Aż dziw bierze, że wśród tegorocznych kilkunastu patronów ogłoszonych przez Sejm i Senat RP zabrakło człowieka, który obok papieża Jana Pawła II był ojcem naszej wolności i jednym z najwybitniejszych Polaków w dziejach. W tym roku minie 45 lat od śmierci prymasa Stefana Wyszyńskiego i 125 lat od jego urodzin.
Również 125. rocznicę urodzin obchodzi w tym roku legendarny piosenkarz Mieczysław Fogg. Sejm RP uczynił go jednym z patronów roku 2026, a jego rówieśnika pominął, podobnie jak izba wyższa parlamentu. Dziwne to, tym bardziej że w bieżącym roku przypadają rocznice historycznych wydarzeń związanych z błogosławionym prymasem, które wpłynęły na bieg wydarzeń w Polsce rządzonej przez komunistów. 3 maja będziemy obchodzić 60. rocznicę centralnych uroczystości milenijnych na Jasnej Górze, a 26 sierpnia – 70. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. To były nie tylko wielkie wydarzenia kościelne, ale też fenomeny o implikacjach społecznych i politycznych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kiedy oprowadzam zwiedzających po Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego w Warszawie, podkreślam, że drugi z naszych patronów przez ponad 30 lat był najważniejszą osobą i największym autorytetem w państwie. Faktycznie władzę sprawowali komuniści na czele z I sekretarzem PZPR, ale to prymas był dla większości Polaków najważniejszym punktem odniesienia, bo ucieleśniał nasze nadzieje i aspiracje wolnościowe. Sekretarze odchodzili, zmieniały się rządy, a prymas trwał niczym opoka. Był człowiekiem o niewyobrażalnym dziś autorytecie społecznym, sumieniem i głosem narodu. Ocalił chrześcijańską tożsamość Polaków, w dużej mierze dzięki niemu Polska nie stała się kolejną republiką ZSRR. Uznawano go za gwaranta ładu społecznego w kraju.
Z czasem doczekał się uznania od swoich przeciwników ideologicznych, których nigdy nie uważał za wrogów. Jeszcze w roku milenijnym arogancki I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka lżył go jako „nieodpowiedzialnego pasterza pasterzy”. Piętnaście lat później, po śmierci kard. Wyszyńskiego, w depeszy kondolencyjnej władz PRL napisano: „Odszedł wybitny kapłan i wielki patriota. Jego postawa nacechowana była zrozumieniem procesów historycznych i obywatelską odpowiedzialnością męża stanu za pomyślność Ojczyzny. Tworzyło to wielki autorytet moralny, jakim cieszył się zmarły Prymas w społeczeństwie polskim”.
Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku na Miodową do prymasa przychodzili doradcy Edwarda Gierka, profesorowie Antoni Rajkiewicz i Jan Szczepański. Toczyły się rozmowy o przyszłości Polski, o sytuacji społeczno-politycznej w PRL, o tym, wedle słów prymasa, co robić, by „ratować zagrożenie spokoju w Ojczyźnie”, a nawet o konieczności zreformowania PZPR. Ten ostatni temat kard. Wyszyński podjął z motywów geopolitycznych. Uważał, że „partię trzeba leczyć”, gdyż to ocali przed interwencją zbrojną ZSRR. Na tę kurację zapatrywał się sceptycznie, gdyż nie miał złudzeń, że „leki” może przyjąć „grupka” partyjnych, „zdająca sobie sprawę z grozy położenia”, jednak „większość nie pójdzie na dietę leczniczą, nie rozstanie się z malwersacjami, ze złodziejstwem, z wygodnymi willami i świadczeniami lewymi czy prawymi”. Mimo to uważał, że „trzeba odważnie mówić, z czym partia powinna zerwać, jeśli nie chce zgubić Polski”. Słowa te prymas zapisał w Pro memoria po spotkaniu 17 października 1979 r. z prof. Szczepańskim. Z wcześniejszej rozmowy kard. Wyszyński zanotował taki dialog. Profesor Szczepański mówił: „Dziś już jest w Polsce interregnum. Władza upadła. Za aktualnego interrexa uważam w Polsce prymasa Polski”. Prymas: „Proszę, by pamiętał, że ja inaczej myślę – nie uważam się za interrexa, chociaż Gomułka często mi to zarzucał. Ja chcę pozostać kapłanem”. W opublikowanej przed 4 laty korespondencji między prymasem a papieżem pt. Listy na czas przełomu zwraca uwagę przenikliwość analiz sytuacji w Polsce, dokonanych przez kard. Wyszyńskiego, dzięki którym Ojciec Święty miał znakomitą orientację na temat tego, co się dzieje w kraju.
Piszę to wszystko w nadziei, że wspomniane rocznice będą okazją do przypomnienia dzieła Prymasa Tysiąclecia, który zasłużył na nieprzemijającą pamięć rodaków.
