Reklama

Inspirowani słowem...

Emocje

Niedziela przemyska 12/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Życie każdego człowieka obfituje w wydarzenia, które są źródłem rodzącej się w nim prawdziwej pokory. Ostatnie tygodnie były takim bogactwem dla mnie, dlatego śpieszę z przeprosinami do czytelników przemyskiej edycji za chwilową nieudolność i wracam do redagowania tej rubryki mocny (co jest owocem mojej sercowej choroby) przekonaniem, że jest oczekiwana.

Bardziej słuchając niż czytając zostałem zaintrygowany słowami Pana Prezydenta, który na spotkaniu ze światem kultury wypowiedział tezę, iż emocjonalne reakcje wobec ostatnich wydarzeń w Zachęcie spowodowane zostały niskim poziomem edukacji w dziedzinie kultury i sztuki. Wypowiedź miała miejsce w okresie żywiołowych reakcji społeczeństwa wokół dwóch wystaw we wspomnianej Zachęcie. Chodziło o zachowanie pana Olbrychskiego, który dał dowód, że szkoła fechtunku otrzymana od Sienkiewiczowskiego Wołodyjowskiego nie poszła na marne i reakcją społeczeństwa na rzeźbę Cattelana, przedstawiającą Jana Pawła II ugodzonego przez meteoryt.

W pierwszym przypadku zachowanie aktora, który w wydanej przed paru laty książce - wspomnieniu Anioły wokół głowy nie wstydził się napisać, że nago kłusowali z panią Rodowicz na rumakach, nie zrobiło na mnie większego wrażenia, tak w drugim epizodzie zacząłem się mocno zastanawiać nad słowami głowy Państwa. Nie wiem dlaczego, ale na drodze asocjacji pojawiły się we mnie historyczne obrazy z czasów powstaniowych klęsk, kiedy to młode panny szły do ślubu w czarnych sukienkach na znak solidarności z poległymi i narodowej żałoby. Myślałem spacerując po rymanowskich alejkach, czy aby wówczas nie zaszła jakaś dziejowa indolencja intelektualna, która kazała ważny dzień w życiu umniejszać owym bardzo emocjonalnym gestem. Wątły mój umysł nie potrafił znaleźć odpowiedzi na owe "naczalstwa" stwierdzenie. Pewnie nigdy ten tekst nie ujrzałby światła edycyjnego gdyby nie spotkanie duszpasterskie podsumowujące Rok Jubileuszowy, na którym pojawiły się, przyznam, bardzo emocjonalne wystąpienia zrodzone z wypowiedzi udzielonej przez duchowną osobę w programie Rower Błażeja, która w tym intelektualnie nie najwyższych lotów programie ogłosiła światu, że trwanie przy poglądzie, iż wielkopostne tańce są grzechem jest przeżytkiem. W spokoju słuchałem wywodów katechetów i tzw. prostych księży. Mój święty spokój zakłócony został, kiedy o głos poprosił doświadczony prawnik i zaczął mówić (emocjonalnie, nie powiem) o tzw. logice prawa. Nie miejsce tu na przytaczanie wystąpienia, zresztą mam nadzieję, że wyjaśni to on sam, ale wtedy wróciła myśl o wystąpieniu Pana Prezydenta. Doktor prawa nie mógł przecież pogrążyć się w mętnej emocjonalności. Cóż zatem. Nie mam powodu aby wątpić, że zadziałał tzw. sensus ecclesiae, to znaczy troska o owoce Chrystusowej męki.

Stałem na rozdrożu - kto ma rację: Prezydent, hierarcha czy owa emocjonalna reakcja. Pan Bóg litościwy przyszedł z pomocą udręczonemu redaktorowi i podsunął mu do ręki książkę C. S. Lewisa, Listy o modlitwie i moralności. Bohater negatywny tej książki zwany Krętaczem tak strofuje młodego kusiciela-nowicjusza:

"A teraz pomówmy o twoich błędach. Przede wszystkim, jak sam przyznajesz, pozwoliłeś pacjentowi przeczytać książkę, która sprawiła mu prawdziwą przyjemność, i to dla samej przyjemności, a nie żeby popisać się przed znajomymi uwagami o niej. Po drugie, pozwoliłeś mu się przespacerować do starego młyna i wypić tam herbatę - znów spacer na świeżym powietrzu, który tak lubi, i w dodatku samotny... Nawet w rzeczach obojętnych jest rzeczą zawsze wskazaną podsuwać człowiekowi nawyki przyjęte w Świecie, konwenanse, mody na miejsce jego własnych upodobań i awersji. Osobiście posunąłbym się jak najdalej w tym kierunku. Przyjąłbym zasadę, że należy pozbawić pacjenta wszelkich silniejszych osobistych upodobań, które nie są naprawdę grzeszne, choćby to było coś równie banalnego jak skłonność do gry w krykieta, zbierania znaczków czy picia kakao. Takie rzeczy, przyznaję, nie mają nic wspólnego z cnotą; ale jest w nich jakaś niewinność, pokora i bezinteresowność, które mnie niepokoją. Człowiek, który szczerze i bezinteresownie czerpie radość z jakiejkolwiek rzeczy, i to przez wzgląd na samą radość bez oglądania się, co inni powiedzą, otóż człowiek taki jest tym samym zabezpieczony przed niektórymi spośród naszych najzmyślniejszych sposobów działania. Powinieneś zawsze nakłaniać pacjenta, aby porzucił ludzi, potrawy, książki, które naprawdę lubi, na rzecz ludzi ´wybitnych´, ´odpowiednich´ potraw i ´głośnych´ książek" .

Tyle Lewis. Dopełniając te mądre słowa, wypowiedziane przez człowieka, który prawdę Ewangelii przyjął w dojrzałem już wieku, pragnę przytoczyć wypowiedź, która nie powinna znaleźć się w katolickiej gazecie. Także z owego poczucia ulegania obiegowym normom. Życzliwy mi ksiądz, "prasofil" podrzucił mi teksty związane z działalnością Zachęty. Wprawdzie pani Rottenberg podała się do dymisji, ale będzie pełnić swą funkcję do czasu wyłonienia nowego dyrektora i będą wokół niej ludzie pokroju pani Żmigrodzkiej, Kozyry i pana Jacka Markiewicza, który na łamach "artystycznego" pisma Czereja odpowiadał na pytania wspomnianych wyżej pań. Pragnę dodać, że wszyscy ci ludzie są promowani przez Zachętę, i jak śmiem twierdzić, są antytezą naszych niedouczonych i stąd emocjonalnych, zdaniem Pana Prezydenta, zachowań. Oddajmy zatem głos intelektualistom sztuki. Ja ze swej strony przepraszam za owe słowa, ale uważam, że w końcu ktoś powinien je przytoczyć. Oto wywiad:

"Kozyra, Żmigrodzka:

- Nakupkałeś w galerii w Orońsku. Pierwotny projekt był inny, miałeś obsikać ściany.

Jacek Markiewicz:

- Wystawa nazywała się Miejsca na miejsca. Chciałem oznaczyć moczem swoje terytorium. A kupa to był impuls. Nagła reakcja, do późna w nocy jeszcze robiłem...

- Pokazywanie swoich wydalin jest krępujące. Nie było ci wstyd, że ludzie oglądają twój ekskrementalny artefakt?

- Nie. To była reakcja na to, co się tam działo. Byłem tym bardzo zdenerwowany. Poza tym interesowały mnie rozmaite wydzieliny z człowieka. Wcześniej pokazywałem już ślinę-plwocinę, krew i mocz. Przyszedł czas na kupę. Był i taki projekt, żeby grono znajomych, wśród których się obracałem pokazało wspólnie swoje wydzieliny. On został później zrealizowany. (...)".

To nie koniec "intelektualnego" a więc edukacyjnego patrzenia na sztukę. Może intelektualnie nie dorastam do standardów zamierzonych przez Pana Prezydenta, ale nie mogę cytować artystycznych wyczynów skierowanych przeciw krzyżowi. Zainteresowanych odsyłam do lektury Życia z dnia 25 stycznia 2001 r.

Nie zaniedbując edukacji, pozostańmy wierni emocjom, które tworzą nasz świat wierny doświadczeniu domu i religijnej tradycji. Coraz trudniej o to, ale trudne nie znaczy niemożliwe. Do spotkania za tydzień.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uzdrowienia odsłaniają bliskość królestwa, a słowo otwiera serce na nawrócenie

2026-01-02 10:20

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

John Bridges, "Uzdrowienie teściowej Piotra"/pl.wikipedia.org

Opowiadanie o powołaniu Samuela zaczyna się od zdania o rzadkim słowie Pana. To czas, w którym objawienie jakby przygasa. Widzenia nie są częste. Akcja toczy się w Szilo, w przybytku, gdzie znajduje się Arka. Samuel śpi blisko miejsca świętego, a obok stoi lampa Boża, jeszcze nie zgasła. Ten szczegół niesie nadzieję. Obecność Pana trwa mimo zmęczenia i zamętu. Heli jest stary, jego oczy przygasają.
CZYTAJ DALEJ

Zamurowano Drzwi Święte w Bazylice Matki Bożej Większej

2026-01-14 13:33

[ TEMATY ]

Drzwi Święte

Bazylika Matki Bożej Większej

Vatican News

Wczoraj, 13 stycznia, kard. Rolandas Makrickas, archiprezbiter papieskiej Bazyliki Matki Bożej Większej przewodniczył obrzędowi zamurowania Drzwi Świętych, znajdujących się w świątyni. Pozostaną one zamknięte do kolejnego Roku Świętego. W obrzędzie, który miał charakter prywatny, uczestniczył m.in. mistrz papieskich ceremonii liturgicznych, abp Diego Ravelli oraz członkowie kapituły.

Obrzęd zamurowania Drzwi Świętych w Bazylice Santa Maria Maggiore (Matki Bożej Większej) odbył się we wtorek wieczorem, jako prywatna uroczystość. Przewodniczył jej archiprezbiter tej świątyni, kard. Rolandas Makrickas, archiprezbiter bazyliki, a sam obrzęd został poprowadzony przez jednego z papieskich ceremoniarzy, ks. prał. Lubomir Welnitz, w obecności Mistrza Papieskich Celebracji Liturgicznych, abp. Diega Ravelliego.
CZYTAJ DALEJ

Kolejne bezprawne wykorzystanie wizerunku. Oświadczenie Kapucynów

2026-01-14 21:20

[ TEMATY ]

oświadczenie

kapucyni.pl

Oświadczenie rzecznika prasowego Warszawskiej Prowincji Zakonu Braci Kapucynów dotyczące bezprawnego wykorzystywania wizerunków br. Andrzeja Derdziuka.

Warszawska Prowincja Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów informuje, że wszelkie materiały audiowizualne, w szczególności nagrania reklamowe pojawiające się w przestrzeni internetowej, w których rzekomo występuje br. Andrzej Derdziuk i które promują suplementy diety, lekarstwa lub inne produkty o charakterze komercyjnym, są materiałami fałszywymi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję