Angelika Kawecka: Dzieci i młodzież z Betlejem po raz pierwszy przyjechały do Polski. Co dla nich, a co dla Siostry było największym przeżyciem?
S. Szczepana Hrehorowicz: Dla mnie to przede wszystkim bardzo widoczna tęsknota za normalnością. Ludzie w Betlejem nie mają pracy i co za tym idzie – jest olbrzymi stres, a to przekłada się na troski w rodzinie. Dzieciaki nie mogą wyjechać poza Betlejem, poza Palestynę, a teraz, kiedy udało im się przylecieć do Polski, po prostu czuły się wolne, widziałam to. Odwiedzały piękne miejsca, miały na wyciągnięcie ręki wodę i zieleń. Dzieci były zachwycone możliwością doświadczenia czegoś nowego. Mogły zobaczyć polskie góry. Tutaj na każdym kroku jest inaczej niż w Palestynie. A poza tym doświadczaliśmy olbrzymiej życzliwości ludzi, którzy niesamowicie się otwierali, żeby sprawić im radość. Przyjmowani byliśmy w wielu miejscach za darmo, dzieci otrzymywały upominki. Tak działają kochające otwarte serca. Dzieci są pozytywnie zaskoczone, że można doświadczać tyle dobroci od obcych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
