Reklama

Wiadomości

Wojna z Iranem i jej konsekwencje

W tej wojnie nie chodzi o zasady, tylko o miliardy z irańskiej ropy naftowej i gazu oraz o przejęcie kontroli nad strategicznym obszarem zajmowanym przez Iran.

2026-03-10 09:18

Niedziela Ogólnopolska 11/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

wojna

Iran

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Iran jest nie tylko starożytną cywilizacją, ale także krajem, który genetycznie ma w sobie imperialne odruchy. Kiedy to wielowiekowe dziedzictwo splotło się z szyickim przesłaniem męczeństwa, otrzymaliśmy fenomen dzisiejszej Islamskiej Republiki Iranu. Gdyby jednak Zachód miał szczere intencje zmodernizowania i wprowadzenia demokracji do tego kraju, wystarczyłoby poczekać kilka lat i młode społeczeństwo samo przeprowadziłoby odsunięcie od władzy geriatrycznej elity ajatollahów. Tu chodzi jednak nie o zasady, tylko o miliardy z irańskiej ropy naftowej i gazu oraz o przejęcie kontroli nad strategicznym obszarem zajmowanym przez ten niezwykły kraj i cywilizację. W tle unosi się także duch organizacji BRICS, która chce zdetronizować dolara jako naczelną walutę w rozliczeniach handlowych świata.

Po ataku

Reklama

Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie, a jedynym krajem, który realnie został na nie przygotowany, był rządzony przez Beniamina Netanjahu Izrael. Dzień wcześniej irańska delegacja na rozmowy pokojowe w Brukseli poszła na daleko idące ustępstwa, które praktycznie wykluczały dalszą kontynuację irańskiego programu atomowego. Dwadzieścia cztery godziny później czterdziestu ośmiu najwyższych dostojników Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) czy też kierownictwa duchowego z rahbarem Alim Chameneim było martwych na skutek precyzyjnie wymierzonych ciosów z powietrza zadanych przez koalicję USA i Izraela. Wszystko stało się bez wypowiedzenia wojny i bez zerwania prowadzonych w Europie negocjacji. To fakty, które trudno wyłowić z potoku lejącej się z polskich mediów propagandy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Dlaczego Donald Trump uległ premierowi Izraela i zaatakował Iran, wywołując ciężką wojnę, która może trwać wiele tygodni? Precyzyjnej odpowiedzi nie znamy, a w infosferze krąży kilka spiskowych teorii rozciągających się od „akt Epsteina” do struktury finansowania kampanii wyborczej Trumpa. Nie ulega jednak wątpliwości, że rozpętanie nowego starcia z Iranem jest wielkim sukcesem neokonserwatystów wychowanych przez byłych trockistów takich jak: Jane Kirkpatrick, Norman Podhoretz czy Irving Kristol. To swoisty paradoks, ponieważ wraz z początkiem prezydentury Trumpa tryumfowali ich przeciwnicy spod znaku prawdziwego konserwatyzmu, którzy wypromowali wiceprezydenta J.D. Vance’a. Królowało wówczas przekonanie, że wojny – w tym także wojny Izraela – muszą zostać szybko i trwale zakończone. Tymczasem teraz uśmiechnięci są jedynie „moralizatorzy” spod znaku – bliskich choćby Hillary Clinton – neokonów. To pobieżnie naszkicowane tło ataku.

Co dzieje się w Iranie?

Reklama

Duże miasta odczuły nagłe poluzowanie cenzury religijnej. Mało jest rytualnego opłakiwania zabitych przywódców, a dużo nadziei na zmianę systemu, poluzowanie cenzury i dopuszczenie do działania nowych ugrupowań politycznych. Młodzi ludzie z dużych miast czekają na zmiany, ale nie mają własnej organizacji politycznej, nie mają też wyrazistych liderów. Irański interior patrzy na wszystko z niepokojem i oporem, tym ludziom akurat odpowiadała Islamska Republika i jej reguły działania. Władzę przejął trzeci szereg przywódców duchowych na czele z synem ajatollaha Haszema Amoliego – Alim Laridżanim, byłym sekretarzem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Doszlusowali do niego młodsi generałowie z brygad Al-Kuds, działających wedle reguł stworzonych przez charyzmatycznego generała Ghasema Solejmaniego, którego zabił w Bagdadzie Donald Trump pod koniec swojej pierwszej kadencji prezydenckiej. Siły zbrojne Iranu wystrzeliły już pierwszy krąg rakiet średniego zasięgu. Sporo z nich przebiło się przez „Żelazną Kopułę” i spadło na miasta Izraela, obok tego bombardowane są instalacje w Katarze, budynki w Dubaju i innych miejscach Zjednoczonych Emiratów Arabskich, drony eksplodują nawet na Cyprze, w pobliżu baz lotnictwa brytyjskiego i amerykańskiego. Potencjał rakietowy Iranu jest dużo większy i bardziej groźny. Jeżeli USA i Izraelowi nie uda się zneutralizować tego potencjału, irańskie rakiety przebiją obronę i spowodują wiele ofiar.

Polityka

Reklama

Szyicki reżim irański jest osamotniony, otaczają go niechętne monarchie „Zatoki”, rosnąca w siłę sunnicka Turcja, a arabscy władcy korzystają ze spadku znaczenia Islamskiej Republiki. Niknie też – rozbijana przez Izrael – „szyicka długa ręka”, czyli wpływy w Syrii, skruszona siła Hezbollahu w Libanie, Huti w Jemenie i szyickie milicje na południu Iraku. Cała – stworzona przez Solejmaniego – architektura Iranu się zawaliła. Nie znaczy to jednak, że Izrael jest w regionie lubiany, przeciwnie. Umiejętna gra prowadzona przez Netanjahu spowodowała, że kraje arabskie mogą wybierać między izraelskimi technologiami militarnymi i szpiegowskimi, które umożliwiają ich elitom utrzymywanie się u władzy, a wsparciem dla wrogów Izraela, karanym przez izraelskie służby. Jeżeli rządy krajów arabskich właściwie w żaden sposób nie pomogły sunnickim współbraciom z Palestyny, to tym bardziej nie ruszą palcem w obronie szyickiego, perskiego Iranu. Właściwie zarówno Arabia Saudyjska, jak i Turcja z nadzieją czekają na upadek silnego rywala w walce o wpływy na Bliskim Wschodzie. Nad wszystkim unosi się duch SIS – służb specjalnych Pakistanu, które niesłychanie ożywiły swą aktywność w regionie. Oficjalnie Pakistan roztacza atomowy parasol nad całym światem muzułmańskim, a szczególne nad domem dynastii Saudów. Pakistan pozostaje też w antyindyjskim sojuszu z Turcją i toczy właśnie wojnę z talibami (uzbrojonymi przez wyposażenie pozostawione w Afganistanie przez Amerykanów). Jakby tego było mało, właśnie zaostrza się sytuacja między prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem a premierem Netanjahu. Erdogan demonstracyjnie złożył kondolencje Iranowi po zabójstwie ajatollaha Chameneiego. W tej skomplikowanej konstelacji widać sojusz między Izraelem i Indiami oraz wzrost napięcia między Tel Awiwem a Pekinem.

Przyszłość

Obecna odsłona prowadzonej od 2020 r. (zabójstwo Solejmaniego) wojny może trwać nawet kilka tygodni i przynieść ogromne straty nie tylko w Iranie, ale i w Izraelu. Jeśli w ciągu najbliższych dni nie uda się obalić reżimu ajatollahów, sytuacja stanie się bardzo poważna. Konieczna będzie interwencja zbrojna na lądzie, a więc w Iranie – na irańskich pustyniach i w górach – a to przyniesie setki ofiar wśród amerykańskich żołnierzy. To będzie też wyrok na perspektywę prezydentury dla J.D. Vance’a. Idealnym schematem rozwoju sytuacji jest wywołanie wewnętrznego przewrotu w Iranie. Problem w tym, że opozycja nie ma w tej chwili lidera. Nie może nim być, lekceważony w Iranie, syn szacha Mohammada Rezy Pahlawiego. Prędzej może do tej roli aspirować wnuk rahbara Chomeiniego – Hassan Chomeini. Oznaczać to jednak będzie trwanie jakiejś nowej mutacji Islamskiej Republiki.

Jedno jest pewne: po zablokowaniu cieśniny Ormuz już wzrastają światowe ceny ropy naftowej, a po zbombardowaniu instalacji skraplających gaz w Katarze ceny tego surowca wystrzeliły w górę.

I na koniec... pośmiertny plan Chameneiego

Financial Times opublikował tekst, w którym analizuje przecieki z kręgów decyzyjnych Iranu. Bardzo niepokojące: ajatollah Chamenei liczył się ze swoją śmiercią i opracował ze sztabem plan postępowania na taką okoliczność, który nazwano „Wielki Pożar”. Przewiduje on decentralizację dowodzenia siłami zbrojnymi. Zniszczenie infrastruktury dostarczającej ropę i gaz z całego basenu Zatoki Perskiej. Uruchomienie – na całym świecie – wszelkich możliwych komórek terroru. Brzmi to niepokojąco i niestety pokazuje fakt, że Iran nie oszalał z paniki, tylko dostosował taktykę do okoliczności.

Oceń: +6 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Izrael/ Reuters: w Jerozolimie i Tel Awiwie słychać wiele eksplozji

[ TEMATY ]

Izrael

Iran

PAP/EPA/ATEF SAFADI

Liczne eksplozje są słyszane w piątek wieczorem w Jerozolimie i Tel Awiwie - podała w piątek wieczorem agencja Reuters. Według irańskich mediów w kierunku Izraela z Iranu wystrzelona została druga fala dziesiątek rakiet.

Jak napisała agencja AFP, izraelskie służby ratunkowe poinformowały, że w wyniku irańskiego ostrzału rannych zostało siedem osób na terytorium Izraela.
CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.

W ciągu wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha, Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści ( por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także rozważa Jego Mękę. To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka) . Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?). Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje), gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu, nadziejo nasza!". Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka. Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi) nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników. Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty w obrzędzie Środy Popielcowej. Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: " Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą - ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej, aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób. A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Chrystus woła z krzyża - odłóżcie broń!

2026-03-29 12:20

[ TEMATY ]

Niedziela Palmowa

Wielki Tydzień

Leon XIV

Vatican Media

W Jego ostatnim wołaniu skierowanym do Ojca słyszymy płacz tych, którzy są zdruzgotani, pozbawieni nadziei, chorzy i samotni. Przede wszystkim słyszymy jęk boleści wszystkich tych, którzy są uciskani przez przemoc oraz wszystkich ofiar wojny - powiedział Papież podczas Mszy św. sprawowanej na Placu św. Piotra. Ojciec Święty Leon XIV przewodniczył Eucharystii w Niedzielę Męki Pańskiej rozpoczynając – po raz pierwszy za swego pontyfikatu – obchody Wielkiego Tygodnia.

Papież wskazał, że kroczenie za Jezusem drogą krzyżową jest momentem kontemplacji Jego męki dla ludzkości, Jego zbolałego serca i życia, które staje się darem miłości.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję