Reklama

Półkolonie w Boćkach 16-23 lipca 2001 r.

Wakacje w parafii

Niedziela podlaska 36/2001

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wszystkie dzieci są nasze - takimi słowami ks. Jerzy Zychora, proboszcz parafii Boćki zachęcał rodziców aby skierowali swoje dzieci na półkolonie parafialne, które zostały zorganizowane w dniach od 16 do 23 lipca 2001 r. Rodzice wzięli sobie te słowa do serca i na półkolonie zgłosiło się 45 dzieci katolickich i prawosławnych. Wszystkie radosne, wdzięczne, śpiewające, z dobrym apetytem i ciekawe, co będzie na obiad i jaką piosenkę będzie śpiewać Zuzia, która wywiązała się znakomicie z funkcji animatorki muzycznej, chociaż dopiero ukończyła trzecią klasę Szkoły Podstawowej w Andryjankach. Jej mama jest nauczycielką muzyki i śpiewu w Gimnazjum w Boćkach i w Szkole Podstawowej w Andryjankach. Przez rodziców była codziennie dowożona na półkolonie z Andryjanek gdzie mieszka.

Zajęcia odbywały się w starej plebanii wybudowanej w 1912 r. Dziś w niej mieści się parafialny ośrodek "Antonianum". Dzieci dodatkowo urządziły sobie w pustej, drewnianej stodole parafialnej, scenę teatralną, która chroniła przed upałem, dawała komfort przestrzeni i była dobrym miejscem na śpiewy, skecze, minikoncerty i zgaduj-zgadule oraz prezentacji swojej osoby.

Owoc wysiłku, entuzjazm i spontaniczność, dzieci pokazały w niedzielę 22 lipca, gdy na pół godziny przed parafialną Mszą św. urządziły występ ze śpiewami i recytacjami dla całej wspólnoty parafialnej. Już na wstępie zabrzmiała gromko piosenka: Uśmiechaj się rano, uśmiechaj wieczorem, uśmiechaj przez cały dzień. Wytworzyła ona w sercach licznych słuchaczy tak swoisty klimat radości, że obecni zapomnieli na chwilę o smutkach i kłopotach szarego dnia. Potem śpiew o ziarnie Bożym, które trzeba siać w sercach i umysłach naszych, aby wydały plon 30-, 60-, 100-krotny. Następnie piosenka refleksyjna o tym, co jest jedynym celem naszego życia, że każdy może zostać świętym: Taki duży, taki mały, może świętym być. Nie boję się gdy ciemno jest. I z kolei słysząc śpiew: Oto jest dzień, który dał nam Pan, miało się wrażenie, że to Wielkanoc. Wszystkie te piosenki budziły wiarę, która umacnia się gdy jest przekazywana. Ludzie słuchając tych piosenek stają się sobie bliscy, przyjaźni, serdeczni. Wymieniali uśmiechy i podchwytywali znane melodie włączając się we wspólny śpiew.

Podczas Mszy św. nie brakowało chętnych do niesienia darów ofiarnych: wiejskiego chleba wypieczonego przez babcię jednego z uczestników. Niesiono hostię, wino, komunikanty, kwiaty. Chłopcy chętnie czytali lekcje mszalne. Dziewczynki z radością śpiewały psalm responsoryjny oraz Alleluja i werset przed Ewangelią. Schola dziewcząt wykonała właściwe pieśni w czasie Mszy św. Każdy pełnił to, co do niego należało. Trzeba dodać, że wielką atrakcją dla uczestników półkolonii był rejs łodzią nazwaną "Pirat" po stawie parafialnym zwanym "Jezioro Genezaret". Sternikiem i kapitanem był ks. Jerzy Zychora. Przy śpiewie wszystkich uczestników półkolonii: Pan kiedyś stanął nad brzegiem, Pasterzem moim jest Pan trwała przejażdżka łodzią tam i z powrotem. Łódź zabierała 3-5 osób równocześnie. Dzieci oswoiły się z wodą chodząc nad pobliską rzekę Nurzec podczas "wypraw otwartych oczu". Woda przyjazna, czysta i bezpieczna - na czas upałów lipcowych wprost nieodzowna.

Bardzo ważnym punktem programu półkolonii była modlitwa w miejscowej świątyni, która została podniesiona do rangi sanktuarium św. Antoniego Padewskiego 17 stycznia 2000 r. przez bp. Antoniego Dydycza. Przedziwne są dzieje tej świątyni. 5 czerwca 1726 r. rozpoczęto budowę kościoła. Fundatorem był Józef Franciszek Sapieha wraz ze swą żoną Krystyną z Branickich, w podziękowaniu za urodzenie jedynej córki Teresy. Świątynia ta również miała przechowywać bardzo cenną relikwię - cierń z korony cierniowej Pana Jezusa. Na stróżów tej wielkiej świętości fundator wybrał zakonników z Zakonu Franciszkanów-Reformatów. Uroczyste wprowadzenie zakonników do kościoła i klasztoru odbyło się 28 września 1739 r. Zakonnicy rozwinęli również cześć i nabożeństwo do św. Antoniego Padewskiego, którego obraz słynący łaskami znajduje się w świątyni. Zakonnicy pracowali tu do 1832 r. Dzieci z półkolonii podczas specjalnego nabożeństwa ucałowały święte relikwie, a współczucie do Męki Pańskiej wyraziły śpiewając pieśń: Panie, przebacz nam! Ojcze, zapomnij nam!

Półkolonie zakończyły się w dniu 23 lipca. Ostatnim akordem tych radosnych spotkań był wyjazd na wycieczkę autokarową do Puszczy Białowieskiej.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2001-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Św. Jan Maria Vianney

Niedziela legnicka 12/2010

[ TEMATY ]

święty

św. Jan Maria Vianney

KS. SŁAWOMIR MAREK

Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci państwa Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”. Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat. Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.
CZYTAJ DALEJ

Co tak naprawdę zafundował Sanchez Hiszpanii i Europie?

2026-08-04 10:39

[ TEMATY ]

migranci

migracja

PAP

Gdy pół roku temu Sanchez wydał dekret o legalizacji nielegalnych migrantów, mówił że dotyczy to maksymalnie pół miliona ludzi. Już wtedy ostrzegaliśmy, że to liczba znacząco zaniżona, gdyż chętnych jest znacznie więcej, wymagania są bardzo niskie (zaledwie 5 miesięcy nieuregulowanego pobytu w Hiszpanii), łatwe do sfałszowania i trudne do zweryfikowania przez służby.

Efekt? Złożono prawie 1,5 miliona wniosków o legalizację pobytu, często fałszując dowody pobytu w Europie. W fabrykowaniu dokumentacji bardzo często pomagały lewicowe NGOs.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii: inwazja na Ceutę jest testem, demografia jest bronią

2026-08-04 21:15

[ TEMATY ]

episkopat

demografia

Hiszpania

Ceuta

PAP

Kryzys migracyjny w miejscowości Ceuta

Kryzys migracyjny w miejscowości Ceuta

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Hiszpanii arcybiskup Luis Argüello opublikował we wtorek w sieci X swoją ocenę kryzysu migracyjnego w Ceucie, eksklawie tego kraju w Afryce Północnej. Wskazał, że „demografia jest bronią”, a siły polityczne korzystają z kluczowej dziś, jak ocenił duchowny, biopolityki. - Gra się życiem ludzkim i używa się ludzi - ich marzenia, głód, seksualność i dane do zysku i władzy. Migracje stanowią część tej strategii. Inwazja na Ceutę jest testem. Demografia to broń - napisał przewodniczący hiszpańskiego Episkopatu.

Deklaracja arcybiskupa Luis Argüello jest jednym z licznych w ostatnim czasie głosów ludzi hiszpańskiego Kościoła. Przeważa w nim dyskurs obwiniania władz Maroka za doprowadzenie do masowego napływu migrantów, głównie Marokańczyków, 30 i 31 lipca, co doprowadziło do chaosu w tej hiszpańskiej eksklawie, a także do śmierci co najmniej 78 osób, głównie wskutek utopienia. Cytowani przez katolickie radio Cope duchowni podzielają opinię abp. Argüello, przypominając, że w przeszłości władze w Rabacie dopuszczały się już biernej postawy wobec migrantów szturmujących Ceutę i inne hiszpańskie autonomiczne miasto w Afryce Północnej - Melillę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję