Reklama

Wydarzenia z diecezji

Wartość podeszłego wieku

Ks. Adam Łach
Edycja płocka 44/2004

Od 30 września do 4 października obradował w Popowie n. Bugiem Europejski Kongres Stowarzyszenia „Vie Montante”. Stowarzyszenie powstałe we Francji w 1962 r. jest katolicką organizacją skupiającą emerytów i rencistów.

W kongresie, który odbywał się w popowskim Ośrodku Charytatywno-Szkoleniowym Caritas, wzięli udział członkowie kierownictw krajowych „Vie Montante” z Hiszpanii, Portugalii, Francji, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Belgii, Holandii, Rumunii, Słowenii, Węgier i Polski. Kongresowe obrady były tłumaczone symultanicznie na 4 języki: polski, angielski, francuski i hiszpański.
Jak powiedział w rozmowie z „Niedzielą” organizator kongresu ks. prał. Marek Smogorzewski z Rypina, w którego parafii działa jedyny w Polsce oddział „Vie Montante”, organizacja stawia sobie 3 cele: pielęgnowanie duchowości emeryta i rencisty, budowanie wspólnoty oraz apostolstwo. „Często osoby, które przechodzą na emeryturę, dopiero zaczynają interesować się sprawami religijnymi, ponieważ wcześniej nie znajdowały na to czasu z uwagi na pracę zawodową. Stąd płynie konieczność wypracowania postawy, którą nazwalibyśmy »duchowością emeryta i rencisty«” - mówił ks. Smogorzewski.
Uczestnicy kongresu podkreślali, że prawdziwym wyzwaniem dla osób starszych jest samotność, dlatego wspólnoty „Vie Montante” dążą także do stworzenia więzów szczerej przyjaźni między swoimi członkami. „Nie ograniczamy się jednak tylko do naszego grona. Wychodzimy też na zewnątrz, pomagając innym” - powiedział nam ustępujący prezes Europejskiego Komitetu „Vie Montante” Maurice Noël z Francji. Jak wyjaśnił, każdy z członków stowarzyszenia ma obowiązek znaleźć osobę, której będzie służyć pomocą.
Tematem tegorocznego kongresu była możliwość zaangażowania młodych emerytów w działalność stowarzyszenia. Również inni członkowie władz stowarzyszenia podkreślali, że „Vie Montante” jest organizacją otwartą. „Do naszego grona przyjmujemy także osoby poszukujące, jednak zawsze pragniemy wobec nich dawać świadectwo o Chrystusie. Próbujemy przez nie pokazać, że schyłkowy etap życia, jakim jest emerytura, powinien zostać wykorzystany dla swoistego życiowego obrachunku przed Bogiem. Jest to jednak także czas aktywności, w którym można dać bardzo wiele innym” - mówili. Mimo że w szeregach „Vie Montante” znajdują się także osoby dopiero szukające wiary, Stowarzyszenie ma charakter zdecydowanie katolicki. Każdy oddział otoczony jest duszpasterską opieką kapłana - asystenta duchowego. Także w kongresie w Popowie wzięli udział księża z różnych krajów, którzy codziennie celebrowali Eucharystię dla różnych grup językowych.
Z uczestnikami kongresu spotkał się biskup płocki Stanisław Wielgus. W swoim wystąpieniu zwrócił uwagę na ważną rolę osób starszych w życiu Kościoła. „Często to właśnie osoby starsze są najwierniejszą cząstką wspólnoty parafialnej” - mówił. Przypomniał jednak, że w niektórych krajach Europy Zachodniej starość naznaczona jest lękiem przed eutanazją. „Dlatego bardzo dziękuję waszemu stowarzyszeniu za to, że pokazujecie wartość życia w podeszłym wieku” - powiedział Biskup Stranisław.
Uczestnicy kongresu wzięli także udział we Mszy św. w pułtuskiej bazylice kolegiackiej, gdzie gościnnie podjął ich miejscowy proboszcz ks. kan. Wiesław Kosek. Eucharystii przewodniczył pochodzący z naszej diecezji ks. dr Dariusz Kąpiński - obecnie pracujący w Szwajcarii, homilię wygłosił natomiast ks. prał. Marek Smogorzewski, który nakreślił pokrótce cele i zadania „Vie Montante”, dziękując jednocześnie Panu Bogu za istnienie i działanie tej organizacji. „Podeszły wiek nie musi oznaczać smutku i przygnębienia. Z Chrystusem także lata emerytury mogą być czasem owocnym i radosnym” - mówił Kaznodzieja.
Stowarzyszenie „Vie Montante” powstało w 1962 r. z inicjatywy intelektualistów francuskich, którzy - jako emeryci - pragnęli bardziej włączyć się w prace Soboru Watykańskiego II. Obecnie stowarzyszenie liczy kilkaset tysięcy członków i działa na wszystkich kontynentach. 17 września 2000 r. przedstawiciele „Vie Montante” brali udział w rzymskim Jubileuszu Ludzi Starszych. Wśród darów ołtarza, jakie wtedy ofiarowali, znajdował się katechizm w języku rumuńskim, ręcznie przepisany przez sędziwą matkę rodziny, grekokatoliczkę, która w dobie prześladowań Kościoła w Rumunii pragnęła w ten sposób przekazać wiarę swoim dzieciom i wnukom. Od 3 lat w naszej diecezji działa jedyny w Polsce oddział „Vie Montante”. Jego siedzibą jest parafia św. Stanisława Kostki w Rypinie.

Boże Ciało i wianki

Kalina Wielicka
Edycja łowicka 21/2005

Boże Ciało, zwane od czasów Soboru Watykańskiego II Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, jest liturgicznym świętem wdzięczności za dar wiecznej obecności Jezusa na ziemi. Chrześcijanie od początków Kościoła zbierali się na łamaniu Chleba, sławiąc Boga ukrytego w ziemskim chlebie. Święto jest przedłużeniem Wielkiego Czwartku, czyli pamiątki ustanowienia Eucharystii. A z tego wynika, że uroczystość ta skryta jest w cieniu Golgoty, w misterium męki i śmierci Jezusa.

www.swietarodzina.pila.pl

Historia święta Bożego Ciała sięga XIII wieku. W klasztorze w Mont Cornillon, w pobliżu Liege we Francji, przebywała zakonnica Julianna, która wielokrotnie miała wizję koła na wzór księżyca, a na nim widoczną plamę koloru czarnego. Nie rozumiała tego, więc zwróciła się do przełożonej. Gdy ta ją wyśmiała, Julianna zaczęła się modlić i pewnego razu usłyszała głos, oznajmiający, że czarny pas na tarczy księżyca oznacza brak osobnego święta ku czci Eucharystii, które ma umocnić wiarę, osłabioną przez różne herezje.
Władze kościelne sceptycznie odnosiły się do widzeń prostej Zakonnicy. Jednak kolejne niezwykłe wydarzenie dało im wiele do myślenia. W 1263 r. w Bolsenie, niedaleko Rzymu, kapłan odprawiający Mszę św. zaczął mieć wątpliwości, czy to możliwe, aby kruchy opłatek był Ciałem Pańskim. I oto, gdy nastąpił moment przełamania Hostii, zauważył, że sączy się z niej krew i spada na białe płótno korporału na ołtarzu. Papież Urban IV nie miał już wątpliwości, że to sam Bóg domaga się święta Eucharystii i rok po tym wydarzeniu wprowadził je w Rzymie, a papież Jan XXII (1334 r.) nakazał obchodzić je w całym Kościele. Do dziś korporał z plamami krwi znajduje się we wspaniałej katedrze w Orvieto, niedaleko Bolseny. Wybudowano ją specjalnie dla tej relikwii.
W Polsce po raz pierwszy święcono Boże Ciało w 1320 r., za biskupa Nankera, który przewodził diecezji krakowskiej. Nie było jednak jeszcze tak bogatych procesji, jak dziś. Dopiero wiek XVI przyniósł rozbudowane obchody święta Bożego Ciała, zwłaszcza w Krakowie, który był wówczas stolicą. Podczas procesji krakowskich prezentowały się proporce z orłami na szkarłacie, obecne było całe otoczenie dworu, szlachta, mieszczanie oraz prosty lud z podkrakowskich wsi.
W czasie procesji Bożego Ciała urządzano widowiska obrzędowe lub ściśle teatralne, aby przybliżyć ich uczestnikom różne aspekty obecności Eucharystii w życiu. Nasiliło się to zwłaszcza pod koniec XVI wieku, kiedy przechodzenie na protestantyzm znacznie się nasiliło i potrzebna była zachęta do oddania czci Eucharystii.
W okresie rozbiorów religijnemu charakterowi procesji Bożego Ciała przydano akcentów patriotycznych. Była to wówczas jedna z nielicznych okazji do zademonstrowania zaborcom żywej wiary. W procesjach niesiono prastare emblematy i proporce z polskimi godłami, świadczące o narodowej tożsamości.
Najpiękniej jednak Boże Ciało obchodzono na polskiej wsi, gdzie dekoracją są łąki, pola i zagajniki leśne. Procesje imponowały wspaniałością strojów asyst i wielką pobożnością prostego ludu, wyrażającego na swój sposób uwielbienie dla Eucharystii. Do dziś przetrwał zwyczaj zdobienia ołtarzy zielonymi drzewami brzóz i polnymi kwiatami. Kiedyś nawet drogi wyścielano tatarakiem. Do dziś bielanki sypią też przed kroczącym z monstrancją kapłanem kolorowe płatki róż i innych kwiatów.
Boże Ciało to również dzień święcenia wianków z wonnych ziół, młodych gałązek drzew i kwiatów polnych. Wieniec w starych pojęciach Słowian był godłem cnoty, symbolem dziewictwa i plonu. Wianki z ruty i kwiatów mogły nosić na głowach tylko dziewczęta.
Na wsiach wierzono, że poświęcone wianki, powieszone na ścianie chaty, odpędzają pioruny, chronią przed gradem, powodzią i ogniem. Dymem ze spalonych wianków okadzano krowy, wyganiane po raz pierwszy na pastwisko. Zioła z wianków stosowano też jako lekarstwo na różne choroby.
Gdzieniegdzie do poświęconych wianków dodawano paski papieru, z wypisanymi słowami czterech Ewangelii. Paski te zakopywano następnie w czterech rogach pola, dla zabezpieczenia przed wszelkim złem.
Dziś Boże Ciało to jedna z niewielu już okazji, aby przyodziać najpiękniejszy strój świąteczny - strój ludowy. W Łowickiem tego dnia robi się tęczowo od łowickich pasiaków. Kto wie, czy stroje ludowe zachowałyby się do dziś, gdyby nie możliwość ich zaprezentowania podczas uroczystości kościelnych. Chwała zatem i wielkie dzięki tym duszpasterzom, którzy kładą nacisk, aby asysty procesyjne występowały w regionalnych strojach. Dzięki temu procesje Bożego Ciała są jeszcze wspanialsze, okazalsze, barwniejsze. Ukazują różnorodność bogactwa sztuki ludowej i oby tak było jak najdłużej.
W ostatni czwartek oktawy Bożego Ciała, oprócz święcenia wianków z ziół i kwiatów, szczególnym ceremoniałem w naszych świątyniach jest błogosławieństwo małych dzieci. Kościoły wypełniają się najmłodszymi, często także niemowlętami, by i na nich spłynęło błogosławieństwo Boże. Wszak sam Pan Jezus mówił: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10, 13-15).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Drugie życie strajkowego ,,ogórka"

2019-06-26 22:58

Anna Majowicz

W gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej podpisano dziś (26.06) list intencyjny, którego celem jest renowacja zabytkowego autobusu Jelcz 043, zwanego ze względu na swój kształt ,,ogórkiem”.

Archiwum Centrum Historii Zajezdnia
Podczas konferencji w gmachu głównym Politechniki Wrocławskiej

Pojazdem tym 26 sierpnia 1980 r. Tomasz Surowiec zablokował wyjazd z Zajezdni nr VII we Wrocławiu, co doprowadziło do strajku. Jego uczestnicy solidaryzowali się z robotnikami z Wybrzeża. Tak narodziła się Wrocławska „Solidarność”.

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” postanowił przeprowadzić przedsięwzięcie, pt.: „Drugie życie strajkowego Jelcza 043”. Inicjatywę podjęły Politechnika Wrocławska, Jelcz Spółka z o. o., Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne Spółka z o. o. oraz NSZZ „Solidarność” Region Dolny Śląsk. Rezultatem współdziałania tych instytucji będzie renowacja autobusu Jelcz 043 oraz przywrócenie jego wyglądu z 1980 r., przy jednoczesnym nadaniu mu cech pojazdu nowoczesnego, odpowiadającego najnowszym standardom. – Mamy nadzieję, że autobus uda się odrestaurować do sierpnia przyszłego roku, kiedy to obchodzić będziemy 40-lecie powstania ,,Solidarności” – mówi Marek Mutor, dyrektor Centrum Historii Zajezdnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem