Reklama

Homoseksualna konkwista

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tęcza - znak i symbol Bożego miłosierdzia (zob. Ap 4, 3) i przymierza, jakie Bóg zawarł z Noem (zob. Rdz 9, 12-16) we współczesnym społeczeństwie zyskuje całkiem nowe i nieoczekiwane znaczenie. Staje się ona znakiem inwazji roszczeń homoseksualistów, coraz natarczywiej domagających się nie tylko „równouprawnienia”, ale wręcz uprzywilejowanej pozycji. Przewartościowanie symbolu tęczy dobrze oddaje to, co obecnie dzieje się we współczesnych zachodnich społeczeństwach.
17 maja br. stan Massachusetts stał się pierwszym amerykańskim stanem, w którym homoseksualiści mogą zawierać związki małżeńskie. Jest to efekt decyzji sądu najwyższego tego stanu, który w listopadzie ub. r. stosunkiem głosów 4 do 3 wydał zgodę na zawieranie przez osoby tej samej płci pełnoprawnych małżeństw. Sąd stwierdził, że zgoda na śluby homoseksualistów jest konsekwencją równości obywateli gwarantowanej w stanowej konstytucji. To już przestaje być śmieszne, a staje się groźne - ta bezprecedensowa decyzja wywołała duże społeczne zaniepokojenie. Sondaż przeprowadzony przez The Pew Research Center for the People and the Press pokazał, że przeciwników tego typu „małżeństw” przybyło - z 53% w lipcu do 59% po ogłoszeniu werdyktu, czyli w listopadzie. Swój sprzeciw zgłosiło też wiele instytucji i organizacji, głównie wywodzących się z kół chrześcijańskich, konserwatywnych i prorodzinnych.
Zaniepokojenie to jest jak najbardziej uzasadnione. Gra bowiem na obecnym etapie nie toczy się bynajmniej o tolerancję dla zachowań homoseksualnych. Stawka jest znacznie wyższa - chodzi już o utrzymanie pojęcia tradycyjnej rodziny i małżeństwa, a więc fundamentów każdego społeczeństwa. Homoseksualnym środowiskom, wspieranym przez potężne medialne lobby, nie chodzi bynajmniej tylko o społeczną akceptację czy prawo do własnej orientacji seksualnej. Granica tego, co społeczeństwo powinno zaakceptować, przesuwa się coraz bardziej. Homoseksualiści chcą teraz zagwarantowania uprzywilejowanej pozycji społecznej. Zasadniczym środkiem w osiągnięciu tego celu jest zniszczenie tradycyjnego rozumienia rodziny. Społeczeństwo, przezwyciężając nietolerancję, powinno przyjąć postawę już nie tylko obojętności wobec orientacji homoseksualnej, ale podziwu, uznania czy troski. W takim rozumieniu nietolerancyjną postawą jest każda oprócz adorowania i wielbienia homoseksualistów. Kto zaś nie zechce przyjąć tej agresywnej homoseksualnej propagandy za swoją, musi liczyć się z tym, że zostanie zakwalifikowany jako „homofob”, czyli osoba nieprzychylna wobec homoseksualizmu.
Główna agresja tych środowisk kieruje się, oczywiście, przeciwko broniącym tradycyjnej moralności i rodziny Kościołom chrześcijańskim. Warto pamiętać, że w wielu krajach stowarzyszenia homoseksualne próbowały już wymusić zakaz powoływania się na potępiające homoseksualizm fragmenty Pisma Świętego, twierdząc, że są one wzywaniem do prześladowań czy wręcz mordów na osobach homoseksualnych.
W mass mediach generalnie przetoczyła się fala zachwytu nad tym, że kruszy się jeden z ostatnich bastionów tradycyjnej moralności - normalna rodzina. Pojawiły się jednak również poważne głosy ostrzegające przed niszczeniem właściwego rozumienia rodziny. I tak Peter Wood, antropolog i wykładowca na Uniwersytecie Bostońskim, latem ub. r. opublikował w tygodniku American Conservative interesujący esej na temat instytucji małżeństwa. „To iluzja wierzyć, że można mieć społeczeństwo, w którym dorośli swobodnie zabiegają o przyjemności w dowolnej formie, a dzieci w jakiś sposób się rodzą i otrzymują odpowiednie wychowanie. Społeczeństwo, w którym nie reguluje się seksualnych zachowań, jest tworem, któremu nie zależy na własnej reprodukcji, a tym samym i na własnej przyszłości” - twierdzi prof. Wood. To zaś prowadzi do wniosku, że właściwie rozumiane małżeństwo stanowi fundament społeczeństwa, który - jeśli się go naruszy - może spowodować rozpad tego społeczeństwa. „Nauka, jaka płynie z przeszłości, powinna nas zmusić do zastanowienia się, czy marzenie o absolutnej seksualnej swobodzie bez zobowiązań jest realne” - podsumowuje swoje wywody prof. Wood.
A kondycja rodziny nie jest najlepsza i nie trzeba być antropologiem, by to dostrzec. Przykładowo w 2000 r. liczba rozwodów sięgnęła w USA prawie miliona, nie licząc Kalifornii, Kolorado, Indiany i Luizjany - w tych stanach nie prowadzi się oficjalnych statystyk w tym względzie. W 2001 r. co trzecie dziecko urodziło się w niezalegalizowanym związku lub jego rodzice rozeszli się, zanim w ogóle przyszło na świat. W ten tragiczny trend wpisuje się także ofensywa środowisk homoseksualnych żądających porzucenia przez społeczeństwo tradycyjnego rozumienia rodziny. Dostrzegają to nawet osoby niegdyś popierające żądania homoseksualistów. Znamienna stała się opinia znanego brytyjskiego historyka, Paula Johnsona, który stwierdził: „Wielu z nas w latach 60. [ubiegłego wieku] opowiadało się za legalizacją zachowań seksualnych, wiedząc, że napiętnowanie ich nie jest moralnie słuszne. Okazało się, że byliśmy w ogromnym błędzie. Zalegalizowanie pozwoliło na stworzenie jawnej i silnej grupy nacisku, która stawiała dalsze żądania - nie tyle równości, co przywilejów. Zaczynaliśmy więc od naprawienia odwiecznej niesprawiedliwości, a w efekcie wyrósł nam u boku potwór - pewny siebie, głośny, silny i mściwy w stosunku do każdego, kto ośmiela się przeciwstawiać jego bezczelnym żądaniom”.
Jedną z form sprzeciwiania się tym bezczelnym żądaniom jest inicjatywa grupy senatorów zmierzająca do wprowadzenia do amerykańskiej konstytucji poprawki nazwanej „Federal marriage amendment”, którą kongresmani zgłosili tuż po werdykcie sądu najwyższego z Massachusetts, a w której znalazła się definicja małżeństwa jako związku wyłącznie między kobietą i mężczyzną. Jednak proces nowelizacji konstytucji potrwa około 2 lat, przy czym wiadomo już, że twórców tej inicjatywy czeka ciężka walka z „tęczową koalicją” - potężnym lobby wszystkich, którym nie odpowiadają tradycyjne wartości, na których opiera się (jeszcze) amerykańskie społeczeństwo. Dalsze losy tej inicjatywy pokażą, na ile homoseksualna konkwista zdobyła umysły Amerykanów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wiemy już, ilu zgłosiło się kandydatów do kapłaństwa w Polsce. Trend został zatrzymany?

2026-10-02 11:25

Bożena Sztajner/Niedziela

Do seminariów duchownych w Polsce przyjęto w tym roku 304 kandydatów do kapłaństwa, co stanowi liczbę nieznacznie wyższą niż w ostatnich trzech latach - przekazał KAI ks. Jan Frąckowiak. Zdaniem przewodniczącego zarządu Konferencji Rektorów Wyższych Seminariów Duchownych Diecezjalnych świadczy to o stabilnym zatrzymaniu wcześniejszej tendencji spadkowej.

Do seminariów diecezjalnych przyjęto w tym roku 221 kandydatów. Rok wcześniej było ich 188, w roku 2024 - 196, a w roku 2023 - 195 kandydatów. Największą liczbę kandydatów do kapłaństwa przyjęto z diecezji tarnowskiej i warszawsko-praskiej - po jedenastu, oraz gdańskiej i siedleckiej - po dziesięciu.
CZYTAJ DALEJ

Po 4 października w Polsce nastał 15 października, czyli... dni, których nie było

Niedziela Ogólnopolska 41/2022, str. 36-37

[ TEMATY ]

kalendarz

Adobe Stock, montaż: A. Wiśnicka

Jaki jest najprostszy sposób na oblanie studenta historii? Wystarczy zadać mu pytanie: co wydarzyło się w Polsce między 5 a 14 października 1582 r.? Sęk w tym, że nic się wtedy nie wydarzyło, ponieważ takie daty nie istnieją.

Kiedy Juliusz Cezar wprowadzał w imperium rzymskim w 45 r. przed Chr. reformę kalendarza, nie zdawał sobie sprawy, że jest ona obarczona pewnym błędem. Zakładano, że rok słoneczny trwa 365 i ćwierć dnia, gdy tymczasem jest on o 11 minut i 14 sekund dłuższy. Różnica ta dla Rzymian była błaha, jednak po każdych 128 latach powiększała się o cały dzień.
CZYTAJ DALEJ

Wojsko otrzyma umundurowanie nowego wzoru

2026-10-05 15:46

[ TEMATY ]

wojsko

PAP

Mundury taktyczne nowego wzoru dla żołnierzy Wojska Polskiego zostały zaprezentowane w poniedziałek w dowództwie 1 Dywizji Piechoty Legionów w Ciechanowie. - W przyszłym roku wydamy nie mniej niż miliard na nowe mundury - zapowiedział wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.  

Podziel się cytatem Prezentacja nowego munduru taktycznego Wojska Polskiego odbyła się w poniedziałek na terenie ciechanowskiego dowództwa 1 Dywizji Piechoty Legionów. Omawiając wdrażany wzór szef MON zaznaczył, że według badań, nowy kamuflaż sprawia, iż żołnierze są dużo mniej widoczni w terenie zarówno w dzień, jak i w nocy. - Jest on dużo bardziej komfortowy dla każdego żołnierza, dostosowany do potrzeb kobiet i mężczyzn - dodał. 
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję