Reklama

Przed IV Dniami Formacji Rodzin Wielodzietnych

Dzieci to skarb

Niedziela sosnowiecka 31/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Poznali się 17 lat temu na przyjęciu weselnym. Siedzieli ramię w ramię, choć z innymi partnerami. Początkowy pozorny brak zainteresowania sobą szybko przerodził się w zauroczenie, a potem w prawdziwe, wielkie uczucie. Po niespełna roku wypowiedzieli sakramentalne " tak". Dzisiaj owocem tej miłości są dzieci. Pięcioro. Małżonkowie Elżbieta i Adam Kacikowie z Siewierza mówią, że nigdy nie bronili się przed potomstwem. Szczęściem jest mieć taką gromadkę...

Z Dolnego Śląska do Siewierza

Państwo Kacikowie pochodzą z Dolnego Śląska. Pani Elżbieta urodziła się w Brzegu nad Odrą, a pan Adam w Ząbkowicach Śląskich. Los przywiódł ich jednak w inne strony. Dwa lata po ślubie wraz z rodzicami pani Elżbiety przeprowadzili się do Siewierza. Nie mają w najbliższej okolicy żadnej rodziny. Mają natomiast wielu prawdziwych przyjaciół. "Wszyscy wywodzą się ze środowisk prorodzinnych. W tych kręgach wciąż się obracamy" - wyznaje gospodarz. Od początku małżonkowie stosują naturalne metody planowania rodziny. Wspólnie ukończyli Studium Życia Rodzinnego, pan Adam prowadzi prekany dla narzeczonych. "Byliśmy mocno zaangażowani w Ruchu Domowy Kościół. Nieraz wyjeżdżaliśmy na oazy rodzin. Zwłaszcza tę pierwszą wspominamy z sentymentem. To było w..." - nie może przypomnieć sobie nazwy miejscowości, ale żona natychmiast podpowiada: "W Borowej, kochanie!".

Atmosfera rodziny...

Reklama

Piętrowy, ładny, zadbany domek w Siewierzu. Z zewnątrz nie wyróżnia się spośród innych domów w tej miejscowości. Dopiero gdy wejdzie się do środka, można poczuć tę wyjątkową atmosferę. To atmosfera rodziny - ciepła, szczera, pełna serdeczności i miłości...

Na co dzień wszyscy są bardzo zapracowani. Natomiast niedzielę i dni świąteczne spędzają razem. Wówczas też najlepiej się tam wybrać. Kiedy właśnie w niedzielę 22 lipca odwiedziłam państwa Kacików, rodzina siedziała przy wspólnym podwieczorku. Kruchymi ciasteczkami domowego wypieku, kompotem oraz pysznymi lodami zajadali się wszyscy, a szczególnie najmłodsze łasuchy.

Pani Elżbieta jednym tchem wymienia imiona i wiek wszystkich pięciorga dzieci - od najstarszego do najmłodszego. Imiona są rzeczywiście piękne, tradycyjne, polskie, żadne nie zostało nadane przypadkowo, każde też ma związek z rodziną. "Nie lubimy iść za modą. Wszystkie nasze pociechy mają podwójne imiona. Czasami się mylimy, wymieniamy wszystkich po kolei, a na końcu właściwe imię" - przyznaje gospodarz domu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Wyjątkowe indywidualności

Reklama

Maria Magdalena - 14 lat, Adam Andrzej - 13, Kazimierz Wojciech - 10, Jan Sebastian - 8 i Stanisław Józef - 5 lat. Każde z dzieci jest inne, to wyjątkowe indywidualności.

Marysia jako najstarsza z rodzeństwa i kobieta jest doskonałą opiekunką, choć jeszcze czasami sama opieki potrzebuje. W wieku 4 lat potrafiła już czytać i dręczyła tatę pytaniami typu: "czym się różni erupcja od wybuchu?". To mistrzyni ortografii na etapie gminnym, kilkukrotna laureatka olimpiad z chemii, historii, języka angielskiego. " Jest po prostu zdolna" - kwituje mama.

Adaś jest doskonałym szachistą i ping-pongistą. "Ma problemy dyslektyczne, ale je zwalczamy"- mówią zatroskani rodzice.

Kaziu z kolei to straszny uparciuch, dobry matematyk, gorszy polonista, śmiały i odważny, czeka go wizyta u ortodonty. Opiekuńczy i upominający się o pochwały. Gdy mama wychwala małego Stasia za zrobienie jej kanapki, Kaziu przypomina, że on też rano robił mamie herbatkę. "Nie pamiętasz?" - dziwi się malec.

Jaś - filozof, zadaje bardzo dużo pytań, niesamowicie dociekliwy, konkretny, trzeba uważać na to, co się mówi w jego obecności, nie można go zbyć, drąży bez końca.

Staś to osobowość wyjątkowa, najmłodszy z rodzeństwa, ale wcale się za takiego nie uważa. To domowy

nauczyciel, wywiadowca, zna odpowiedź na wszystkie pytania. Niezwykle troskliwy, opiekuńczy, pieszczoch.

Lekarstwo na sprzeczki

Układy między nimi są różne. Wszystko zależy od tego, co ich aktualnie zajmuje. Staś z Jasiem to dobrzy kumple, chodzą swoimi ścieżkami. Marysia z Adasiem najbardziej lubią grać ze sobą w szachy lub w ping-ponga. "Najlepiej jest jednak jak budujemy schrony i bazy" - dorzuca Kaziu. Na pytanie, co robią w wakacyjne dni, wybuchają śmiechem. Mama radzi zobaczyć stertę butów, które się suszą, bo chłopcy po prostu mają niewyczerpane pomysły do zabawy, czasem bardzo niebezpieczne. " Trzeba ich cały czas mieć na oku, bo nie wiadomo, co wymyślą" - mówi p. Adam. Są też sprzeczki, utarczki, drobne kłótnie. Wszyscy są jednak zgodni co do jednego: "gdy idziemy do dziadka po cukierki. W magicznej szufladzie zawsze znajdą się słodkości, które uwielbiamy".

Jak to w rodzinie

"W dzisiejszych czasach utrzymać taką gromadkę nie jest łatwo. Musimy sobie radzić. Dzieci nie mogą być zaniedbane. Na szczęście nie chorują. Dobrze się uczą. Nie mamy większych problemów. Dzieci to największy skarb, jaki dał nam Bóg. Nie wyobrażam sobie domu bez nich" - ze wzruszeniem wyznaje mama. "Nigdy nawet przez myśl mi nie przyszło, że żona mogłaby jakiegoś dziecka nie urodzić. Przebywać w gronie takiej wesołej gromadki to wielkie szczęście" - z dumą podkreśla p. Adam. I jednocześnie zdaje sobie sprawę, że to właśnie on musi utrzymać całą rodzinę. Dlatego od świtu do nocy pracuje. Handel obwoźny artykułami chemicznymi. W wakacje pomagają mu dzieci. Każdy na miarę swoich możliwości ma jakąś rolę do spełnienia. Artykuły na samochód załadowuje i rozładowuje Adaś, Marysia doskonale układa towar na półki, najmłodsi natomiast najchętniej wydają zarobiony grosz. A pani Elżbieta? "Ja nic nie robię..." - śmieje się gospodyni domu.

Plany na przyszłość... "Jedziemy na kilka dni do babci, żyjemy już Dniami Formacji Rodzin Wielodzietnych Diecezji Sosnowieckiej, w których zamierzamy uczestniczyć. Później trzeba wszystkich wyprawić do szkoły i tak dalej. Zawsze jest coś do zrobienia. Jak to w rodzinie" - mówią rodzice.

Zbliża się godzina 18.00. Wszyscy wybierają się na Mszę św. do parafialnego kościoła pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. Adaś i Kaziu są ministrantami. Pora się zbierać. Jeszcze tylko wspólne zdjęcie przed rodzinnym domem.

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

SMS od Ojca Świętego Leona XIV do pątników z Archidiecezji Łódzkiej

2026-08-25 16:07

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

ks. Paweł Kłys

SMS do papieża Leona XIV

SMS do papieża Leona XIV

Dziś przed południem kard. Konrad Krajewski wysłał sms-s do Ojca Świętego Leona XIV z pozdrowieniami od pątników z Pieszych Pielgrzymek Archidiecezji Łódzkiej, którzy w tych dniach przybywają na odpust Matki Boskiej Jasnogórskiej, który odbędzie się 26 sierpnia.

- Napisałem do Ojca Świętego smsa dołączając zdjęcie jak czterech biskupów zdejmując czapki z głów wita pielgrzymów, a Ojciec Święty natychmiast dopisał pisząc po hiszpańsku, że to jest jego radość i że nam wszystkim błogosławi i pozdrawia! – mówi metropolita łódzki.
CZYTAJ DALEJ

Bóg pragnie wnętrza prawdziwego

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

W Tesalonice wybuchł eschatologiczny niepokój: ktoś głosił - powołując się na proroctwo, na ustne nauczanie, a nawet na „list rzekomo od nas” - że dzień Pański już nastał. Wzmianka o fałszywym liście jest cenna: pokazuje, że autorytet apostolski próbowano podrabiać już za życia apostołów, i tłumaczy, dlaczego list kończy się własnoręcznym pozdrowieniem Pawła jako „znakiem w każdym liście” (3,17). Wspólnota rozgorączkowana bliskością końca łatwo porzuca trzeźwość - i pracę, jak pokaże rozdział trzeci. Apostoł nie podsyca emocji; studzi je: „niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi”. Zanim nadejdzie dzień Pański, musi przyjść odstępstwo i objawić się „człowiek grzechu, syn zatracenia”. Język jest apokaliptyczny i czerpie z Daniela - z figury władcy, który „wywyższy się ponad wszystko” (por. Dn 11,36). Nie służy on zaspokajaniu ciekawości kalendarzowej, lecz czujności: zło potrafi przybrać religijną maskę i zasiąść tam, gdzie należy się cześć Bogu. Lekcjonarz pomija dalsze, najciemniejsze wersety i prowadzi od razu do tego, co pewne. A pewne jest powołanie: „wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Stąd podwójny imperatyw: „stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji” (paradoseis) - przekazu otrzymanego „przez mowę i przez list”. To jedno z biblijnych źródeł teologii Tradycji: Ewangelia żyje w Kościele, zanim i obok tego, jak zostaje spisana. Zakończenie jest modlitwą o pociechę wieczną i utwierdzenie „w wszelkim czynie i dobrej mowie” - Jan Chryzostom trafnie odczytywał tę równowagę: czujność wobec fałszu i spokojna stałość w tym, co Kościół otrzymał od początku, są dwiema stronami tej samej trzeźwości.
CZYTAJ DALEJ

Pół miliona głosów wołało: „Królowo Polski, przyrzekamy!”

2026-08-25 20:04

[ TEMATY ]

śluby narodu

Vatican Media/Instytut Prymasowski

Jasnogórskie Śluby Narodu nie były tylko aktem maryjnej pobożności. Kard. Stefan Wyszyński wpisał w nie program życia: od wierności Bogu, przez obronę życia i rodziny, po walkę z własnymi wadami, troskę o potrzebujących i Polskę bez nienawiści, przemocy i wyzysku. 70 lat temu jego słowa powtarzało na Jasnej Górze pół miliona ludzi. Dziś wracają z pytaniem, ile z tamtych przyrzeczeń udało się wypełnić.

„Wielka Boga-Człowieka Matko! Bogarodzico Dziewico, Bogiem sławiona Maryjo! Królowo świata i Polski Królowo!” - tak rozpoczynał się tekst napisany w maju 1956 r. przez internowanego w Komańczy Prymasa Polski.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję