Reklama

Oaza Dzieci Bożych

Ks. Krzysztof Świta
Edycja zamojsko-lubaczowska 39/2003

„Ku dojrzałości chrześcijańskiej” - pod takim hasłem rozpoczął się kolejny rok formacji w Ruchu Światło-Życie. Formacja roczna dzieci, młodzieży i rodzin należących do Ruchu rozpoczyna się wakacyjnymi rekolekcjami oazowymi, które trwają piętnaście dni. W tym roku odbyły się rekolekcje dla dzieci klas IV, V, VI, i pierwszej gimnazjum w ramach Oazy Dzieci Bożych II0. Rekolekcje te odbyły się w miejscowości Mokre koło Zamościa, gdzie dzięki uprzejmości dyrektor Szkoły Katarzyny Kędziory mogliśmy w pełni korzystać z budynku i otaczającej przyrody. Opiekę na dziećmi sprawowała młodzież z terenu diecezji i studenci KUL wraz z klerykami naszego seminarium duchownego. W rekolekcjach brały udział dzieci z Zamościa, Biłgoraja, Księżpola, Łaszczowa, Kryłowa, Lubyczy Król. oraz z Lublina.
Rekolekcje te miały na celu pomóc dzieciom lepiej zrozumieć przykazanie miłości bliźniego, którego realizacja jest powołaniem człowieka. Program rekolekcji wprowadzał dzieci w dobre uczestnictwo w Mszy św., posługę przy ołtarzu, szacunek i miłość wobec drugiego człowieka, szczególnie wobec rodziców i najbliższych w domu, umiejętność dobrej zabawy, naukę śpiewu. Uczestnicy rekolekcji wdrażani byli w te postawy przez udział w codziennej Mszy św., przygotowanie do niej, celebracje, rozmowy, Namiot Spotkania z czytaniem Pisma Świętego, Drogę Krzyżową, szkołę liturgiczną, szkołę śpiewu, apele wieczorne, pogodne wieczory i tzw. „Kropelki”, przez które dzieci codziennie robiły rachunek sumienia i przypominały sobie o tym, że codziennie pomodlę się za braci, powiem coś dobrego o drugim, zrobię coś przyjemnego dla bliźniego; zawsze podziękuję za doznaną przysługę, przeproszę za wyrządzoną przykrość, o rzeczy potrzebne zawsze poproszę; nigdy nie będę krzyczał na drugiego, nie będę przezywał drugiego, nie będę dokuczał słabszym. W czasie wolnym dzieci miały możliwość wspólnych zabaw, gier sprawnościowych oraz mogły zwiedzać piękną okolicę, ponadto byliśmy w Zamościu w katedrze, Zamojskim Nadszańcu, na Starówce i w ZOO, w Zwierzyńcu, Górecku Kościelnym, a także w rezerwacie susła perełkowatego wraz z kurhanami z VI w. po Chrystusie i na lotnisku w Mokrem.
Tak o tych rekolekcjach wypowiadają się uczestnicy: „Na Oazie podobało mi się prawie wszystko; były cudowne Msze św., dzięki którym w końcu uwierzyłam, że można odczuć obecność Boga. Dzięki znakomicie dobranej grupie animatorów, dzięki ich tłumaczeniom, wiele się nauczyłam, wiem dzięki nim, jak mogę na lepsze zmienić swoje zachowanie. Jak pojadę do domu, to zacznę chodzić do kościoła i będę mogła pokazać, co już umiem. Szkoła liturgiczna też mi wiele dała, dowiedziałam się, jak nazywają się najprostsze przedmioty w kościele, były super zabawy przy ognisku i pogodne wieczory… Dziękuję Bogu, że tu trafiłam, bo naprawdę to mi dużo dało (M. M.)”. „Na oazie podobała mi się systematyczność i dobre ułożenie planu dnia. Dawniej w domu nie planowałam sobie dnia. Chciałabym po oazie w domu zacząć planować sobie dzień, może to wprowadziłoby ład w moim życiu”. „U mnie w domu nie ma takiego zwyczaju, żeby się modlić przed jedzeniem i po jedzeniu. Kiedy wrócę z oazy do domu, chyba ten zwyczaj zostanie. Częściej spotykałam się z Panem Jezusem. Mogłam z Nim porozmawiać i wszystko przemyśleć”. „Moim zdaniem najlepsze były Msze św., w których mogliśmy uczestniczyć osobiście i brać w nich w pełni udział. Każdemu z nas spodobały się celebracje, były dla mnie czymś nowym i ciekawym. Nigdy wcześniej nie uczestniczyłam w takich uroczystościach. Na tej oazie podobała mi się atmosfera takiego ciepła, przyjaźni, dobroci. Tutaj nikt nikogo nie przezywa, nie wyśmiewa się z niego. Wszyscy są dla siebie bardzo mili i zachowują się tak jakby się dobrze znali”.
Oprócz opieki duchowej dzieci miały również zapewnioną opiekę medyczną, którą sprawowała nad nami Antonina Mazurkiewicz, dbając sumiennie o nasze zdrowie. Tak mówi o swoich spotkaniach z nami: „Spotkanie z grupą oazową było dla mnie spotkaniem z radością. Ogromną przyjemność sprawiło mi obserwowanie kilkudziesięciu osób tryskających humorem, potrafiących się cieszyć z tego, że są akurat tym miejscu i w tym czasie. A radość ich była szczera, niepodsycana sztuczną, tanią rozrywką. Pracuję na oddziale opieki paliatywnej szpitala w Zamościu. Codziennie stykam się z cierpieniem, bólem i smutkiem. Jestem wdzięczna ks. Krzysiowi za zaproszenie mnie do współpracy, bo po każdym spotkaniu z oazą czułam się spokojniejsza i weselsza. Jednocześnie uświadomiłam sobie jak bardzo mamy małą wiarę. Źródłem radości tych młodych ludzi jest Jezus Chrystus”.
I na tym właśnie polega nasza droga ku dojrzałości chrześcijańskiej. Wierzę, że każdego dnia aż do następnych rekolekcji będziemy się uczyć coraz lepiej wypełniać najważniejsze przykazanie: miłować Boga i miłować bliźniego oraz dzielić się z radością naszej wiary z innymi ludźmi. Już dzisiaj pragnę zaprosić dzieci do udziału w wakacyjnych rekolekcjach oazowych w przyszłym roku, a szczegółowe informacje będą podane w maju przyszłego roku.

Reklama

"Poplątano nam taboru drogi..."

Rozmawiał ks. Tadeusz Sochan
Edycja zamojsko-lubaczowska 8/2003

Są to słowa jednej z piosenek cygańskiego zespołu "Roma". Z liderami zespołu - Don Wasylem i jego synem Dzianim rozmawia ks. Tadeusz Sochan, organizator bardzo popularnego od wielu lat Festiwalu Pieśni Maryjnej dla Ludowych Zespołów Śpiewaczych naszej diecezji.

Ks. Tadeusz Sochan: - Cyganie to egzotyczna grupa etniczna, która od wieków wrosła w polski krajobraz, ale zawsze odrębna, wyróżniająca się spośród innych wspólnot narodowościowych. Jaka historia Waszego narodu kryje się w Waszych sercach?

Don Wasyl: - Jesteśmy potomkami Romów z kasty Czokeszti - Złotników, którzy przed tysiącem lat opuścili Pendżab w Indiach, nie mogąc pogodzić się z niewolą, narzuconą przez najeźdźców z Egiptu.
Przez dziesięć wieków wędrowali po świecie, wszędzie próbowano odebrać im tożsamość, wolność i dumę - wszystko to, co symbolizuje noszone przez nich złoto. A jednak prawdziwego skarbu Romów nikomu nie udało się zabrać. Ten skarb to ich muzyka, którą nieśli ze sobą wszędzie, gdzie mieszkali a także język, kultura i obyczaje. Po dzień dzisiejszy staramy się pielęgnować i chronić tego skarbu, bez względu na to, gdzie mieszkamy - na Bałkanach, w Rumunii, Rosji na Węgrzech, Słowacji, we Francji, Hiszpanii, na Ukrainie, czy Polsce.
Do Europy nasi przodkowie dotarli 500 lat temu. Mieli przywilej swobodnego przemieszczania się po całym kontynencie, nawet w surowych, feudalnych czasach, i uprawiać wolne zawody: wróżbiarstwo, sztuki cyrkowe, handel końmi, kotlarstwo, wreszcie grać i śpiewać dla panujących i gawiedzi.

Dziani: - Złoty skarb polskich Cyganów to zespoły: "Roma" i "Terno", które wciąż podejmują tematy kultury muzycznej z czasu taborów i tworzą nowe. Niewyczerpanym źródłem twórczej inspiracji są przekazy tradycji i rodzin od pokoleń muzykujących, a także poezja legendarnej już Papuszy.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kultura, muzyka polska byłaby o wiele uboższa bez waszego udziału. Znamy przecież wielu artystów, którzy zachwycili polską publiczność, a także znani są poza granicami Polski.

Don Wasyl: - Największą karierę artystyczną zrobili tacy artyści jak: Michaj Burano, Randia, Wit Michaj, Masio Sylwester Kwiek, którzy występowali w zespołach: "Roma", "Rythm and Blues", "Czerwono-Czarni", "Niebiesko-Czarni", "Terno". Michaj Burano, a także Randia mieszkają obecnie w USA.

Ks. Tadeusz Sochan: - I oczywiście Don Wasyl. Dziani, opowiedz o swoim ojcu.

Dziani: - Tata był solistą zespołu "Terno" i innych zespołów cygańskich. Koncertował na całym świecie, brał udział w różnych festiwalach, zdobył wiele cennych nagród. Na estradzie występuje już od 12 roku życia. Obecnie kieruje zespołem "Roma". Jest kompozytorem wielu piosenek i autorem tekstów. Wydał nawet tomik swoich wierszy. Mimo wielu ciekawych zagranicznych propozycji, pozostał wierny polskiej publiczności. Nagrał ponad 20 płyt CD i około 30 kaset. Nagrodzony 11 złotymi płytami, jak również Złotą Muzą Polskich Nagrań. Jest jednym z niewielu cygańskich artystów na świecie o tak bogatych osiągnięciach. W 1997 r. stworzył pierwszy Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Kultury Romskiej, który co roku odbywa się w Ciechocinku. Obecnie w zespole mojego taty występują najlepsi cygańscy artyści, których nazywa "Cygańskimi Gwiazdami". Zapraszamy Księdza na najbliższy festiwal, który odbędzie się w lipcu, zapewniamy najlepsze miejsce na widowni i gościnę w naszym domu.

Ks. Tadeusz Sochan: - Do tych gwiazd Ty także należysz.

Dziani: - Tak, miałem to szczęście wraz z moim bratem Wasylem Juniorem. Od dzieciństwa pałętaliśmy się po scenie w czasie występów zespołu "Roma". Takie już chyba było nasze przeznaczenie. Zdolności artystyczne, przekazywane w rodzinie od pokoleń, owocują. Wspomnę, że Randia to siostra mojej mamy. Masio Sylwester Kwiek i Edward Dembicki to moi wujkowie. Jestem też kuzynem Michaja Burano, bardziej dziś znanego na świecie jako John Mike Arlow. Mój tata Don Wasyl pochodzi z królewskiej rodziny Cyganów wielkomiejskich. Obecny król Cyganów jest naszym kuzynem. Rodzina nasza należy do dynastii Baro Szero (Wielka Głowa), tytułowana jest także jako Szero Rom (Głowa Cyganów) - wielkiego sędziego, zwierzchnika Polskiej Romy, zwanego "Królem Cyganów". Oprócz mojego klanu, czyli Polskiej Romy, istnieją w Polsce inne szczepy cygańskie jak: Synti, Kelderaszi, Lowari czy Bergitka Roma.
Muzyka, którą ja prezentuję, to wybuchowa mieszanka cygańskiego folku z dynamicznymi i tanecznymi rytmami latynoamerykańskimi. W Polsce nikt jeszcze takiej muzyki nie prezentuje. Nagrałem ją na dwóch płytach CD.

Ks. Tadeusz Sochan: - Muzyka w Waszym wykonaniu cieszy się ogromnym powodzeniem na świecie i jest ściśle powiązana z kulturą polską. To pięknie świadczy o polskich Cyganach.

Dziani: - Tu przecież wychowaliśmy się, tu żyjemy i Polsce wiele zawdzięczamy. Wszędzie, gdzie koncertujemy, mocno podkreślamy, że jesteśmy reprezentantami Polski, która jest naszą Ojczyzną, szanujemy ją i jak większość Polaków jesteśmy katolikami. Przyjmujemy wszystkie sakramenty święte, włączamy się w życie parafii, na terenie których mieszkamy, mamy także swoich duszpasterzy diecezjalnych i krajowych. Bierzemy udział w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę, kochamy Ojca Świętego Jana Pawła II, który darzy nas wielką sympatią i życzliwością. Papieżowi zadedykowaliśmy naszą płytę CD "Kolędy polsko-romskie", które są ewenementem na skalę światową.

Ks. Tadeusz Sochan: - Kiedy rozmawiam z Wami, odczuwam takie dobre fluidy, promieniuje z Was szczera dobroć, życzliwość, radość, prostota... Młodzi artyści, nie zmanierowani, bez nałogów, czyste słownictwo, tacy normalni. Żaden z Was chłopców nie ma w uszach kolczyków. Przed paru tygodniami oglądałem w TV program z Tobą, Dziani. Tak pięknie mówiłeś o rodzicach, o wartościach, które wyniosłeś z domu rodzinnego, także o miłości, o wizji małżeństwa w niedalekiej przyszłości. Skąd w Tobie tyle mądrości, ułożenia duchowego?

Dziani: - To wynosi się z domu rodzinnego, w którym zawsze był ład moralny, oparty o najlepsze na świecie prawo, którym jest Dekalog. W mojej rodzinie był i jest wielki szacunek dla rodziców, dziadków, rodzeństwa. Starsi nigdy też nie lekceważyli młodszych. Tak jest w większości naszych rodzin. Rozwody w rodzinach cygańskich należą do rzadkości.

Don Wasyl: - Nasze serca przepojone są miłością do przyrody, w której odbija się piękno Stwórcy, "a życie, to są tylko piękne chwile, kolorowe jak motyle" - jak śpiewamy w jednej z piosenek. Trzeba je przeżyć jak najpiękniej. Nie można go zmarnować. Czasem tylko tęsknimy za taborem. "I choć poplątano nam taborów drogi, poplątano nasz cygański los, choć swojego domu wciąż nie mamy, to pędzimy razem z wiatrem, znamy cały świat. Choć na naszej drodze szczęścia ciągle brak, wszystkich dzisiaj zapraszamy - zaśpiewajcie razem z nami tak: Ore, ore...".

- Dziękuję za rozmowę.

Cygański zespół "Roma" będzie jednym z gości Festiwalu Pieśni Maryjnej w Górecku Kościelnym w sierpniu bieżącego roku. Już teraz zapraszamy w imieniu Organizatorów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Frankowski do terytorialsów

2019-07-21 10:57

apis / Sandomierz (KAI)

Macie zadanie bronić swojej małej Ojczyzny i chronić ludzi przed niebezpieczeństwami – mówił bp Edward Frankowski do nowych żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej (potocznie – terytorialsów), którzy składali przysięgę 20 lipca w Sandomierzu.

Ryszard Hołubowicz/wikipedia.org

Przysięgę poprzedziła Msza św. sprawowana w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, której przewodniczył biskup senior Edward Frankowski. Podczas homilii przypomniał postać patrona 10. brygady majora Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta” oraz wskazał na dużą rolę wojsk obrony terytorialnej w kształtowaniu postaw patriotycznych.

- Drodzy żołnierze poprzez wypełnianie obowiązków żołnierskich służycie lokalnemu społeczeństwu, które może czuć się bezpieczne wiedząc, że jesteście blisko na swym terytorium, zawsze gotowi bronić i służyć. Wojska Obrony Terytorialnej są formacją najbliższą narodowi i społeczeństwu i nawiązują do tradycji Armii Krajowej. Wasza brygada ma za patrona mjr. Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”, wielkiego żołnierza i patriotę – podkreślał kaznodzieja.

Bp Frankowski zwrócił uwagę, że ta formacja wojskowa jest szkołą wychowania patriotycznego i pożytecznego dla młodych. - Ważne jest, aby tę twórczą energię młodego pokolenia wyzwolić i ukierunkować dla wspólnego dobra, któremu na imię Polska – podkreślał biskup.

We wspólnej modlitwie wzięli udział żołnierze 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej, ich rodziny oraz zaproszeni goście. Wśród nich byli świętokrzyscy parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych, kombatanci, służby mundurowe, poczty sztandarowe oraz przedstawiciele różnych formacji wojskowych.

Po Mszy św. pododdziały oraz zaproszeni goście prowadzeni przez Orkiestrę Wojskową przemaszerowali na teren jednostki wojskowej, gdzie odbyła się ceremonia wojskowej przysięgi. Pułkownik Artur Barański, dowódca 10. Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej powiedział, że przysięga nowych żołnierzy jest miarą sukcesu, potwierdzeniem słuszności decyzji wstąpienia do WOT.

- Jesteście przykładem odpowiedzialności za siebie, swoje rodziny i lokalne społeczności. Stajecie się przykładem odpowiedzialności za bezpieczeństwo naszego kraju i obywateli. Przysięga to najwyższe zobowiązanie żołnierza wobec państwa, narodu. To najwyższe zobowiązanie do podnoszenia swoich kwalifikacji i szkolenia, do obrony przed potencjalnym zagrożeniem - dodał dowódca.

Przysięgę poprzedziło 16-dniowe szkolenie kandydatów w ośrodku w Nowej Dębie. Pod okiem doświadczonych instruktorów ochotnicy uczyli się praktycznych umiejętności posługiwania się bronią, zasad zachowania na polu walki, udzielania pierwszej pomocy oraz topografii.

Nowo zaprzysiężeni żołnierze w niedalekiej przyszłości zasilą powstający 102. Batalion Lekkiej Piechoty w Sandomierzu. Wśród żołnierzy, którzy złożyli przysięgę, są przedstawiciele różnych zawodów i środowisk, w tym m.in. uczniowie szkół średnich i studenci oraz osiem kobiet.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem