Reklama

* List do redakcji *

Stokrotki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ilekroć widzę stokrotki, przypomina mi się dzień, w którym ukończyłam szkołę średnią. Rozdanie świadectw dojrzałości, okolicznościowe przemówienie pana dyrektora z życzeniami udanego życia i... bukiecik stokrotek, a za nim ładna buzia dziewczynki o ciemnych oczach i czarnych włosach. To Basia, uczennica klasy pierwszej. Był taki ładny zwyczaj w naszej szkole, że dziewczęta kończące naukę otrzymywały kwiaty od pierwszoklasistek, po prostu na pożegnanie. Zwyczaj był tym milszy, że kwiatów nie kupowano, tylko dziewczynki zrywały je w ogrodzie albo zbierały na łące. Nasza „buda” było to liceum żeńskie.
Z Basią znałyśmy się ze szkoły. Wiedziałam, że była dobrą uczennicą, że ładnie śpiewała, bo często występowała z kilkoma swoimi koleżankami na szkolnych akademiach. Ten bukiecik od Basi, te śliczne stokrotki z „Bożej łączki”, okazały się być pierwszymi kwiatami, jakie w życiu dostałam.
Z bukiecikiem stokrotek w pamięci wyruszyłam w dorosły świat. Basia została w szkole jeszcze na trzy lata. W dorosłym życiu dostawałam dużo kwiatów, choćby z racji mojego nauczycielskiego zawodu. Zastanawiam się, czy otrzymałam kiedyś stokrotki. Tak, raz - takie ogrodowe, równie piękne. Od mojej przyjaciółki Krysi, ale to zupełnie inna historia.
Po paru latach pobytu w „szerokim świecie” wróciłam do rodzinnego miasta. Podjęłam pracę w swojej szkole. Zaczęłam z wielką tremą, bo wśród swoich profesorów. Wkrótce stwierdziłam, że to chluba dla mnie być także po drugiej stronie katedry w liceum, w którym sama się uczyłam.
Kiedy zaczęłam mieć problemy z chodzeniem i musiałam udać się do lekarza, los zetknął mnie znowu z Basią. Ona też wróciła w rodzinne strony po studiach. Skończyła medycynę, była specjalistką od rehabilitacji. Jak mi kiedyś powiedziała, wybrała to, aby pomagać przede wszystkim dzieciom z wadami kręgosłupa i chorobami reumatycznymi.
Przywitałyśmy się serdecznie, jak dobre znajome. Pewnie to za sprawą stokrotek, o których obie pamiętałyśmy. Tamte drobne kwiatki w jakiś magiczny sposób zbliżyły nas do siebie. Zanim rozmowa przeszła na „tematy chorobowe” [...] zaczęłyśmy wspominać szkołę i naszych profesorów. Chociaż nie byłyśmy koleżankami z jednej klasy, to miałyśmy tych samych nauczycieli od niektórych przedmiotów. Mówiłyśmy o nauczycielu fizyki, który siał postrach na lekcjach powtórzeniowych, o pani od rosyjskiego, która niewiele miała z nas pożytku, jeśli chodzi o naukę (w czasach Związku Radzieckiego nikt nie przepadał za tym przedmiotem), ale za to wiele pożytku - jeśli chodzi o śpiewanie. Bowiem pani profesor posiadała szczególny dar do wyławiania talentów śpiewaczych, z których tworzyła tzw. „chórki”, a te angażowane były do różnych imprez artystycznych - niejednokrotnie poza szkołą - i nawet czasem zdobywały nagrody.
Ze wzruszeniem wspominałyśmy naszego profesora od polskiego. Był to człowiek wprost wspaniały. Podziwiałyśmy jego wiedzę i mądrość, jak też ogromną cierpliwość, ponieważ ze stoickim spokojem wysłuchiwał naszych, nie zawsze mądrych, odpowiedzi. Przed takim nauczycielem należy chylić czoła, a my obie miałyśmy szczęście być uczennicami najlepszego na świecie polonisty! Basia mogła się pochwalić, że był również jej wychowawcą. Zaś ja szczyciłam się tym, iż obecnie mój pan profesor nazywał mnie swoją „koleżanką”.
Basia pracowała w szpitalu. Tam zastawałam ją zwykle przy chorych dzieciach. Przyjazna, uśmiechnięta pani doktor, dzięki temu i dzieci były uśmiechnięte. Nasze towarzysko-lekarskie spotkania najczęściej odbywały się w jej domu. Mogłyśmy wtedy swobodnie porozmawiać, a potem zajmować się moją gimnastyką. Rehabilitacja była bardzo wskazana przy moich dolegliwościach, żeby jak najdłużej zachować sprawność chodzenia. Basia poświęcała dużo czasu moim ćwiczeniom, kierowała mnie na różne zabiegi i doradzała wyjazdy do sanatorium. Gdyby nie jej pomoc, moja niesprawność prawdopodobnie nastąpiłaby szybciej.
Dzisiaj Basi już nie ma... Zmarła kilka miesięcy temu. Odeszła o wiele za wcześnie i tak nagle. Każda śmierć jest nagła... Nie poszłam na jej pogrzeb, już nie byłam w stanie. Nie położyłam kwiatów na jej grobie. Ale...
Basieńko, jeżeli mnie słyszysz, obiecuję, że kiedy obie znajdziemy się w tym następnym życiu i gdy będziemy sobie beztrosko biegać po ukwieconych łąkach niebiańskich, nazbieram dla ciebie całe mnóstwo stokrotek! A teraz chcę jeszcze powiedzieć, że stokrotnie ci dziękuję, moja kochana pani doktor...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To nie był pierwszy raz. Świadectwo uczniów z Kielna

2026-01-13 21:39

[ TEMATY ]

krzyż

Adobe Stock

W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie doszło do serii zdarzeń, które poruszyły lokalną wspólnotę wierzących. Uczniowie, pragnący obecności krzyża w swojej sali lekcyjnej, napotkali na zdecydowany opór ze strony jednej z nauczycielek. Historia ta, choć bolesna, staje się pytaniem o granice szacunku dla sacrum w przestrzeni publicznej.

Z relacji rodziców wynika, że obecność krzyża w sali lekcyjnej klasy 7a była dla uczniów sprawą fundamentalną. Już na początku września dzieci zauważyły, że tradycyjny, drewniany krzyż, który wisiał obok godła państwowego, zniknął. Uczniowie nie pozostali bierni – dzięki uprzejmości szkolnej woźnej pozyskali inny poświęcony krzyż i przywrócili go na należne mu miejsce.
CZYTAJ DALEJ

Dramat w Chełmnie. Nie żyje matka i troje dzieci

2026-01-15 22:02

[ TEMATY ]

Chełmno

PAP/Tomasz Więcławski

Matka i troje dzieci zmarli wskutek zatrucia tlenkiem węgla w kamienicy w śródmieściu Chełmna – poinformowała w czwartek PAP rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu st. bryg. Małgorzata Jarocka-Krzemkowska. Policję zaalarmowała siostra ofiary.

Do zdarzenia doszło na parterze dwukondygnacyjnego budynku. Zmarła 31-letnia matka, a także syn w wieku 2 lat i córki w wieku 7 i 12 lat. Tragicznego odkrycia dokonali strażacy. Interweniowali po zgłoszeniu rodziny, która była zaniepokojona brakiem kontaktu z krewną.
CZYTAJ DALEJ

Papież spotkał się z biskupami ze Słowenii

2026-01-16 17:57

[ TEMATY ]

ad limina

Słowenia

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Papież spotkał się z biskupami ze Słowenii

Papież spotkał się z biskupami ze Słowenii

Ojciec Święty wznowił wizyty ad limina, przyjmując dziś rano w Pałacu Apostolskim w Watykanie Konferencję Episkopatu Słowenii. Przewodniczący, bp Andrej Saje wskazał, że Leon XIV „był bardzo uważny na wyzwania i życie naszego Kościoła” - informuje Vatican News.

Tydzień spotkań, modlitw i rozmów zakończony dzisiejszą (16 stycznia) audiencją u Papieża Leona XIV. Biskupi Słowenii tak relacjonują mediom watykańskim swoją wizytę ad limina. To pierwsze tego typu spotkanie za pontyfikatu nowego Papieża. Dotychczasowa przerwa wynikała z powodu hospitalizacji, a następnie śmierci papieża Franciszka oraz wydarzeń Roku Jubileuszowego 2025.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję