Ze względu na wciąż niestabilną sytuację polityczną i nieuregulowany status tzw. mniejszości religijnych ówczesny papież Pius XI nie uzyskał aprobaty założyciela Republiki Turcji, a zarazem jej pierwszego prezydenta – Atatürka, by przybyć do Nicei (obecnie Iznik) dla uczczenia rocznicy soboru.
W późniejszych latach kolejni papieże odwiedzali ziemię turecką przy różnych okazjach. Począwszy od Pawła VI, pielgrzymował do Turcji każdy kolejny następca św. Piotra, ale dopiero Leon XIV jako pierwszy przybył w kontekście kolejnej okrągłej rocznicy tego fundamentalnego dla wszystkich chrześcijan wydarzenia. Tureccy wyznawcy Chrystusa są jednocześnie wielkimi patriotami. Jeszcze nie wypalił się entuzjazm świętowania 100. rocznicy powstania Republiki – nadal powiewają na ulicach miast specjalnie na tę okoliczność drukowane banery – a teraz dodatkowo w Roku Jubileuszowym po raz pierwszy Kościół na tych ziemiach mógł cieszyć się wspólnym świętowaniem rocznicy soboru nicejskiego, gromadząc się wokół Piotra naszych czasów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Turcję postrzega się jako kraj muzułmański. Historycznie jednak chrześcijaństwo rozwijało się najprężniej właśnie na tych ziemiach. Ani wieki panowania Imperium Ottomańskiego, ani też dzieje współczesnej Republiki Turcji z momentami tak trudnymi, jak wymiana ludności między Grecją a Turcją, w rezultacie której wysiedlono stąd ok. 1,5 mln prawosławnych Greków, nie wymazały obecności chrześcijan na tych terenach.
Turecki urząd ds. religii, tzw. Diyanet, powołany do istnienia w 1924 r., nadał chrześcijanom – jak również Żydom, których przybyło tu ok. 0,5 mln z obszarów Hiszpanii w 1492 r., a później, w czasie II wojny światowej, dołączyły kolejne grupy – status podobny do wspólnoty muzułmańskiej. Kraj z założenia miał być świecką republiką, a wszystkie religie – traktowane podobnie. Kościół prawosławny, obok wspólnoty Ormian i Asyryjczyków, uznano za rodzime mniejszości religijne. Kościół katolicki jest najmniejszą chrześcijańską wspólnotą w Turcji, a katolicy różnych obrządków stanowią nie więcej niż 0,07% ludności.
Zgromadzeni wokół Kielicha
Pielgrzymka papieża Leona XIV do Turcji była pełna symbolicznych gestów, spotkań i wspólnie podpisywanych deklaracji o dążeniu do jedności między chrześcijanami różnych obrządków i tradycji.
Reklama
Gdy wspomina się pierwszy w historii sobór powszechny, który na tych ziemiach zgromadził biskupów całego ówczesnego świata chrześcijańskiego, nie można zapomnieć o kolejnych soborach, zarówno w Konstantynopolu, jak i w Chalcedonie (dzisiaj Kadiköy, dzielnica Stambułu). Na tych soborach doprecyzowywano brzmienie fundamentalnych prawd wiary chrześcijańskiej, ale jednocześnie ustanawiano linię podziału. Wspólnoty, które z różnych przyczyn nie wysyłały swoich przedstawicieli na obrady kolejnych soborów bądź, ostatecznie, nie przyjmowały wypracowanych na nich ustaleń, wykluczały się z jedności z Kościołem powszechnym, nadal jednak pielęgnowały wiarę w jedynego Zbawiciela ludzkości – Jezusa Chrystusa. Na przestrzeni wieków część wyznawców tych starożytnych wschodnich obrządków weszła w unię z Kościołem rzymskokatolickim, część pozostała wierna swoim teologii i tradycji. Chrześcijanie w Turcji to właśnie mieszanka tych wszystkich grup. Papież przyjechał, by spotkać się ze wszystkimi, ponieważ wspomnienie wydarzeń nicejskich z 325 r. to powrót do Kościoła jeszcze niepodzielonego.
Punktem centralnym programu wizyty papieskiej była, oczywiście, Eucharystia, stąd kielich liturgiczny stał się najczęstszym, bo aż trzykrotnym prezentem, którym obdarowywali się hierarchowie. Patriarcha ormiański wręczył Leonowi XIV kielich podczas ekumenicznego spotkania w katedrze ormiańskiej w Stambule. Papież Leon XIV obdarował wikariat apostolski pięknym, wykonanym ze złota, srebra i kryształu górskiego kielichem z pateną, na którym wygrawerowany był napis „Nicea” wraz z datami soboru i obecnego Roku Jubileuszowego.
Najbardziej wymowna okazała się symbolika kielicha ofiarowanego papieżowi przez wspólnotę tureckich chrześcijan. Duchowny Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego w Izmirze – Arsen Ekinciyan ozdobił kielich postaciami sześciu Apostołów, którzy głosili Ewangelię na ziemiach dzisiejszej Turcji. Wręczający ten dar biskup Stambułu Massimiliano Palinuro z dumą zaznaczył, że nie ma drugiej takiej ziemi, po której stąpałyby stopy aż sześciu powołanych przez samego Jezusa Apostołów. Chociaż liczebnie i materialnie wspólnota Kościoła tureckiego jest bardzo skromna, to jednak jest świadoma swojej bogatej historii. Wręczała ona papieżowi ten symboliczny dar z prośbą, by na Watykanie pamiętano o Ziemi Świętej Kościoła.
Ziemia Apostołów
Reklama
Eucharystia w Stambule, sprawowana pod przewodnictwem papieża Leona XIV w obrządku rzymskim, ubogacona była śpiewem trzech połączonych chórów tradycji łacińskiej, ormiańskiej i asyryjskiej. To, co dla nas, polskich katolików, mogło być powiewem egzotyki, jest naturalnym kontekstem dziejów Kościoła na ziemi tureckiej. Każda ze wspólnot odwołuje się do Dziejów Apostolskich, które w większości miały miejsce na obszarze Azji Mniejszej. Wszyscy nawiązujemy do głoszenia tu Dobrej Nowiny przez św. Pawła z Tarsu i umiłowanego ucznia – św. Jana Apostoła, biskupa Efezu i autora listów do siedmiu Kościołów w Azji Mniejszej, którym pasterzował. W prawie każdym kościele Stambułu widnieją wizerunki dwóch Apostołów: Piotra i Andrzeja w braterskim uścisku. Obydwaj głosili Dobrą Nowinę w Azji Mniejszej. Święty Piotr głównie w swojej pierwszej parafii, w Antiochii, która stała się Kościołem alternatywnym do Jerozolimy, a św. Andrzej do dnia dzisiejszego uznawany jest za założyciela i głównego patrona patriarchatu i Kościoła prawosławnego w Konstantynopolu.
Chrześcijanie przybywający na pielgrzymkę do Ziemi Świętej Kościoła zawsze pragną znależć się u grobu Jana Ewangelisty, a także podejmują trud, by dotrzeć do mało dostępnych ruin bazyliki kryjącej grób apostoła Filipa, który był jednym z pierwszych biskupów Hierapolis we Frygii. Nasi bracia Ormianie pozostają wdzięczni za obecność na tych ziemiach apostoła Bartłomieja, dzięki któremu chrześcijaństwo dotarło także na obszar Armenii.
Gdyby jeszcze do tego zacnego grona Apostołów dodać pochodzących z tej ziemi współpracowników św. Pawła – Tymoteusza, Barnabę czy chociażby Łukasza Ewangelistę, to obraz Kościoła I wieku oraz historie zapisane w kolejnych rozdziałach Dziejów Apostolskich musiałyby być wymalowane w scenerii dzisiejszej Turcji, gdzie potężne Góry Taurus i bajkowe wybrzeża Morza Egejskiego pozostają niemymi świadkami początków chrześcijaństwa.
