Reklama

Polska

Cisza – szansa, żeby usłyszeć

Krajobraz Ekstremalnej Drogi Krzyżowej to ciemna noc i głucha cisza, przerywana tylko odgłosami tysięcy kroków, śpiewem ptaków, szczekaniem psów, czasem deszczem. Dlaczego tysiące ludzi idą całą noc ramię w ramię, nie zamieniając ze sobą ani słowa?

Jedną z zasad Ekstremalnej Drogi Krzyżowej jest reguła milczenia. Na stronie EDK czytamy, że reguła milczenia służy indywidualnemu przeżywaniu drogi krzyżowej. Wielu uczestników przyznaje, że zachowanie milczenia było dla nich niemal tak trudne, jak podołanie fizycznemu wyzwaniu, jakim jest EDK. Jednocześnie, przyniosło zaskakujące owoce. Monika Chochla, psycholog, która wielokrotnie przeszła EDK tłumaczy: „Podczas EDK milczenie może stać się okazją do namysłu nad tym, na co w zwyczajnym dniu brakuje nam czasu: do podjęcia ważnych decyzji, stworzenia czy wyodrębnienia własnych zasad, nadania priorytetu i hierarchii ważności otaczającym nas sprawom.”

Od rajdu do samotnej wędrówki

Łukasz był związany z EDK od jej początków. Nie zawsze obowiązywała na niej zasada milczenia. „Na początku to były pikniki. Szliśmy 25 km, w grupie znajomych, były rozmowy, było wesoło. Przypominało mi to bardziej rajd, podobny do tych, w których brałem udział na studiach”. Łukasz odkrył wartość przejścia EDK w ciszy jeszcze zanim oficjalnie wprowadzono zasadę milczenia. Mówi, że dopiero w ciszy poczuł, że dobrze przeżywa EDK.

Reklama

Dopiero tam rozpoczęła się jego droga do prawdziwej przemiany.

Podobne wrażenia ma Tomek, jeden z twórców EDK. Rozpoczynał od EDK spędzanych na rozmowach – czuł, że nie o to chodzi, ale nie był wystarczająco asertywny, żeby z tego zrezygnować. Gdy wprowadzono zasadę milczenia czuł, że to jest właściwy dla EDK kierunek.

„Kiedyś przyjechali do nas twórcy rejonu EDK z Warszawy. Poszliśmy razem na EDK. Chcieliśmy się poznać, zbudować relacje. Ale pilnowaliśmy tego, że jeśli EDK, to ma być w ciszy. Pamiętam, że to doświadczenie bardzo nas połączyło, mimo, że pierwszy raz w życiu widzieliśmy się na oczy.” - wspomina. Dziś prawdziwie przeżyta EDK to dla Tomka tylko ta samotna, spędzona w ciszy.

Usłyszałem ptaki

Reklama

Jeden z uczestników EDK wspomina, że nad ranem, po 10 godzinach marszu w ciszy pierwszy raz od wielu lat usłyszał śpiew ptaków, zwrócił uwagę na przyrodę, która go otacza: „Dostrzegłem niesamowite rzeczy, obok których na co dzień przechodzę obojętnie.” Ktoś inny opowiada: „EDK to cisza, ból, czasem pustka. Byłem z sobą sam na sam i stwierdzam, że muszę w swoim życiu wygospodarować więcej ciszy”.

Czy EDK, oprócz tego, że jest wyzwaniem fizycznym, w dzisiejszym świecie może być też wyzwaniem wytrwania w ciszy? Ania, która szła na EDK rok temu, przyznaje, że po kilkunastu minutach marszu w milczeniu zaczęło jej czegoś brakować, chciała założyć na uszy słuchawki z muzyką. Podobne refleksje miał Marek – cisza była dla niego tak nienaturalna, że aż nie pozwalała się skupić. Długo myślał o tym, że łatwiej byłoby się modlić słuchając przez całą drogę spokojnych utworów. Ale wiedział, że to wbrew zasadom. Wytrwał i przyzwyczaił się do ciszy, co więcej, docenił ją.

Dla wielu uczestników EDK noc przeżyta na wędrówce w milczeniu była pierwszą od wielu lat okazją do zajrzenia w głąb siebie. Jak tłumaczy Monika Chochla : „Milcząc możemy podjąć refleksję i poznać lepiej samych siebie: w końcu skupiamy się bowiem nie na działaniu, ale na naszym wnętrzu i jego pragnieniach”

To nasza propozycja

Pomysłodawca EDK, ksiądz Jacek Stryczek, zapytany o zasadność reguły milczenia mówi, że wyrosła ona z jego osobistego doświadczenia. Wiele lat temu odkrył, jak dużą wartość ma przejście EDK w milczeniu, potem jego śladem poszło wiele osób i wszyscy odkryli, że takie jej przeżycie przynosi dobre owoce. „Są inne formy pobożności – można je wybrać. Ta raczej koncentruje na własnym przeżyciu spotkania z Bogiem. To proponujemy i jeśli ktoś decyduje się przejść EDK, warto, żeby zrobił to w taki sposób”.

A Ty, kiedy ostatnio trwałeś w ciszy? Bez muzyki, serialu czy radio w tle? Bez rozmów, komentarzy? Może nocna wędrówka w milczeniu pozwoli Ci usłyszeć coś, czemu nie dałeś dojść do głosu. Spróbuj.

Nie warto żyć normalnie, warto żyć ekstremalnie. Podejmij wyzwanie, wejdź na www.edk.org.pl i wybierz jedną z ponad 440 tras w Polsce i za granicą.

2017-03-29 22:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ekstremalna Droga Krzyżowa 2020 - „Od zranienia do uzdrowienia”

[ TEMATY ]

ekstremalna Droga Krzyżowa

Archiwum EDK

Podczas drogi wysiłkowi towarzyszą przeżycia duchowe

Podczas drogi wysiłkowi towarzyszą przeżycia duchowe

„Od zranienia do uzdrowienia” – to hasło tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej. – Zmaganie się z samym sobą, wysiłek, wyzwanie, noc, pokonywanie wybranej trasy, a wszystko po to, aby zmienić swoje życie i spotkać się z Bogiem – zachęcają twórcy akcji, której tegoroczna edycja, na większości tras, ruszy 3 kwietnia 2020 r.

Duchowni zachęcają, by podczas 40-dniowego oczekiwania na zmartwychwstanie, podjąć postanowienia, które pomogą wiernym zbliżyć się do Boga. Oprócz uczestnictwa w rekolekcjach, Gorzkich Żalach, czy porannych laudesach, można wybrać wyzwanie zupełnie niecodzienne i wyruszyć na Ekstremalną Drogę Krzyżową.

CZYTAJ DALEJ

Papież Franciszek na Węgrzech: rodzina to mama, tata i dziecko „i kropka”

2021-09-17 09:59

[ TEMATY ]

Węgry

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Wizyta papieża Franciszka podniosła znaczenie Węgier – oświadczył w piątek premier tego kraju Viktor Orban w Radiu Kossuth. Dodał, że rozmowa z papieżem utwierdziła go osobiście w słuszności jego polityki dotyczącej rodzin. Jak zaznaczył, papież powiedział, że rodzina to mama, tata i dziecko „i kropka”, „nie ma o czym dyskutować”.

„Do przyjazdu tutaj nie zmuszały go żadne względy protokolarne ani inne. Przyjechał, bo chciał przyjechać. Dlatego przyjechał na (52. Międzynarodowy) Kongres (Eucharystyczny), bo odbywał się on na Węgrzech. Chciał nas odwiedzić. Można powiedzieć – chociaż sam jestem kalwinem – że jesteśmy dla niego ważni i dlatego przyjechał. To wielka sprawa, to podnosi znaczenie Węgier” – powiedział Orban.

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Płacząca. Mija 175 lat od objawień w La Salette

2021-09-18 22:50

[ TEMATY ]

La Salette

Monika Książek

Jest rok 1846. Francja przechodzi poważny kryzys, epokę fermentu i zmian społecznych. Kraj przeżywa najpierw rewolucję, czasy napoleońskie, wreszcie lata nędzy. Rodzi się moda na racjonalizm i krytykę Kościoła. W wielu miejscach z wolna zanika wiara.

Nawet najzdrowsze zdawałoby się środowiska – wsie – tracą swą tożsamość i wyrzekają się swoich tradycji. W Corps ludzie żyją tak, jakby Boga nie było. Tam właśnie mieszkała Melania Calvat (lub Mathieu). W 1846 r. miała czternaście lat. Tam żył też jedenastoletni Maksymin Giraud. Choć oboje mieszkali w tej samej parafii, La Salette, pierwszy raz spotkali się dopiero na dwa dni przed objawieniem się Matki Najświętszej. Nic dziwnego, byli tak różni, że nawet gdyby się gdzieś zobaczyli, nie zauważyliby swojej obecności.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję