Reklama

Różaniec - wieniec z róż dla Maryi

Ks. Waldemar Wesołowski
Edycja legnicka 42/2003

Wielu z nas często bierze do ręki różaniec. Jest to jedna z najbardziej lubianych modlitw. Nie mają racji ci, którzy uważają, że przeznaczona jest tylko dla staruszek. Wbrew pozorom nie jest to modlitwa łatwa. Wymaga wielkiego skupienia i podzielności uwagi. Wypowiadając słowa modlitwy, staramy się równocześnie rozważać tajemnice życie Jezusa i Jego Matki, wnikać w ich sens i odczytywać je w perspektywie naszego życia. Za twórcę różańca uważa się św. Dominika. W Polsce rozpowszechniał go jego uczeń - św. Jacek Odrowąż. Legenda głosi, że to właśnie w czasie jednej z wypraw św. Dominika przeciwko heretykom zrodziła się modlitwa różańcowa. Pomimo postów i modlitw posługa św. Dominika nie przynosiła owoców. Wówczas objawiła się Matka Boża i poleciła Dominikowi, by nie tylko głosił kazania, lecz by połączył je z odmawianiem tzw. Psałterza Maryi, czyli 150 Zdrowaś Maryjo i 15 Ojcze nasz. Od tej pory św. Dominik przeplatał swoje nauki modlitwą różańcową, w której rozważał wraz ze słuchaczami treści zawarte w głoszonych naukach. Nazwa różańca wywodzi się ze średniowiecza. Odmawianie różańca porównywano z ofiarowaniem Matce Bożej róż - jako symbolu miłości i oddania. Stąd modlitwę tę nazwano wieńcem z róż, czyli różańcem. Ostateczny kształt modlitwy różańcowej ustalił w XV dominikanin Alamus la Roche (1428-1475). Dla rozpowszechniania jej założył pierwsze bractwo różańcowe. Dzięki zakonowi dominikańskiemu modlitwa różańcowa już w XV w. stała się znana w całym Kościele. Dzisiaj niemal we wszystkich parafiach spotykamy grupy Żywego Różańca, których założycielką była Paulina Jaricot. Żywy Różaniec już od 175 lat wspiera w sposób szczególny misyjną działalność Kościoła zarówno poprzez modlitwę, jak i ofiary materialne. Różaniec jest ulubioną modlitwą Ojca Świetego Jana Pawła II. Wiele razy przy różnych okazjach widywaliśmy Papieża z różańcem w ręku. W ubiegłym roku, kiedy ogłaszał Rok Różańca świętego, powiedział: „Pragnę, aby modlitwą różańcową została raz jeszcze objęta wielka sprawa pokoju. Znajdujemy się w obliczu sytuacji międzynarodowej pełnej napięć, chwilami grożącej wybuchem. W niektórych miejscach świata, gdzie konflikt jest szczególnie ostry, jasno widzimy, jak mało skuteczne są próby rozwiązań politycznych, choć zawsze są one konieczne - jeśli zaciekłość nie pozwala ludziom popatrzeć na innych sercem, by z nadzieją podjąć dialog. Kto jednak, jeśli nie sam Bóg, może wzbudzić takie uczucia? Bardziej niż kiedykolwiek potrzeba, by do Niego wznosiła się z całego świata usilna modlitwa o pokój. Właśnie w takiej perspektywie różaniec okazuje się modlitwą szczególnie wskazaną. Buduje on pokój, między innymi przez to, że odwołując się do łaski Boga, jednocześnie składa w tym, kto go odmawia, ów zalążek dobra, z którego mogą wyrosnąć owoce sprawiedliwości i solidarności w życiu osobistym i wspólnotowym. Myślę o narodach, a także o rodzinach. Jak wielki pokój zapanowałby z pewnością w życiu rodzinnym, gdyby powrócił zwyczaj odmawiania różańca w rodzinach!”. Papież, zachęcając do odmawiania tej modlitwy, dodał do niej nową część, tajemnice światła. Dokonał tego w liście skierowanym do nas Rosarium Virginis Mariae - Różaniec Dziewicy Maryi. Papież mówi w tym liście o znaczeniu modlitwy różańcowej w swoim życiu od najmłodszych lat. Ojciec Święty wspomina, że różaniec bywa nazywany „streszczeniem Ewangelii”. W zatwierdzonej dotychczas formie zawierał wybór tylko niektórych tajemnic życia Chrystusa. „Uważam jednak - napisał Ojciec Święty - że aby rozwinąć Chrystusowy wymiar różańca, stosowne byłoby uzupełnienie, które pozwoliłoby objąć także tajemnice życia publicznego Chrystusa między chrztem w Jordanie a męką na krzyżu. W tych właśnie tajemnicach kontemplujemy ważne aspekty Osoby Chrystusa jako Tego, który objawił Boga”. I tak mamy teraz nowe tajemnice: Chrzest Pana Jezusa w Jordanie, Objawienie siebie na weselu w Kanie, Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia, Przemienienie na górze Tabor, Ustanowienie Eucharystii. W zakończeniu Listu Ojciec Święty raz jeszcze podkreśla, że skuteczności modlitwy różańcowej zawierza sprawę pokoju w świecie i sprawę rodziny. Zachęca też, żeby różaniec był odmawiany nie tylko w intencji rodzin, ale jako wspólna modlitwa rodzin - rodziców i dzieci. Teraz mamy okazję do odpowiedzenia na apel Ojca Świętego. Weźmy więc różaniec do ręki.

Reklama

Zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conv, który uratował 150 sierot

2019-10-12 19:32

Dr Małgorzata Brykczyńska

W piątek rano 11 pażdziernika 2019, w Enfield, CT (USA) zmarł o. Łucjan Królikowski OFM Conf, autor książki Skradzione Dziecinstwo i Pamiętnik Sybiraka i Tułacza. Odznaczony najwyższymi orderami Polski, (ostatnio z okazji 100 rocznicy urodzin Prezydent RP przyznał mu order Orła Białego), Harcmistrz, i wielki franciszkanin, który przed miesiącem obchodził 100 urodziny w Chicopee, MA. Na uroczystość zjechali się ludzie z całego świata, włącznie z sierotami z Tengeru których uratował, ich rodzinami i inni “Afrykańczycy”.

Marie Romanagno

Ks Łucjan był seniorem franciszkanów (najstarszy żyjący franciszkanin) i ostatni który jeszcze odbył nowicjat u Św Maksymiliana Kolbe. Ojciec Łucjan zmarł w powszechnej opinii świętości. Wielki człowiek, polak, kapłan.

Łucjan Królikowski urodził się 7 września 1919 r. Do zakonu franciszkanów wstąpił w Niepokalanowie. W 1939 r. udał się na studia do Lwowa, ale już rok później został aresztowany przez NKWD i wywieziony na Syberię. Wolność przyniósł mu układ Sikorski-Majski z 1941 r., który gwarantował „amnestię” dla Polaków. Ojciec Łucjan z trudem przedostał się do Buzułuku, gdzie stacjonował sztab Armii Andersa. Wraz z nią przemierzył Kazachstan, Uzbekistan i Kirgizję. Później ukończył szkołę podchorążych i dotarł do Persji i Iraku.

Nadal jednak chciał być zakonnikiem, nie żołnierzem. Wiosną 1943 r. dotarł do Bejrutu, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Ukończył je i otrzymał święcenia kapłańskie. W czerwcu 1947 r. wypłynął do Afryki Równikowej, gdzie podjął pracę wśród polskich dzieci w Tengerze (przebywały tam dzieci z matkami oraz sieroty, które NKWD wywiozło na Sybir – te, które ocalały, zostały uratowane przez Armię Andersa). Po okropieństwach Syberii małym tułaczom osiedle położone niedaleko równika wydawało się rajem.

Szczęście nie trwało jednak długo. Kiedy w 1949 r. Międzynarodowa Organizacja Uchodźców postanowiła zlikwidować polskie obozy w Afryce, a dzieci odesłać do komunistycznej Polski, o. Łucjan zdecydował, by wraz z nimi wyemigrować do Kanady. Na początku czerwca 1949 r. prawie 150 polskich sierot wyruszyło z Afryki.

W Kanadzie o. Łucjan był prawnym opiekunem dzieci, zajmował się także ich edukacją i wychowaniem. Tymczasem w Polsce komuniści wpadli w szał. Do próby odzyskania sierot chciano wykorzystać nawet ONZ. Na próżno – dzieci o. Łucjana były już wolne.

Można zadać sobie pytanie: Skąd ta chęć bezinteresownej pomocy? Sam o. Łucjan udzielał najlepszej odpowiedzi: „Życie człowieka jest grą, sztuką, realizacją Boskiego utworu, który nosi tytuł: miłość. Ona jest tak wpleciona w życie, że stanowi pobudkę ludzkich myśli, słów, czynów i działań. Miłość, która nie skrzywdzi biednego, bezbronnego jak dziecko, nie zerwie kwiatka, by go za chwilę podeptać, ani nie zgładzi psa czy kota”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wędrowiec do nieba

2019-10-21 05:06

Ewa i Tomasz Kamińscy

Ewa Kamińska
Relikwiarz wykonał Wojciech Koryciński

Św. Stanisław Kostka żył krótko, niecałe 18 lat. Jednak w swoim życiu musiał wytrwale przejść wielkie odległości i pokonać rozmaite trudności. Aby zostać przyjętym do zakonu jezuitów przeszedł w sumie ok. 1500 km – od Wiednia do Augsburga i Dylingi, a potem do Rzymu, gdzie wstąpił do nowicjatu. Jego życie było też wytrwałym pokonywaniem drogi duchowej, czyli dążeniem do osiągnięcia świętości.

Św. Stanisław Kostka nigdy nie był w Lublinie, ale odniesienia do jego postaci znajdziemy w naszym mieście bez trudu. W Kaplicy Krzyża Trybunalskiego archikatedry lubelskiej, która pierwotnie była kościołem jezuitów, są freski przedstawiające najważniejsze momenty z życia świętego. Jest on także patronem Metropolitalnego Seminarium Duchownego, a jego imię nosi XXI Liceum Ogólnokształcące przy ul. ul. Ks. Michała Słowikowskiego.

W 2019 roku św. Stanisław Kostka przebywał jednak w Lublinie, choć jak na wędrowca przystało, dość krótko. Stało się to za sprawą ojców jezuitów, którzy otrzymali relikwie świętego (odłamek żebra) z klasztoru w Starej Wsi. O. Rafał Sztejka SJ z kościoła akademickiego KUL wpadł na pomysł, by zostały one umieszczone w specjalnym relikwiarzu, przypominającym laskę pielgrzyma.

Wykonania relikwiarza podjął się lubelski artysta snycerz Wojciech Koryciński, który już wcześniej, wraz z Krzysztofem Kijewskim, wykonał relikwiarz Krzyża Świętego dla lubelskich dominikanów. Całość była omawiana razem z o. Rafałem i Janem Kamińskim z Instytutu Architektury Krajobrazu KUL. Okucia i tabliczkę z napisem wykonał Jan Maciąg, grawer z Lublina. Relikwiarz „przeszedł” szlak tegorocznej Lubelskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę niesiony przez pątników z grupy nr 9 - akademickiej.

W kościele akademickim KUL została odprawiona Msza św., podczas której wystawione zostały relikwie św. Stanisława Kostki w nowym relikwiarzu. Eucharystii przewodniczył o. Wiesław Faron SJ, przełożony kolegium jezuitów w Starej Wsi. W homilii przypomniał życie św. Stanisława Kostki, który, jak zauważył, w całym świecie rozsławił naszą ojczyznę, a dla młodych stał się wzorem niesłychanego hartu ducha. – To, co uderza w życiu i cechach św. Stanisława Kostki, to chęć wykonywania woli Pana Boga i nieustanne jej rozpoznawanie – powiedział. Dodał, że może nas uczyć cierpliwości i wytrwałości. Nie zniechęcał się przeciwnościami, stopniowo odkrywał drogę do ich pokonywania. Akceptował wszystko, co zdarzało mu się w życiu i szedł w nieznane z odwagą i nadzieją. – Niech więc nam przypomina, że nasze życie jest podróżą – zauważył o. Wiesław. – I kiedy wyruszamy w drogę, potrzebujemy laski, by się wesprzeć. […] Chcemy być święci, tak jak on. Niech więc wspiera nas w dobrych pragnieniach i dążeniu do Domu Ojca.

Kilka dni później relikwiarz przekazany został do powstającej parafii pw. św. Stanisława Kostki w Wasilkowie, niedaleko Białegostoku, którą prowadzą jezuici. Obecny był tam już 21 września 2019 r. podczas uroczystego erygowania parafii przez metropolitę białostockiego abp Tadeusza Wojdę SAC. Jej proboszczem został o. Paweł Bucki SJ, dotychczasowy duszpasterz akademicki KUL.

Warto dzielić się tym co się posiada. Chociaż relikwie św. Stanisława Kostki zostały przekazane do Wasilkowa, to lubelscy jezuici już otrzymali kolejne, również ze Starej Wsi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem