Reklama

Polityczne wybory

2016-02-02 10:21

Wojciech Dudkiewicz

Artur Stelmasiak

Całkowitej pewności - czy wniesiona właśnie do Sejmu ustawa wprowadzająca rządowy program 500 +, zatrzyma katastrofę demograficzna trawiącą Polskę - oczywiście nie ma. Ale duża szansa na to jest: prognozy mówią o sporym zwiększeniu dzietności polskich rodzin, poprawie sytuacji demograficznej w perspektywie 10-, kilkunastu lat. Ale program ma dać też efekt bardziej namacalny: ma polepszyć sytuację materialną rodzin, szczególnie tych wielodzietnych.

Projekt jest ważny dla Polski, ale i dla rządzących, bo jeżeli się uda, pozyskają poparcie, zaufanie i będą mogli się nim chwalić, szczycić itd. I jest ważny dla opozycji, bo jeśli wyjdzie - rywale polityczni będą się nim.. chwalić, szczycić, a pytanie - dlaczego nie zrobiono tego wcześniej, dlaczego ośmioletnie rządy PO-PSL pełne wszelakich obietnic, były pod tym względem puste i nieudane - będzie ponawiane.

Zgłaszając projekt ustawy zawierającej program 500 + premier Beata Szydło zepsuła show Grzegorzowi Schetynie, nowemu liderowi PO, który... godzinę wcześniej głosił, że PiS wycofuje się z projektu. Tym bardziej, że opozycja zagrzewała wcześniej rząd do przyznania, że na program nie znajdzie pieniędzy, że wszystko pozostanie na papierze, jak wiele niespełnionych w III RP obietnic.

Reklama

Teraz, po tej nieprzyjemnej dla opozycji niespodziance, podnosi ona, że program nie obejmuje wszystkich rodzin z jednym dzieckiem (tylko te biedniejsze), albo, że wsparcie na drugie dziecko dostaną wszyscy, nawet najbogatsi. Że koniecznie trzeba określić kryterium dochodowe, które ich ze wsparcia wykluczy.

Oczywiście do sukcesu rządu opozycja, Nowoczesna, PO - Ruchu Kukiza nie wyłączając, nie chce/nie może dopuścić. Dwie pierwsze mówią o złożeniu własnych projektów, twierdząc, że to kupowanie sobie wyborców przez PiS. Politycy PO są w tym szczególnie mało wiarygodni, bo zapominali, że sami też mogli kupować, ale widocznie nie byli zdolni do działań na rzecz poprawy sytuacji demograficznej.

Z pewnością program 500 + przejdzie w kształcie zaproponowanym przez PiS, albo podobnym. A opozycja chcąc-nie chcąc będzie musiała w jakiejś formie - choćby milczącej - go poprzeć. To, czy Polacy będą długo pamiętać rządzącym, kto projekt zgłosił, kto poprawił sytuację materialną rodzin, czy ocenią, że PiS nie myśli tylko o swoim wyniku wyborczy, lecz myślą o Polsce i Polakach - nie wiadomo. Ale kto był przeciwko temu projektowi na pewno nie zapomną.

Tagi:
komentarz

Wszystkie strachy Jacka Karnowskiego

2019-10-30 20:19

Artur Stelmasiak

Redaktor naczelny tygodnika "Sieci" zaatakował tygodnik "Niedziela" za to, że napisaliśmy prawdę o Trybunale Konstytucyjnym oraz bronimy nienarodzonych dzieci przed aborcją.

Artur Stelmasiak/Niedziela

Na portalu wpolityce.pl pojawił się komentarz, w którym red. Jacek Karnowski odniósł się do ustaleń Tygodnika "Niedziela" opublikowanym pt. "Prezes Trybunału broni aborcji" (Zobacz), w którym jednoznacznie wykazałem, że prezes Julia Przyłębska celowo blokuje pracę sędziów, by wraz z początkiem nowej kadencji sejmu wniosek 107. posłów ws. aborcji eugenicznej, został umorzony.

Jacek Karnowski w tekście "Rozhuśtanie emocji wokół aborcji nie da prezydentowi większości w maju. Poganianie TK w tej sprawie może skończyć się katastrofą" nie odnosi się merytorycznie do ustaleń "Niedzieli", a jedynie atakuje sam fakt ukazania się tego tekstu. A skoro ustalenia o celowej blokadzie w Trybunale są prawdziwe, to dlaczego dziennikarz jednej gazety, zarzuca drugiej gazecie, że napisała prawdę?

Po pierwsze, Karnowski pyta "skąd pewność, że gdyby Trybunał szybko rozpatrzył sprawę, zdecydowałby po ich myśli?" Dla osoby niezorientowanej, pytanie wydaje się zasadne. Jednak ja od dwóch lat rozmawiam na ten temat z wieloma prawnikami, profesorami oraz byłymi i obecnymi sędziami Trybunału. Nikt z nich nie ma wątpliwości, że w świetle dotychczasowego dorobku i orzecznictwa konstytucyjnego aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją. Jednoznacznie potwierdza to również opinia Marszałka Sejmu oraz Prokuratora Generalnego. Karnowski jako kolejny argument wskazuje, że w TK są ci - w domyśle - źli sędziowie wybrani za czasów PO-PSL. Przypomnę więc, że w 1997 r. prof. Andrzej Zoll uporał się z o wiele bardziej z skomplikowaną sprawą aborcji w pięć miesięcy, a prezes Przyłębskiej nie starczyło dwóch lat. Również prof. Andrzej Rzepliński ma na swoim koncie ważne dla katolików orzeczenie ws. ochrony klauzuli sumienia. Natomiast TK pod wodzą Przyłębskiej nie może pochwalić się podobnymi konserwatywnymi osiągnięciami. Opinia, jakoby TK miałby orzec, że aborcja eugeniczna jest zgodna z polską konstytucją jest zwykłą plotką, którą osobiście rozsiewa prezes Przyłębska, a Jacek Karnowski doskonale o tym wie.

Po drugie, "czy ludzie, którzy wywierają presje na TK w sprawie terminu rozprawy, wezmą na siebie odpowiedzialność za wynik wyborów prezydenckich". Ten argument jest już zupełnie kuriozalny, bo oznacza, że prezes niezawisłego Trybunału Konstytucyjnego specjalnie blokuje pracę sędziów TK, bo troszczy się o wynik wyborów prezydenckich. Przecież sugerowane przez Karnowskiego działanie prezes TK stoi w jaskrawej sprzeczności z fundamentami ustroju Rzeczypospolitej, do których zalicza się niezależność władzy wykonawczej od sądowniczej.

Po za tym tak się składa, że rozmawiałem z Prezydentem Andrzejem Dudą na temat aborcji i wniosku do Trybunału. Rok temu publicznie wyraził nadzieję, że pani prezes TK pracuje nad tą sprawą. Osobiście cenię Prezydenta właśnie za jego jednoznaczność w kwestii ochrony życia i wątpię, by oczekiwał blokowania prac TK w tej sprawie. Raczej nie jest człowiekiem, który chciałby mieć na sumieniu śmierć kolejnych dzieci nienarodzonych. Jako kontrargument przypomnę także rok 2015, gdy Andrzej Duda na finiszu kampanii bronił ochrony życia oraz katolickiego nauczania ws. in vitro. Na kilka dni przed wyborami w 2015 r. także posłowie PiS zagłosował jednomyślnie za całkowitym zakazem aborcji. Efekt był taki, że zarówno Prezydent, jak i PiS wygrali wybory.

Argument, że "rozhuśtanie emocji wokół aborcji nie da większości obecnemu Prezydentowi" jest delikatnie mówiąc mijaniem się z prawdą. Przede wszystkim intencją złożenia wniosku ws. aborcji eugenicznej do Trybunału, było ominięcie tych politycznych emocji. Sędziowie TK maja tylko stwierdzić, czy aborcja jest zgodna, czy nie jest zgodna z Konstytucją. Po za tym pozytywne i naturalne emocje prolife powinny być po naszej stronie. Ale by tak się stało trzeba skończyć politykę milczenia o fundamentalnych sprawach życia i śmierci. Dlaczego w tygodniku "Sieci" tak mało jest tematów pro-life? Dlaczego w kontrolowanych przez PiS mediach publicznych tego tematu unika się jak ognia? Czy komuś zależy na tym, by dalej ponad 1000 dzieci rocznie było w Polsce zabijanych?

I jeszcze jedno. Twierdzenie, że tygodnik „Niedziela” i ja osobiście poganiam prezes TK w tej sprawie, dziś raczej wywołuje śmiech na sali. Poganiałem rok temu, gdy pisałem o celowej blokadzie z nadzieją na opamiętanie. Ujawniłem także list posłów PiS z żądaniem, by prezes TK zaczęła wykonywać swoją pracę. Katolickie media wspierały posłów prolife, a media Jacka Karnowskiego praktycznie milczały. Ostatnia publikacja "Niedzieli" to już tylko stwierdzenie faktu, że prezes Trybunału skutecznie obroniła aborcję, bo wniosek przepadnie dokładnie w Święto Niepodległości 11 listopada.

Oczywiście w czasach rządów PO-PSL także w tyg. "Niedziela" zajmowałem się tematem ochrony życia i opisywałam losy projektów obywatelskich. Jest jednak zasadnicza różnica, bo wtedy można było liczyć na wsparcie dla ochrony życia również ze strony propisowskich mediów, a teraz trzeba sie liczyć z atakiem z ich strony. Panie redaktorze Karnowski: Czy naprawdę należy bronić życia tylko wtedy, gdy przy władzy jest Platforma Obywatelska?

Na zakończenie przypomnę fragment tekstu Jacka Karnowskiego z 2016 r., gdy na papier przelewał swoje oburzenie po tym, jak w szpitalu Świętej Rodziny chłopiec z Zespołem Downa przeżył swoją aborcję i nikt mu nie udzielił pomocy. "Największym nieszczęściem, jakie może spotkać człowieka zaangażowanego w świat polityki, także w świat mediów, jest tzw. przesunięcie celów. Ktoś zaczyna działać poruszony ideą, chcąc uczynić świat lepszym czy też zabezpieczyć ważne dla niego wartości. A po jakimś czasie logika gier partyjnych, frakcyjnych, instytucjonalnych wraz z nieuniknionymi porażkami czyni z owego kogoś zwykłego gracza, którego niewiele obchodzi poza własną pozycją" - tak pisał Jacek Karnowski w 2016 r. I mam wrażenie, że ze szczegółami opisał on wtedy postawę Jacka Karnowskiego z 2019 r.

Z komentarza Karnowskiego przebija się wiele strachów i leków o partię rządząca. Uparcie broni też prezes Juli Przyłębskiej, którą tygodnik "Sieci" nagrodził tytułem "Człowieka Wolności" roku 2017. Mam nieodparte wrażenie, że tekst Karnowskiego został napisany właśnie z jej inspiracji. Natomiast tygodnik "Niedziela" ciągle buduje opinię publiczną prolife, wytyka błędy różnych instytucji i apeluję do sumień polityków, bo taka jest rola niezależnego dziennikarstwa katolickiego. Natomiast Jacek Karnowski tym decyzjom politycznym tylko przytakuje. Taka jest między nami zasadnicza różnica.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ofiarowanie Najświętszej Maryi Panny

2017-11-21 07:52

malk/brewiarz.pl, katolik.pl, Adonai.pl/pch24

21 listopada w tradycji katolickiej przypada święto, na temat którego większość wiernych nie wie zbyt wiele. Inne święta i uroczystości związane z Matką Bożą są nawet przeciętnie zorientowanym dość dobrze znane – przeważnie wiemy bowiem, czym było Nawiedzenie Najświętszej Maryi Panny, Jej Wniebowzięcie, Niepokalane Poczęcie czy Zwiastowanie Pańskie, ale gdy słyszymy o ofiarowaniu, niejeden spośród wiernych ma problem ze zdefiniowaniem istoty tego święta. Przypomnijmy więc czym ono jest.

Wikimedia Commons
Prezentacja Marii w świątyni obraz Tycjana. By Titian [Public domain], via Wikimedia Commons

1. Czym było ofiarowanie w tradycji żydowskiej?

Zgodnie ze starotestamentowym zwyczajem Żydzi, zanim ich dziecko ukończyło piąty rok życia, zabierali swe dziecko do jerozolimskiej świątyni i oddawali kapłanowi, by ofiarował je Panu. Był to rytuał podobny w swej ziemskiej wymowie do ustawionego oczywiście później – już wśród chrześcijan – chrztu. Podobnie jak to przez wieki w późniejszej tradycji katolickiej, tak i wśród żydów niektóre matki, w związku ze szczególnymi dla siebie wydarzeniami, niektóre spośród swoich dzieci decydowały się, tuż po urodzeniu, oddać na służbę Bogu. To także odbywało się podczas obrzędu ofiarowania.

2. Dlaczego Maryja została ofiarowana Bogu?

Rodzice Najświętszej Maryi Panny, jak przekazuje nam Tradycja, przez wiele lat nie mogli mieć dzieci. Święta Anna, mimo tego nigdy nie utraciła wiary, że Bóg pobłogosławi ją potomstwem. Złożyła więc obietnicę, że jeśli urodzi dziecko, odda je na służbę Bogu. Jej modlitwy zostały wysłuchane – urodziła dziecko, córkę, której dała na imię Maria. Poświęciła więc na służbę Bogu swe jedyne, długo oczekiwane i wymodlone dziecko.

3. Kto ofiarował Maryję Bogu?

Święci Joachim i Anna, rodzice Maryi, udali się do świątyni, by ofiarować córkę Bogu prawdopodobnie gdy była w wieku około trzech lat. Kapłanem, który dokonał obrzędu był święty Zachariasz – ten sam, którego pamiętamy z Ewangelii głównie z roli ojca świętego Jana Chrzciciela. Według niektórych pism wczesnochrześcijańskich, Maryja mogła pozostawać w świątyni nawet przez kolejnych dwanaście lat.

4. Czym jest paralelizm świąt związanych z Maryją i Panem Jezusem?

O ustanowieniu kolejnego święta ku czci Najświętszej Maryi Panny zdecydowały nie tylko przekazy pisemne wynikające wprost z Tradycji, ale i inny owej Tradycji kontekst. Wśród katolików istnieje bowiem bardzo silny kult Maryi, przez niektórych nazywana jest nawet Współodkupicielką. Nie może więc dziwić, że skoro obchodzimy uroczyście Poczęcie Jezusa (25 III) i Poczęcie Maryi (8 XII), Narodzenie Jezusa (25 XII) i Narodzenie Maryi (8 IX), Wniebowstąpienie Jezusa i Wniebowzięcie Maryi (15 VIII), katolicy chcieli obchodzić także obok święta ofiarowania Chrystusa (2 II) także święto ofiarowania Jego Matki.

5. Kto szczególnie świętuje w dniu wspomnienia Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny?

W Kościele katolickim wspomnienie Ofiarowania NMP jest świętem patronalnym Sióstr Prezentek, a także dniem szczególnej pamięci o mniszkach klauzurowych. Przypominał o tym między innymi święty Jan Paweł II pisząc z okazji tego święta: „Maryja jawi się nam w tym dniu jako świątynia, w której Bóg złożył swoje zbawienie, i jako służebnica bez reszty oddana swemu Panu. Z okazji tego święta społeczność Kościoła na całym świecie pamięta o mniszkach klauzurowych, które wybrały życie całkowicie skupione na kontemplacji i utrzymują się z tego, czego dostarczy im Opatrzność, posługująca się hojnością wiernych”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: tuż przed Bożym Narodzeniem odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena

2019-11-21 20:39

kg (KAI) / Peoria

W sobotę 21 grudnia w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia Matki Bożej w Peorii, stan Illinois w Stanach Zjednoczonych, odbędzie się beatyfikacja abp. Fultona J. Sheena na zakończenie obchodów setnej rocznicy jego święceń kapłańskich. Obrzędowi przewodniczyć będzie w imieniu papieża kard. Angelo Becciu, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Przyszły błogosławiony żył w latach 1895-1979, zasłynął jako znakomity mówca i kaznodzieja a w latach 1951-69 był czynnym biskupem, w tym przez 3 lata stał na czele diecezji Rochester.

Fred Palumbo / Wikipedia
abp. Fulton J. Sheen w 1952 r.

Wiadomość o beatyfikacji ogłosił 18 listopada „z wielką radością i wdzięcznością” podczas Mszy św. w katedrze w Peorii miejscowy biskup Daniel R. Jenky, powołując się na pismo z Watykanu. Ujawnił, że 6 marca br. dowiedział się, że 7-osobowy zespół ekspertów lekarskich, działający przy Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, uznał jednogłośnie cud przypisywany wstawiennictwu sługi Bożego, wymagany do ogłoszenia go błogosławionym. W lipcu br. Franciszek zatwierdził tę decyzję, co bezpośrednio otworzyło drogę do beatyfikacji.

Uroczysta Msza św. beatyfikacyjna rozpocznie się o godz. 10 rano czasu miejscowego w katedrze pw. Niepokalanego Poczęcia Maryi, „w tej samej, w której sto lat temu [przyszły arcybiskup] Sheen przyjął święcenia kapłańskie” – powiedział z zadowoleniem bp Jenky. Tam też, w marmurowym grobowcu spoczywają obecnie doczesne szczątki kandydata na ołtarze.

Wspomniany cud dotyczy niewytłumaczalnego z naukowego punktu widzenia uzdrowienia Jamesa Fultona Engstroma, który urodził się martwy 16 września 2010. Jego rodzice – Bonnie i Travis Engstromowie natychmiast zaczęli się modlić za przyczyną abp. Sheena, zachęcając też innych do szukania wstawiennictwa u niego. Dokładnie w chwili, gdy lekarze ze szpitala św. Franciszka w Peorii mieli ogłosić śmierć chłopca, jego delikatne serce zaczęło bić w rytmie, typowym dla noworodków. Do tego czasu przez 61 minut chłopczyk nie miał tętna. Wzruszona matka opowiedziała o tym w 2011 w katedrze w Peorii przed wielkim portretem abp. Sheena obok ołtarza.

Mimo złych rokowań co do przyszłości malca, łącznie z przewidywaniami, iż prawdopodobnie będzie on niewidomy i nie będzie mógł chodzić, zaczął się on normalnie rozwijać. Obecnie 8-latek lubi zjeść udka kurczaka, oglądać „Gwiezdne wojny” i jeździć na rowerze.

Dekret o uznaniu uzdrowienia ukazał się mniej więcej w tydzień po przeniesieniu prochów arcybiskupa z Nowego Jorku do katedry w Peorii. „To naprawdę wspaniałe, jak Bóg nadal tworzy cuda” – skomentował bp Jenky dokument papieski.

Peter (Fulton) John Sheen urodził się 8 maja 1895 w El Paso w stanie Illinois jako najstarszy z czterech synów w średniozamożnej rodzinie rolniczej. Rodzice byli bardzo pobożni i w tym duchu wychowali swoje dzieci, które odznaczały się dużą inteligencją. Przyszły biskup ukończył studia w St. Paul oraz na uniwersytetach w Waszyngtonie i Lovanium, na którym jako pierwszy Amerykanin uzyskał w 1923 Nagrodę im. Kard. J. Merciera za najlepszą rozprawę filozoficzną. Święcenia kapłańskie przyjął 20 września 1919, po czym pracował duszpastersko w swej rodzimej diecezji Peorii i jako wykładowca w Waszyngtonie.

Szybko zasłynął jako znakomity kaznodzieja, rekolekcjonista, nauczyciel i wychowawca. W latach 1930-50 wygłaszał wieczorne pogadanki religijne w radiu, a w latach 1952-57 w telewizji. W szczytowym okresie jego audycji słuchało i oglądało ponad 30 mln Amerykanów. Pod wpływem jego nauk nawróciło się wiele sławnych osobistości, w tym działacze komunistyczni, agnostycy, aktorzy, np. producent samochodów Henry Ford II czy skrzypek i kompozytor Fritz Kreisler.

W 1948 na ks. Sheena zwrócił uwagę ówczesny arcybiskup Nowego Jorku kard. Francis Spellman. Na jego wniosek Pius XII mianował 28 maja 1951 (sakra – 11 czerwca) 56-letniego kapłana biskupem pomocniczym archidiecezji. Wkrótce potem rozpoczął on cykl cotygodniowych programów telewizyjnych pt. „Life is Worth Living”, cieszących się ogromną popularnością. Biskup mówił na żywo na różne tematy. Cykl ten trwał w latach 1951-57 i 1961-68.

21 października 1966 Paweł VI przeniósł go na stolicę biskupią Rochester, którą kierował prawie 3 lata – do 6 października 1969. Gdy hierarcha na własną prośbę ustąpił z tego urzędu, papież Montini obdarzył go godnością arcybiskupa. Mimo przejścia na emeryturę był nadal bardzo aktywny, pozostał znakomitym mówcą, którego nauki i kazania przyciągały tłumy. Zachowało się wiele nagrań z jego wystąpień. Napisał 66 książek, z których co najmniej 9 ukazało się też po polsku, i wiele artykułów. Tempa życia nie zwolnił nawet wtedy, gdy okazało się, że jest chory na serce. Podczas swej wizyty w Nowym Jorku w październiku 1979 św. Jan Paweł II nazwał arcybiskupa Sheena „wiernym synem Kościoła”. Zmarł on 9 grudnia tegoż roku w swej nowojorskiej kaplicy przed Najświętszym Sakramentem.

Jego zwłoki złożono w krypcie pod głównym ołtarzem katedry św. Patryka w Nowym Jorku, skąd 27 czerwca br., na prośbę jego bratanicy Joan Sheen Cunningham przewieziono je do nowego grobowca w katedrze w Peorii.

W 2002 rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. 28 czerwca 2012 roku Benedykt XVI zatwierdził dekret o heroiczności cnót arcybiskupa, a 5 lipca 2019 Franciszek podpisał wspomniany dekret uznający cud za wstawiennictwem sługi Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem