Reklama

Wędrując po parafiach

Lubień Kujawski

Emilia Kwiatkowska
Edycja włocławska 13/2004

Historia

Lubień Kujawski należał do rodu Doliwów, którzy przyjęli później nazwisko Lubieńskich. Prawa miejskie otrzymał w 1489 r., by utracić je w 1867 r. i ponownie odzyskać w 1919 r. Miasto było znaczącym ośrodkiem rzemieślniczo-handlowym. Nie bez znaczenia dla jego rozwoju była obecność okolicznych dworów, a także kościoła i szkoły.
Pierwsze wzmianki dotyczące świątyni pochodzą z XIV w. i mówią o drewnianym kościele pw. św. Katarzyny Męczennicy. Kościół ten wcześnie uległ zniszczeniu. Wybudowano nową świątynię, konsekrowaną pod dawnym wezwaniem w 1638 r. Gdy w 1670 r. strawił ją pożar, wzniesiono kolejną, której budowę zakończono w 1675. Po tym, jak w 1827 r. zawaliła się wieża kościoła, mimo dokonanych remontów i napraw, rozważano decyzję o budowie kościoła murowanego, jednak podjęto ją dopiero w 1884 r. Projektantem świątyni był warszawski architekt, Artur Goebel. Prace budowlane trwały do 1886 r., wykończenie wnętrza zajęło kilkanaście lat. Konsekracja nastąpiła w 1909 r. - pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Rocha.
W 1839 r. przy kościele wybudowano szkołę: drewniany, dwuizbowy dom, w którym wikariusze mieli uczyć dzieci. Później szkoła mieściła się w wynajmowanych domach. Szkoły murowanej Lubień doczekał się w latach 20. XX w. Zadania tego podjął się miejscowy budowniczy - Jan Szperling. Obecnie w budynku, którego fasada jest ozdobiona 4 okazałymi półkolumnami, znajduje się Biblioteka Publiczna i biura. Ostatnim dyrektorem w starej szkole był zmarły niedawno Józef Kopczyński. Na potrzeby oświaty w latach 1978-80 wzniesiono nowe budynki, w których mieści się Szkoła Podstawowa i Gimnazjum.
Drewniana zabudowa z ubiegłych dziesięcioleci w większości uległa zniszczeniu, czy to w pożarach, czy też w czasie wojny. Taki właśnie los spotkał bóżnicę i przytułek dla biednych Żydów. Jednym z budynków, który oparł się niszczącej sile czasu, jest dwór modrzewiowy, umieszczony w głębi parku przy trasie E-1. Po II wojnie światowej budynek został przeznaczony na Dom Dziecka. Wymagało to pewnych przeróbek, jednak budowla nie zatraciła nic ze swego pierwotnego piękna.

Z życia parafii

Na początku grudnia 2002 r. powstał Parafialny Zespół Caritas. Na spotkaniach odbywających się okresowo i w zależności od potrzeb omawiane są sprawy bieżące. Głównym zadaniem jest pomoc dla rodzin wielodzietnych, gdyż - jak podkreśla proboszcz parafii, ks. kan. Stefan Spychalski - najistotniejsze to zadbać o dobro dzieci. Nie oznacza to jednak, że pomoc ogranicza się tylko do tych rodzin.
Ofiary na rzecz Caritas pochodzą ze zbiórek organizowanych w drugą niedzielę każdego miesiąca. Parafianie wiedzą, że ich dary mają wpływ na los innych członków wspólnoty i starają się być hojni.
Pomoc przybiera różną formę. Część ofiar z wizyty duszpasterskiej została przekazana potrzebującym w ramach doraźnego wsparcia. W Adwencie i w Wielkim Poście ogłaszana jest zbiórka produktów żywnościowych. Dary składane są przed ołtarzem św. Faustyny, patronki Dzieł Miłosierdzia. W ub.r. rozdano 45 paczek; każda z nich miała wartość ok. 30 zł. Znajdowały się w nich najpotrzebniejsze artykuły spożywcze. Tegoroczna zbiórka rozpoczęła się w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu i trwać będzie do 4 kwietnia br.
Należy dodać, że święta nie są jedyną okazją do pomocy bliźnim znajdującym się w potrzebie. Przypomina o tym znajdująca się w kruchcie kościoła i witająca wchodzących figura św. Antoniego z chlebem. Ofiary i żywność można składać w zakrystii przez cały rok.

Reklama

Zagłodzony w imię prawa: rozpoczęła się eutanazja Vincenta Lamberta

2019-05-20 15:35

vaticannews.va / Reims (KAI)

Dziś rano francuscy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu Vincentowi Lambertowi. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Nie jest jednak podłączony do respiratora ani innych urządzeń podtrzymujących go przy życiu. „Vincent czuje wszystko. Płakał, gdy poinformowaliśmy go o decyzji lekarzy” – mówią rodzice mężczyzny, którzy do końca sprzeciwiali się jego eutanazji.

Batalia o prawo do życia Vincenta Lamberta trwa od 2013 r., kiedy to po raz pierwszy lekarze chcieli zaprzestać go karmić i poić. Zdecydowanie sprzeciwili się temu jego rodzice, którzy cały czas walczą o prawo do życia dla swego syna. Za eutanazją opowiada się jego żona Rachela, twierdząc, że wobec mężczyzny stosowana jest uporczywa terapia.

Tej opinii sprzeciwiło się m.in. 77-francuskich lekarzy, specjalizujących się w opiece nad chorymi z uszkodzeniem mózgu, przypominając, że Lambert samodzielnie oddycha i nie jest podłączony do respiratora ani do żadnej innej maszyny podtrzymującej życie. Nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości, zachował zdolność przełykania, reaguje na bodźce, rusza oczami, płacze, odczuwa ból. Jedyne co otrzymuje to pożywienie za pomocą sondy żołądkowej i płyny w kroplówkach.

Te zabiegi z punktu widzenia klinicznego i etycznego nie mogą być uznane za uporczywą terapię. Potwierdza to dokument watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary z 1 sierpnia 2007 r., podkreślając, że „podawanie pokarmu i wody, także metodami sztucznymi, jest zasadniczo zwyczajnym i proporcjonalnym sposobem podtrzymania życia. Jest ono więc obowiązkowe w takiej mierze i przez taki czas, w jakich służy właściwym sobie celom, czyli nawadnianiu i odżywianiu pacjenta. W ten sposób zapobiega się cierpieniom i śmierci, które byłyby spowodowane wycieńczeniem i odwodnieniem”.

Wczoraj przed kliniką w Reims, gdzie przebywa mężczyzna manifestowało kilkaset osób, domagając się odstąpienia lekarzy od decyzji o jego zagłodzeniu. Z podobnym apelem jego rodzice wystąpili do prezydenta Francji, ten jednak nawet nie odpowiedział na ich list. Także francuscy biskupi zdecydowanie potępili decyzję lekarzy o zakończeniu dalszej terapii, wskazując, że „wytacza to drogę do legalizacji eutanazji”. W tej sprawie głos zabrał także Papież Franciszek przypominając, że do każdego życia trzeba podchodzić z szacunkiem. Apelował zarazem, by „każdy chory był zawsze szanowany w swej godności i leczony w sposób odpowiedni do jego stanu zdrowia, przy zgodnym wsparciu rodziny, lekarzy i innych pracowników służby zdrowia, z wielkim szacunkiem do życia”. Na Twitterze apelował dziś: „Módlmy się za tych, którzy są ciężko chorzy. Strzeżmy zawsze życia, daru Boga, od początku do naturalnego kresu. Nie ulegajmy kulturze odrzucenia”.

– Rano Vincenta odłączono od sondy żywieniowej i kroplówek, zaczęto podawać mu leki uśmierzające. Skandalem jest to, że rodzicom nie pozwolono dziś pożegnać się z synem – mówi Jean Paillot, adwokat rodziców Lamberta. Wskazuje, że na oczach świata dokonuje się właśnie pierwsza legalna eutanazja w historii Francji. Jedno z ostatnich nagrań z sali szpitalnej pokazuje matkę, która mówi do Vincenta „nie płacz, jestem przy tobie, jest też tato” i głaszcze syna na pożegnanie, bo zakazano jej go przytulić.

Z kolei arcybiskup Reims przypomina, że mimo usilnych próśb rodziców nie zgodzono się na przeniesienie pacjenta do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach. W podobnym stanie w całej Francji jest obecnie ok. 1500 pacjentów. „Gra toczy się o honor ludzkości, która nie może pozwolić na to, by jeden z jej członków umarł z głodu i pragnienia – mówi abp Eric de Moulins-Beaufort. - Przyzwolenie na jego śmierć, ponieważ terapia zbyt dużo kosztuje czy też jego życie ma mniejszą wartość, oznacza koniec naszej cywilizacji”.

Vincent Sanchez, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu terapii Lamberta poinformował, że nie wiadomo, jak długo mężczyzna będzie konał. Organizacje pro-life biją na alarm, że coraz mocniej przepycha się mentalność eutanazyjną i śmierć głodowa Lamberta staje się kolejnym alarmującym znakiem dla konieczności obrony życia. Przed 14 laty w Stanach Zjednoczonych w podobny sposób została zagłodzona Terry Schiavo. Po odłączeniu od sondy żywieniowej kobieta umierała przez 13 dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek do Polaków: módlcie się, by wypełniła się wola Boga

2019-05-22 10:23

st (KAI) / Watykan

„Módlmy się do Ojca niebieskiego za nas, za nasze rodziny, za Kościół i za całą ludzkość, aby dla wszystkich wypełniała się Jego zbawcza wola”- zachęcił Ojciec Święty pielgrzymów polskich podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.

Grzegorz Gałązka

Oto słowa papieża skierowane do Polaków:

Serdecznie pozdrawiam polskich pielgrzymów. Drodzy bracia i siostry, ożywieni przez Ducha Świętego i zachęceni przykładem naszego Pana Jezusa Chrystusa, z dziecięcą ufnością i oddaniem módlmy się do Ojca niebieskiego za nas, za nasze rodziny, za Kościół i za całą ludzkość, aby dla wszystkich wypełniała się Jego zbawcza wola. Zawierzam was i waszych bliskich matczynej opiece Maryi Wspomożycielki wiernych i z serca wam błogosławię.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Dzisiaj kończymy cykl katechez na temat „Ojcze nasz”. Możemy powiedzieć, że modlitwa chrześcijańska rodzi się z odwagi wzywania Boga jako Ojca. Wyraża ona dziecięcą bliskość, do której jesteśmy wprowadzeni przez łaskę: Jezus objawia nam Ojca i obdarza nas zażyłością z Nim. „Nie pozostawia nam jakiejś formuły do mechanicznego powtarzania. Jak w każdej modlitwie ustnej, przez Słowo Boże Duch Święty uczy dzieci Boże modlitwy do Ojca” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2766).

Pierwszym działającym w każdej modlitwie chrześcijańskiej jest Duch Święty, który tchnie w sercu ucznia. Duch czyni nas zdolnymi do modlitwy w postawie dzieci Bożych, którymi naprawdę jesteśmy na mocy chrztu. Duch Święty sprawia, że modlimy się z ufną uległością woli Pana. Oto tajemnica modlitwy chrześcijańskiej: dzięki łasce zostaliśmy włączeni w dialog miłości Trójcy Przenajświętszej.

Na zakończenie tej katechezy możemy powtórzyć modlitwę Jezusa: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10, 21 ).

W dzisiejszej audiencji udział więzili między innymi: Grupa pracowników Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa; Grupa pracowników PKP Polskich Linii Kolejowych z Radomia; pielgrzymi z parafii Podwyższenia Krzyża Św. ze Zwolenia (diec. radomska); parafii św. Jana Pawła II w Zgierzu (arch. łódzka); uczniowie, nauczyciele oraz pracownicy Zespołu Szkół Katolickich im. Jana Pawła II w Skawinie; z Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 2 z Legionowa; uczniowie i nauczyciele ze Szkoły Podstawowej im. Wybickiego w Jastarni; ze szkoły podstawowej nr 1 Piwnicznej Zdroju; Katolickiej Szkoły św. Eryka w Sztokholmie, Szwecja; Grupa ministrantów z opiekunami z parafii Przemienienia Pańskiego z Brzozowa (arch. przemyska); Członkowie Służby Liturgicznej franciszkańskiej parafii MB Różańcowej w Kłodzku; Grupa pielgrzymów z Ząbkowic Śląskich; Pielgrzymi z Brzeźnicy koło Dębicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem