Święty Krzysztof – męczennik. Był olbrzymem, który przenosił przez rzekę pielgrzymów. Na swoje ramiona wziął też małego Jezusa, pod którego ciężarem zapadł się w dno rzeki. Uznawany jest za patrona kierowców, pielgrzymów, podróżnych. Tradycją się stało, że 25 lipca, w liturgiczne wspomnienie św. Krzysztofa, święcone są pojazdy. W kościołach odprawiane są Msze św. w intencji szczęśliwych podróży, bezwypadkowej i bezkolizyjnej jazdy. Ale rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że i św. Krzysztof nam nie pomoże, jeśli my sami się nie postaramy, i to nie tylko 25 lipca, ale przez cały rok.
Dokąd się tak spieszysz?
– Miałem kolegę, który kiedy prowadził auto i widział, że ktoś wyprzedza „na trzeciego” lub przejeżdża na czerwonym, mówił: „Pamiętaj, nie spóźnisz się, bo na swój pogrzeb i tak się nie spóźnisz. Gdzie ci tak spieszno? Chcesz przyspieszyć pogrzeby innych?” – opowiada kierowca z kilkudziesięcioletnim stażem.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
„Przyspieszenie” i „zaoszczędzenie” kilku minut paradoksalnie może spowodować korki, gdy dojdzie do kolizji czy wypadku.
Coraz więcej samochodów, coraz więcej kierowców i tym samym coraz więcej agresji za kierownicą. Skąd się ona bierze? Powodów jest bardzo wiele. Przede wszystkim pośpiech: strach przed spóźnieniem się do pracy czy na samolot, chęć ominięcia korków...
