Kinga Łuszczyńska: Kiedy mały człowiek zaczyna rozumieć, że świat wokół niego płonie?
Nina Mocior: W sensie rozwojowym przełomem jest, mniej więcej, drugi rok życia. To wtedy maluch zaczyna separować się od opiekuna i funkcjonować jako odrębny byt. Wcześniej dorosły jest dla dziecka lustrem i regulatorem – to on pomaga mu nazywać emocje i radzić sobie z nimi, tłumaczy świat. Dwulatek zaczyna już budować swój mikroświat, ale wciąż potrzebuje dorosłego, by nadać sens temu, co widzi.
Czy da się dziecku wytłumaczyć wojnę?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Nie da się. Dziecko widzi tylko swój mikroświat. Pytania typu: „mamo, dlaczego oni chcą nas zabić?”, są dla niego abstrakcją nie do pojęcia, bo zabijanie nie jest naturalnym instynktem człowieka. Rodzicom radzimy jedno: nie tłumaczcie polityki, tylko nazywajcie to, co się dzieje tu i teraz. Mówcie: „boimy się”, „wiem, że to jest straszne”. To jest nauka regulacji emocji. Dla dziecka „bezpieczeństwo” to nie jest brak wybuchów, ale to bliskość opiekuna. Jak jest przy opiekunie, to czuje się bezpieczne – niezależnie od tego, co dzieje się na zewnątrz.
Mówi się, że wojna zabiera dzieciństwo. Co to oznacza w praktyce?
Reklama
Dzieciństwo to czas niewinności, zabawy i ciekawości. Dziecko traci to bezpowrotnie i to naznacza jego późniejszy rozwój. Dziecko, które uczy się, jak przetrwać każdy kolejny dzień, dorasta błyskawicznie – w kilka miesięcy o kilka lat. Ta utracona niewinność to rana, która rzadko się goi.
Jakie są długofalowe skutki dorastania w chronicznym strachu?
Największym problemem jest brak bazowego poczucia bezpieczeństwa. Taki człowiek wyrasta w przekonaniu, że zawsze musi być pięć kroków do przodu, by przeżyć. To rodzi obsesje, kompulsje i potrzebę kontroli otoczenia. Z punktu widzenia układu nerwowego takie dziecko jest w stanie ciągłego pobudzenia. Nawet gdy wojna się kończy, jego mózg nie potrafi się wyłączyć. To jest istotą PTSD (zespołu stresu pourazowego). Po wojnie tacy ludzie często reagują przerażeniem na neutralne bodźce. Ktoś do nich podbiega na ulicy, słyszą hałas, i wchodzą w tryb walki, bo ich ciało nigdy nie dostało sygnału, że zagrożenie minęło.
W Strefie Gazy ponad 40 tys. dzieci straciło oboje rodziców. Co dzieje się w głowie kilkulatka, który zostaje zupełnie sam w ruinach?
Reklama
Włącza się czysty instynkt przetrwania. Kora przedczołowa, odpowiedzialna za logiczne myślenie i język, po prostu się „odłącza”. Dziecko przestaje rozumieć związki przyczynowo-skutkowe, może nie pamiętać, dokąd szło. Często obserwujemy wtedy tzw. regres rozwojowy. Pięciolatek zaczyna gaworzyć jak niemowlę lub nadmiernie przymilać się do obcych (reakcja fawn). To biologiczny mechanizm: tylko małe, nieporadne dziecko jest w stanie instynktownie „wymusić” na dorosłym opiekę. Te dzieci błąkają się po ulicach, szukają jedzenia w śmieciach, grupują się z innymi rówieśnikami. One nie „spędzają czasu” – one walczą o przetrwanie. Dzieci bez dokumentów i opieki to łatwy cel dla handlarzy ludźmi, grup zbrojnych czy współczesnego niewolnictwa.
Czego będą potrzebowały te dzieci, kiedy skończy się już wojna?
Priorytetem są stabilizacja i odnalezienie rodziny. Szukanie krewnych, kogokolwiek z naturalnej sieci wsparcia. Przewidywalność dnia: to, że rano idę na lekcje, a po południu się bawię, pozwala układowi nerwowemu powoli wracać do normy.
Czy dzieci wychowane podczas wojny są w stanie wrócić do „normalności”?
Biologicznie to niezwykle trudne. Chroniczny stres zmienia strukturę mózgu i wpływa na pracę układu nerwowego. Dzieci, zwłaszcza te najmłodsze, które spędziły kluczowe lata w ekstremalnym stresie, mogą mieć trwałe trudności w nawiązywaniu relacji czy regulowaniu emocji. Często pojawiają się też objawy psychosomatyczne: chroniczne bóle, choroby autoimmunologiczne czy całkowite odcięcie od ciała – dziecko nie czuje bólu, nie czuje zmęczenia, działa jak automat.
Pomóż dzieciom cierpiącym z powodu wojen!
• Dokonaj wpłaty na stronie:
caritas.pl/rodzina,
• zrób przelew BLIK na telefon o tytule: Rodzina2 pod numer 668 07 00 00,
• wpłać dowolną kwotę na konto: 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384, tytułem: Rodzina2.
Za treść artykułu odpowiada wyłącznie Caritas Polska.
