Reklama

Niedziela Wrocławska

Dla niego wzorem był św. Jan Paweł II

W kościele św. Anny w Miliczu pożegnano zmarłego proboszcza ks. Bogdana Buryłę. Przykład jego życia i śmierć mówią nam: „Radujcie się, bo i ja jestem radosny”.

2021-02-17 09:37

Niedziela wrocławska 8/2021, str. VIII

[ TEMATY ]

pogrzeb kapłana

Milicz

Ks. Łukasz Romańczuk

Ks. Bogdan Buryła był proboszczem w Miliczu przez prawie 20 lat

Ks. Bogdan Buryła był proboszczem w Miliczu przez prawie 20 lat

Na Mszę św. pogrzebową, której przewodniczył abp Józef Kupny, metropolita wrocławski, przybyli księża z terenu całego kraju. Obecna była rodzina zmarłego kapłana, miliczanie i przyjaciele. Przez kilka dni wierni mieli okazję modlić się, a przy tym pożegnać zmarłego proboszcza. Z racji obostrzeń nie każdy mógł uczestniczyć we Mszy św. pogrzebowej, dlatego bracia zmarłego ks. Bogdana – ks. Wacław i ks. Andrzej przez ostatnie dni sprawowali Eucharystię, na którą byli zapraszani parafianie. Modlono się na różańcu, a w przededniu pogrzebu odbyło się całonocne czuwanie przy trumnie zmarłego proboszcza. Były tłumy ludzi.

Żałobne rekolekcje

W czasie Eucharystii homilię wygłosił ks. Andrzej Buryła – brat ks. Bogdana i proboszcz parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Krośnicach. Rozpoczął ją od wiersza brata ks. Wacława Buryły: Czy komuś będzie smutno/w chwili, kiedy odejdziesz/czy zechce biec nie wiadomo dokąd/czy w czyimś domu tyknie zegar i rozmów słowa nagle zbledną/Wygrałeś, jeśli jedna choć łza jak gwiazda spadnie z brzękiem. – Tutaj polało się morze łez i dalej się leje. (...) Przez te dni odbywały się „żałobne rekolekcje” – mówił kaznodzieja, zaznaczając, że wiele osób skorzystało z okazji, aby modlić się za zmarłego księdza. Przez ostatnie dni spływały słowa podziękowania za życie i posługę ks. Bogdana. Wśród nich słowa parafianina, który obecnie mieszka w Niemczech: „Przeżywam teraz rekolekcje – lepszych nie będzie. Jutro będzie spowiedź, a w czwartek pożegnanie ojca rekolekcjonisty. Nietypowy to rekolekcjonista, bo narządem mowy nie mówi nic, ale życiem mówi (powiedział już wszystko)”.

Za wzór stawiał sobie św. Jana Pawła II. Miał taki sam styl życia. Był z ludźmi i dla ludzi.

Reklama

Przytoczonych zostało kilka świadectw osób, którym ks. Bogdan pomógł poznawać Pana Boga. Ks. Andrzej zaznaczył, że zmarły brat za wzór stawiał sobie św. Jana Pawła II. – Ks. Bogdan miał taki sam styl życia. Był z ludźmi i dla ludzi. Umierając, doznał niesamowitej miłości – podkreślił.

Wspominając jedne z ostatnich słów wypowiedzianych przez ks. Bogdana, kaznodzieja powiedział: – „Ja nie mam już dużo czasu, chciałbym uczynić jeszcze więcej dobra”. I ten schorowany człowiek, który miał problem, aby złapać oddech, zaczął osobiście do ludzi rozwozić wiele paczek. I tym zdobywał ludzkie serca – wspominał proboszcz z Krośnic i dodał, że szczególną miłością darzył dzieci i chorych.

Radujcie się

Podczas swojej posługi kapłańskiej pełnił służbę wśród chorych. Wiele osób dzięki jego otwartości po wielu latach przystąpiło do spowiedzi. Dążył do jedności, a jego marzeniem było przeżycie jubileuszu 20-lecia parafii, który przypada na ten rok, by kościół św. Anny stał się sanktuarium, a na polanie przy kościele powstały stacje drogi krzyżowej. Tuż przed śmiercią ks. Bogdan Buryła przyjął wiatyk. – A później końcówka brewiarza i Różaniec – wspominał ks. Andrzej i dodał: – Przykład jego życia i śmierć mówią nam: „Radujcie się, bo i ja jestem radosny”.

Przykład kapłaństwa

Reklama

Na zakończenie Mszy św. słowa współczucia wyraził abp Józef Kupny: – Tobie, księże proboszczu Bogdanie, chcę podziękować w imieniu Kościoła wrocławskiego i całej archidiecezji za twoją posługę, za kapłaństwo, za przykład. (...) Dziękuję za twój uśmiech, za twoją dobroć i otwartość, za wyrozumiałe podejście. Kochałeś parafię i w twoim życiu potwierdziły się słowa Pisma Świętego, które mówią, że nikt nie żyje dla siebie – mówił abp Kupny.

Po zakończonej Mszy św. ciało z trumną śp. ks. Bogdana Buryły zostało przewiezione na cmentarz komunalny w Krośnicach.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#NiezbędnikWielkopostny: Idziemy ze św. Józefem

Życie to droga. Często pełna wyrw, nierówności, zakrętów. Iść nią nie jest łatwo. Wielki Post to także droga. Czterdziestodniowa droga wyzbywania się złych przyzwyczajeń, odrzucania grzechu i walki ze swoim charakterem. Ponadczterdziestodniowa droga ku Życiu, ku Zbawieniu. Aby prawdziwie zmartwychwstać, najpierw trzeba prawdziwie umrzeć. Uśmiercając grzech, rodzimy miłość. Zapominając o sobie, przypominamy sobie o Bogu i bliźnich.

#NiezbędnikWielkopostny to Twoja pomoc w niełatwej drodze Wielkiego Postu. W tym roku nie idziemy sami. Idziemy ze św. Józefem. To jak, zostajesz w miejscu czy idziesz z nami?

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do… Tadeusza Płużańskiego, dziennikarza, historyka, Prezesa Fundacji „Łączka”, syna Żołnierza Wyklętego

2021-03-06 13:26

[ TEMATY ]

żołnierze wyklęci

5 pytań do...

Tadeusz Płużański

O Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych, o ich niezłomności, tragicznych losach i roli dla odzyskania niepodległego państwa, o patriotyzmie wśród młodego pokolenia.

Tadeusz Płużański: To święto szczególne, wyjątkowe - w sensie odczuwania przynależności do polskiej wspólnoty narodowej, wspólnoty bohaterów narodowych, poczucia ciągłości z walką żołnierzy AK, żołnierzy WiN, czy Narodowych Sił Zbrojnych. W moim przypadku dochodzi jeszcze element rodzinny. Jak zapewne wiadomo, mój tato był bliskim współpracownikiem rotmistrza Witolda Pileckiego i niewiele brakowało, żeby też się na „Łączce” znalazł, bo miał zasądzony podwójny wyrok śmierci za działalność w grupie wywiadowczej Pileckiego, przechodził to samo ciężkie śledztwo, i został skazany w tym samym procesie prowadzonym przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Wielokrotnie bywałem z tatą na „Łączce”, jeszcze jak to miejsce było pokryte grobami, które zaczęły tam stawać za sprawą Wojciecha Jaruzelskiego od roku 1982. Ojciec podejrzewał, że gdzieś tam, pod spodem znajduje się jego dowódca i myślę, że tato się nie pomylił. Po zamordowaniu na Rakowieckiej Witold Pilecki został zapewne przewieziony właśnie na „Łączkę”, zrzucony tam do bezimiennego dołu, niestety do dzisiaj nie udało się jego szczątków zidentyfikować. Mimo, iż jak zapewnia prof. Krzysztof Szwagrzyk wszystkie kości zostały z ziemi wydobyte, nie zostały jednak rozpoznane, co „zawdzięczamy” wspomnianemu towarzyszowi generałowi, który przed wydaniem zgody na zabudowę dawnego pola więziennego - zabudowę pod dwie nowe kwatery: Ł i ŁII - wcześniej kazał zniszczyć szczątki naszych bohaterów.

CZYTAJ DALEJ

Łódź: Pamiętając o Jego obecności

2021-03-07 15:52

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Junior Reis

Każdy z nas, każdego dnia, dokonuje osądów. Najczęściej pod wpływem impulsu; wystarczy tylko drobny bodziec a już zapada wyrok. Wynika to z braku wrażliwości na problemy innych ludzi, nie zwracamy uwagi na powody ich czynów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję