Reklama

Dekanaty diecezji warszawsko-praskiej (5)

Dekanat jadowski

Dekanat jadowski z siedzibą przy parafii Znalezienia Krzyża Świętego w Jadowie został utworzony przez kard. Aleksandra Kakowskiego 18 czerwca 1919 r. Do 1992 r. leżał na rozległym terytorium archidiecezji warszawskiej. Po utworzeniu diecezji warszawsko-praskiej znalazł się w jej granicach. Ostatnia jego reorganizacja miała miejsce 25 marca 2003 r., kiedy to - w związku z powstaniem dekanatu tłuszczańskiego - odłączone zostały od niego trzy parafie: dwie istniejące w Tłuszczu i Postoliska. Aktualnie dekanat liczy osiem parafii.

Niedziela warszawska 27/2003

Jadów, siedziba dekanatu, wzmiankowany był jako wieś już w 1414 r. W latach 1823-1869 był miastem. Parafia erygowana była tu w 1480 r. przez biskupa płockiego Kazimierza. Pierwsze dwa kościoły w Jadowie były drewniane. Pierwszą świątynię zbudowaną w latach 1414-1425 ufundował książę Mazowiecki Bolesław V. Drugi kościół wzniesiono po 1768 r. Obecna świątynia murowana zbudowana została w l. 1879-1892 według projektu Józefa Piusa Dziekońskiego, z fundacji hr. Zamojskiego. Konsekrował ją abp Popiel w 1886 r. Jadów znany jest dziś w okolicy z targów, które odbywają się w każdą środę.

Parafie i kościoły

Dekanat tworzą parafie:
1. Matki Bożej Częstochowskiej w Gizdałach
2. św. Jakuba w Jadowie
3. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kamieńczyku
4. Najświętszej Maryi Panny Królowej Pokoju w Kicinach
5. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Strachówce
6. Świętej Trójcy w Sulejowie
7. Przemienienia Pańskiego w Szewnicy
8. Matki Bożej Częstochowskiej w Urlach

Reklama

Pod względem liczby mieszkańców największa jest licząca 4150 wiernych parafia dziekańska w Jadowie. Najmniejsza jest parafia w Szewnicy licząca 640 wiernych.
Wszystkie parafie mają swoje kościoły parafialne. Najstarszy z nich pw. Znalezienia Krzyża Świętego znajduje się w Jadowie. Natomiast najstarszą parafią w dekanacie, erygowaną jeszcze w XIII w. jest Kamieńczyk. Jednak obecny kościół w Kamieńczyku, również dzieło arch. Dziekońskiego, wybudowany został nieco później niż świątynia w Jadowie, bo w latach 1896-1903. W tym roku przypada setna rocznica konsekracji świątyni w Kamieńczyku.

Duchowieństwo dekanalne

Dziekanem dekanatu jadowskiego jest ks. prał. Marian Marczewski, od 1988 r. proboszcz i dziekan w Jadowie. Ojcem duchownym jest ks. Kazimierz Seta, proboszcz z Urli, a sekretarzem dekanatu ks. Andrzej Rusinowski, proboszcz parafii Gwizdały.
Na terenie dekanatu posługę duszpasterską pełni 8 księży proboszczów i 2 wikariuszy. Jest też jeden ksiądz rezydent. Księża wikariusze wspomagają proboszczów w Jadowie i Kamieńczyku. Najdłużej na terenie dekanatu funkcję proboszcza sprawuje ks. dziekan Marczewski, który jest też najstarszym (ur. 1930) kapłanem w dekanacie. Natomiast najkrócej (od 2002 r.) proboszczami są ks. Wiesław Chrząszcz w Sulejowie i ks. Gerard Jarecki w Kamieńczyku. Najmłodszym proboszczem (ur. 1957) jest ks. Kazimierz Seta z Urli. Najmłodszym księdzem jest wikariusz z Jadowa ks. Mariusz Królak, który święcenia przyjął przed trzema laty.
Średnia wieku księży proboszczów wynosi 54 lata, a wikariuszy 32 lata.

Życie religijne

W dekanacie od lat żywy jest kult maryjny. Kółka różańcowe w parafiach były tu widoczne już na długo przed ogłoszeniem przez Ojca Świętego Roku Różańca. - Kółek różańcowych powstaje coraz więcej, a podczas każdego pogrzebu osoby należącej do koła, przypominam, że ktoś musi ją zastąpić - mówi ks. dziekan Marczewski.
Miejscem szczególnym w dekanacie jest sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej w Loretto na terenie parafii Brańszczyk. To właśnie ks. dziekan Marczewski zainicjował przed 16 laty pielgrzymki do sanktuarium. Najpierw z Jadowa i okolic (na pierwszej w 1988 r. było 1500 pątników), a później i z innych dekanatów, a nawet spoza diecezji (z Łochów należącego do diecezji drohiczyńskiej i z Wyszkowa należącego do diecezji płockiej). Dziś gromadzą one nawet 10 tys. wiernych. Ksiądz Dziekan chętnie opowiada, jak u władz komunistycznych starał się o zezwolenie na pielgrzymkę pieszą. Długo był zwodzony przez aparatczyków z dwóch ówczesnych województw, ale ostatecznie pozwolenie otrzymał. - Dziś nikt nie robi już trudności, a policja tylko pomaga. Wierni nie mogą się doczekać, kiedy będzie tegoroczna pielgrzymka - mówi. Loretto się rozwija, i z pewnością nabierze jeszcze większego znaczenia po beatyfikacji ks. Ignacego Kłopotowskiego, założyciela Zgromadzenia Matki Bożej Loretańskiej (Sióstr Loretanek).
Uroczyście obchodzone są w dekanacie odpusty, szczególnie w parafii Świętej Trójcy w Sulejowie i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kamieńczyku i w Strachówce oraz w parafiach noszących wezwanie Matki Bożej Częstochowskiej (Urle i Gwizdały). Odpust na św. Jakuba w Jadowie przekładany jest na najbliższą po święcie niedzielę. Odpust w parafii dziekańskiej gromadzi liczne rzesze wiernych i połączony jest z poświęceniem pojazdów.
Przez Jadów przechodzą piesze pielgrzymki na Jasną Górę z Wyszkowa i z diecezji łomżyńskiej. Tu pątnicy zatrzymują się i dostają posiłek.
W wielu miejscach na terenie parafii znajdują się liczne kapliczki i krzyże. Przy nich latem odprawiane są nabożeństwa majowe.
Tak jak w całej diecezji warszawsko-praskiej i tu jest żywy kult Miłosierdzia Bożego. Np. w jadowskim lesie jest kapliczka ku czci Miłosierdzia Bożego. W niej, w drugą niedzielę wielkanocną o godz. 15.00 - z udziałem bardzo wielu wiernych - odprawiane jest nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego.

Radości i smutki

Reklama

- Coraz mniej osób na naszym terenie utrzymuje się tylko z rolnictwa, zwłaszcza że ziemie są słabe - podkreśla dziekan ks. Marczewski. Sporo ziemi leży odłogiem. Kobiety dojeżdżają do warszawskich szpitali, gdzie pracują jako salowe. Inne sprzątają biura. Widoczne jest jednak coraz bardziej bezrobocie.
Radością dziekana Jadowa jest fakt, że bardzo dobrze na terenie dekanatu układa się współpraca z dyrekcjami szkół. Na katechizację uczęszczają niemal wszyscy uczniowie. W parafiach o obsadzie jednoosobowej katechizują również księża proboszczowie.
Wierni w dekanacie chętnie pielgrzymują. Niedawno do Lichenia pojechały 4 autokary z dziećmi pierwszokomunijnymi i ich rodzinami.
- Bardzo udane są zawsze rekolekcje, które gromadzą wielu wiernych - mówi Ksiądz Dziekan. Wtedy widać dobrze współpracę kapłanów w dekanacie. Wzajemnie sobie pomagamy przy spowiedziach. Potem są wspólne spotkania, czas na wymianę doświadczeń duszpasterskich. Spotykamy się też z okazji imienin księży. Ludzie widzą jak dobrze w dekanacie układa się współpraca kapłanów i są bardzo z tego zadowoleni - podkreśla Ksiądz Dziekan.
Ale to nie jedyne wspólne działania w dekanacie. Był też kurs dla lektorów z dekanatu.

Gdzie lody najlepsze?

Ks. dziekan Marczewski cieszy się wśród parafian jadowskich dużym szacunkiem. Jest obecny wszędzie tam, gdzie się coś dzieje. Poświęcał niedawno aptekę, bank, a swoich gości chętnie informuje, w której cukierni (w Jadowie!) są najlepsze lody w Polsce. Ze wzruszeniem opowiadał, jak niedawno przyszedł do niego parafianin, aby pożegnać się z proboszczem, gdyż jakiś czas musi spędzić w więzieniu.
Staraniem dziekana jadowskiego wierni nawet z najbardziej odległych części parafii, którzy mają do kościoła 8 km mogą bez trudu dotrzeć w niedziele i święta do kościoła. A to za sprawą specjalnych linii autobusowych, które dowożą parafian, a po
Mszy św. ich odwożą. Zdaje to znakomicie egzamin.

Dwie parafie na terenie dekanatu posiadają relikwie. Parafia dziekańska w Jadowie ma relikwie Krzyża Świętego z dokumentem potwierdzającym ich autentyczność podpisanym przez kard. Mieczysława Ledóchowskiego. Umieszczone one zostały w pięknym, odrestaurowanym stuletnim krzyżu i podczas najważniejszych uroczystości są wystawiane do adoracji.
Z kolei parafia Urle może poszczycić się posiadaniem relikwii św. Bernadetty Soubirous, które znajdują się grocie Matki Bożej z Lourdes.

Dziekan dekanatu jadowskiego ks. prał. Marian Marczewski urodził się 5 września 1930 r. w Gniewkowie (archidiecezja gnieźnieńska). Na kapłana był wyświęcony w Gnieźnie 25 maja 1956 r. (podczas tej samej uroczystości święcenia kapłańskie przyjął diakon Józef Glemp, dziś Prymas Polski). W pierwszych latach kapłaństwa posługiwał w parafiach archidiecezji gnieźnieńskiej - w Pleszewie i Bydgoszczy. W 1963 r. został inkardynowany do archidiecezji warszawskiej. Był wikariuszem w parafii św. Jakuba w Skierniewicach i św. Franciszka z Asyżu na warszawskim Okęciu. Następnie pełnił funkcję proboszcza, najpierw w Michałowicach k. Goszczyna, póżniej w Wysokienicach, a od 1988 w Jadowie. Jest kanonikiem gremialnym Kapituły Kolegiackiej.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wszystko było inne niż się spodziewałam. Renata Czerwicka o kulisach autobiografii ks. Pawlukiewicza

2020-09-24 07:22

[ TEMATY ]

ks. Piotr Pawlukiewicz

Renata Czerwicka /RTCK

Czwartek 24 września 2020 r. to data wyjątkowa. To właśnie dziś swoją premierę ma, stworzona tuż przed śmiercią ks. Piotra Pawlukiewicza - jedyna na świecie - autobiografia tego wielkiego kaznodziei pt. "Z braku rodzi się lepsze". Książka ma formę rozmowy. O historii, wierze, tajemnicach i nieznanych faktach z ks. Piotrem rozmawiała Renata Czerwicka, redaktor naczelna Wydawnictwa RTCK. W specjalnym wywiadzie dla „Niedzieli” p. Renata zdradza kulisy postawania wyczekiwanej autobiografii.

Damian Krawczykowski: Jak zaznacza Pani na początku książki – kilka lat musiało minąć, aby ks. Pawlukiewicz zgodził się na tę autobiograficzną rozmowę.. Co nareszcie przekonało ks. Piotra aby się przed Panią otworzyć?

Renata Czerwicka: Nie znam tego jednego konkretnego powodu i już się nie dowiem. Myślę, że ten temat pracował w księdzu Piotrze od dłuższego czasu. Może pogarszający się stan zdrowia dawał mu znaki, że warto w końcu się zdecydować… bo nie wiadomo, jak będzie? Na pewno duży wpływ miała płyta Krzyśka Antkowiaka z tekstami ks. Piotra, która miała wyjść razem z książką, a ksiądz Piotr bardzo czekał na tę płytę. A może uznał, że nie wytrzyma już dłużej moich namów i uległ (uśmiech) Znamy się od kilku lat i naprawdę się lubiliśmy.

Czy „wywiad-strumyk” jak nazwał Waszą książkę sam ks. Pawlukiewicz układał się wg Pani planu? Odpowiedzi, których udzielił ks. Piotr, były takie jakich Pani oczekiwała?

Wszystko podczas tego wywiadu było inne niż się spodziewałam. Wszystko. Ksiądz Piotr po pierwsze był w trudnej sytuacji zdrowotnej, poruszał się na wózku, wiele czynności sprawiało mu ból, co w oczywisty sposób odbiło się na rozmowie, podczas której musieliśmy robić liczne przerwy. Nie dało się też rozmawiać długo, rozłożyliśmy nasz wywiad na 5 dni. Rozmowa jednak ewoluowała i to widać w książce, że dość zachowawcze odpowiedzi na początku później stają się o wiele bardziej otwarte, dotykamy głębszych spraw, o których ks. Piotr mówi więcej. Bardzo mnie te pięć dni rozmów zaskoczyło swoją nieoczywistością, notatki przygotowywane przez kilka tygodni okazały się prawie bezużyteczne. To było spotkanie z człowiekiem, takim prawdziwym z krwi i kości, takim z wadami i zaletami, silnym i słabym... I z pewnością ta rozmowa zaskoczy czytelnika, który zna ks. Piotra głównie jako legendę i wspaniałego kaznodzieję.

Czuła Pani, że przy pracach nad książką ks. Piotr uchyla rąbka tajemnicy swojego życia? Z książki możemy dowiedzieć się dotąd nieznanych faktów o „legendzie polskiego kaznodziejstwa”?

„Uchyla” rąbka tajemnicy to dobre określenie, bo tylko czasami, jakby niechcący mówił więcej, niż tylko trochę. To nie przypadek, że ks. Piotr nie wypowiadał się wcześniej o sobie. Na początku rozmowy widać było, że to jest dla niego trudne i że nie jest do tego przyzwyczajony. Każdego dnia pytał mnie, czy to na pewno dobry pomysł, aby robić ten wywiad. Zastanawiał się, czy ludzi chcą go poznać takiego, jakim naprawdę jest, zamiast żyć jego legendą…Na końcu jednak przyznał, że był to dla niego rodzaj terapii, coś, co bardzo dużo mu dało.

Prawda jest taka, że najwięcej o księdzu Piotrze dowiemy się z książki „Z braku rodzi się lepsze…” czytając między wierszami, czytając sercem, z dużą wrażliwością. On był niezwykle wrażliwym i głębokim człowiekiem, choć z drugiej strony, tak bardzo zwyczajnym.

Co Panią najbardziej zaskoczyło w tym wywiadzie? Jakiś szczególny fragment, historia?

Wiedziałam, że muzyka jest dla niego ważna, ale nie wiedziałam, że aż tak. Duża część naszych rozmów łączyła się ze wspólnym słuchaniem jego ulubionych piosenek. Kiedy włączałam piosenki SBB albo Grechuty, całkiem się zmieniał. Dosłownie, fizycznie. Twarz mu promieniała, prostował się na kanapie, uśmiechał. Kiedy słuchał muzyki, zatapiał się w nią, jednoczył wręcz. Coś niezwykłego. Chyba nigdy nie spotkałam kogoś, kto tak przeżywałby muzykę… Jak o tym myślę teraz, to chyba jednak wizja powstania płyty muzycznej z jego tekstami była dla niego dużą motywacją do tego wywiadu. Nie zdążył posłuchać całej płyty Krzyśka „Zostanie mi muzyka…”, ale na pewno bardzo by się nią cieszył. Na pewno. Marzył, aby ktoś zrobił taką płytę. Sądzę, że bardzo warto sięgnąć po jego biografię właśnie razem z tą płytą, bo w jego tekstach i kompozycjach Krzyśka Antkowiaka można odnaleźć jeszcze więcej księdza Piotra.

A jaki był Ksiądz Piotr podczas tworzenia tej książki? Wiemy, że było to na niedługo przed śmiercią. Czy znane mu poczucie humoru nadal mu towarzyszyło? Widać było że jego wiara wraz z rozwojem choroby się zmienia? Pogłębia, pogarsza?

I znów nie mogę odpowiedzieć w prosty sposób. Myślę, że dla samego księdza Piotra jego stan ducha był zagadką i wyzwaniem. Relacja z Chrystusem i to jak ją przeżywał była dynamiczna, zmieniała się, tak o tym mówił, choć nie dosłownie. Jak sam przyznał, Parkinson nie przymnożył mu wiary, ale powiększył pole do przemyśleń. To co mnie zaskoczyło, to że ani razu nie próbował Boga nazwać prosto, opisać jednym zdaniem i zamknąć w krótkiej definicji. Uderzało to, jak bardzo zachwycał się Jego majestatem. W jednym miejscu powiedział:

„Teraz szykuję sprytny manewr. Jak już wrócę na ambonę, mam ochotę powiedzieć: Ludzie, Pan Bóg jest tak inny, tak fanta­stycznie przerastający nasze pojmowanie, że… nie ma o czym gadać. Co tu gadać…? Nie możemy ogarnąć rozumem ko­mórek nowotworowych, a Boga chcemy zrozumieć?!”

Poczucie humoru, z którym ksiądz Piotr jest tak bardzo kojarzony oczywiście się nie zmieniło, ale tym razem znacznie więcej było wzruszeń, poważnych min i wspólnego milczenia, niż śmiechu.

Moją rolą w tym wywiadzie, oprócz zadawania pytań i rozmowy w dużej mierze było także uszanowanie granic księdza Piotra. Tego o czym chciał mówić i o czym nie chciał. Wiele wątków nie dokończyliśmy, niektóre przerwaliśmy... Kiedy odszedł, nie wiedziałam, jak ogarnąć temat nad tekstem. Ale wyszło naturalnie… Co niedopowiedziane, zostało niedopowiedziane. I to dobrze, bo człowiek nie jest prostym zbiorem pytań i odpowiedzi, ale najbardziej skomplikowanym stworzeniem na ziemi. I zawsze jest i pozostaje jakąś tajemnicą… Ja osobiście czułam, że podczas tej rozmowy miejscami obcowałam z pewną mistyką, czymś, co mnie przerastało. Nigdy tej rozmowy nie zapomnę… Nigdy.

Na koniec krótko: Ks. Piotr Pawlukiewicz jest dla mnie….

Tajemnicą… Inspiracją.

Dziś tytuł książki „Z braku rodzi się lepsze…” nabiera zupełnie nowego wymiaru. W książce widać, że wszystko co najlepsze w życiu ks. Piotra, rodziło się z jakiejś słabości, jakiegoś braku… Dziś brak księdza Piotra. Co lepszego się tego urodzi?... Bardzo jestem ciekawa. A że tak będzie – nie mam wątpliwości.

_____________________________________________________

Ks. Pawlukiewicz /fragmenty z autobiografii:

Czy jest coś, co chciałby Ksiądz powiedzieć teraz ludziom, którzy będą czytać tę książkę?

(Zamyśla się..)

Chciałbym powiedzieć: Trzymajcie się swoich księży w para­fiach. Trzymajcie się tradycyjnego duszpasterstwa i uważajcie na takich księży, jak Pawlukiewicz. Bo tu łatwo o chęć błysku i popisu.

______________________

Przede wszystkim trzeba kochać. Kocham człowieka, jeśli za­leży mi na tym, żeby on poszedł do Nieba. Myślę sobie, że przed każdymi rekolekcjami ksiądz powinienem usiąść i skon­centrować się, czy chce, żeby te zakonnice czy ci księża, czy ci świeccy poszli do Nieba. Czy zależy mu na nich, czy na tym, żeby zabłysnąć.

Zachwycić ludzi można dość łatwo. Można skleić z Ewangelii jakiś tekścik całkiem tęgi intelektualnie, ale czy ja chcę, żeby ci moi słuchacze poszli do Nieba?

Ktoś przyjeżdża z głoszenia rekolekcji i mówi: „Ale miałem rekolekcje! Tysiące ludzi przychodziło”. Ale czy ty, brachu, chciałeś, żeby oni poszli do Nieba, czy tylko chciałeś ich przekonać o nieomylności Kościoła albo potrzebie głębokiej modlitwy? No właśnie. Nie szarżuj. Nie szarżuj, bo możesz zagubić główny cel nauczania, jakim jest doprowadzenie ludzi do bram Nieba.

_______________________________

Więcej o książce: Zobacz

RTCK

CZYTAJ DALEJ

Zaproszenie w czasach niepewności

2020-09-24 23:14

archiwum organizatorów

Już po raz drugi Konferencja Episkopatu Polski w osobie Przewodniczącego Rady d/s Społecznych abp. Józefa Kupnego zaprasza przedsiębiorców z całej Polski na II Ogólnopolską Pielgrzymkę, na Jasną Górę.

„Pielgrzymki Przedsiębiorców” od hasłem „Pod Twoją obronę! Zawierzam Tobie moja firmę”, odbędzie się w niedzielę 4 października. Organizatorzy: Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców „Talent” oraz Stowarzyszenie Chrześcijańskich Przedsiębiorców i Menadżerów „Nostra Res” napisali: „Zaproszenie kierujemy do wszystkich, którzy prowadzą swoje firmy, bez względu na ich wielkość czy branżę. Zapraszamy także freelancerów i przedstawicieli wolnych zawodów…” Odnosząc się do aktualnej sytuacji, stwierdzają: „Każdemu z nas towarzyszy niepewność jutra i borykamy się z podobnymi problemami. Dodatkowo nasze społeczeństwo mierzy się z nową sytuacją i skutkami zamrożenia gospodarki. Osoby przedsiębiorcze, pracodawcy, ludzie z inicjatywą, odpowiadają nie tylko za własne rodziny, ale często też za pracowników i ich rodziny. Mimo trudnych czasów, w których przyszło im prowadzić swoją działalność, chcą mieć nadzieję i być silni. Wychodząc naprzeciw tym pragnieniom 4 października 2020 r. mogą zawierzyć swoje firmy Bogu przez Niepokalane Serce Maryi.

W spotkaniu, jako goście specjalni, wystąpią : Ks. Wojciech Węgrzyniak i dziennikarz ekonomiczny Jacek Krzemiński. Organizatorzy apelują: „Przedsiębiorcy, bądźmy razem! Jasna Góra to miejsce, gdzie od wieków dzieją się cuda! Zanieśmy tam Bogu wszystkie nasze radości, sukcesy i problemy.”

Więcej szczegółów, w tym rejestracja i szczegółowy program pielgrzymki, na: www.pielgrzymkaprzedsiebiorcow.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję