Camino de Santiago, czyli droga do grobu św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela, to szlak, na którym człowiek nie tylko rodzi się na nowo, ale też uczy się bezgranicznego zaufania Panu Bogu.
Spontaniczna decyzja
Podczas spotkania z przyjaciółką Tomasz Tatar oraz Łukasz Dybał podjęli spontaniczną decyzję, że wyruszają na Camino. Kiedy już został ustalony konkretny termin, przyjaciele rozpoczęli żmudne przygotowania. – Pierwszym i dość kluczowym etapem było dogadanie się z towarzyszami podróży co do terminu wyjazdu. Przy pracy zawodowej nie jest to takie proste, bo na planowane przez nas trasy, ok. 250-300 km, potrzebowaliśmy ok. 2 tygodni. Typowe planowanie za każdym razem zaczynaliśmy od wyszukiwania lotów. Na pierwsze i drugie Camino lecieliśmy do Porto i stamtąd zaczynaliśmy naszą drogę, więc było prościej. Na ostatnie, czyli trzecie, lecieliśmy do Madrytu, a potem jechaliśmy pociągiem z przesiadką do Ponferrady. Następnie, korzystając z aplikacji, przewodników i grup na Facebooku, podzieliliśmy trasę na etapy. Staraliśmy się tak to zaplanować, żeby maksymalnie przejść ok. 30-35 km dziennie – opowiada Łukasz, który zachęca przy okazji, by nie rezygnować z marzeń o takiej wyprawie, gdyż jest dla tego alternatywa w postaci zorganizowanego, grupowego wyjazdu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
