Oznacza ono obraźliwe i wulgarne odnoszenie się do Boga i rzeczy świętych. Co gorsza – ma dziś politycznych obrońców, którzy chcieliby bez skrępowania atakować nie tylko wierzących czy duchownych, ale także lżyć samego Boga i profanować rzeczy święte, które służą więzi z Nim. A skoro lżenie ludzi uważa się za coś złego, to tym bardziej za takie uważa się obrażanie Boga.
Sam wyraz „bluźnierstwo” zarówno w językach starożytnych, jak i w dawnej polszczyźnie oznaczał ogólnie wypowiedzi podłe, wulgarne i obraźliwe – podobnie jak dziś „bluzgać” czy „bluzg” (językowo te słowa są spokrewnione). Dziś dotyczy zasadniczo obrażania Boga i tego, co się z Nim wiąże. Może wystąpić w kontekście innych religii.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Za bluźnierstwo uznaje się również roszczenia dawnych władców do boskości, złośliwe fałsze na temat Boga oraz powoływanie się na Boga w złym zamiarze, np. przez pseudoreligijne uzasadnianie zbrodni czy krzywoprzysięstwo. To wszystko też jest obrazą Boga. Podobne cechy ma znieważanie wartości: dobra, prawdy czy piękna, a także świętości i pobożności oraz ludzi, którzy się nimi cechują.
Stary Testament
Reklama
W dawnych i nowszych czasach najeźdźcy, zabijając i poniżając napadniętych, zwracali się też przeciwko ich religii. Poganie uważali, że porażki na wojnie świadczą o słabości bóstwa opiekującego się danym krajem, dlatego pokonawszy Izraelitów, lżyli Boga (por. Iz 52, 5). Niszczenie świątyń miało złamać ducha pokonanych (por. Jdt 3, 8).
Są też w Biblii wzmianki o pysznych wrogich władcach ubliżających Bogu jedynemu. Przykłady to Sennacheryb (por. 2 Krl 19) czy Antioch Epifanes (por. 2 Mch 8, 4; 9, 28; 10, 4). Władcy imperiów sami bluźnierczo uważali się za bogów, co oznacza rzucanie wyzwania Bogu prawdziwemu: „A któż jest bogiem, jak nie Nabuchodonozor?” (Jdt 6, 2). Cesarze rzymscy w imię fałszywych bogów prześladowali czcicieli Boga prawdziwego.
Urągali Bogu Jahwe także wrodzy sąsiedzi Izraela (por. Ez 35, 13). Podobne zabarwienie ma znieważanie Bożych wysłanników czy króla – Pomazańca (por. Ps 89, 51-52). Te i inne bluźnierstwa ukarze sam Bóg, zsyłając śmierć i klęski na winnych.
Ale sam lud Boży bynajmniej nie był bez winy. Lekceważąc swego Boga, przodkowie Izraela zaczęli czcić na pustyni złotego cielca. Buntowali się przeciw Mojżeszowi, rzecznikowi Boga, a potem chcieli zabić Jozuego i Kaleba – na co Bóg powiedział: „Dokądże jeszcze ten lud będzie Mi uwłaczał?” (Lb 14, 11). Bóg przewiduje: „Zwrócą się do obcych bogów i służyć im będą, a Mną wzgardzą i złamią przymierze ze Mną” (Pwt 31, 20). Według proroka, Izraelici, ukarani za swoje grzechy i rozproszeni wśród narodów, swoim postępowaniem nadal bezcześcili imię Boże (por. Ez 36, 20-23).
Reklama
Otwarte znieważanie Boga podlegało jednak w kraju Izraela surowej karze. W Prawie Mojżeszowym znajduje się przepis: „Ktokolwiek bluźni imieniu Jahwe, będzie ukarany śmiercią” (Kpł 24, 16). Dotyczy to jawnych ataków słownych, drugie przykazanie natomiast wskazuje, że także lekkomyślne lub niedbałe wymienianie Boga jest grzeszne, że nie wolno nadużywać imienia Bożego: „Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno”.
Nowy Testament
W czasach Nowego Testamentu judaizm traktował bluźnierstwo szeroko. Rozumiano w ten sposób nawet samo wymienienie imienia Bożego, zakazując jego używania – czego dawniej nie było. Arcykapłan uznał za bluźnierstwo to, że Jezus potwierdził, iż jest Mesjaszem (por. Mt 26, 65). Świętego Szczepana oskarżono o występowanie „przeciw Mojżeszowi i Bogu” (Dz 6, 11) – i za to go ukamienowano.
W tych przypadkach chodziło o oszczercze zarzuty przeciw Jezusowi i chrześcijanom. Nowy Testament wspomina jednak i prawdziwe bluźnierstwa. W Apokalipsie Bestia, symbolizująca cesarstwo rzymskie, „otworzyła swe usta dla bluźnierstw przeciwko Bogu, by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi, i mieszkańcom nieba” (Ap 13, 6). Pogańskie czy wręcz bezbożne państwo znieważa Boga i religię. Inna sytuacja: ludzie ukarani przez Boga, zamiast się nawrócić, przeklinają Go (por. Ap 16, 9).
Reklama
Bluźnierstwem jest także obrażanie Chrystusa (w Mt 27, 44 jest mowa o ukrzyżowanych obok Niego łotrach). Takie sytuacje komentuje list apostolski: „Pomyślcie, o ileż surowszej kary stanie się winien ten, kto by podeptał Syna Bożego i zbezcześcił krew Przymierza, przez którą został uświęcony, i obelżywie zachował się wobec Ducha łaski” (Hbr 10, 29). Chrześcijan też często obrażano (por. 1 Kor 4, 13; 1 P 4, 4. 14; Ap 2, 9). Zniewagi były wtedy i potem częścią prześladowań. Ich historia wymienia liczne oszczerstwa i poniżenia.
Bodźcem do bluźnierstwa mogą być grzechy wierzących – wtedy to ich można uznać za bardziej winnych niż ci, których zgorszyli swoim postępowaniem. Święty Paweł Apostoł wspomina pogan obrażających Boga z powodu występków Żydów (por. Rz 2, 24). Również chrześcijanie powinni postępować tak, by z ich powodu nie bluźniono imieniu Boga i Chrystusa (por. 1 Tm 6, 1; Tt 2, 5; Jk 2, 7). Wiemy, jak propaganda żeruje na grzechach osób duchownych...
Jezus wypowiedział na temat bluźnierstwa takie trudne do objaśnienia słowa: „Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12, 31-32 i paralelne).
Dlaczego taki grzech jest szczególnie ciężki? Można to tłumaczyć rozumieniem Ducha Świętego jako Tego, który uświęca i oświeca. Ludzie mogą nie wiedzieć o jedynym Bogu, a Chrystusa mogą nie znać i nie rozpoznać. Kto jednak otrzymał światło Ducha Świętego i je odrzucił, buduje między sobą a Bogiem mur. Poznał prawdę, ale ją zdradził i jej zaprzeczył (por. Hbr 6, 4-6; 10, 26-27).
W świecie dzisiejszym
Reklama
W katolicyzmie bluźnierstwo pociąga za sobą kary typu kościelnego, jak pokuta, a w cięższych przypadkach – ekskomunika. Gdy rozpatruje się moralną odpowiedzialność, trzeba jednak zauważyć, że ludzie obrażający Boga nie całkiem zdają sobie sprawę z tego, co czynią. Wielu jest zaburzonych psychicznie, inni bywają pijani lub odurzeni. Wielu nie zdaje sobie sprawy z wagi lekkomyślnie wypowiedzianych słów.
Jeszcze innych popycha do zniewag gorliwość ateistyczna, fanatyczna „wiara” w to, że Boga nie ma. Nienawiść i agresja niektórych ateistów wobec Boga i wierzących zdradzają jej fałszywość i niepewność. Trzeba ich powstrzymywać, ale subiektywnie czasem wydaje się im, że czynią słusznie. Przekonani o swojej racji, żądają tolerancji dla swoich wybryków.
Jednakże nawet jeśli przyjmie się założenie, że państwo nie powinno się zajmować wypowiedziami na temat Boga czy religii, to trzeba powiedzieć, że wiele aktów bluźnierczych narusza prawo w inny sposób. Zakłócają bowiem porządek publiczny i w sposób napastliwy obrażają konkretnych ludzi wierzących. Dlatego powinny być one odpowiednio karane, a nie bagatelizowane czy usprawiedliwiane przez stronnicze sądy.
Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.
