wszystkich kazaniach, które wygłosiłem, jest wspólny element, lecz nie temat a osoba – Duch Święty. Było to nowe doświadczenie działania Ducha Świętego, tzw. chrzest w Duchu, które skłoniło mnie – jeszcze zanim zostałem mianowany kaznodzieją Domu Papieskiego – do odejścia od nauczania uniwersyteckiego i całkowitego poświęcenia się kaznodziejstwu. Od tamtego czasu zrozumiałem, że „to Duch daje życie”. Innymi słowy – że wszystko w Kościele: kaznodziejstwo, liturgia, duszpasterstwo, otrzymuje życie i skuteczność od Ducha Świętego. Bez Niego wszystko jest tylko ludzkim aktywizmem. To nie jest moje odkrycie – po soborze cały Kościół świadczy o tej prawdzie. Już w 1981 r. św. Jan Paweł II napisał: „Całe dzieło odnowy Kościoła, które Sobór Watykański II tak opatrznościowo zaproponował i zainicjował, może się dokonać tylko w Duchu Świętym, tzn. przy pomocy Jego światła i mocy”.

Reklama

Kiedy w 2014 r. rozmawiałem z papieżem emerytem Benedyktem XVI, powiedział on znaczące słowa: „To, że Jan Paweł II był święty, przez lata wspólnej pracy stawało się dla mnie ciągle na nowo i coraz bardziej oczywiste”. Przez ćwierć wieku był Ojciec kaznodzieją Jana Pawła II. Czy i Ojciec odnosił takie wrażenie?

Byłem pod wrażeniem Jana Pawła II od pierwszej chwili, kiedy zobaczyłem, jak potrafił on na oczach całego świata, stale przed kamerami, być jednocześnie w obecności Boga – nigdy nie był przytłoczony przez rzeczy zewnętrzne. Widok, jak klęczy rano, przygotowując się do Mszy św., był dla mnie obrazem jego skupienia i głębokiego zjednoczenia z Bogiem. Podobnie jak Jezus, był „pochłonięty gorliwością o dom Boży” (por. J 2, 17), czyli o Kościół. W czasie jego długiej choroby nikt nigdy nie słyszał, żeby wypowiadał słowa rozgoryczenia czy lamentu. Nigdy nie zapomnę naszego ostatniego spotkania, po kazaniu wygłoszonym na 10 dni przed jego śmiercią. Poszedłem wówczas do jego apartamentu, gdzie słuchał przez radio mojej medytacji. Był to obraz „cierpiącego sługi”. Dla mnie to już jest świętość, a przecież zarówno za jego życia nie brakowało, jak i po śmierci nie brakuje cudownych znaków z nim związanych, które są pieczęcią Boga na życiu człowieka.

Obecnie mieszka Ojciec w klasztorze wspólnoty sióstr klauzurowych. Czy to następny etap w życiu Ojca – „etap kontemplacyjny”?

Zawsze odczuwałem potrzebę połączenia pracy kaznodziejskiej z rekolekcjami i modlitwą. Kiedy nie jeżdżę po świecie jako kaznodzieja, żyję i pełnię posługę kapłańską na rzecz małej wspólnoty klarysek kapucynek. Żyjemy w duchu tzw. reguły pustelni, napisanej przez św. Franciszka dla małych grup, które pragnęły poświęcić się wyłącznie kontemplacji. W czasie pandemii daje mi to możliwość ochrony przed zarażeniem, przebywam bowiem poza skupiskami ludzkimi. Udaję się tylko do Rzymu, aby głosić medytacje w Domu Papieskim.

Nie mogę nie zadać Ojcu jeszcze pytania: czym dla Ojca jest wyniesienie do godności kardynała?

Przyjąłem tę nieoczekiwaną nominację ze zdziwieniem. Myślę, że jest to uznanie znaczenia słowa Bożego w życiu Kościoła, a nie mojej osoby. Biorąc pod uwagę mój wiek i czysto honorowy charakter mojej nominacji, nie sądzę, żeby wiele zmieniło się w moim życiu. Tak długo, jak Bóg da mi siłę, będę głosił słowo Boże, również na piśmie. Nowy tytuł zwiększy moje zaangażowanie, we wspieranie posługi Ojca Świętego modlitwą i słowem. Chciał on, abym nadal był kaznodzieją Domu Papieskiego, a Adwent to dla mnie czas głoszenia medytacji.

2020-11-25 11:05

Ocena: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kapucyn posługujący wśród chorych z koronawirusem: osoby konsekrowane mają światu coś do zaoferowania

Posługujący w Domu Pomocy Społecznej w Stalowej Woli, br. Łukasz Wasiljew OFMCap, opublikował świadectwo o pobycie wśród chorych z koronawirusem. - Osoby konsekrowane mają jednak jeszcze światu coś konkretnego do zaoferowania. Oczywiście jeżeli tylko żyją tą wiarą do jakiej zostały wezwane i szukają woli Bożej w otaczającym ich świecie - podkreślił na stronie www.kapucyni.pl.

Kapucyn wskazał, że choć dla wielu zakony są już tylko reliktem przeszłości, to praca w Stalowej Woli uświadomiła mu, że ich konkretną propozycją dla współczesnego świata w trudnym czasie pandemii stała się bardzo gorliwa posługa. Zwłaszcza w tych Domach Pomocy Społecznej i szpitalach jednoimiennych w całej Polsce, gdzie zatrudniony personel był kierowany na kwarantannę lub też z różnych powodów rezygnował z pracy z zarażonymi koronawirusem.

CZYTAJ DALEJ

Święty4ever: Modlitewne czuwanie za wstawiennictwem św. Jana Pawła II

2021-01-18 11:31

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

W ramach akcji „Święty Jan Paweł II ze mną na zawsze - #Święty4ever” zachęcamy do modlitwy przez wstawiennictwo naszego Wielkiego Rodaka. 18 stycznia br. (poniedziałek) o 21:00 na stronie facebookowej parafii pw. Dziesięciu Tysięcy Męczenników w Niepołomicach będzie miała miejsce transmisja na żywo modlitewnego czuwania z kaplicy św. Karola Boromeusza.

Transmisja będzie udostępniona również na stronie facebookowej Święty4ever. W sposób szczególny będziemy modlić się w intencji dzieci nienarodzonych oraz wszystkich rodzin, będziemy także prosić o ustanie pandemii.

CZYTAJ DALEJ

Chełm. Peregrynacja monstrancji z Medjugorie

2021-01-19 19:12

Tadeusz Boniecki

Do 28 stycznia w sanktuarium Matki Bożej Chełmskiej trwa modlitwa o pokój na świecie i adoracja Najświętszego Sakramentu wystawionego w monstrancji z ołtarza w Medjugorie. W dni powszednie można przyjść na adorację w godz. 15.00-18.00, a w niedzielę w godz. 13.00-16.00.

- Przybycie monstrancji z Medjugorie do naszego sanktuarium nie jest wcale przypadkowe. To tutaj króluje nam Matka Boża Chełmska nazywana Matką Jedności, a jedność to synonim pokoju. Dlatego też wobec coraz bardziej narastającego niepokoju w naszej ojczyźnie i w świecie, spowodowanego nie tylko pandemią, chcemy i my wypełnić tę monstrancję gorącą modlitwą o pokój w naszych sercach, rodzinach, mieście, ojczyźnie i na całym świecie - powiedział ks. Andrzej Sternik, kustosz sanktuarium i proboszcz parafii Narodzenia najświętszej Maryi Panny w Chełmie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję