Reklama

Tydzień modlitw o powołania

Kapłaństwo

Robert Jałowy
Edycja zielonogórsko-gorzowska 18/2004

Po spalonych słońcem palestyńskich drogach idzie Miłość. Idzie i znajduje. Oni, Jego pierwsi uczniowie, wierzą Mu bezgranicznie. Urzeczeni szaleństwem Jego miłości idą za Nim. On, Chrystus, żąda od nich coraz więcej, a żądania te wydają się przerastać ich ludzkie możliwości: żąda wiary wtedy, gdy oni widzą przed sobą tylko szalejące tafle jeziora i swoją w nich śmierć; każe przebaczać, choć na dnie ich serc tak często kryje się wrogość; mówi: dajcie jeść tłumom, podczas gdy oni mają tylko kilka bochenków chleba.

Chrystusowy głos z jeziora Genezaret rozbrzmiewa niby echo już ponad 20 wieków. Jak niegdyś usłyszeli go pierwsi uczniowie, tak i dziś wielu go słyszy. Słyszy i zachwyca się Jego miłością. Zostawia wszystko: dom, rodziców, rodzeństwo, przyjaciół, znajomych i idzie za Nim. Chrystus wybiera różnych ludzi i w różnym wieku. Jednych po szkole zawodowej, innych po maturze, jeszcze innych z sal uniwersytetu czy też z miejsc ich pracy. To Jego wezwanie jest bardzo silne, a zarazem tajemnicze. Człowiek niemal do końca nie wie, czy to jest urojenie, pokusa czy rzeczywiste wezwanie. Jeżeli wezwanie, to dlaczego ja, dlaczego nie moja koleżanka, kolega? I najpierw człowiek buntuje się, ucieka przed tym natarczywym głosem rozlegającym się w sercu, aż w końcu zmożony łaską godzi się. Taka jest tajemnica Bożego wybraństwa, bo przecież wiatr wieje tam, gdzie chce i Bożym tchnieniem wzbudza powołania, gdzie chce. Dziwi się temu nawet sam wybrany. Ale On, Bóg, tak chce i wybiera sobie nie mędrców według oceny ludzkiej, nie szlachetnie urodzonych, nie możnych tego świata, jak zapisał św. Paweł, ale tych, których chce.
Pewien meksykański artysta namalował obraz, który opatrzył tytułem: Nasze czasy. Obraz ten przedstawia potężnego człowieka o zamazanej twarzy. Olbrzym z jego obrazu jest nad wyraz muskularny. Ma wyciągnięte dłonie, puste dłonie. Te jakże wyraźne i wielkie ręce zdają się żebrać. Bijąca z obrazu wielka moc i puste ręce to symbol naszej epoki, symbol dzisiejszego człowieka - człowieka o zamazanej twarzy i pustych rękach. Któż nada kształt tej twarzy, kto otworzy oczy na dobro i piękno? Kto napełni te puste i żebrzące ręce? Któż im da chociaż trochę ciepła?
Któż to może zrobić, jeśli nie sam Chrystus. On jednak nas potrzebuje - potrzebuje ludzkich ust, by przekazać Dobrą Nowinę o zbawieniu; potrzebuje ludzkich rąk, by chrzcić, rozgrzeszać, by kapłańską stułą wiązać młode dłonie w święty węzeł małżeński; potrzebuje ludzkiego serca, aby kochać tych, których nikt nie kocha, aby pójść do starszych i samotnych, którzy bardziej niż zabezpieczenia materialnego potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem, świadomości, że jest ktoś, kto pomoże, kto poda dłoń, otoczy atmosferą życzliwości, kto przekona, że stary człowiek jest także potrzebny. Chrystus potrzebuje tych, którzy pochylą się nad stojącymi na progu śmierci i przerażeni, drżącym głosem pytają: co dalej, czy to już koniec wszystkiego? Chrystus potrzebuje tych, którzy potępiając zło, nie przekreślą nigdy człowieka. Potrzebuje tych, którzy pójdą do alkoholików i narkomanów, aby obudzić w nich uśpione człowieczeństwo i przywrócić im godność. Chrystus potrzebuje tych, którzy pójdą do ludzi młodych, których przekonuje się, by rozbili tablicę 10 przykazań i przyjęli świecki kodeks moralny, idąc drogą pozornej wolności, którym to wmawia się, że nie ma w nich nic, prócz głosu i odruchów natury, w których wykształca się postawę zachłanności na wartości tylko materialne; potrzebuje tych, którzy tym ludziom pomogą zdać sobie sprawę z ukrytej w nich głębi, z możliwości wewnętrznego rozwoju człowieka.
Chrystus potrzebuje kapłanów, chociaż niejednemu współczesnemu człowiekowi są oni niewygodni, bo przypominają inne wartości niż ziemskie, bo jeśli nawet nie słowem, to swoją osobą przypominają - człowieku, czy tego chcesz, czy nie, czy odpowiada to tobie, czy nie, wiedz, że kiedyś spotkasz Boga, by zdać Mu sprawozdanie.
Apostołowie czasem nie rozumieli Chrystusa, a jednak wiedzieli pewnością jasną i stałą jak granit, że ON jest PRAWDĄ. Zostali więc z Nim, aby nawet nie rozumiejąc, kochać to, co On kochał.

Reklama

Kard. Robert Sarah na Jasnej Górze

2019-11-15 13:21

o. Stanisław Tomoń / BPJG

Kard. Robert Sarah, Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, jest gościem odbywającego się na Jasnej Górze 30. Ogólnopolskiego Forum Szkół Katolickich. Dwudniowe, jubileuszowe spotkanie trwa w dniach 14-15 listopada, a uczestniczy w nim ok. 500. dyrektorów i nauczycieli, reprezentujących ok. 600. szkół katolickich z całej Polski.

Biuro Prasowe Jasnej Góry
Jasna Góra. Forum Szkół Katolickich z udziałem kard. Roberta Saraha

Kard. Robert Sarah przewodniczył porannej Mszy św. w jęz. łacińskim w bazylice jasnogórskiej w piątek, 15 listopada. Eucharystię koncelebrowali: abp Wacław Depo, metropolita częstochowski oraz bp Marek Mendyk z Legnicy, Asystent Rady Szkół Katolickich, który odczytał homilię kard. Saraha.

W homilii ks. kardynał nawiązywał do treści Pisma Świętego, które w listopadzie, pod koniec roku liturgicznego, utrzymane są w szczególnym stylu - apokaliptycznym, związanym z Sądem Ostatecznym. Zwracając uwagę na zagrożenia współczesnego świata kaznodzieja powoływał się na fragmenty z Księgi Mądrości: „Pismo Święte stwierdza, że jeszcze przed objawieniem się Boga Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, człowiek z natury odczuwał potrzebę adorowania swego Stwórcy i to pragnienie było głęboko zakorzenione w jego sercu. Dlatego adorował to, co w stworzeniu uznawał za dzieła zachwycające go potęgą i wspaniałością, ogień, wiatr, rozgwieżdżone niebo, rwącą wodę. Urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa, mówi Księga Mądrości. W naszych czasach bogowie noszą inne imiona, ale rzeczywistość bałwochwalstwa wciąż niestety jest zakorzeniona w naszej duszy naznaczonej grzechem. Jasne, że już nie adorujemy ognia, rozgwieżdżonego nieba, czy innych tego rodzaju żywiołów występujących w przyrodzie, ale raczej idoli, których sami sobie wymyśliliśmy, odkrycia naukowe, dokonania technologiczne, gospodarcze, przemysłowe, wyczyny sportowe. Wszystkie rzeczy, które same w sobie są dobre, ale okazują się zgubne, kiedy uczynić z nich idola. Po prostu dlatego, że zapominamy o Tym, który je stworzył i który nieskończenie przewyższa nas potęgą”.

„Jeśli trwamy w postawie bałwochwalstwa, zaprzątnięci wyłącznie gromadzeniem dóbr, jeśli dobrowolnie tkwimy w ciemnościach grzechu, który polega na adorowaniu idoli naszych czasów, to zostaniemy wrzuceni w ciemności piekła. Ponosimy więc odpowiedzialność za swoją wieczność” - przestrzegał kard Sarah.

Dyrektorom, nauczycielom i wykładowcom polskich szkół i uniwersytetów, kard. Sarah stawiał za przykład św. Alberta Wielkiego, którego wspomnienie liturgiczne Kościół obchodzi 15 listopada. Wspominając tego średniowiecznego biskupa i doktora Kościoła, wybitnego profesora i nauczyciela św. Tomasza z Akwinu, kard. Sarah zwrócił uwagę, że oddziaływanie jego ucznia okazało się głębsze i trwalsze. „Niektórzy mawiali, że jeśli Tomasz był ogromną rzeką, to dlatego, że Albert był strumieniem - podkreślał kardynał - On utorował drogę Tomaszowi z Akwinu, uczniowi, którego sława przerosła i zaćmiła jego sławę”.

„Drodzy przyjaciele, nauczyciele i profesorowie, miejcie zawsze w sercu pragnienie przekazywania swoim uczniom i studentom tego, co słuszne, dobre i piękne, obierając za przykład św. Alberta Wielkiego - prosił kard. Sarah - Wasze zadanie wychowawcy jest piękne i zarazem delikatne, jest ono bowiem trudne. Przypomina trud wieśniaka, który uprawia jałową niekiedy ziemię, zarośniętą chwastami po jesiennych zasiewach. Nigdy nie traćcie nadziei co do swoich uczniów i studentów, ufajcie, być może są wśród nich nowi Tomasze z Akwinu. Postępujcie więc tak, jak św. Albert Wielki, dajcie swoim uczniom i studentom przykład umysłu ciekawego odkrywania świata i pasjonującego się mądrością. Katolicki nauczyciel ukazuje swoim nauczaniem harmonię ludzkiej wiedzy, a swoim życiem rozumienie zaangażowania w służbę prawdy Ewangelii”.

„Podczas tej Mszy św. prośmy o łaskę stanu czujności, stanu modlitwy, zarówno w studiowaniu jak i nauczaniu. Przypominając historię Noego i Lota, Jezus zarzuca nam, że nazbyt często żyjemy zanurzeni w obecnym świecie, wcale nie zabiegając o Królestwo Boże. Sobór Watykański II prosi nas, byśmy bardzo uważnie obserwowali znaki czasu. ‘Kto chce zachować swoje życie, straci je’ - mówi Pan Jezus. Ewangelia przypomina nam więc, czym różni się ikona, która kieruje nas ku Bogu, od idola, który zwraca ku sobie wszystko, czego dotknie. W Jasnogórskim Sanktuarium, Matka Boża w swojej ikonie trzyma Jezusa i kieruje na Niego nasze spojrzenia. Niech Maryja czyni z nas ikony Boga, byśmy swoich uczniów i studentów prowadzili do Boga i nieśli Chrystusa otaczającym nas ludziom” - zakończył homilię kard. Sarah.

Gość z Watykanu uczestniczy obecnie w Forum, którego obrady trwają na Sali Papieskiej. Tam wygłosić ma konferencje zatytułowane: „Kościół – kryzys i odnowa” oraz „Misja katolickiego wychowawcy”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prezydent Duda powołał nowy rząd premiera Morawieckiego

2019-11-15 18:45

wpolityce.pl

Prezydent Andrzej Duda powołał nowy rząd premiera Mateusza Morawieckiego. Zgodnie z konstytucją Morawiecki złożył we wtorek na ręce prezydenta dymisję poprzedniego rządu. Wczoraj został desygnowany na premiera i prezydent powierzył mu misję utworzenia rządu. Informacje na bieżąco.

www.premier.gov.pl

Głos zabrał prezydent Andrzej Duda

Bardzo serdecznie gratuluję. Są w kadencji parlamentu takie co najmniej trzy bardzo ważne momenty. Tym pierwszym i drugim momentem jest ukonstytuowanie się nowego Sejmu i Senatu. Kolejny moment to chwila, w której powstaje nowa Rada Ministrów. Chciałem podziękować podjęcia się tych obowiązków,ale także za dotychczasowe pełnienie obowiązków, bo wielu z państwa te teki otrzymuje po raz kolejny. Bierzecie na siebie odpowiedzialność w poczuciu, że dobro ojczyzny i pomyślność obywateli jest najwyższym nakazem — mówił prezydent.

www.premier.gov.pl

Wiem, że to ślubowanie będziecie mieli w sercu. Jesteście tymi, którzy sprawdzili się, czasem wielokrotnie, w służbie dla obywateli, dla ojczyzny, dla Rzeczpospolitej. Trudno te pracę oszacować, ma swoją niezwykłą specyfikę. Sam wiem, jaka to odpowiedzialność — dodał.

Dziękuję też państwa najbliższym, którzy znoszą ten brak obecności. Wiemy, że taka jest specyfika tej służby, mamy świadomość, jaka to odpowiedzialność. To jest służba do końca, do czasem ostatniego tchnienia. Z wieloma z państwem znam się od wielu lat. Przezywaliśmy chwile radości, ale też te bardzo ciężkie. Mogę powiedzieć, że w jakimś sensie jesteśmy związani oddaniem Polsce. Byliśmy tego świadkami. Wiem, na jaką służbę nas stać — podkreślił Duda.

Wiele dobrego udało się zrealizować przez 4 lata. Chciałbym, żeby to podziękowanie popłynęło do pani premier i ministrów, którzy pełnili w tym czasie swoje obowiązki. To, co zostało zrobione, to ogromna zasługa rządu. chciałbym, żeby to, co będzie realizowane, było realizowane co najmniej tak dobrze jak dotychczas — przyznał prezydent Duda.

Wiele dobrego został zrealizowane. Nie wszystko się udało, nie wszystko udało się dobrze, ale nikt z nas nie jest nieomylny. Pomyłki i złe decyzje się zdarzają. Najważniejsze to przyznanie się do błędu. Wierzę, że takie sytuacje żadnego z państwa nie dotkną. Że wszystkie zadania będziecie realizowali z powodzeniem. Tego życzę na nową drogę sprawowania władzy. Niechaj wszystkie wasze marzenia i plany spełnią się jak najlepiej z pożytkiem dla Polski. Jestem zawsze otwarty na współpracę, na inicjatywy ważne dla Polski. Dla was drzwi Pałacu Prezydenckiego są zawsze otwarte — zapewnił prezydent.

W nawet najtrudniejszych kwestiach jestem otwarty. Jestem gotów dźwigać ciężar służący dobru RP. Życzę powodzenia na tej drodze. Wierzę, że będzie to służba z pożytkiem dla Polski i naszych obywateli. Niech żyje Polska! — zakończył prezydent.

Głos zabrał premier Morawiecki.

Służba RP to zaszczyt nieporównywalny z niczym innym. Odwaga, determinacja i przywiązanie do ojczyzny to wartości potrzebne przy naprawie RP. Naszym podstawowym celem jest uczynienie z Polski kraju najlepszego do życia w Europie. Wiemy, że w świetle kamer będziemy 1 proc. naszego czasu. 99 proc. to żmudna praca, trudne negocjacje, rozmowy, żeby wypracować jak najlepsze rozwiązania dla Polski i Polaków. Jestem przekonany, że tak jak ślubowanie kojarzy się z rycerskością, szlachetnością, tak my będziemy kierować się szlachetnością we wszystkich czynach, które doprowadzą do piękniejszej RP — mówił premier Morawiecki.

Dziękuję za okazane zaufanie. Dziękuję Polakom, którzy potwierdzili nasz kierunek. To zaufanie niezwykle zobowiązuję. Zakończę słowami Jędrzeja Moraczewskiego, który powiedział, że pragniemy pooprawiać los miliona ludzi, prostować drogi dla Polaków. Tak pragniemy i to będziemy czynić — zakończył premier.

Jako pierwszy przysięgę złożył premier Mateusz Morawiecki. Prezydent i premier złożyli podpisy pod postanowieniem o powołaniu w skład Rady Ministrów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem