Reklama

Wiara

Wiele przekładów – jedna Biblia

Dość często jesteśmy przyzwyczajeni do jednego tłumaczenia Pisma Świętego. Czas płynie jednak nieuchronnie i zmieniają się pokolenia, dla których stare przekłady Biblii mogą być już niezrozumiałe.

Niedziela Ogólnopolska 4/2026, str. 14-15

[ TEMATY ]

Biblia

Karol Porwich/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Przez długi czas podstawowym przekładem była w Polsce Biblia ks. Jakuba Wujka z XVI wieku. Od 1965 r. najpopularniejszym i używanym w kościołach tekstem biblijnym stała się Biblia Tysiąclecia, zbiorowe tłumaczenie z języków oryginalnych (hebrajskiego, greckiego i aramejskiego), nazwane tak ze względu na tysiąclecie chrztu Polski w 1966 r. Tłumaczenie to miało jednak niedostatki, więc było kilkakrotnie poprawiane. Obecnie zaczyna wychodzić wydanie szóste, znacznie zmienione, ale na razie mamy tylko tom 1. z Pięcioksięgiem.

Następczynie Tysiąclatki

Po Biblii Tysiąclecia pojawiło się wiele innych tłumaczeń, co może zdziwić tych, którzy znają tylko to jedno. Przekłady całości Pisma Świętego z ubiegłego 50-lecia to w szczególności Biblia poznańska w wersji z objaśnieniami, wychodząca w 4 tomach, przekład abp. Kazimierza Romaniuka, przekład protestancki zwany Biblią warszawską, inne nowsze protestanckie, przekład interlinearny (tekst oryginalny z objaśnieniem każdego słowa), przekład ekumeniczny, przekład z Edycji Świętego Pawła, przekład ks. Remigiusza Popowskiego, swobodny Nowy Przekład Dynamiczny. Są też wznawiane przekłady starsze. Istnieją przekłady samego Nowego Testamentu, przekłady wybranych ksiąg biblijnych, serie komentarzy do nich, przekłady literackie. Wiele tłumaczeń można znaleźć w wersji internetowej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Przekłady biblijne są różnego typu. Jedne są dosłowne, bardzo wiernie przybliżające brzmienie oryginału, ale wtedy mogą miejscami brzmieć sztywno i być mało zrozumiałe. Z drugiej strony przekład ładny, ale swobodny, może się od oryginału oddalać. Wtedy czytelnik czasem może coś źle zrozumieć. Złoty środek nie jest tu łatwy do osiągnięcia. Zachodzi też pytanie, jakiego typu języka trzeba używać w tłumaczeniu. Z jednej strony język uroczysty może lepiej pasować do ważnych treści. Z drugiej jednak dla wielu będzie brzmiał obco i staroświecko, w związku z czym te osoby wybiorą język współczesny. Jedne utwory biblijne były w oryginale napisane językiem literackim, a inne dość prostym, jedne bardziej oficjalnym, drugie zwyczajnym. Użycie języka najbardziej współczesnego może kontrastować z dawnością wydarzeń i nie pasować do sfery duchowej. Język potoczny czy gwarowy przybliża czasem treści biblijne ludziom go używającym, ale dla innych może być rażący i niestosowny (tu warto zastosować wskazówkę św. Pawła Apostoła, by pochopnie nie osądzać innych: por. Rz 14, 4. 10. 13).

Żadna z metod tłumaczenia nie chroni od błędów i niedokładności, które w każdym przekładzie muszą się czasami pojawić. Oddanie całej treści w nowym języku nigdy nie jest w pełni możliwe. Ostateczną instancją okazuje się brzmienie oryginału. Dlatego też istnienie wielu tłumaczeń jest pewnym dobrem. Łącznie przybliżają one tekst oryginalny lepiej niż każde z osobna. Kolejne tłumaczenia mogą bardziej zbliżyć się do natchnionego oryginału i podsunąć lepsze brzmienie trudniejszych miejsc. Dlatego warto nadal tłumaczyć Biblię, choć tyle razy już ją tłumaczono.

Przede wszystkim jednak chrześcijanin powinien po prostu Pismo Święte czytać. Święty Augustyn opisał, że gdy przygotowywał się do chrztu w wieku dorosłym, usłyszał w ogrodzie dziecięcy głos: „Bierz i czytaj!” (po łacinie: Tolle, lege). Otworzył księgę i natrafił na słowa z Listu do Rzymian o zerwaniu z grzechem (por. Rz 13, 13-14). Zmieniło to całkowicie jego życie, które odtąd poświęcił wyłącznie Bogu.

Reklama

A tak od strony praktycznej, ktoś mniej obeznany powinien zacząć czytanie od Ewangelii, a potem sięgnąć po Dzieje Apostolskie. Ze Starego Testamentu najbardziej ceniona jest modlitwa Psalmami oraz Księga Rodzaju i Księga Wyjścia. Potem warto poszukać, co w Biblii jest najbardziej dla nas. Może to być rodzinna i przygodowa Księga Tobiasza, może Pieśń nad pieśniami o wzajemnym zachwycie narzeczonych, ale także mówiąca o marności świata Księga Koheleta. Gdy pytałem słuchaczy wykładów o ulubioną księgę biblijną, dość często wspominano właśnie te.

Co wybrać

Na pytanie, który przekład wybrać do czytania albo który polecić, nie ma więc łatwej odpowiedzi. To zależy od naszych potrzeb i upodobań. Kto jest zamiłowany w dawnym języku, sięgnie po Biblię Wujka. Ten, komu zależy na poezji, wybierze przekłady poetyckie (najwięcej poezji biblijnej przełożył, i to bardzo dobrze, Roman Brandstaetter). Naukowcy wykorzystują przekłady typu dosłownego z komentarzami. Gdy zna się język obcy, można i w nim czytać Pismo Święte i w ten sposób odświeżyć nasze spojrzenie na nie.

Kiedy jestem pytany o wybór tłumaczenia do czytania czy na prezent, polecam przede wszystkim Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu z Edycji Świętego Pawła (tzw. przekład paulistów, gdyż to zgromadzenie zakonne prowadzi wydawnictwo). Jest to zresztą przekład dość popularny, następny w polskim Kościele po Biblii Tysiąclecia. Osiągnął już 1,3 mln egzemplarzy, choć jest stosunkowo nowy. Pochodzi z 2008 r., a Nowy Testament i Psalmy – z 2005 r. (ponieważ jest to tłumaczenie zbiorowe wielu tłumaczy, przygotowanie trwało długo i towarzyszyła mu skomplikowana praca redakcyjna nad ulepszaniem tekstu). Już takie głosowanie czytelników jest dobrą wskazówką, chociaż są i ważniejsze.

Reklama

Przekład ten z założenia miał być napisany dobrym, poważnym językiem współczesnym i tak rzeczywiście jest. Dlatego płynnie się go czyta. Tłumacze i redaktorzy dbali o zrozumiałość, co dobrze widać na przykładzie Listów św. Pawła, które w wielu wydaniach brzmią zawile i ciężko. Jest to przekład stosunkowo swobodny, czyli często mniej dosłowny, ale bez oddalania się od treści oryginału. Chodzi o zachowanie znaczenia, a nie o tłumaczenie każdego słowa z osobna. Przekład uchodzi więc za bardzo dobry, a czasem nawet wskazywany jest jako najlepszy obecnie przekład polski. To nie jest oczywiste, gdyż trudno porównywać różne typy tłumaczeń, a w dodatku każdy przekład ma jakieś wady, jednakże ocena taka ma swoje racje i w sumie skłonny jestem ją przyjąć. Tym samym przekład ten mógłby być śmiało używany w czytaniach liturgicznych. Możemy mieć więcej niż jeden przekład tego rodzaju.

Ważną zaletą tej Biblii są objaśnienia. Są one trzech rodzajów. Mamy wprowadzenia ogólne na temat całego Pisma Świętego, grup ksiąg i poszczególnych ksiąg. Samemu tekstowi towarzyszą dwa rodzaje komentarzy. Na marginesie są przypisy do trudniejszych terminów i ze wskazaniem podobnych miejsc z Biblii. Na dole strony natomiast znajdują się objaśnienia kolejnych partii tekstu, które zwracają uwagę na ich przesłanie i znaczenie. Łącznie pozwala to czytać z większym zrozumieniem.

Istnieją wersje różnego formatu, z większą lub mniejszą ilością objaśnień, a tym samym o różnej objętości. Można też wybrać wydania oprawione skromniej lub solidniej, w różnych kolorach itd. Ostatnio ukazała się nowa wersja, nazwana Biblią plus. Ma mniej objaśnień, ale znacznie zwiększoną ilość odsyłaczy do innych miejsc biblijnych na marginesach. Ułatwia to w szczególności tzw. skrutację, czyli samodzielne studiowanie zagadnień biblijnych z pomocą takich wskazówek.

Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.

2026-01-20 14:16

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zapożyczone z Biblii

Niedziela Ogólnopolska 50/2024, str. 14-15

[ TEMATY ]

Biblia

Adobe Stock, montaż: A. Wiśnicka

Cham, moloch, beniaminek, gehenna, mamona. Czy zastanawiamy się czasem skąd wzięły się słowa, których tak często używamy?

Pismo Święte obecne jest w literaturze i sztuce krajów chrześcijańskich. Wpłynęło też na nasz język. Setki polskich wyrażeń pochodzą z tekstów biblijnych, podobnie jest w całej Europie. Z czasem biblijne formuły nabrały szerszego znaczenia i dość często są używane bez świadomości, skąd się wzięły.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

W niedzielę weszło w życie część przepisów pozwalających na obniżenie cen paliw; zmiana cen na stacjach we wtorek

2026-03-29 08:17

[ TEMATY ]

paliwo

zmiana

Karol Porwich/Niedziela

W niedzielę weszło w życie część rozwiązań mających obniżyć ceny paliw na stacjach. Chodzi o ustawy ws. maksymalnej ceny i możliwości obniżenia akcyzy. Zmiana cen na stacjach widoczna ma być jednak najwcześniej we wtorek; powodem jest m.in. konieczność dostosowania kas fiskalnych.

W niedzielę, czyli dzień po opublikowaniu w Dzienniku Ustaw, weszła w życie ustawa zmieniająca m.in. ustawę o zapasach ropy naftowej. Wprowadziła ona mechanizm wyliczania maksymalnej ceny paliw, jaka będzie obowiązywać na stacjach. Cena będzie ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję