W badaniach dotyczących jakości życia małżeńskiego finanse od lat znajdują się wśród najczęściej wskazywanych przyczyn konfliktów. Łatwo więc dojść do wniosku, że to właśnie pieniądze i codzienna organizacja życia są największym zagrożeniem dla małżeństwa. Z doświadczenia pracy z rodzinami wiem jednak, że takie spojrzenie jest zbyt powierzchowne. Małżonkowie bardzo rzadko kłócą się wyłącznie o pieniądze. Finanse i obowiązki najczęściej stają się jedynie przestrzenią, w której ujawniają się znacznie głębsze trudności – brak poczucia bezpieczeństwa, niewypowiedziane oczekiwania, zmęczenie, nierównowaga odpowiedzialności, nieprzepracowane doświadczenia z domu rodzinnego czy narastające oddalenie emocjonalne.
Przez swój pryzmat
Reklama
W poradni rodzinnej często spotykam małżonków przekonanych, że gdyby mieli większe dochody, ich relacja małżeńska wyglądałaby zupełnie inaczej. Po kilku spotkaniach okazuje się jednak, że nawet znacząca poprawa sytuacji finansowej nie rozwiązałaby ich problemów. Pamiętam małżeństwo, które zgłosiło się z powodu ciągłych konfliktów dotyczących wydatków. Żona zarzucała mężowi nadmierne oszczędzanie, a on uważał ją za osobę nieodpowiedzialną finansowo. Dopiero spokojna rozmowa pokazała, że mężczyzna jako dziecko wielokrotnie doświadczał sytuacji, w których rodzicom brakowało pieniędzy na podstawowe potrzeby. Każda większa kwota wydana z konta uruchamiała w nim lęk przed utratą bezpieczeństwa. Jego żona wychowała się natomiast w domu, w którym rodzice – mimo skromnych dochodów – starali się celebrować wspólny czas, wyjeżdżać, organizować rodzinne uroczystości. Dla niej pieniądze były narzędziem budowania relacji, dla niego – gwarancją przetrwania. Żadne z nich nie miało złych intencji. Każde patrzyło na świat przez pryzmat własnych doświadczeń. To pokazuje, jak ogromny wpływ na małżeństwo ma rodzina pochodzenia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Codzienność
Podobnie jest z domowymi obowiązkami. Z pozoru dotyczą one organizacji codziennego życia, bardzo szybko jednak stają się symbolem jakości relacji. Kiedy podczas konsultacji słyszę zdanie: „on nigdy mi nie pomaga”, rzadko oznacza ono jedynie brak zaangażowania w sprzątanie czy gotowanie. Najczęściej kryje się za nim poczucie samotności w dźwiganiu odpowiedzialności za rodzinę. Z kolei mężczyzna odpowiada: „przecież pracuję po 10 godzin dziennie”. I on również ma poczucie, że jego wysiłek pozostaje niezauważony.
Coraz więcej badań mówi dziś o zjawisku określanym jako mental load, czyli o niewidzialnym obciążeniu psychicznym związanym z organizowaniem życia rodziny. Chodzi nie tylko o wykonywanie konkretnych obowiązków, ale też o nieustanne pamiętanie: o wizytach lekarskich dzieci, zebraniach szkolnych, zakupach, rachunkach, prezentach urodzinowych, szczepieniach, planowaniu posiłków, o kończących się środkach czystości czy rodzinnych uroczystościach. Ta praca często pozostaje niezauważona, choć wymaga ogromnego wysiłku psychicznego i organizacyjnego.
Uzależnienia
Reklama
Do konfliktów dotyczących finansów i obowiązków bardzo często prowadzą również różnego rodzaju uzależnienia. Najczęściej myślimy o alkoholu, rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona. Coraz częściej rodziny zmagają się z uzależnieniem od hazardu, zakupów, gier komputerowych, pornografii czy z pracoholizmem. Każde z tych uzależnień w inny sposób wpływa na funkcjonowanie małżeństwa. Niszczy zaufanie, zaburza poczucie bezpieczeństwa finansowego, prowadzi do ukrywania wydatków, zadłużania rodziny lub emocjonalnej nieobecności jednego z małżonków. W takich sytuacjach spory o pieniądze są jedynie objawem znacznie poważniejszego kryzysu.
Przemoc ekonomiczna
To równie trudne zjawisko, o którym wciąż mówi się zbyt rzadko. Nie zawsze wiąże się ono z całkowitym pozbawieniem współmałżonka dostępu do pieniędzy. Czasami przybiera subtelniejsze formy, takie jak kontrolowanie każdego wydatku, wydzielanie środków na podstawowe potrzeby, ukrywanie rzeczywistych dochodów czy uniemożliwianie współmałżonkowi podjęcia pracy. Warto również pamiętać, że życie rodzinne nie jest statyczne. To, co sprawdzało się na początku małżeństwa, nie zawsze będzie odpowiednie po narodzinach dzieci, w okresie dorastania potomstwa, gdy dojdzie do utraty pracy czy po przejściu na emeryturę. Rodzina jest systemem, który nieustannie się zmienia. Wraz z tym powinien się zmieniać również sposób organizacji obowiązków i podejmowania decyzji finansowych. Jednym z największych błędów jest przekonanie, że raz ustalony podział zadań będzie odpowiedni przez całe życie.
Z dziećmi
Reklama
Szczególnie trudnym okresem dla wielu małżeństw jest pojawienie się dzieci. Wtedy obowiązków przybywa lawinowo, a zmęczenie sprawia, że łatwiej o wzajemne pretensje. Kobieta często doświadcza przeciążenia wynikającego z opieki nad małym dzieckiem i organizacji życia rodzinnego. Mężczyzna nierzadko czuje jeszcze większą odpowiedzialność za zapewnienie rodzinie bezpieczeństwa materialnego. Oboje pracują dla dobra rodziny, ale każde z nich może mieć poczucie, że jego wysiłek pozostaje niedostrzeżony. Jeżeli w tym czasie zabraknie rozmowy i wzajemnego doceniania, bardzo łatwo o narastanie frustracji.
Jako pedagog bardzo mocno podkreślam również wychowawczy wymiar pieniędzy i obowiązków. Dzieci uczą się odpowiedzialności, obserwując swoich rodziców, a nie podczas wykładów o oszczędzaniu. Widzą, czy mama i tata wspólnie podejmują decyzje, czy okazują sobie wzajemnie szacunek, czy potrafią planować wydatki i rozmawiać o nich spokojnie. Uczą się także podejścia do pracy. Jeżeli obowiązki domowe są przedstawiane jako kara lub źródło nieustannych pretensji, dziecko będzie postrzegało je jako przykre. Warto już od najmłodszych lat włączać dzieci w życie rodziny przez powierzenie im obowiązków dostosowanych do wieku. Nie po to, aby odciążyć rodziców, ale po to, aby wychowywać je do odpowiedzialności. Dziecko, które uczy się dbać o wspólną przestrzeń, doświadcza, że dom jest dobrem wszystkich jego mieszkańców, a nie miejscem, w którym jedni obsługują drugich. Podobnie jest z edukacją finansową. Sakrament małżeństwa nie tworzy wspólnoty opartej na podziale obowiązków, ale tworzy wspólnotę osób, które wzajemnie powierzają sobie swoje życie. W tej perspektywie pieniądze nie są wyłącznie środkiem płatniczym – są dobrem powierzonym rodzinie przez Boga.
Podobnie obowiązki domowe nie są usługą świadczoną współmałżonkowi. Stanowią konkretny wyraz miłości, która – jak przypomina św. Paweł Apostoł – „nie szuka swego”. Każdy przygotowany posiłek, każda godzina spędzona przy chorym dziecku, każda naprawiona półka czy wspólnie opłacone rachunki stają się codziennym sposobem realizowania przysięgi małżeńskiej.
Autorka jest pedagogiem specjalnym, doradcą rodzinnym, prezesem Fundacji Esencja Wsparcia.
