Reklama

Czarno na białym

Prośba Macedończyka

Piotr Kublicki
Niedziela w Chicago 44/2004

Tylko ktoś nieźle obeznany z historią może w pełni docenić znaczenie oczekiwanego w perspektywie kilkunastu lat akcesu Turcji do Unii Europejskiej. Dla chrześcijan poddanych w tym kraju ścisłym restrykcjom przystąpienie do UE może wiązać się ze znacznym zwiększeniem swobody działania, która była dla nich w poprzednich wiekach nieosiągalna. Mimo że Turcja w ostatnich latach zrobiła ogromny postęp w kwestii m.in. przestrzegania praw człowieka, chrześcijanie w kraju, w którym św. Paweł pisał niektóre ze swych listów, wciąż poddani są restrykcjom. W szczególności tureckie władze wciąż naciskają na narodowe i religijne mniejszości, które postrzega się jako zagrożenie dla narodowej jedności. W przeciwieństwie do innych muzułmańskich krajów w Turcji nie ma wynikającego z islamskiego prawa zakazu zabraniającego muzułmanom pod karą śmierci zmieniać wiarę. Ale konwersja na chrześcijaństwo czy inną religię wciąż jest traktowana jako zdrada narodowego dziedzictwa. Wielu greckich i armeńskich chrześcijan w Turcji cierpi podwójnie - narodowościową i religijną marginalizację. W takiej atmosferze rozwój Kościołów jest hamowany, a chrześcijańskie wspólnoty w tym kraju karłowacieją.
Dla tych chrześcijan przystąpienie do UE daje jakąś nadzieję, zwłaszcza dla tureckich Greków zamieszkujących tereny Azji Mniejszej od czasów hellenistycznych. Chcą oni stać się pomostem między Europą Zachodnią a światem muzułmańskim. Inną nadzieję ma 45 tys. tradycyjnie chrześcijańskich Ormian. Wierzą oni, że obietnice Ankary składane UE będą stymulowały przyszłe demokratyczne reformy, poszerzające obszar narodowych i religijnych wolności, a nawet spowodują uznanie przez tureckie władze ludobójstwa 1,5 mln Ormian, dokonanego przez Turków podczas I wojny światowej.
W obydwu tych przypadkach mamy do czynienia z odwróconą „prośbą Macedończyka”. W 16. rozdziale Dziejów Apostolskich opisana jest wizja św. Pawła, który podróżując przez Troadę, znajdującą się na terenie dzisiejszej Turcji, ujrzał Macedończyka. Ten prosił go, aby przeprawił się do jego kraju i głosił tam Ewangelię. Przypomina to, że na terenie dzisiejszej Turcji znajduje się wiele miejsc, które są świadkiem kluczowych zdarzeń w historii chrześcijaństwa. To tam miały miejsce pierwsze sobory, np. w Konstantynopolu (dzisiejszy Stambuł) czy w Nicei (dzisiejszy ĺznik), podczas których ustanowiono fundamenty ortodoksyjnej chrześcijańskiej doktryny. Siedem Kościołów, o których mowa jest w Objawieniu św. Jana, także było umiejscowionych na terenach dzisiejszej Turcji. A jeden z listów św. Pawła - do Efezjan - adresowany był do chrześcijan żyjących w mieście na śródziemnomorskim wybrzeżu obecnej Turcji. Czy więc tureccy chrześcijanie są jak Macedończyk z widzenia św. Pawła proszący o pomoc spoza granic swego kraju?
Obecnie w regionie tym panuje pokój, nie biorąc pod uwagę drobnych terytorialnych sporów między Grecją a Turcją o wysepki na Morzu Egejskim, które czasami trafiają na czołówki newsów. Jednak w przeszłości region ten przez milenia był świadkiem krwawych wojen i konfliktów, także w wymiarze religijnym. W 431 r. po Chr. Sobór Efeski potępił nestorianizm, a dwadzieścia lat później Sobór Chalcedoński odrzucił monofizytyzm. Czołowi przedstawiciele tych teologicznych myśli reprezentowali generalnie Kościoły wschodnie - od Asyrii i Persji (nestorianie) do północnej Afryki (monofizyci). Sytuację dodatkowo pogarszał fakt, że spory teologiczne między Kościołami nakładały się na konflikty polityczne. Ciągłe wojny między Persją a Bizancjum, rywalizacja między poszczególnymi Kościołami spowodowały destabilizację chrześcijaństwa na tych terenach, co znacznie ułatwiło ich konkwistę przez muzułmańskich Arabów, którzy od VII do IX w. podbili większość kiedyś tradycyjnie chrześcijańskich terenów na Bliskim Wschodzie.
Bizancjum, choć terytorialnie okrojone, obroniło się przed inwazją Arabów, jednak szybko pojawiła się kolejna groźba - ludy tureckie, które właśnie przyjęły islam. Czynnikiem sprzyjającym inwazji było pogłębiające się rozbicie między Kościołem Wschodnim a Zachodnim. Ta druga fala dżihadu szybko zagarnęła zamieszkiwaną przez Greków i Ormian Anatolię, gdzie leży obecna stolica Turcji - Ankara. Osman Ghazi, założyciel imperium otomańskiego, na początku XIV w. powiódł Turków do militarnych kampanii przeciw chrześcijanom, a jego sukcesorzy z powodzeniem kontynuowali to dzieło. Jego zwieńczeniem było zdobycie w 1453 r. Konstantynopola i definitywny upadek Bizancjum.
Jednak mieszkający na tych terenach Ormianie przetrwali islamską nawałnicę. Zyskali nawet religijne i polityczne swobody, co pozwoliło zachować im aż do początku XX w. własną kulturę, język i wiarę. Jednak podczas I wojny światowej Turcja, zaangażowana w wojnę z Rosją i obawiająca się powstania Ormian na tyłach frontu, postanowiła rozwiązać „armeński problem” raz na zawsze. Podczas wielkich rzezi wymordowano ponad 1,5 mln Ormian, wielu zaś wygnano lub zmuszono do przyjęcia islamu. To ludobójstwo motywowało Hitlera, który omawiając zagładę Żydów, pytał: „Kto dziś pamięta Ormian?”.
Tureccy chrześcijanie mają więc nadzieję na poprawę swego losu, nam zaś wspominającym wspaniałą chrześcijańską historię terenów obecnej Turcji w pamięci powinna pozostać wynikająca z tego lekcja, jak bardzo niszczące i groźne w skutkach mogą być wzajemne walki między chrześcijanami.

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem