Mecz na szczycie Premiership od samego początku toczył się w szybkim tempie. Od pierwszych minut inicjatywę przejęła Chelsea. Niebezpiecznie było w piątej minucie, gdy dobrą akcję ze skrzydła wykończył Florent Malouda, ale strzał Francuza trafił wprost w Edwina van der Sara. Kwadrans później przewagę uzyskali goście. Dominacja Manchesteru w tym fragmencie gry została udokumentowana golem w dwudziestej dziewiątej minucie za sprawą bramki Wayne Rooneya. Popularny Wazza przymierzył zza pola karnego i precyzyjnym, silnym strzałem zaskoczył Petera Cecha.
Napór gospodarzy nastąpił dziesięć minut później. Z rzutu wolnego silnie uderzył Frank Lampard, van der Sar odbił piłkę przed siebie, a z dobitką pospieszył Branislav Ivanovic. Serb nie strzelił bramki, gdyż przeszkodził mu w tym Nemanja Vidic. Podopieczni Carlo Ancelottiego zaczęli nadrabiać straty po przerwie. Już po dziesięciu minutach drugiej połowy do bramki przyjezdnych trafił David Luiz. Dopiero co niedawno pozyskany przez Chelsea piłkarz z pierwszej piłki strzelił bramkę dającą gospodarzą nadzieję na zwycięstwo. W końcówce spotkania sędzia podyktował rzut karny za faul Chrisa Smallinga na Yurim Zhirkovie. Do jedenastki podszedł etatowy wykonawca Lampard i pewnie wykorzystał swoją szansę, strzelając w środek bramki. Do końca meczu emocji nie brakowało. Tuż przed końcem spotkania sędzia wyrzucił z boiska Vidica za faul na Ramiresie, co dodatkowo osłabiło Manchester. Ostatecznie Chelsea odniosła zwycięstwo nad Manchesterem United. - Chelsea ma zawsze szczęście do rzutów karnych. Wygrywają nimi większość meczów - mówi Ed, na co dzień kibic United. Przegrana Manchesteru oznacza, że wicelider Arsenal już niedługo może zmniejszyć różnicę punktową do zaledwie jednego oczka. Wyścig o tytuł w Premier League zapowiada się niezwykle ciekawie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
