Reklama

Kongres w dobrym miejscu i czasie

2017-11-18 16:31

Marian Salwik

Marian Salwik

Kongres 590, którego II edycja odbyła się w dniach 16-17 listopada br. w podrzeszowskiej Jasionce, to wydarzenie zorganizowane w naprawdę dobrym miejscu i czasie. W dobrym miejscu, bo Rzeszów i Podkarpacie coraz bardziej przyciągają uwagę polityków i biznesmenów, nie tylko zresztą polskich, swoim potencjałem i możliwościami rozwoju. W dobrym czasie, bo po dwóch latach, czyli na półmetku nad wyraz udanych działań rządu pod przewodnictwem premier Beaty Szydło.

Podkarpacie jak „druga Bawaria”? Dlaczego nie!

Do porównania Podkarpacia do Bawarii nawiązał prezydent Andrzej Duda, podkreślając w wystąpieniu otwierającym Kongres 590, że aby było ono uprawnione, „nie tylko pod względem ambicji i charakteru, ale także rzeczywiście pod względem rozwojowym i poziomu życia”, trzeba wiele wysiłku wszystkich. I jak z przekonaniem dodawał, „nas na to stać, bo jesteśmy narodem ludzi inteligentnych, zdeterminowanych i umiemy pracować”.

Zobacz zdjęcia: Kongres 590

Na ważną przesłankę zorganizowania Kongresu 590 na Podkarpaciu wskazała premier B. Szydło: „Na Podkarpaciu zbiega się jak w soczewce wszystko to, co jest symbolem współczesnej Polski. Tradycja, nowoczesność i doskonałe połączenie tego. Wartości i zasady! Rodzina, ludzie otwarci, którzy są zaradni i potrafią realizować wspaniałe przedsięwzięcia. Ludzie, którzy bardzo sobie cenią swoją rodzinę i dbają o to. Ludzie ciekawi świata. Takiej Polski chcemy!”.

Jak przebudować kapitalizm?

Kongres, w którym uczestniczyło ok. 3 tys. osób, obfitował w wiele debat, sesji specjalnych, prezentacji i ponad 80 paneli w kilku obszarach tematycznych – z udziałem ministrów rządu RP, przedsiębiorców, ekspertów krajowych i zagranicznych.

Reklama

Szczególną uwagę uczestników przykuła dyskusja panelowa pod elektryzującym tytułem: „Jak przebudować demokratyczny kapitalizm by służył wielu, a nie nielicznym”, w której udział wzięli wicepremier Mateusz Morawiecki – minister finansów i rozwoju, oraz Desmond Lachman – jeden z największych amerykańskich autorytetów w dziedzinie ekonomii światowej, oraz prof. Alberto Bagnai – włoski ekonomista i publicysta.

Premier Morawiecki zauważył, że współczesny liberalny kapitalizm prowadzi do wielkiej polaryzacji, w wyniku której następuje wielka koncentracja dóbr w rękach nielicznych. To prowadzi wprost do kolonizacji słabszych państw czy całych obszarów przez silniejsze podmioty. Gdy parę lat temu mówiła o tym Polska, zarzucano nam szerzenie herezji. Dzisiaj podnoszą ten problem największe autorytety świata ekonomii. Współcześnie do trzech filarów kapitalizmu: pieniędzy, zasobów ludzkich i technologii, doszedł czwarty element – regulacje, które dla najmożniejszych tego świata (państw, a często także podmiotów ponadnarodowych) są bezwzględnym instrumentem utrzymania wpływów i ograniczania prawdziwej konkurencji. Taką regulacją jest np. strefa euro, która jednak zupełnie nie przystaje do sytuacji zróżnicowanego potencjału i poziomu rozwoju uczestniczących w niej państw. Decyzję o nieprzystępowaniu Polski do strefy euro pochwalił prof. A. Bagnai. W ocenie M. Morawieckiego zasady kapitalizmu „nie są wyryte w kamieniu, one ewoluują”, a w sytuacji gdy „model anglosaski nie radzi sobie wyraźnie z nierównościami, a model francuski jest niekonkurencyjny”, potrzebny jest kapitalizm społeczny, bo „największe sukcesy odnoszą te kraje, które mają spójny system społeczny, który zapewnia państwom, firmom, pracownikom rozwój możliwie zrównoważony”. Odpowiedzią polskiego rządu jest Strategia na Rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju.

Pokonać zagrożenia

Na zagrożenia dla rozwoju Polski wskazywał i prezydent A. Duda (niski poziom inwestycji i innowacyjności polskiej gospodarki, ciągle niski poziom wynagrodzeń). I premier M. Morawiecki (ucieczka firm w „raje podatkowe”, wspomniane już niekorzystne regulacje, brak jednolitej, silnej reprezentacji polskich przedsiębiorców na forum europejskim). Ich pokonanie jest możliwe przy zgodnej współpracy i szukaniu najlepszych rozwiązań na rzecz rozwoju, z którego owoców korzystają wszyscy, a nie tylko niektórzy.

Pięknie o tym mówiła premier B. Szydło: „Tak, Polska i Polacy mają zasady! Ci, którzy mają pieniądze, muszą się nauczyć tego, że jest w Europie państwo, które ma zasady (...)!”. A w innym momencie Kongresu 590, na temat realizacji wielkich zadań rozwojowych Polski M. Morawiecki zadeklarował: „Jeśli Bóg i historia pozwolą...”.

NAGRODY GOSPODARCZE PREZYDENTA RP

Podczas uroczystej gali Kongresu 590 prezydent Andrzej Duda przyznał sześciu firmom – w czterech kategoriach głównych i dwóch specjalnych – Nagrody Gospodarcze Prezydenta RP. Ponadto prezydent przyznał też nagrodę indywidualną.

Laureaci:

w kategorii: Lider Małych i Średnich Przedsiębiorstw – firma Dramiński S.A.

w kategorii: Narodowy Sukces – Warszawskie Zakłady Mechaniczne „PZL WZM” w Warszawie

w kategorii: Międzynarodowy Sukces – firma Melex sp. z o.o.

w kategorii: Odpowiedzialny Biznes – Spółdzielnia Mleczarska Mlekovita

w kategorii specjalnej – na najlepszy polski startup – firma XTPL S.A.

w kategorii specjalnej Badania + Rozwój – Zespół Badaczy z Wydziału Fizyki UW i Centrum Nowych Technologii

nagroda indywidualna za szczególne zasługi dla polskiej przedsiębiorczości – Maciej Wieczorek, prezes firmy Celon Pharma SA.

Tagi:
Rzeszów kongres 590

Reklama

590 = Kod lidera

2019-10-16 12:28

Marian Salwik
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 44-45

Czwarta edycja Kongresu 590 za nami. Przez dwa dni Jasionka k. Rzeszowa tętniła gwarem spotkań i rozmów, emocjami i niestrudzonym działaniem. Wszystko przemyślane, świetnie zorganizowane i nastawione na pożytek, czyli sukces

Mariusz Książek/Niedziela

Niekwestionowany sukces Kongresu 590 sprawia, że urasta on do miana najbardziej prestiżowego wydarzenia gospodarczego w Polsce. Decydują o tym: rokrocznie wzrastająca liczba uczestników (ponad 6 tys., w tym prezydent RP, premier i ministrowie rządu, prezesi największych polskich firm, liderzy opinii, goście zagraniczni, szczególnie z USA); różnorodność bloków tematycznych (od najtrudniejszych zagadnień politycznych i najważniejszych wyzwań technologicznych po tematy najbliższe człowiekowi w codziennym życiu); wreszcie „gorący” przekaz w mediach.

Lider poszukuje liderów

Jeden z uczestników panelu „W poszukiwaniu współczesnych liderów w czasach wyzwań gospodarczych i technologicznej rewolucji” użył sformułowań: „Tylko zmienność jest niezmienna” oraz „Kto nie maszeruje, ten ginie”, które dobrze oddają uwarunkowania, z którymi mierzy się Polska. Duża zmienność otoczenia geopolitycznego, takie czynniki jak brexit, wojny handlowe czy protekcjonizm gospodarczy wymagają nieustannej uwagi i rozwagi.

Polska radzi sobie z zagrożeniami nadspodziewanie dobrze. Rozwija się 2-3 razy szybciej niż czołówka krajów Unii Europejskiej. Jak podkreślił minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński, bezpieczeństwo wzrostu gospodarczego daje nam m.in. własna waluta.

Inni uczestnicy panelu zwracali uwagę na konieczność działania zespołowego, potrzebę optymalizacji kosztów (ale nie ze szkodą dla pracownika), korzyści wynikające z dywersyfikacji gospodarki. Podkreślali, że Polska, która coraz częściej sama postrzegana jest jako lider rozwoju (w Niemczech mówi się nawet o polskim „cudzie gospodarczym”), ciągle potrzebuje liderów gotowych do rywalizacji na rynku globalnym. Siłą polskiego biznesu jest wpisana w DNA Polaków zdolność szybkiej adaptacji do zmieniających się warunków działania. Końcowa konkluzja panelu brzmiała: „Trzeba zaufać ludziom!”. W nich jest potencjał, potrzebne jest tylko wsparcie państwa.

Podczas wystąpienia otwierającego Kongres 590 prezydent Andrzej Duda powiedział: (...) najważniejszym celem jest podnoszenie poziomu życia Polaków, zwykłych obywateli. (...) to chcemy osiągnąć przez mądrą politykę, dobre rozwiązania legislacyjne, ale przede wszystkim przez rozwój polskiej gospodarki. (...) mamy jedno: ogromną ambicję i ogromną wolę, (...) żeby Rzeczpospolita była państwem coraz mocniejszym, zamożniejszym. Żeby przede wszystkim młodzi ludzie, ale nie tylko – którzy przed kilkoma, kilkunastoma czy (...) czasami kilkudziesięcioma laty opuścili Rzeczpospolitą, wyjechali za chlebem za granicę – dzisiaj przekonali się, że warto do Polski wrócić. Że Polska proponuje dzisiaj lepsze warunki niż to, co oferują państwa na zachodzie Europy, czy też to, co czasem można uzyskać za oceanem. (...).

Z głową w chmurze (cyfrowej)

Panel dotyczący wykorzystania wysokich technologii w gospodarce i życiu społecznym to wędrówka od terminów dość powszechnie znanych (komputeryzacja, automatyzacja, internet, globalizacja itd.) po zagadnienia może gdzieś już zasłyszane, ale wprowadzające przeciętnego człowieka w zakłopotanie (sztuczna inteligencja, gospodarka 4.0, społeczeństwo 5.0, miks energetyczny, transformacja cyfrowa, technologie chmurowe).

Przed transformacją cyfrową nie uciekniemy. Polskie firmy, przemysł i cała gospodarka im szybciej wdrożą nowoczesne technologie, tym większa będzie ich konkurencyjność na globalnym rynku. Podobnie nie uciekniemy przed transformacją energetyczną, choć jest to działanie kosztowne i trudne do realizacji w realiach gospodarki tak mocno opartej na węglu.

Podczas panelu podnoszono kwestię korzyści i zagrożeń związanych z zastosowaniem wysokich technologii. Korzyści to: przyśpieszenie gospodarcze, podniesienie konkurencyjności firm, ograniczenie zanieczyszczeń atmosfery, usprawnienie komunikacji i wymiany informacji itd. Ale nie brakuje też zagrożeń: monopolu firm, uzależnienia technologicznego, manipulacji w zakresie przepływu informacji, nadmiernej ingerencji technologii w życie człowieka.

Ryzyko trzeba podjąć, należy jednak pamiętać, by w pogoni za postępem nie doprowadzić do sytuacji, że w końcu jakaś maszyna „zapanuje” nad człowiekiem.

– Po raz pierwszy od 30 lat mamy jednak sytuację taką, że polski wzrost gospodarczy, PKB nie spada proporcjonalnie do tego, jak spada wzrost niemiecki, eksport niemiecki. (...) po raz pierwszy od wielu, wielu lat potrafiliśmy wypracować nasze wewnętrzne – że tak powiem – soki żywotnego wzrostu, które pozwalają nam utrzymać wzrost na bardzo wysokim poziomie w porównaniu z krajami ościennymi – podkreślił premier Mateusz Morawiecki podczas wystąpienia w drugim dniu Kongresu 590.

#Wybieram590

Na Kongresie 590 po raz kolejny wybrzmiała prawda, że „kapitał ma narodowość”, a jego wspieranie, np. przez zakupy polskich towarów, jest przejawem patriotyzmu ekonomicznego. Co prawda „kryterium narodowe” nie jest jedynym warunkiem zakupu danego towaru (w grę wchodzą jeszcze jakość i cena), czasami jednak warto przemyśleć swoje zachowania konsumenckie.

Niech pomocne będą tu dwa wskaźniki (z raportu spółki Grant Thornton): zmiana zachowań konsumenckich tylko o 1 proc. oznacza dla budżetu państwa zysk w wysokości 6,6 mld zł; z każdej złotówki wydanej na produkt polski wytwarzany przez polską firmę wraca do budżetu 79 gr, podczas gdy w przypadku produktów firmy zagranicznej produkującej za granicą (a w Polsce tylko sprzedającej ów produkt) do budżetu wraca tylko 25 gr.

W sobotę 7 grudnia br. rusza akcja „Sobota dla Polski”, podczas której konsumenci będą zachęcani do zakupów produktów polskich, czyli oznaczonych kodem kreskowym 590.

NAGRODY GOSPODARCZE PREZYDENTA RP

Podczas uroczystej gali Kongresu 590 prezydent Andrzej Duda przyznał Nagrody Gospodarcze Prezydenta RP oraz nagrodę indywidualną.

Laureaci:

• Lider Małych i Średnich Przedsiębiorstw – DELTA Zbigniew Różycki
• Narodowy Sukces – LPP SA
• Międzynarodowy Sukces – Olimp Laboratories Sp. z o.o.
• Odpowiedzialny Biznes – Marco Sp. z o.o.
• Firma Rodzinna – Ochnik SA
• Startup_PL – Warsaw Genomics Sp. z o.o. sp. k.
• Badania i Rozwój – Medical Inventi SA
• Nagroda Indywidualna – Czesław Lang

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oczy Maryi żyją

2014-07-08 13:29

Bernadeta Grabowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2014, str. 14-15

Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe, obecny na indiańskim płaszczu uplecionym z włókien agawy, od prawie pięciu wieków spędza sen z powiek zatwardziałym agnostykom i wielu naukowcom. O jego tajemnicy z Ewą Kowalewską rozmawia Bernadeta Grabowska.

Graziako/Niedziela

BERNADETA GRABOWSKA: - Czym jest acheiropoietos?

EWA KOWALEWSKA: - Wolę sformułowanie „nerukotvornyj”, a więc dzieło niewykonane ręką ludzką. Na świecie istnieją trzy takie wizerunki, ukazujące Zbawiciela i Niepokalaną: Całun Turyński, Chusta z Manoppello oraz Tilma św. Juana Diego, na której jest cudownie „zapisany” obraz Maryi Panny. Mówi się błędnie o tych dziełach, że nie mają one autora. Tymczasem ich pochodzenie jest niezwykłe, ponadnaturalne. Wpatrując się w nie, kontemplujemy oblicze samego Boga i jego Matki. To wielka, święta tajemnica. Obcujemy bowiem z czymś, co przekracza nasze ludzkie granice pojmowania. Obraz Matki Bożej z Guadalupe został namalowany ręką Matki Bożej na słabym jakościowo płótnie - z włókien agawy - niemal pięć wieków temu i trwa nienaruszony po dziś dzień...

- Jak doszło do jego powstania?

- 9 grudnia 1531 r. Matka Boża ukazała się prostemu człowiekowi, Indianinowi Juanowi Diego. Zwróciła się do niego w jego ojczystym języku nahuatl z prośbą o wybudowanie na wzgórzu Tepeyac świątyni ku Jej czci. Juan Diego udał się z tą prośbą do biskupa Juana de Zumárragi. Ten jednak - trudno się dziwić - nie uwierzył mu, ale poprosił Juana o jakiś znak. Podczas kolejnego objawienia Madonna kazała Indianinowi wejść na szczyt wzgórza Tepeyac. Jakież było jego zdziwienie, kiedy spostrzegł morze kwiatów - róż kastylijskich, niespotykanych o tej porze roku i w tym rejonie. Przepiękna Pani poleciła Juanowi nazbierać całe ich naręcze i schować do tilmy. Ten natychmiast udał się do biskupa i w jego obecności rozwiązał swój płaszcz. Na podłogę wysypały się kastylijskie róże, a biskup i otaczający go ludzie uklękli w zachwycie. Jednak to nie kwiaty zrobiły na nich takie wrażenie.

- Na tilmie ukazał się wizerunek Maryi...

- Tak, na rozwiniętym płaszczu uwidoczniona była jakby fotografia Madonny. Wszystkim zebranym ukazał się przepiękny wizerunek Matki Bożej ubranej w różową szatę. Jej głowę przykrywał błękitny płaszcz ze złotą lamówką i gwiazdami. Maryja miała złożone ręce, a pod Jej stopami był półksiężyc. Zebrani oniemieli, oniemiał również sam Juan Diego, który nie spodziewał się, że Matka Boża wykorzyta jego stary płaszcz, aby namalować na nim samą siebie...

- Czy naprawdę możemy wierzyć w to, że historia o cudownej Tilmie z Meksyku to nie ciekawa legenda, ale rzeczywistość sprzed prawie pięciu wieków?

- Jest wiele argumentów, które wskazują na to, że wizerunek Matki Bożej to obraz nieuczyniony ludzką ręką. Jednym z nich jest ten, że pomimo licznych naukowych badań nie można określić, jaką techniką obraz został wykonany, jakich barwników użyto przy jego powstaniu. Co więcej, zdjęcie w podczerwieni wykazało brak śladów pędzla, a sam wizerunek wskazuje bardziej na technikę wykonania zdjęcia polaroidem... Potwierdził to m.in. laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii - Richard Kuhn, który ustalił, że nie ma na obrazie śladu ani farb organicznych, ani mineralnych. Na uwagę zasługuje również niebywała trwałość materiału. Płaszcz utkany z liści agawy wytrzymuje nie więcej niż 20-30 lat. Tymczasem niemalże w 500 lat po „różanym cudzie” tkanina z wizerunkiem Madonny pozostaje tak mocna, jak tamtego grudniowego dnia.

- To nie jedyne cudowne znaki ukryte w wizerunku Matki Bożej z Guadalupe...

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe zawiera znacznie więcej ukrytych symboli i znaków, które przybliżają nas do Bożej Tajemnicy. Jesteśmy niczym Jan, który nawiedził grób po zmartwychwstaniu Chrystusa - „ujrzał i uwierzył” (J 20, 8). Podobnie i my, kontemplując ikonę Madonny z Meksyku, przyjmujemy wiarą, ale i rozumem prawdę o Boskim pochodzeniu obrazu.

- Trudno się oprzeć wrażeniu, że Bóg przychodzi z pomocą naszej wierze, która często potrzebuje wzmocnienia...

- Bóg zawsze wychodzi naprzeciw człowiekowi. Daje wiele możliwości „spotkania”. W wizerunku Morenity z Guadalupe jednym z bardziej fascynujących elementów są oczy Matki Bożej. Otóż przy pomocy silnie powiększającego szkła możemy zauważyć w źrenicach Madonny rzecz niebywałą - wizerunek brodatego mężczyzny, podobnego do tego z najstarszych wizerunków Juana Diego. Podobny obraz odnaleziono w drugiej źrenicy Matki Bożej. Podczas badania oftalmoskopem okazało się, że światło skierowane na źrenicę Madonny reaguje refleksem, dając wrażenie wklęsłej rzeźby. Takie zjawisko nie zostało zaobserwowane na żadnym innym obrazie świata. Oznacza to, że oczy Matki Bożej z Guadalupe załamują światło dokładnie tak, jak ludzkie, żywe oczy. Co więcej, dr José Aste Tönsmann, który poświęcił badaniu oczu Matki Bożej z Guadalupe połowę swojego życia, odkrył zadziwiające zjawisko. Otóż przy powiększeniu na źrenicach Madonny widoczna jest dokładnie scena z 12 grudnia 1531 r., kiedy na tilmie pojawił się wizerunek. Widać 13 osób, jak gdyby zastygłych w bezruchu - Indianina siedzącego ze skrzyżowanymi nogami, biskupa Zumárragę, jego tłumacza Gonzaleza, Juana Diego z otwartą tilmą, czarnoskórą dziewczynę i indiańską rodzinę. Oczy Maryi żyją.

- Jak my, katolicy, powinniśmy traktować ten obraz?

- Wizerunek Matki Bożej z Guadalupe jest jednym z najbardziej znanych na całym świecie. Bez wątpienia nie jest on zwykłym wizerunkiem religijnym. Jest ikoną, niosącą ze sobą konkretny przekaz ewangelicznych treści. Maryja ukazana jest jako „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12,1). Świetliste promienie widoczne na ikonie to typowy krąg spotykany w ikonach, zwany mandorlą. Wiele mówi również symbolika kolorów - niebieski oznacza nieśmiertelność i wieczność mieszkańców nieba, różowy oznacza Bożą miłość i męczeństwo za wiarę. Królewskość Niewiasty wyraża się w pięknym, złotym oblamowaniu płaszcza. Wizerunek Madonny z Guadalupe to otwarta księga, pełna znaków i symboli... Im bardziej się w nie zagłębiamy, tym większe zdziwienie wobec dzieł Bożych pojawia się w naszym sercu.

- Dlaczego Maryja wybrała na miejsce swoich objawień w tamtym czasie Meksyk?

- Kiedy Maryja objawiła się Juanowi Diego, był to trudny czas ewangelizacji Meksyku. Do momentu inwazji konkwistadorów Aztekowie oddawali cześć różnym pogańskim bóstwom, pośród nich Quetzalcoatlowi w postaci węża. Ich przekonanie o potrzebie oddawania czci bożkom było wyjątkowo silne. Wierzono, że trzeba ich karmić krwią i sercami ludzkich ofiar. Oblicza się, że rocznie Aztekowie składali ok. 50 tys. ofiar z ludzi. Święta Panienka z Guadalupe miała prosić Juana Diego, aby nadał Jej wizerunkowi tytuł „Guadalupe”. Tymczasem „Guadalupe” jest przekręconym przez Hiszpanów słowem „Coatlallope”, które w nahuatl znaczy „Ta, która depcze głowę węża”. Indianie spostrzegli, że Maryja nie jest jakąś „zwykłą boginią”. Zrozumieli, że jest silniejsza od czczonych przez nich bóstw. Odczytując symbolikę obrazu z Guadalupe zgodnie z azteckim kodeksem, a więc dokumentem, który za pomocą obrazków miał przekazać najważniejsze prawdy Azteków, możemy być zaskoczeni ogromem indiańskich symboli zawartych w wizerunku. Dzięki temu Indianie rozpoznali w Maryi swoją największą Królową. W ciągu zaledwie 6 lat po objawieniach aż 8 mln Indian przyjęło chrzest. Dało to początek ewangelizacji całej Ameryki Łacińskiej. to był prawdziwy cud Matki Bożej, Jej wielkie zwycięstwo. Jan Paweł II nazywał Maryję z Guadalupe Gwiazdą Ewangelizacji.

- Dlaczego Morenitę z Guadalupe nazywa się patronką życia poczętego?

- Obraz Matki Bożej z Guadalupe jest szczególnie bliski wszystkim broniącym ludzkiego życia. Na swoim cudownym autoportrecie Matka Boża przedstawiła się w stanie błogosławionym. W samym centrum wizerunku, na łonie Maryi jest widoczny czteropłatkowy kwiat, przez Meksykanów nazywany Nahui Olin - Kwiatem Słońca. To symbol pełni i nowego życia. Ten niezwykły kwiat, umieszczony na łonie Maryi, z całą pewnością oznacza, że była Ona brzemienna. Dodatkowo Niepokalana ma czarną szarfę na talii, która symbolizuje stan odmienny.

- Jakie było przesłanie Matki Bożej z Guadalupe, co Maryja chce nam powiedzieć dzisiaj?

- Maryja na przestrzeni wieków ukazywała się zawsze najbiedniejszym, odrzuconym. W Lourdes - biednej, niewykształconej Bernadetcie Soubirous, w Fatimie - trojgu portugalskim pastuszkom: Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi, w Gietrzwałdzie - dwóm dziewczynkom: Justynce i Barbarze z warmińskiej wsi. Również w Meksyku przychodzi do prostego człowieka - Juana Diego, który sercem ufa Bogu jak dziecko. Przesłanie Matki Bożej zazwyczaj jest podobne. Maryja prosi o modlitwę, o nawrócenie.

- O co dzisiaj prosi Matka Boża z Guadalupe?

- Matka Boża tak jak kiedyś, również i dziś przychodzi bronić tych najbardziej wykluczonych, bezbronnych - nienarodzonych. Maryja prosi nas o poszanowanie każdego ludzkiego życia, które jest najcenniejszym darem Boga - jest ono święte i nienaruszalne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat Marek z Taizé: Wątpliwości są znakiem, że nasza wiara jest żywa

2019-12-15 09:07

mp / Warszawa (KAI)

- Wątpliwości w wierze są zaproszeniem do szukania Boga oraz do dalszego rozwoju - odpowiedział brat Marek z Taizé wczoraj podczas spotkania u jezuitów w Warszawie. Prowadził je Piotr Żyłka, redaktor naczelny portalu Deon.pl. Było ono poświęcone promocji książki: „Bóg. Cisza. Prostota”, która jest wywiadem-rzeką z bratem Markiem, przeprowadzonym właśnie przez Piotra Żyłkę. Ukazała się ona w tych dniach nakładem Wydawnictwa WAM.

www.spotkaniegrebocin.pl

- Młodych ludzi w Kościele powinno się przede wszystkim słuchać – powiedział brat Marek pytany jaka jest tajemnica sprawiająca, że do Taizé, tej skromnej burgundzkiej wioski, przyjeżdżają od lat setki tysięcy młodych z całego świata. Przypomniał, że brat Roger (założyciel wspólnoty) uczył braci, że w kontakcie z młodymi ludźmi nie należy stawiać się w roli mistrzów mających gotową odpowiedź na każde pytanie. Twierdził, że bracia powinni być ludźmi, którzy będą cierpliwie i życzliwie wysłuchiwać wszystkich, a w pierwszym rzędzie tych, którzy mają wątpliwości w wierze.

Zdaniem brata Marka, wątpliwości w wierze to sprawa, której nie powinniśmy się obawiać. Oznaczają one, że żyjemy i że szukamy. - A jeśli jesteśmy ludźmi, którzy zmierzają do Boga, to jest o co pytać do końca życia - podkreślił. - Wątpliwości są więc znakiem, że nasza wiara jest żywa. Ostrzegł, że jeśli w wierze operować będziemy tylko pewnikami, to nikt taką wiarą nie będzie zainteresowany. Wątpliwości są bowiem zaproszeniem do szukania.

Spotkania z młodymi – przyznał brat Marek – są też przynagleniem do zmiany czegoś w dzisiejszym świecie, do budowania pojednania i budowania więzi zaufania. „Dla mnie spotykanie się z młodymi jest nieustannym obdarowaniem świeżością powołania” - skonstatował.

Brat Marek wyjaśnił, że współczesny człowiek, w tym wielu młodych, jest głęboko zranionych i obarczonych często poważnym cierpieniem duchowym. Musimy więc starać się coraz lepiej rozumieć to wewnętrzne cierpienie. A tym, co najbardziej pomaga ludziom cierpiącym jest wysłuchanie i zaufanie.

Brat Marek mówił wczoraj nie tylko o relacjach ekumenicznych, które są codziennością wspólnoty z Taizé, ale także o nowym wyzwaniu, jakim jest obecność muzułmanów. Zapytany o weekend przyjaźni chrześcijańsko-muzułmańskiej, jaki odbył się przed dwoma miesiącami w Taizé, powiedział, że bracia mają kontakt z muzułmanami już od dawna, gdyż ich fraternie istnieją w niektórych krajach muzułmańskich np. w Bangladeszu. Tam kontakt z muzułmanami jest codzienny.

- Ze strachów przed wyznawcami islamu już się uleczyliśmy, gdyż poznaliśmy, że muzułmanie są to często prości, zwyczajni i Boży ludzie, głęboko traktujący swą wiarę – oświadczył. Opowiedział, że bracia doznają tam bardzo wiele życzliwości. Ostrzegł przed tendencją do odgradzania się od muzułmanów – jaka często nas charakteryzuje - gdyż znacznie lepszym wyjściem jest zacząć się nawzajem poznawać, spotykać i rozmawiać. - A wtedy odkryjemy, że ten kto swe życie opiera na wierze, ten nie szuka wojny. Natomiast wojny szuka ten, kto wiarą manipuluje, ale dotyczyć to może zarówno muzułmanów jak i chrześcijan – wyjaśniał.

Na pytanie jak rozumieć prostotę w naszym życiu, brat Marek odpowiedział, że prostota nie oznacza ucieczki od nowych wynalazków technicznych ale jest poszukiwaniem tego, co naprawdę jest mi potrzebne. - Prostota nie jest to więc odrzucanie tego, co człowiek wynalazł, ale korzystanie w taki sposób aby to służyło innym - wyjaśnił. Dodał, że powinna temu towarzyszyć podstawa samoograniczenia, ale nie może być ona przeżywana w smutku lecz w radości.

Brat Marek opowiadał też o swojej drodze do Taizé. Kiedy był studentem ekonomii w Poznaniu w latach 60-tych ubiegłego wieku, wielką rolę w jego życiu odegrało duszpasterstwo akademickie. Przeżył tam szczególną fascynację rozwijającym się wówczas ruchem ekumenicznym. Swego rodzaju objawieniem dlań była książka „Taizé i Kościół jutra”, która zawierała też regułę wspólnoty z Taizé. Reguła ta stała się wyznacznikiem dalszych jego poszukiwań duchowych, do tego stopnia, że wraz z przyjaciółmi z duszpasterstwa chciał w Polsce założyć wspólnotę na niej opartą. W końcu – po spotkaniu z bratem Clementem, który przybył do Polski - udało mu się uzyskać zaproszenie do Taizé.

W 1972 r. po raz pierwszy mógł udać się do Taizé. A kiedy jechał tam po raz drugi w 1975 r., miał już wewnętrzne przekonanie, że chce wstąpić na stale do wspólnoty. Bracia zgodzili się na to, ale postanowił jeszcze wrócić do Polski, aby załatwić niezbędne formalności. Przez kolejne 3 lata nie dostawał paszportu. W końcu, w 1977 r. po długich perypetiach go otrzymał. Zaraz po przybyciu został przyjęty jako brat do wspólnoty. A w drugiej połowie lat 90-tych – za namową brata Rogera oraz ks. Stanisława Dziwisza, wówczas sekretarza Jana Pawła II – przyjął święcenia kapłańskie.

Przez wiele lat brat Marek zajmował się Polakami przyjeżdżającymi do Taizé i był jednym z głównych organizatorów Europejskich Spotkań Młodych. Obecnie opiekuje się uchodźcami i migrantami przyjętymi przez wspólnotę.

Spotkanie u oo. jezuitów było organizowane przez warszawskie środowisko związane ze wspólnotą Taizé. Przy jezuickim duszpasterstwie DĄB co środa odbywają się modlitwy w duchu Taizé, a w ostatnią środę miesiąca tego typu spotkanie modlitewne ma miejsce w kościele św. Marcina na Piwnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem