Reklama

Polska

Słowiki zamilkły w Sławikowie

Istnieje opinia, że ruiny w Sławikowie na ziemi raciborskiej należą do największych i najpiękniejszych na całym historycznym Śląsku. Postanowiłam to sprawdzić.

Niedziela Ogólnopolska 49/2025, str. 60-61

[ TEMATY ]

zwiedzanie

podróż

Margita Kotas

Fronton pałacu w Sławikowie

Fronton pałacu w Sławikowie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Samochód parkuję na poboczu drogi, tuż przy bramie wjazdowej, i nie jestem w stanie powstrzymać się przed zrobieniem pierwszych fotografii. Pozostałości budowli już robią na mnie wrażenie, mimo że od tej strony przysłonięte są murem. „Uwaga. Wstęp wzbroniony. Grozi zawaleniem!” – treść tabliczek jasno informuje o kondycji ruin pałacu i niemal odbiera mi nadzieję na bliższe z nimi spotkanie. Niech żywi nie tracą nadziei... Idąc wzdłuż siatki zabezpieczającej teren, dochodzę do miejsca, gdzie jej fragment kładzie się, a raczej został przez kogoś umyślnie położony na ziemię. Nie mając złych zamiarów, ale za to mając pełną świadomość, że przekraczam przepisy, i nie chcąc dawać złego przykładu, czekam chwilę, aż odjedzie dwoje rowerzystów, i podchodzę do obiektu na odległość wskazywaną przez resztki zdrowego rozsądku. Jest późne popołudnie, psuje się pogoda i żywej duszy wokół, więc lepiej, żeby na głowę nic mi nie spadło. Piętnaście lat temu doszło tu do katastrofy budowlanej, kiedy runął fragment ściany zachodniej elewacji pałacu, więc wchodzenie do środka byłoby skrajną nieodpowiedzialnością.

Słowiki ze Sławikowa

Reklama

Nie ma pewności, kiedy tak naprawdę powstał pałac w Sławikowie. Sama wieś z pewnością ma dłuższe dzieje, wspominana jest bowiem jako Zlavicowo w dokumentach biskupów wrocławskich już w 1223 r. Należy wówczas do Wernera von Petersdorfa, a potem – do 1316 r. – do jego syna Petera. Po nim majątek przechodził kolejno w ręce: rodziny von Siegroth und Slawikau, Mikołaja i Władysława von Holly, Mikołaja Buriana von Schelihy, rodu von Wramisky-Wramin, Mathiasa von Grabowa, rodziny Oppersdorffów, Henryka von Stolza, Hansa Bernharda hrabiego von Praschmy, Sylwiusza barona von Tracha i jego spadkobierców, by w 1731 r., na 30 lat, stać się własnością Friedricha Gregora von Lautensaca. Według niemieckich źródeł, to właśnie z jego inicjatywy powstał w Sławikowie pierwotny piętrowy pałac, który począwszy od 1761 r., kilka razy zmieniał swych właścicieli – jednym z nich był Adolf von Eichendorff, ojciec słynnego niemieckiego poety epoki romantyzmu Josepha von Eichendorffa, który jednak z racji kryzysu spowodowanego wojnami napoleońskimi i marnego talentu do zarządzania zmuszony był wyprzedać swe dobra. Pod młotek licytacji poza Sławikowem trafiła również główna siedziba Eichendorffów – Łubowice, w których to przyszedł na świat i spędził lata dzieciństwa poeta. Sławików zakupił w 1831 r. baron Ernst von Eickstedt ze Strzybnika i od razu podjął decyzję o przebudowie budowli, której podjął się jego brat – architekt Adalbert von Eickstedt. Sam Ernst jej końca jednak nie doczekał – zmarł w 1865 r. i spoczął w rodowym mauzoleum na terenie majątku. Przedsięwzięcie rozbudowy dokończył jego syn Ernst Fryderyk. Pałac w Sławikowie stał się budowlą imponującą – posiadał teraz trzy kondygnacje, zachwycającą fasadę od strony ogrodu, której podobnie jak i tej głównej urody dodawał ryzalit z trójkątnym frontonem, i dobudowaną od południowego wschodu oranżerię. Otoczył go pięknie zaprojektowany 6-hektarowy park, w którym zagnieździły się liczne gatunki ptaków; wśród nich prym wiodły słowiki – ich trele rozbrzmiewały najgłośniej w majowe wieczory i noce.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Światło i mrok

Jak piękny musiał być pałac, skoro tak ogromne wrażenie robią na mnie jego okaleczone mury! Późnym popołudniem niebo nad Sławikowem zasnuło się ciężkimi chmurami i aura ta ruinom dodaje jeszcze tajemniczości. Jest coś magicznego w tym moim tete-a-tete z pałacem. Gasnące z każdą chwilą słoneczne światło zdaje się z premedytacją ukrywać jego rany, za to historia pałacu coraz mocniej do mnie przemawia.

Reklama

Do końca II wojny światowej pałac pozostawał w rękach potomków Ernsta Fryderyka – Guidona, a po nim Rudolpha von Eickstedtów. Według jednego ze źródeł, w styczniu 1945 r. w pałacu miał się znajdować punkt obserwacyjny niemieckiej artylerii. W lutym dostał się w ręce Sowietów, niedługo później został odbity przez Niemców, by w marcu ’45 ponownie znaleźć się w rękach Armii Czerwonej. W czasie walk o przyczółek łubowicki, toczonych między Wehrmachtem a Armią Czerwoną, został ostrzelany od strony parku – można dziś jeszcze odnaleźć ślady po pociskach – ale to nie zniszczenia wojenne przypieczętowały tragiczny los budowli. Przez pierwsze lata po wojnie potencjalnych restauratorów pałacu powstrzymywała utrzymująca się pogłoska, jakoby nie był on rozminowany. Gwoździem do jego trumny okazało się natomiast usunięcie miedzianego dachu, do czego doszło w wyniku uchwalonej przez Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Raciborzu w lutym 1957 r. zgody na prowadzenie robót rozbiórkowych pałacu w Sławikowie jako niestanowiącego zabytku mienia poniemieckiego. Zanim do tego doszło, pałac, będąc w rękach PGR, pełnił kolejno funkcję magazynu zbożowego, był miejscem potańcówek organizowanych przez Związek Młodzieży Wiejskiej i wiejskich zgromadzeń. W maju 1957 r., gdy zniknął dach, rozpoczął się proces przyspieszonego niszczenia okazałego niegdyś obiektu, który w kolejnych latach stawał się celem coraz śmielszych dewastacji, ale też źródłem darmowego budulca. W 1964 r., kiedy został wpisany do rejestru zabytków, pałac był już kompletną ruiną.

Stąd do wieczności?

Światełko w tunelu dla dawnej rezydencji von Eickstedtów pojawiło się, gdy w 1999 r. pałac dostał się w ręce prywatnego właściciela, ten jednak, nie mogąc poradzić sobie z rewitalizacją obiektu, w 2006 r. przekazał go Gminie Rudnik. W 2013 r. pałac został wystawiony do przetargu, niestety, mimo że wyceniono go na zaledwie 345 tys. zł, nikt jego kupnem się nie zainteresował. Obecnie obiektem opiekuje się Fundacja Gniazdo, która w uzgodnieniu z konserwatorem zabytków prowadzi na terenie ruin i pałacowego parku prace porządkowe, jest również organizatorem pikników historycznych i zlotów pojazdów zabytkowych, które odbywają się w otoczeniu pałacu, a związani z nią wolontariusze w określone niedziele od maja do września oprowadzają po terenie pałacu. Jest szansa, że odzyska on choć trochę dawnego blasku.

Tymczasem na okaleczonych zewnętrznych murach budowli można jeszcze wypatrzeć zachowane gdzieniegdzie gzymsy, obramienia okienne czy pilastry. Opisy mówią o znikomych pozostałościach ozdobnych detali i malowideł wewnątrz pałacu. Przetrwały również jedynie sklepienia piwnic i częściowo parteru budowli. Postanawiam odnaleźć mauzoleum, więc idąc w kierunku parku, okrążam jedyną ocalałą budowlę folwarku – okazały murowany spichlerz z przełomu XVIII i XIX wieku. Im głębiej wchodzę w park, tym mocniej zanurzam się w półmroku. Liściaste drzewa przysłaniają i tak już mocno przykryte chmurami słoneczne światło. Słyszę tylko własne kroki i w tej przejmującej ciszy zaczynam myśleć o ptakach, które miały zamieszkiwać pałacowy park. Opuściły go wraz z jego świetnością czy zamilkły jedynie przed wiszącym w powietrzu deszczem? Zdumiewająca jest ta przenikliwa cisza. Przerywam rozmyślania w chwili, gdy moim oczom ukazują się pozostałości mauzoleum von Eickstedtów, gdzie 3 grudnia 1865 r. spoczął fundator rezydencji rodu – Ernst senior. W panującym półmroku nie zauważam znajdujących się w sąsiedztwie mauzoleum pozostałości innych grobów. O istniejących tu zanikających śladach cmentarza doczytuję dopiero kilka dni po odwiedzinach Sławikowa. I bez tego mam poczucie, że składam w tym miejscu bardzo intymną wizytę.

2025-12-02 13:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Anielski miecz

Niedziela Ogólnopolska 39/2024, str. 78-79

[ TEMATY ]

zwiedzanie

Adobe Stock

St Michael’s Mount (Wielka Brytania)

St Michael’s Mount (Wielka Brytania)

Wielu mówi, że sanktuaria poświęcone Michałowi Archaniołowi są ułożone na mapie niczym jego miecz, który przecina Europę…

Siedem kościołów, siedem punktów na mapie i łącząca je niemal prosta linia. Od Irlandii po daleki Izrael. Legenda mówi, że to ślad po uderzeniu miecza, którym Książę wojsk niebieskich strącił szatana do piekła. Jest jeszcze jedna zaskakująca zależność – trzy sanktuaria są położone w jednakowej od siebie odległości: francuskie Mont Saint-Michel i włoskie Sacra di San Michele oraz Monte Sant’Angelo. 29 września warto się przyjrzeć miejscom, gdzie w szczególny sposób jest czczony ten, który pomaga nam „w walce przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha”.
CZYTAJ DALEJ

Królestwo Boże przychodzi jako uzdrowienie

2026-01-09 19:27

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pixabay.com

Wojna z Filistynami stawia Izrael wobec potęgi, która paraliżuje serca. Goliat wychodzi jak chodząca zbroja, a jego słowa mają złamać ducha zanim padnie pierwszy cios. Dawid wchodzi w tę scenę jako pasterz, bez wojskowej pozycji i bez prawa do głosu. Jego odpowiedź Saulowi brzmi jak odmowa lęku. Wyrasta z pamięci o Panu, który już wcześniej ocalił go „z łap lwa i niedźwiedzia”. Dawid niesie w sobie historię łaski z codziennej pracy. Dlatego nie przyjmuje zbroi Saula. Metal i skóra krępują ciało, które zna ruch pasterza i precyzję procy. W ręku zostaje kij pasterski, proca i pięć gładkich kamieni z potoku. Ten wybór wygląda skromnie, a jednak jest precyzyjny. Dawid idzie „w imię Pana Zastępów”. To imię w Biblii oznacza Boga, który stoi ponad armiami i nie potrzebuje narzędzi przemocy, aby ocalić. Dawid wypowiada to publicznie, wobec wroga i wobec własnego ludu. Spór dotyka zaufania. Goliat ufa broni i swojej pozycji. Dawid ogłasza, że zwycięstwo nie przychodzi „mieczem ani włócznią”, bo bitwa należy do Pana. Kamień trafia w czoło, w miejsce dumnej pewności. Olbrzym pada twarzą na ziemię, jak człowiek pokonany przed Panem. Potem Dawid sięga po miecz przeciwnika i odcina mu głowę. Zwycięstwo dokonuje się narzędziem wroga. Tekst zostawia obraz Boga, który potrafi odwrócić to, co miało niszczyć. W tej historii wiara rodzi się z pamięci i prowadzi do czynu. Imię Pana staje się oparciem, a mały pasterz staje się znakiem, że Pan patrzy na serce. Rodzi się odwaga, która oddaje chwałę Bogu i podnosi serca ludu.
CZYTAJ DALEJ

Kardynał Parolin: Watykan zaproszony do Rady Pokoju, papież to rozważa

2026-01-21 16:39

[ TEMATY ]

Rada Pokoju

Vatican Media

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Pietro Parolin

Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Pietro Parolin poinformował w środę, że Watykan otrzymał od prezydenta USA Donalda Trumpa zaproszenie do Rady Pokoju. Jak dodał, papież Leon XIV rozważa tę kwestię.

Kardynał Parolin powiedział dziennikarzom w Rzymie: - Prezydent Trump zaprasza różne kraje. Wydaje mi się, że czytałem, że również Włochy zastanawiają się, czy przystąpić, czy nie do tej inicjatywy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję