Reklama

Bp Jan Tyrawa o powstańcach wielkopolskich: chodzimy po ich śladach

2017-12-27 16:44

jm / Bydgoszcz (KAI)

Ks. Paweł Rytel-Andrianik / niedziela.pl

„Chodzimy po ich śladach oraz depczemy ziemię, w którą wsiąkła ich krew” - mówił o bohaterach Powstania Wielkopolskiego biskup ordynariusz Jan Tyrawa. 99. rocznica zwycięskiego zrywu niepodległościowego zgromadziła w kościele garnizonowym w Bydgoszczy przedstawicieli władz, kombatantów, żołnierzy i poczty sztandarowe.

Powstanie Wielkopolskie wybuchło 27 grudnia 1918 roku. Było reakcją na demonstracje Niemców, którzy sprzeciwiali się wizycie w Poznaniu polskiego pianisty i działacza niepodległościowego Ignacego Jana Paderewskiego. Uczestnicy powstania w krótkim czasie opanowali całą Wielkopolskę z wyjątkiem północnych i południowo-wschodnich obrzeży. W dziejach ojczyzny było to zwycięskie powstanie. - Dzisiaj dziękujemy powstańcom za to, że hasła Bóg, honor, ojczyzna wytyczały im drogę, którą kroczyli do samego końca - podkreślił dziekan Inspektoratu Wsparcia Sił zbrojnych oraz proboszcz parafii wojskowej w Bydgoszczy ks. płk Zenon Surma.

Biskup ordynariusz, przywołując historię Polski, m.in. powstania listopadowe, styczniowe, wielkopolskie, zauważył, że istnieje problem związany z ich oceną. Rodzą się przy tym coraz częstsze pytania, co one dały poza wielkimi zniszczeniami materialnymi oraz licznymi ofiarami. - Niewątpliwie te powstania zapisały się w pamięci społeczeństwa polskiego, jak i narodów Europy i nie wolno powiedzieć, że nie miały żadnego oddziaływania - podkreślił.

Reklama

Według biskupa Jana Tyrawy, na dzieje Polski należy także spojrzeć oczyma wiary, w perspektywie pewnej całości. - Dostrzegamy tę ciągłość, która owocuje zapewne dzisiaj tą sytuacją, w której przyszło nam żyć i cieszyć się nie tylko wolnością, ale i autonomią. I trzeba wczytywać się w historię, poszczególne nurty myślowe, w których odbija się to, co nazywamy tożsamością, wolnością, niezależnością - dodał.

W obchodach rocznicowych wzięli udział członkowie Oddziału Kujawsko-Pomorskiego Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919. Po wspólnej modlitwie w świątyni NMP Królowej Pokoju uczestnicy przeszli pod pomnik oraz grób nieznanego Powstańca Wielkopolskiego, gdzie złożono wieńce oraz wiązanki kwiatów.

Tagi:
bp Jan Tyrawa Powstanie Wielkopolskie

Zielona Góra: Msza św. za gen. Stanisława Taczaka

2019-03-25 22:15

Krystyna Dolczewska

Powstanie Wielkopolskie miało dwóch dowódców. Pierwszym był gen. Stanisław Taczak (1874-1960). Drugi to patron Koła nr 5 Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919- gen. Józef Dowbor-Muśnicki (1867-1937). Właśnie Koło nr 5, które jest najaktywniejszym grupą TPPW w naszym województwie, co roku czci pamięć obu dowódców, najlepiej jak można, a więc Mszą św. odprawianą w ich intencji.

Krystyna Dolczewska
Mieszko Kamiński Prezes Koła nr 5 odczytuje intencje Modlitwy Powszechnej

Właśnie 2 marca minęła 59 rocznica śmierci gen. Taczaka. Modliliśmy się za jego duszę w dniu 24 marca w parafii na Winnicy. W tej intencji Mszę św. odprawił Ks. Prałat Jan Pawlak - kapelan Koła nr 5 TPPW. Drugi celebrans Ks. Prałat Jerzy Nowaczyk (po-przedni proboszcz) modlił się za zmarłego parafianina.

W kazaniu Ks. Pawlak powiedział nam, że gen. Taczak został dowódcą z przypadku. Przyjechał do Poznania, jako major w armii pruskiej, aby odwiedzić swego brata księdza Teodora. Ten go namówił nie tylko do udziału w przygotowywanym powstaniu, ale także aby został jego dowódcą. Armia pruska dobrze szkoliła oficerów, a tych w szeregach powstańców brakowało. Major Taczak zgodził się, ale pod warunkiem, że będzie dowódcą tymczasowym i zastąpi go ktoś wyższy rangą. Był więc dowódcą krótko od 28.12.1918 do 16.01.1919, ale przez ten czas potrafił zorganizować sztab i uporządkował struktury armii powstańczej.

Gdy wybuchła wojna zgłosił się do Armii Poznań, ale pod Łowiczem dostał się do niewoli i niestety spędził w oflagach (niemieckich obozach oficerskich) całą wojnę. W ro-ku 1945 wrócił do Poznania, lecz władze szykanowały go i wysiedliły do Malborka. Tam zmarł w r. 1960. W roku 1988 sprowadzono jego szczątki do Poznania i pochowano na wzgórzu Św. Wojciecha, w kwaterze zasłużonych Wielkopolan.

Ks. Prałat pochwalił tych, co przyszli pomodlić się za Generała. Jako chrześcijanie rozumieją, że trzeba przyjść z pomocą zmarłym. Dzięki naszej modlitwie ci, którzy walczy-li o wolność, osiągną życie wieczne -zakończył Ks. Pawlak.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Małżeństwo cywilne i kanoniczne

(E)
Niedziela Ogólnopolska 9/2003

Związek małżeński mogą zawrzeć nie tylko ludzie młodzi i zdrowi

Mężczyzna i kobieta zawierają związek małżeński, jeśli jednocześnie, w obecności kierownika urzędu stanu cywilnego, złożą oświadczenia, że chcą być małżeństwem.

Polskie prawo zezwala na zawarcie małżeństwa, gdy kandydaci na małżonków skończą 18 lat. Przed uzyskaniem pełnoletności zgodę musi wyrazić sąd. Istnieją, oczywiście, jeszcze inne przeszkody: pokrewieństwo, całkowite ubezwłasnowolnienie, czyli brak zdolności do czynności prawnych, choroba psychiczna czy niedorozwój umysłowy. Choroby generalnie są przeszkodą, gdy zagrażają małżeństwu lub zdrowiu potomstwa. Jeśli kierownik urzędu stanu cywilnego, przed którym przyszli małżonkowie muszą złożyć oświadczenie o woli zawarcia małżeństwa, zauważy, że ma do czynienia z taką sytuacją, może odmówić udzielenia ślubu. Oczywiście, możemy się z jego decyzją nie zgodzić i zwrócić się do sądu (rejonowego, właściwego dla adresu USC) o rozstrzygnięcie. Mamy na to 14 dni od daty doręczenie pisma z USC, powiadamiającego nas o odmowie udzielenia ślubu. Sąd powoła wówczas biegłego (lekarza), który zbada stan zdrowia danej osoby i orzeknie, czy istotnie istnieje przeszkoda do zawarcia małżeństwa. Kierownik urzędu stanu cywilnego będzie musiał postąpić zgodnie z orzeczeniem sądu. Jeśli mamy wątpliwości, czy uzyskamy zgodę na ślub w urzędzie, najlepiej od razu zwrócić się o rozstrzygnięcie problemu do sądu.
Może się okazać, że kandydat na małżonka nie będzie mógł przyjść do sądu czy urzędu stanu cywilnego z uwagi na trwałe kalectwo. Wówczas biegły sądowy może badanie przeprowadzić w domu, a kierownik USC może - zgodnie z art. 55 ust. 3: prawo o aktach stanu cywilnego - udzielić ślubu w domu. Możliwe jest też zawarcie małżeństwa przez tzw. pełnomocnika. Takie pełnomocnictwo można sporządzić również w domu chorego, prosząc o przybycie notariusza.

* * *

W związku z konkordatem zawartym między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską prawo polskie przewiduje również możliwość zawarcia tylko ślubu kościelnego, tzw. małżeństwa kanonicznego. Przysięga złożona w obecności duchownego pociąga wówczas takie same skutki cywilne, jak słowa wypowiedziane przed kierownikiem USC. Kandydaci na małżonków nie ominą jednak wizyty w urzędzie stanu cywilnego - muszą bowiem przedstawić duchownemu zaświadczenie stwierdzające brak przeszkód do zawarcia małżeństwa (pamiętajmy, że zaświadczenie to traci ważność po upływie trzech miesięcy od daty wystawienia).
Przyszli małżonkowie muszą wyrazić zgodę na zawarcie małżeństwa słowami, a jeśli jest to niemożliwe - równoznacznym znakiem, np. kiwnięciem głową lub przez pełnomocnika. Dokument pełnomocnictwa musi podpisać osoba zlecająca pełnomocnictwo, duchowny i dwaj świadkowie. Jeśli osoba zlecająca nie może pisać, należy to w dokumencie odnotować i powołać na tę okoliczność jeszcze jednego świadka, który musi również złożyć swój podpis. Jeśli istnieje zagrożenie życia jednej ze stron pragnących zawrzeć małżeństwo, duchowny może udzielić ślubu z pominięciem zaświadczenia z USC. Konieczne jest wówczas zapewnienie duchownego, że kandydaci na małżonków nie wiedzą o istnieniu przeszkód.
Kodeks prawa kanonicznego mówi, że małżeństwa powinny być zawierane w parafii, gdzie przynajmniej jedna ze stron posiada stałe lub tymczasowe zameldowanie lub miesięczny pobyt; w przypadku tułaczy - tam, gdzie obecnie przebywają. Za zezwoleniem własnego ordynariusza lub proboszcza można małżeństwo zawrzeć w innym miejscu.

* * *

Czynność prawna to świadome i zgodne z przepisami prawa zachowanie się człowieka, np. zawarcie umowy, spłata długu.
Osoba pragnąca podjąć czynność prawną musi posiadać do niej zdolność - prawo określa to jako zdolność do czynności prawnych. Pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności. Nie mają zdolności do czynności prawnych osoby, które nie ukończyły 18 lat oraz całkowicie ubezwłasnowolnione.

* * *

W starożytnym Rzymie małżeństwo było w zasadzie aktem nieformalnym. O jego zawarciu przesądzała wola obu stron - kobiety i mężczyzny, którzy pragnęli wieść wspólne życie. Jeśli kobieta przekroczyła próg domu mężczyzny i przebywała pod jego dachem rok, stawała się jego żoną przez "zasiedzenie". Małżeństwo można było, oczywiście, przerwać - wystarczyło wówczas, by trzy kolejne noce żona spędziła poza domem męża.
W średniowieczu upatrzoną na żonę białogłowę po prostu porywano. Z czasem zwyczaj ten - piętnowany przez Kościół - przekształcił się w kupowanie żony, później - kupowanie nad nią władzy. Takie małżeństwo było ważne po dopełnieniu pewnych czynności. Ceremonia zaślubin rozpoczynała się wzięciem kobiety na kolana, zdjęciem jej z głowy wianka, a kończyła... pokładzinami w domu męża.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: dwaj uprowadzeni księża odzyskali wolność

2019-12-12 14:34

kg (KAI/FIDES) / Abudża

Dwaj nigeryjscy księża katoliccy: Joseph Nweke i Felix Efobi, uprowadzeni 6 grudnia w południowo-zachodniej części kraju, odzyskali wolność wieczorem 10 bm. Chociaż porywacze żądali początkowo 100 mln naira (nieco ponad 1 mln zł) za ich zwolnienie, ostatecznie wypuścili ich bez otrzymania jakiegokolwiek okupu.

Mikamatto/Foter/Creativ Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY2.0)

Obaj księża, pracujący w diecezji Awka na południu Nigerii, zostali uprowadzeni 6 grudnia, gdy udawali się na ślub swych parafian ze stanu Anambra do Akure – stolicy stanu Ondo. Duchownych, jadących autostradą Benin-Owo w orszaku weselnym, zatrzymali w pewnej chwili nieznani uzbrojeni mężczyźni koło miejscowości Ajagbale, wyciągnęli ich z samochodu i wywieźli w nieznanym kierunku.

Według świadków napastnicy nie interesowali się innymi samochodami i ich kierowcami, a nawet nie zabrali nikomu ich telefonów komórkowych i - jak powiedział jeden z uczestników zajścia - "porwali tylko księży i pozostawili resztę". Po pewnym czasie porywacze odezwali się, żądając 100 mln naira okupu w zamian za zwolnienie obu kapłanów, ale po kilku dniach uwolnili ich, nie otrzymawszy żadnych pieniędzy.

Watykańska agencja misyjna Fides podała, powołując się na miejscowe źródła, że księża odzyskali wolność wieczorem 10 grudnia na szosie. Wyjechał po nich jeden z kapłanów z Owo.

Porwania księży i zakonników na południu Nigerii są od wielu lat wielką plagą. W samym tylko stanie Enugu uprowadzono w tym roku 9 kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem